Kabaretowe sukcesy negocjacyjne Lewicy dotyczące Funduszu Odbudowy

I. Fikcja sukcesów negocjacyjnych Lewicy:

1)Wybudowanie 75 tysięcy mieszkań na wynajem: fikcja, bo to PiS buduje w tej chwili mieszkania na wynajem w ramach programu MIESZKANIE PLUS.  Ma on dostarczyć dostępne cenowo mieszkania  na wynajem lub docelowo jako mieszkania własnościowe dla osób o dochodach na tyle niskich, że nie stać ich obecnie na nabycie  lub wynajęcie mieszkania   na zasadach komercyjnych. Do końca 2019r. miało być tych mieszkań 100 tys. W rzeczywistości, od października 2016r. kiedy ruszył program  do końca 2020r. oddano 26 tys. mieszkań. Oczywiście PiS w ciągu kilku lat zakończy budowę pozostałych 74 tys. mieszkań bo przecież dzieci lokalnych działaczy PiS też gdzieś muszą taniej mieszkać.  

Ale, nie będzie to zasługą Lewicy, tylko dokończeniem rządowego programu Mieszkanie Plus i PiS nie odda swojego sztandarowego programu Lewicy.

Ponieważ jestem rzeczoznawcą majątkowym który miał szkolenia dot. tego tematu, więc szybko zorientowałem się, jakie tu są układane  klocki, ale Kowalska/Kowalski mogą dać się nabrać w przyszłości na  takie stwierdzenie działacza Lewicy „obiecaliśmy 75 tys. mieszkań na wynajem i proszę w okresie kilku lat wybudowano te mieszkania”.

2)30% Funduszu Odbudowy otrzymają samorządy: PiS może faktycznie przeznaczyć te 30%, ale nie ma żadnej gwarancji czy mechanizmu kontrolnego, gwarantującego uczciwe rozdzielenie tych pieniędzy na samorządy. Nie można wykluczyć, że lwią część funduszy z tych 30% dostaną samorządy powiązane z władzą, tak jak to było z drugą transzą z Funduszu Inwestycji Lokalnych: „PiS wystawił rachunek samorządom, które warczą na władzę centralną. Mieszkańcy gmin zarządzanych przez opozycyjnych włodarzy dostali dziesięciokrotnie mniejsze dotacje z Funduszu Inwestycji Lokalnych niż ci z gmin będących „w rękach” prawicy” {1}.

3)Ma powstać Komitet który ma nadzorować rozdział funduszy unijnych: śmiechu warte, bo to od Zjednoczonej Prawicy będzie zależał skład Komitetu. Wystarczy , że włącza propisowski NSZZ Solidarność, przedstawicieli kościoła katolickiego i innych prorządowych organizacji i zmajoryzują opozycję. Czy ktoś na poważnie sądzi, że PiS wypuści z rąk kasę unijną?

4)Twierdzenie polityków Lewicy , że PiS „obiecał, zgodził się, zaakceptował” jest kpiną z inteligencji Polek i Polaków. Reżim pisowski lekceważy sobie wyroki sądów krajowych, TSUE – a będzie się przejmował obietnicami danymi lewicy? Zwłaszcza jak sprawy formalno-prawne związane z Funduszem Odbudowy zostaną zaakceptowane i nie będzie odwrotu?

5)Pieniądze które rzekomo wywalczyła Lewica dla szpitali czy kilku branż nie jest żadna łaską bo na te działy przeznaczone są pieniądze z Funduszu Odbudowy. I zresztą zgodnie z intencjami rządowymi.

II.PRAKTYCZNIE WSZYSTKIM SIŁOM POLITYCZNYM W PARLAMENCIE ZALEŻY NA RATYFIKACJI FUNDUSZU ODBUDOWY, WIĘC W  CZYM TKWI ISTOTA SPORU MIĘDZY PiS A CZĘŚCIĄ OPOZYCJI?

  1. Przypomnę, że po raz pierwszy od 6 lat PiS znalazł się w sytuacji, w której niezbędnie potrzebuje porozumieć się z opozycją ponieważ jeżeli tego nie zrobi nie ratyfikuje Funduszu Odbudowy którego niezbędnie potrzebuje do dalszego trwania. Ponieważ nie jesteśmy w strefie euro, ratyfikowanie umowy międzynarodowej związanej z Funduszem Odbudowy wymaga uzyskania 2/3 głosów w sejmie i 2/3 w Senacie lub przeprowadzenia referendum i uzyskanie zwycięstwa przy frekwencji 50%.

