Alfredo Jalife-Rahme: Niemcy i Chiny tworzą nowy szlak jedwabny przez Rosję

SIEĆ VOLTAIRE | 1 LIPCA 2014 http://www.voltairenet.org/article184536.html

Uchwalony w marcu 2013 roku nowy i ogromny projekt dotyczący szlaku jedwabnego pieczętuje przymierze między Pekinem i Moskwą. Prezydent Xi przyjechał do Berlina, aby zaproponować jego wydłużenie aż do zachodniej Europy, do Niemiec. Jeżeli do tego dojdzie, oznaczałoby to koniec hegemonii USA i rozpad Unii Europejskiej.

2-55-ee9b7-4-97d3d

Prezydenci Xi Jinping i Joachim Gauck

W przeciwieństwie do tego, co działo się w Niemczech i Rosji, chińska prasa poświęciła dużo uwagi temu „nowemu szlakowi jedwabnemu”. Ogromne przedsięwzięcie, zaprojektowane przez Pekin, mające na celu przybliżenie tego miasta do Berlina i Moskwy, zarówno geograficznie jak i gospodarczo, co jednak moim zdaniem ma jeszcze dużo większe geopolityczne znaczenie. Chiński przywódca Xi Jinping, podczas swojej wizyty w Duisburgu, wezwał to miasto do budowy gospodarczego pasa szlaku jedwabnego, czyli wybrał miasto będące komercyjnym i stalowym ośrodkiem regionu rzeki Ruhry, i które jest nie tylko największym na świecie portem śródlądowym, ale także węzłem transportu i logistyki w Europie.

Podczas gdy Stany Zjednoczone pozycjonują się korzystnie za pomocą dwóch umów – Partnerstwa Transpacyficznego (eng. Transpacific Partnership, TPP) oraz Transatlantyckiego Partnerstwa w Dziedzinie Handlu i Inwestycji (eng. Transatlantic Trade and Investment Partnership, TTIP), które mają im ponoć umożliwić opanowanie dwóch trzecich światowego handlu, tak projekt „New Silk Road” (nowy szlak jedwabny) ma połączyć Chiny, czyli drugą co do wielkości gospodarkę światową będącą tuż przed detronizacją Stanów Zjednoczonych, z Niemcami (największa gospodarka w Europie i czwarta na świecie) i Rosją (ósma gospodarka na świecie).

Śmiałość chińskiego męża stanu na poziomie geo-ekonomicznym i geopolitycznym może jednak znowu powołać do życia strategię, której fundamentem była anglosaska geopolityka istniejąca od czasów Sir Halforda Mackindera (teoretyka NATO) między wojnami światowymi, a mianowicie: Za wszelką cenę uniemożliwić powstanie przymierza w Europie między Niemcami i Rosją. Dzisiaj Chiny i Niemcy są ze sobą połączone za pomocą międzynarodowej sieci szyn kolejowych Europa-Xinjiang-Chongqing.

Agencja prasowa Xinhua oświadczyła, że od momentu otwarcia w 2011 roku sieci szyn kolejowych ‘Yu Nowa Europa’ czas transportu towarów został zredukowany z pięciu tygodni (droga morska) do dwóch dni, a kolejna trasa szyn kolejowych otwarta w 2013 roku umożliwia transport w ciągu 12 dni i łączy Chengdu (stolica Sichuan, legendarny rezerwat dla misi panda) z polskim miastem Łódź, przechodząc przez wschodzące rynki, czyli Kazachstan, Rosję i Białoruś. Ta sieć zwana „nowym szlakiem jedwabnym” stałaby się przez „połączenie metropoli Chongqing (południowo-wschodnie Chiny) z Duisburgiem najważniejszym szlakiem handlowym świata” [1].

1-4537-270fe-5-28dc7

Niektórzy przepowiadają już, że Chiny w ciągu pięciu lat staną się największym partnerem handlowym Niemiec, gdyż „szanse na wzrost gospodarczy ich dotychczasowych najważniejszych partnerów takich jak Francja i Stany Zjednoczone są bardzo małe”.

Apropos sankcji nałożonych przez zachodnie mocarstwa na Rosję, irańska prasa nie omieszkała podkreślić zbliżenia się Chin do Niemiec i opublikowała wywiad z Williamem Engdahlem, niemiecko-amerykańskim oraz bardzo doświadczonym badaczem geopolityki zasobów energii, finansów i żywności, który wykłada na niemieckich i chińskich uniwersytetach [2]. Zdaniem dziennikarza prowadzącego ten wywiad prezydent Chin Xi Jingping dokonał mistrzowskiego osiągnięcia w dziedzinie dyplomacji gospodarczej przez zniweczenie „wysiłków neokonserwatywnej partii w Waszyngtonie mających na celu prowokację nowej konfrontacji między NATO a Rosją”.

