1612 rok Prezydenta Lecha Kaczyńskiego /Historia bez IPN/

Artykuł był opublikowany 17-09-2008 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

***********

Rok 2008 jest dla Prezydenta Lecha Kaczyńskiego tym, czym był rok 1612 dla polskiego garnizonu w Moskwie i wschodnich koncepcji politycznych Zygmunta III. Totalną klęską. 

Jak pisze Rzeczpospolita z 15 września 2008 w artykule „Czy Sakaaszwili okłamał Zachód”, a trudno ją podejrzewać o jakąkolwiek sympatię do Rosji, Zachód z coraz większą niechęcią przygląda się działaniom Saakaszwilego. W Waszyngtonie zaczyna się podejrzewać, że Saakaszwili „bezczelnie okłamał Zachód”. O tym, że Saakaszwili planował wojskową operację w celu odzyskania Abchazji i Osetii Południowej mówił były gruziński minister obrony Irakli Okruaszwil i współpracownik Saakaszwilego. Obecnie uchodźca polityczny.
W Gruzji narasta sprzeciw wobec Saakaszwilego, protegowanego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na dzień 7 listopada  br. planowane są demonstracje. Jak podaje portal Lewica.pl również gruzińskie organizacje pozarządowe zaapelowały do Unii Europejskiej, aby nie ograniczała krytyki wyłącznie do Rosji, lecz dostrzegała również naruszanie praw człowieka w Abchazji i Osetii Południowej przez Gruzję. Simon Papuaszwili z Centrum Praw Człowieka (HRIDC) podkreślił, iż chce zwrócić uwagę Europy na naruszanie praw człowieka przez rząd gruziński. Oskarżanie jedynie Rosji określił jako nieodpowiedzialne, ponieważ Europa powinna widzieć sytuację bardziej całościowo. Obecny rząd w Tbilisi nazwał mianem „marionetki USA”.
Przyjaciel Prezydenta L.Kaczynskiego to polityczny trup. Chyba, że utrzyma swój reżim na bagnetach amerykańskich oraz przy pomocy wojska i policji.
W artykule „ Konflikt na Kaukazie poróżnił Grupę Wyszehradzka”  (Rzeczpospolita 15.09.2008 r.) stwierdzono, że podczas szczytu w dniach 13-14.09.2008 r. przywódcy Polski, Czech, Słowacji i Węgier w sprawie konfliktu na Kaukazie zdołali uzgodnić tylko to, że ten konflikt „nie powinien być rozwiązywany siłą” i że trzeba pomóc temu regionowi.

Jeżeli dodać do tego:
a) sytuację na Ukrainie gdzie nastąpił rozpad koalicji, określanej w polskich mediach, jako prozachodnia i ograniczenie kompetencji prezydenta Juszczenki,
b) narastające niezadowolenie ludności rosyjskiej na Łotwie i Estonii, że jest traktowana jako obywatele drugiej kategorii,
to bez przesady można stwierdzić, że Prezydent Lech Kaczyński stracił swoja drużynę przy pomocy, której chciał stworzyć tzw. kordon sanitarny wokół Rosji i, być może, wjechać na Kasztance do Moskwy.
Podobnie jak marzenia Prezydenta L. Kaczyńskiego, nie sprawdziły się prognozy części polskich komentatorów politycznych, twierdzących, że gospodarka Rosji poważnie ucierpiała z powodu interwencji w Gruzji.  Twierdzono, że w sierpniu 2008 r., podczas konfliktu z Gruzją, uciekło z Rosji od 22 do 25 mld USD.   Jeżeli nawet tak było to, podaję za artykułem „Rosja słono płaci za konflikt gruziński?” (Gazeta Finansowa /12.09.2008 r./ONET.pl Biznes), odpłynął w znacznej mierze kapitał spekulacyjny w tym w pierwszej kolejności przeznaczony do spekulacji walutowych, na którym władzom politycznym i gospodarczym Rosji zbytnio nie zależy.
Kierując się tym samym sposobem rozumowania i argumentacji można stwierdzić, że z powodu zaangażowania Prezydenta L. Kaczyńskiego w Gruzji oszczędności Polaków w funduszach inwestycyjnych i emerytalnych zmalały, od lipca 2007 r. do chwili obecnej, o 50 mld złotych(dane z Rzeczpospolitej z 17.09.2008 r.).
Również problemy giełdy rosyjskiej są związane z poważnym światowym kryzysem finansowym a nie z interwencja w Gruzji. Zresztą nie dotknęło to zbyt wielu Rosjan, nawet tych z klasy średniej.
Nie oznacza, że gospodarka rosyjska nie przeżywa problemów związanych, m. innymi, z:
1) przegrzaniem gospodarki,
2) odkładaniem koniecznych cyklicznych zmian w polityce fiskalnej,
3) nierozwiązanymi problemami w zakresie stabilizacji rubla na światowych rynkach,
4) rozwierającymi się nożycami pomiędzy inflacją a przyrostem produktu krajowego brutto.