Biorąc to pod uwagę marszałek Senatu Tomasz Grodzki dążył, żeby cała opozycja „stworzyła rząd w

najbliższych tygodniach, przegłosowała ratyfikację umów unijnych na swoich zasadach i po odzyskaniu mediów oraz innych kluczowych pozycji decydowała o podziale środków unijnych według nowych, sprawiedliwych i przejrzystych reguł”{2}

Również  mec. Roman Giertych zaproponował ciekawe rozwiązanie stwierdzając , że minimalnym warunkiem ratyfikacji musi być:

a)przywrócenie funkcjonowania niezależnego Sądu Najwyższego, w tym usunięcie nielegalnych izb.

b)wybór niezależnego Prokuratora Generalnego i oddanie mu pełnej władzy na prokuraturą.

c)zaprzysiężenie prawidłowo wybranych sędziów TK.

d)ustawa określająca i umocowanie w Konstytucji jej niezmienności, że środki z Funduszu Odbudowy będą rozdzielane przez samorząd.

2.Uratowanie resztek praworządności,  to nie polityczne pięknoduchostwo, lecz warunek niezbędny do obrony przed pisowskim reżimem.

Służby, policja, prokuratura i część sędziów jest na usługach reżimu. Ci sędziowie, którzy ferują wyroki nie po myśli reżimu, są karani przenoszeniem, nawet o kilkaset kilometrów, do innych sądów na tzw. delegacje, odsuwani od orzekania i mają obniżone uposażenie.

Pamiętajmy jednak, że Ci dzielni i odważni sędziowie są tylko ludźmi. Mają rodziny, kredyty i  własne kłopoty. Nie będą cały czas walczyć, zwłaszcza, że patrząc na obecną scenę polityczna nie znajdują dużego poparcia ze strony opozycyjnych polityków. W końcu się wycofają, żeby przeczekać. To ludzkie. A wtedy zostaniemy sami z pisowską bezkarną mafią.

1)https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/2098555,1,sztuka-dzielenia-rzad-pis-daje-swoim-samorzadom.read

2) https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/tomasz-grodzki-przed-liderami-calej-opozycji-stoi-historyczny-moment-rozegrania/yjdf9x4,79cfc278?fbclid=IwAR2975TTIoY6ShYnBMOcyZ54J5H1uX1fA2YqtJmcKaY4JRYjQ20EYFU0XVc

Reklama

Społeczne Forum Wymiany Myśli : „Jaka Polska po POPiSie?”

61639240_367955343921988_9081356963232612352_n

Wrocław 25.05.2019 r.

Jednak można coś trwałego i zapowiadającego sukcesy na lewicy w Polsce zrobić. Od października 2017 roku we Wrocławiu działa Społeczne Forum Wymiany Myśli. Jest to zarówno forma klubu dyskusyjnego jak i płaszczyzna spotkań ludzi utożsamiających się z najszerzej pojmowaną tradycją oraz myślą lewicową. Inicjatorzy i promotorzy tego przedsięwzięcia zakładali (i tak też to funkcjonuje po dziś dzień), iż ma to być lewicowy think-tank o poza-partyjnych i ponad-środowiskowych podziałach, dający możliwość zaprezentowania różnorodności myśli jaką lewicę się zawsze charakteryzowała.

W czerwcu 2019 roku planujemy zorganizować już 25 imprezę (debatę) – czyli mały jubileusz – w ramach forum. Chcemy podyskutować jak państwo polskie powinno wyglądać po … POPiS-ie. Ale nie tylko debaty składają się na nasz dorobek. Organizowaliśmy różnego rodzaju ewenty takie jak: wystawy fotografii obrazujące problematykę dzisiejszej Palestyny i okupacji izraelskiej czy spotkania autorskie z pisarzami zaangażowanymi.

Zainicjowaliśmy „sklonowanie” naszego pomysłu w formie paralelnych forum w Warszawie i Bydgoszczy (na razie są to tylko te dwa ośrodki ale mamy plany aby objąć cały kraj, zwłaszcza mniejsze powiatowe ośrodki, tą inicjatywą). Składaliśmy kwiaty w dniu 1 maja pod obeliskami poświeconymi tradycjom ruchu robotniczego oraz byliśmy współorganizatorami tegorocznej manifestacji pierwszo majowej w Warszawie. 22 lipca ubiegłego roku spotkaliśmy się w Bydgoszczy na zorganizowanej przez nas oraz ośrodek w Bydgoszczy, międzynarodowej konferencji poświęconej planom na przyszłość. Sporą ich część udało się zrealizować. I to też uważamy za spore osiągnięcie biorąc pod uwagę skromność środków, bazy materialnej i personalnej przedsięwzięcia.