Według Engdahla deklaracja Xi w Duisburgu ma „obiecujące perspektywy na wzrost gospodarczy w Eurazji”. Podkreślił, że Niemcy i Chiny są „dwiema lokomotywami gospodarczymi” znajdującymi się na końcach szlaku jedwabnego oraz zwrócił uwagę na to, że pojęcie „szlak jedwabny” odnosi się do „prastarej trasy handlowo-kulturowej, która została zbudowana w roku 200 p.n.e. podczas panowania dynastii Han, aby połączyć Chiny, Azję Środkową i Azję Południową z Europą i Bliskim Wschodem”.

Podczas trzeciego zjazdu pełnego komunistycznej partii, Xi mówił nie tylko o „szlaku jedwabnym”, lecz również o „oceanicznym szlaku jedwabnym”. Dla chińskiego przywódcy eurazjatycka trasa jest „strategicznym priorytetem”, gdyż „Chiny muszą znaleźć nowe rynki do eksportu, a te, na których są obecnie aktywne muszą zachować, oraz że muszą pomniejszyć różnice między dobrze rozwiniętymi regionami nadbrzeżnymi takimi jak Shanghai a częściami wewnętrznymi kraju, które są mniej rozwinięte”, aby „zagwarantować stabilność Chin i regionów ościennych”.

Jednak szlak jedwabny przechodzi przez pracowitą chińską prowincję Xinjiang, gdzie większość stanowią ujgurscy muzułmanie, czyli naród Azji Centralnej mongolskiego pochodzenia.

Engdahl stwierdza, że „trasa nowej infrastruktury przechodzi przez Rosję”, gdyż „nie ma na to gospodarczej alternatywy”, co wymaga wzmocnienia współpracy między Niemcami a Federacją Rosyjską, a w końcu między Chinami i tymi dwoma państwami. Dla Engdahla ważne jest również zwrócenie uwagi na fakt, że chiński przywódca, na tydzień przed swoją wielką podróżą po europejskich państwach, przyjął w Pekinie następcę tronu Arabii Saudyjskiej Bin Abdulaziz Al Sauda. Zaproponował mu udział w budowaniu gospodarczego pasa tras (lądowych i morskich) szlaku jedwabnego, aby wspierać „transport i wymianę kulturową”.

Bardzo charakterystyczne jest, że Xi zawsze łączy aspekty kulturowe z handlem, jak to pokazała jego historyczna wizyta w Yukatanie [Meksyk]: duch Chichen Itza. Przywódca nie pozostawia nic losowi i, dokładnie jak jego premier, złożył wizytę różnym państwom w Azji Centralnej, którędy ma przebiegać szlak jedwabny, czyli pojechał do Kazachstanu, Uzbekistanu, Turkmenistanu i Kirgistanu.

O sukcesie szlaku jedwabnego zadecyduje stabilność Azji Centralnej, co może okazać się trudne – awangardowy projekt ambitnego Xi, który zależy od pięciu czynników:
1. gospodarcza współpraca partnerów;
2. wzmocnienie spójności szlaku poprzez budowę dużego korytarza ruchu, który łączyłby Pacyfik z Bałtykiem i Azję Centralną z Oceanem Indyjskim;
3. liberalizacja handlu poprzez zlikwidowanie barier handlowych;
4. wzmocnienie współpracy walutowej, co moim zdaniem stopniowo osłabi dolara na korzyść chińskiego renminbi [yuan], indyjskiej rupi i „niemieckiego“ euro;
5. pogłębienie stosunków między narodami państw partnerskich: 30 tysięcy członków Rady Kooperacyjnej Shanghaiu będą w ciągu następnych dziesięciu lat studiować na chińskich uniwersytetach.

Według Engdahla decyzja Chin spojrzenia w kierunku „ich zachodu” odzwierciedla bardzo ważny aspekt bezpieczeństwa Chin. Kraj ten jest bardzo wrażliwy na zamknięcie trasy z Malakki, przez którą przechodzi 85 % ich importu i 80 % ich zasobów energetycznych.

Za pomocą projektu „nowego szlaku jedwabnego”, zarówno tego na lądzie, jak i tego na morzu, Chiny próbują zapobiec możliwemu zamknięciu trasy z Malakki.

Czy anglosaska para – mistrz sztuki „bałkanizowania” i destabilizowania – pozwoli na rozwinięcie się tej trójczłonowej osi Berlin-Moskwa-Pekin na nic nie reagując, czyli osi, która mogłaby doprowadzić do wielobiegunowego porządku świata?