         Od samego początku ściśle współpracujemy z Portalem Strajk.eu oraz z fundacją „Naprzód”. Poczytujemy sobie za nasz sukces, iż z czasem do grona naszych partnerów dołączyły kolejne podmioty oraz media o lewicowej proweniencji: Tygodnik „Przegląd”, Portal Lewica.pl, stowarzyszenie „Pokolenia – Dolny Śląsk” , Dziennik „Trybuna” i środowisko „Historia Czerwona”. Ostatnio do grona naszych partnerów dołączyła znana wrocławska kawiarnio – księgarnia „Tajne Komplety”. Mamy nadzieję że to nie koniec.

         W naszych dyskusjach i debatach brało udział sporo znanych i mniej znanych osób. Naszymi gośćmi byli m.in. prof. Bruno Drweski (Sorbona – Paryż), prof. Joanna Hańderek (Uniwersytet Jagielloński), prof. Gavin Rae (Akademia L. Koźmińskiego), Małgorzata Tracz i Katarzyna Lubiniecka- Różyło (czynne polityczki), Józef Pinior, Jacek Uczkiewicz, Maciej Wiśniowski (red. Naczelny Strajk.eu), Paweł Dybicz (z-ca red. Nacz. Tygodnika „Przegląd”), Oleg Muzyka (polityczny emigrant i dziennikarz ukraiński – Berlin). To tylko niektóre osoby z nami współpracujące i uczestniczące w naszych dyskusjach. Ze zrozumiałych względów wszystkich trudno jest tu wymienić. Dziękujemy im wszystkim z nadzieją że ta współpraca i wsparcie będą się nadal rozwijać.

         Na Facebooku funkcjonuje strona SFWM gdzie odnotowujemy skrupulatnie wszystkie nasze przedsięwzięcia; widać z nich, iż naszymi gośćmi (także w formie on-line, bowiem kilkakrotnie organizowaliśmy debaty z udziałem osób z zagranicy) byli ludzie z Francji, Ukrainy, Anglii, Palestyny, Bułgarii, Rosji i Niemiec.

         Z naszych debat od jakiegoś czasu prowadzimy transmisje on-line w Internecie, na Facebooku. Cieszyły się one sporym zainteresowaniem, a liczba wejść i odsłon często przekraczała liczbę kilu tysięcy. Jednocześnie zachęcamy do odwiedzenia naszej strony na Facebooku.

         Pozdrawiając naszych sympatyków i osoby kibicujące naszej inicjatywie zapewniamy, iż jesteśmy otwarci na współpracę. Zapraszamy jednocześnie inne ośrodki i aktywistów „mających serce po lewej stronie” do kontaktu i rozprzestrzeniania tej inicjatywy po całym kraju. Niech temat planowanej na czerwiec debaty – „Jaka Polska po  POPiS-ie ?” – zacznie się materializować naprzód w dyskusjach (gdyż na początku jest zawsze myśl i słowo), a potem w formie tworzenia politycznego, autentycznego i nowoczesnego ruchu politycznego o lewicowej twarzy i programie.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za współpracę

Zespół Społecznego Forum Wymiany Myśli – Wrocław

60645952_365493847501471_3646016094264623104_n.jpg

Radosław S. Czarnecki: Kapitał i władza

32120
na fot. Pomnik Jana Pawła II przed Bazyliką NMP w Licheniu; Wikimedia Commons

Lud podąża za tymi, którzy mają
władzę, a władzę skłonni są
oddać w ręce kogokolwiek.
Paulo Coelho

 

Z portalu Lewica.pl http://lewica.pl/?id=32120&fbclid=IwAR09_7HO1CE7TY_gu0zs62e5rkQtQ5GfErrWQaiBFMcybfpAOIMH7cVycjU

Obejrzałem, w ramach publicznej prezentacji, robionej jako element wyborczej kampanii do Parlamentu Europejskiego przez dolnośląskich kandydatów z „Wiosny” Roberta Biedronia, film braci Sekielskich pt. „Tylko nie mów nikomu”. Nie, nie uważam jak niektórzy, iż wykorzystywanie tej tematyki w ramach kampanii wyborczej jest czymś niestosownym, nawet niskim moralnie. To temat i zagadnienie, które muszą przeorać polską mentalność i tutejsze stosunki polityczne, społeczne kulturowe itd. I dlatego warto o nich mówić zawsze. Zresztą, w Polsce kampania wyborcza skończy się w przyszłym roku podczas wyborów prezydenckich więc dobrego czasu nie ma.

Podnoszenie tych kryminalnych – ale nie tylko – spraw winno służyć przede wszystkim zmianie opcji całej tzw. elity politycznej i mainstreamu medialnego wobec problemów wiary religijnej, prywatności w tej mierze oraz instytucji je reprezentujących. W Polsce nadreprezentatywność funkcjonariuszy Kościoła w życiu politycznym jest porażająca i szkodzi cywilizowaniu nadwiślańskich stosunków we wszystkich aspektach życia tak publicznego jak i prywatnego. A z racji postendeckich, jawnie prawicowo-nacjonalistycznych i mocno zwietrzałych kulturowo poglądów większości polskiego duchowieństwa, mającego przemożny wpływ na edukacje i wychowanie dzieci i młodzieży, stanowi to problem nie mogący umykać z pola widzenia lewicy.

Kapitał to kategoria przynosząca wartość dodatkową w postaci zysku kapitalisty. Marks i Engels pokazali jak podlegając ruchowi okrężnemu kapitał przekształca się w czasie, jak przybiera różne formy i jak ewoluuje, wpływając tym samym na niematerialne sfery bytu człowieka. Chodzi o władzę i rolę państwa (czy instytucji religijnych, a Kościół katolicki jest tego najlepszym przykładem) w utrzymywaniu porządku społecznego sprzyjającego kapitałowi w pomnażaniu jego zasobów.

Niczym mnie ów obraz nie zaskoczył. Znając doskonale historię i dokonania instytucji Kościoła rzymskiego, fakty przedstawione w obrazie Sekielskich są kolejnym potwierdzeniem istoty tej instytucji: władza i kapitał. Kapitał pojmowany nie tylko w formie materialnych zysków, choć one są przemożnym bodźcem stymulującym od wieków – jak zawsze w gospodarce rynkowej – jakąkolwiek działalność wszystkich podmiotów obecnych na rynku różnego rodzaju dóbr. A treści religijne są takim samym towarem jak pasta do zębów, samochody, piły łańcuchowe, kremy na porost włosów, medykamenty medyczne, wyposażenie mieszkań itd. czyli setki tysięcy innych produktów powszechnego użytku. Dlatego tak wielu księży mówi o finansowej możliwości zadośćuczynienia swoim ofiarom. Lewica i jej działacze muszą wiedzieć i to propagować za Barberem („Skonsumowani”), że im bardziej wolne rynki, tym mniej wolne są społeczeństwa i ludzie.

Posiłkując się Marksem możemy powiedzieć, iż pod neoliberalnym baldachimem dzisiejszy, korporacyjny, kapitalistyczny system zarówno jest opium ludu, ale też jednocześnie stymuluje zapotrzebowanie na ten narkotyk. Kościół katolicki ze swoją propozycją jest doskonale wpisany w ten system. I to jest też system władzy, wspierającej hegemonię kapitału, funkcjonujący od wieków i znany jako tzw. „rząd dusz”. Bo Kościół egzystuje w każdej formie społeczeństwa, nawet z każdą z tych form będzie do pewnego stopnia współpracował, ale tylko do pewnego stopnia, bo nie jest zadaniem Kościoła zmiana stosunków społecznych (kard. Franz König, jeden z koryfeuszy Vaticanum II). Ale czerpanie profitów z każdego systemu – jak najbardziej.

Z praktykami łączenia oraz wzajemnej asymilacji instytucji religijnej i państwa walczą od dekad lewica i liberałowie. Choć ich uzasadnienia dla tej walki są różne. Oczywiście pewien pakiet wartości jest wspólny – religia to sprawa subiektywna, indywidualna każdego obywatela. I nic nikomu do tego w co obywatel wierzy, jak wierzy, czemu i komu oddaje kult itd. To sprawa wolności sumienia i stanowionego prawa, które winno być jak najdalej od tych zagadnień.