Tłumaczenie
Mira

Zródło
La Jornada (Meksyk)

Alfredo Jalife-Rahme

220708_11

Profesor nauk politycznych i socjalnych nacjonalnego i autonomicznego uniwersytetu w Meksyku (UNAM). Publikuje artykuły dotyczące polityki międzynarodowej w dzienniku La Jornada. Ostatnia publikacja: China irrumpe en Latinoamérica: ¿dragón o panda? (Orfila, 2012)

 

Reklama

Bloger AdNovum o odmiennych postawach elit politycznych Polski (zwłaszcza pisowskich) i Niemiec do USA

Kilka dni temu obiegła świat sensacyjna wiadomość, o tym jak to niemiecka policja na autostradzie A4 koło Budziszyna zatrzymała konwój ciężarówek transportujących z Polski do Niemiec amerykański sprzęt wojskowy.

Sprawa dotyczyła tego, że polska firma transportowa na zlecenie amerykańskiej armii miała przetransportować sześć samobieżnych haubic pancernych M109.

Po przekroczeniu granicy niemieckiej, konwój składający się z sześciu ciężarówek transportujących z Polski do amerykańskiej bazy wycofywany ciężki sprzęt wojskowy, został poddany rutynowej kontroli drogowej przez patrol niemieckiej policji.

Jak się następnie okazało, ciężarówki użyte przez polską firmę były niedostosowane do transportu sprzętu o takiej wadze i gabarytach, jak przewożone na nich amerykańskie haubice samobieżne. Nie dość tego konwój ten nie miał wymaganych dokumentów do transportu i specjalnych zezwoleń na przewóz publicznymi drogami sprzętu wojennego. Po dokładnym zbadaniu sprawy przez niemiecką drogówkę wydało się, że każda z ciężarówek z konwoju była znacznie przeładowana, nawet o 16 ton. Konwojowi temu, nie towarzyszyły również odpowiednio oznakowane pojazdy pilotujące. Ponadto niektórzy z kierowców przekroczyli wymagane normy czasu prowadzenia pojazdu i odpoczynku.

W efekcie policja zabroniła dalszej jazdy konwoju do czasu podstawienia odpowiednich pojazdów transportowych oraz przedłożenia wymaganych zezwoleń. Obecnie konwój ten stoi do tego czasu na parkingu.

Jaki z tego morał?

Otóż, po pierwsze, w ten sposób okazało się w jaki sposób w Polsce przestrzegane jest przez organa władzy państwowej prawo, którego w zasadzie nie ma. Tzn. jest ale w myśl zasady: „prawo, prawem, ale racja musi być po naszej stronie”. Czyli po prostu anarchia wśród funkcjonariuszy władzy.

Po drugie zaś, dowodzi jaki stosunek do polskiego prawa (a raczej bezprawia) ma nasz największy sojusznik, który traktuje nasz kraj jak zwykły Bantustan. Na co zresztą zasługuje stawiając się w pozycji lokaja.

Natomiast po trzecie, okazało się, że sojusznicy w Ameryki, po cichutku, bez zbędnego szumu zaczęli wycofywać swoje zabawki z dzikiego kraju.

A dlaczego zaczęli je wycofywać?

Ano dlatego, bo został odsunięty od władzy ich najbardziej gorliwy lokaj oraz zmieniły się w między czasie ich plany wobec naszego kraju. Czyli Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść.

Inną sprawą jest to, że polska infrastruktura drogowa- zacofana o dziesiątki lat wobec np. niemieckiej- uniemożliwia szybkie i skuteczne przemieszczanie kolumn wojskowych i ciężkiego amerykańskiego uzbrojenia.

To właśnie skutecznie osłabiło ich zapał przeniesienia swoich europejskich sił z Niemiec do Polski.

Zaś incydent ten pokazuje jaki jest stosunek niemieckich władz wobec powrotu w granice Niemiec amerykańskiego sprzętu. Po prostu Niemcy nie chcą nadal być magazynem dla amerykańskiej US-Army i jednocześnie celem pierwszego ataku jądrowego.

Tak więc, ci którzy optowali za tym aby amerykańskich chłopców wraz z ich zabawkami ściągnąć na teren naszego kraju, nie robili nic innego jak tylko działali, przeciwko Polsce, a na korzyść polityki niemieckiej.

Nie twierdzę tu, że wszyscy ci, którzy byli zaangażowani w sprawę ściągnięcia do Polski amerykańskich boys, są niemieckimi agentami (takie wnioski zapewne wyciągnąłby zagorzały tropiciel spisków i różnej maści szpiegów, czyli  Antoni Maciarewicz), ale zapewne wśród nich tacy byli. Zaś pozostali wykazali się totalną głupotą podpuszczeni do tego typu działań.

I to jest właśnie prawdziwa miara elit tego narodu: głupota, zaprzaństwo i prywata, co czyni z nas pośmiewisko cywilizowanego świata.

https://www.sz-online.de/sachsen/polizei-stoppt-panzer-auf-der-a4-3856245.html,

https://pl.wikipedia.org/wiki/M109_SPH.

Cały tekst: https://adnovumteam.wordpress.com/2018/01/13/wojna-domowa-na-ukrainie-13-01-2018r-1051-dzien-od-nowego-rozejmu/