Jako przedstawiciel lewicy uważam jednak, że moja formacja kulturowo-polityczna ma jeszcze inną perspektywę spojrzenia na udział instytucji religijnej w codzienności funkcjonowania państwa niż polscy demoliberałowie. Kościół rzymsko-katolicki to wszechpotężna, totalnie zawłaszczająca sferę publiczną i prywatną instytucja religijna, będąca jak wspomniałem częścią władzy kapitału. Kapitału, który stanowi esencję systemu kapitalistycznego i rynkowej gospodarki opartej o zysk, dochód, wyzysk i opresję wobec pracy najemnej. Czyli w hiperrynkowym globalno-kapitalistycznym, neoliberalnym systemie jego panowania, Kościół jako część każdej formy społeczno-politycznej w historii oraz element zarówno władzy, jak i społeczeństwa, jest filarem tej struktury. Zwłaszcza jeśli chodzi o jego hierarchię, jego funkcjonariuszy, mających ludzkie predylekcje i ciągoty do uczestniczenia (i korzystania z przywilejów) we władzy najszerzej pojętej. A jest to – miejsce owych funkcjonariuszy w strukturze społecznej – związane z określonymi immunitetami czy korzyściami, jak również z możliwością wpływania na to społeczeństwo. To w czasie oglądania filmu doskonale widać. Miejsce i usadowienie owych funkcjonariuszy nie pochodzi w jakimkolwiek wymiarze z demokratycznych wyborów. Tak jak we wszystkich korporacyjnych strukturach oplatających współczesny świat. I dlatego lewica walcząc o demokratyzację i upodmiotowienie ludzi (ich wolne wybory i decyzje) z totalizmem kapitału, jednocześnie musi walczyć z jego poszczególnymi elementami, z jego poszczególnymi filarami. Usuwać je w imię zarówno perspektywy przemian społeczeństw na lepsze, bardziej sprawiedliwe i solidarne, bardziej ludzkie a tym samym mniej opresyjne. Temu też ma służyć głoszona demitologizacja przestrzeni publicznej. Przesunięcie wiary religijnej z form instytucjonalnych, manifestacyjnych, ludyczno-bezrefleksyjnej obecności w tłumie do sfery prywatności, subiektywizmu i indywidualnej refleksji może tylko wyjść, także samym wartościom religijnym na korzyść. Lewica walcząc z hegemonią kapitału i fetyszem własności prywatnej musi stawiać na wspólnotowość, kolektywizm, nie tylko na egoistyczne pojmowanie własności prywatnej, indywidualnej, z kultem gromadzenia dóbr za wszelką cenę.

Tego nie słychać i nie widać w szumie medialnym jaki mainstreamowe media i demo-liberalni politycy robią wokół problemu pedofilii w polskim Kościele. Pokazuje się złych księży, przestępców, piętnuje się ich – i słusznie. To zagadnienie dla organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Obraz Sekielskich prezentuje co prawda wewnątrzinstytucjonalny – typowy dla mafijno-korporacyjnych stosunków – system krycia i wsparcia dla swoich funkcjonariuszy. Ale Kościół przecież to globalna korporacja bezżennych mężczyzn posiadająca wielowiekową tradycję trwania i zdobywania wpływów i trzymania władzy lub przytulenia się przynajmniej blisko tych sił które tę władzę sprawują. I takie mechanizmy są istotą wszelkiego tego typu struktur. Nie tylko tak jest we współczesnym świecie. Kościół ma tradycję takich zachowań i praktyki.

Szum medialny i „halo” demoliberałów omija szerokim łukiem – bo to pokazuje ich odpowiedzialność oraz efekt ich 30-letniej propagandy w naszym kraju – problem fetyszu jakim obdarzono tzw. „własność prywatną”, będącą naczelnym kanonem nauk Balcerowicza i jego klonów mentalnych. Prywatne jest święte. Bo to jeden z zasadniczych elementów władzy kapitału. I przed tym totemem stają wszyscy na baczność.

Jest w filmie taki moment kiedy Sekielski przyjeżdża do parafii zlokalizowanej przy Zakładzie Karnym, gdzie msze – w obecności wiernych i dzieci – odprawia ksiądz odbywający karę więzienia za czyny pedofilskie. Spowiada, rozgrzesza, udziela komunii, prowadzi rozmowy duszpasterskie. Nota bene sąd zakazał mu kontaktów z dziećmi i młodzieżą bez jakiegokolwiek wyjątku. Na próbę rozmowy z owym duchownym (suspendowanym) przed kamerą ksiądz – kapelan, zawiadujący tą parafią i de facto przełożony owego księdza, odpowiada twórcy filmu: to mój prywatny teren, mogę zapraszać i robić co chcę. Ludzie, w tym młodzież i dzieci funkcjonariuszy więziennictwa, to moi przyjaciele, goście. Nic nikomu do tego co robię i kogo zapraszam na prywatną posesję, do prywatnego domu.
Rzucając do mikrofonu kilkakrotnie „k***ą” kapelan kończy rozmowę. Tak można podsumować całość polskiej debaty publicznej o węzłowych zagadnieniach dla Polek i Polaków na którą tak pryncypialni dziś demo-liberałowie mieli przez 30 lat ustrojowej transformacji przemożny wpływ. „K***a” i własność prywatna stawiają jakimkolwiek głębszym dociekaniom nieprzeniknioną barierę.