Rosja powinna w miarę szybko rozwiązać te problemy  po to, żeby była w pełni wartościowym partnerem Unii Europejskiej. Chcę wyraźnie podkreślić, że opowiadam się za ściślejszą współpraca UE z Rosja. Taka współpraca jest obopólnie korzystna.
Oczywiście Stanom Zjednoczonym i jego akolitom w Europie  przeszkadza partnerstwo i współpraca UE z Rosja. Wolą Europę zatomizowaną i uzależnioną od źródeł energii znajdujących się w rekach koncernów amerykańskich. 

 

 

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /

Reklama

Geopolityczne WIELKIE NIC Lecha Kaczyńskiego /Historia bez IPN/

Artykuł był opublikowany 19-05-2010 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

***********

W artykule „Na wzór Marszałka” (Rzeczpospolita 14.05.2010) Piotr Zychowicz kreuje zmarłego  prezydenta Lecha Kaczyńskiego na ucznia marszałka Józefa Piłsudskiego.

Podobieństwami, według autora, są, między innymi:

1)dążenie przez Lecha Kaczyńskiego do  realizacja idei  jagiellońskiej dostosowanej – według autora artykułu –  do realiów XXI wieku.

2) stosunek Lecha Kaczyńskiego do historii,  a szczególnie do  powstań. Józef Piłsudski był wychowywany w najwyższym szacunku do  powstania styczniowego a później on sam  kultywował o nim pamięć.  Lech Kaczyńskim zachował pamięć o powstaniu warszawskim 1944 r.  w którym walczył jego ojciec. Jako prezydent Warszawy  przyczynił się do wybudowania  muzeum tego powstania,  a jako  Prezydent RP odznaczył,  jeszcze żyjących, jego   uczestników.

Zastanówmy się, czym jest a czym nie,   ta cała nowoczesna idea jagiellońska Lecha Kaczyńskiego. Początkowo wydaje się, że jest to blok, silnie ze sobą powiązanych,  niezależnych, państw takich jak: Polska, Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa, Estonia.
Ten blok byłby ściśle sprzymierzony z państwami Kaukazu.  Cóż, pomysł jak pomysł. Można go jednak traktować jako podstawę do krytycznej dyskusji.
Rzecz zaczyna być jednak  bardzo niepokojąca,  gdy w artykule pojawia się pojęcie „wielonarodowej Rzeczpospolitej”.   Jak pisze Piotr Zychowicz, Lech Kaczyńskim wraz z innymi przywódcami żartował na temat restauracji I Rzeczpospolitej podczas lotu  Tupolewem na Kaukaz  w 2008 r.

Ładne żarty. Pierwsza Rzeczpospolita była państwem, na której terytorium żyło, co prawda, kilkanaście narodów, ale  nie ma to nic wspólnego ze związkiem  równoprawnych państw narodowych. Część z tych narodów( grup wyznaniowych)  czuła się obco w tamtej Rzeczpospolitej. Zwłaszcza po zwycięstwie  kontrreformacji. Nic dziwnego, że te „żarty” zbiegły się  z podkreślaniem odrębności narodowej przez Ukraińców, Litwinów i Białorusinów. 
Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zafundował po tym słynnym locie i żartach Lecha Kaczyńskiego bardzo przykry prezent swojemu mentorowi Lechowi. Zaczął aktywnie honorować banderowców i nadał tytuł Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze.
Chciałbym w tym miejscu przypomnieć, że liczba ofiar nacjonalistów ukraińskich  jest kilkanaście razy większa niż ofiar w Katyniu. Jednak Lech Kaczyńskim głośno krzyczał tylko w tej drugiej sprawie, ponieważ można było zaatakować Rosjan.  Nie potępiał jednak swojego przyjaciela Juszczenki gloryfikującego ukraińskich zbrodniarzy.

Na Litwie, urzędnicy litewscy dyskryminują polska mniejszość zabraniając jej używania polskich nazwisk jak również polskich nazw ich firm. Nie wolno mieć nawet nazw dwujęzycznych. Wcześniej toczyła się wojna o dwujęzyczne nazwy ulic na Wileńszczyźnie.

Na Białorusi prezydent Łukaszenko nie dopuścił do organizowania przez CIA, tzw.  kolorowych i kwiatowych rewolucji. Tym bardziej nie przejmował się mrzonkami Lecha Kaczyńskiego.

Łotwa i Estonia są powiązane gospodarczo, i coraz bardziej politycznie, z państwami skandynawskimi.

Na Kaukazie Lech Kaczyńskim miał tylko wsparcie  w znanym nam   Saakaszwilim,  wspieranym przez USA i Izrael.

Co do powstania warszawskiego to jego pisowska wersja budzi w każdym normalnie myślącym człowieku irytację, ponieważ nie bierze pod uwagę, że wywołanie przez kierownictwo Armii Krajowej powstania, przy koncepcji dwóch wrogów, musiało skończyć się klęską, wyniszczeniem ludności cywilnej i pełnym zniszczeniem miasta. 
Powstanie było skierowane militarnie przeciwko Niemcom ale politycznie przeciwko Rosjanom. Kuriozalnie brzmią, więc wyjaśnienia, że, pomimo takiej postawy, liczono na pomoc wojsk radzieckich. Zresztą, kierownictwo Armii Krajowej wiedziało o fiasku współpracy jej oddziałów z formacjami radzieckimi, na ówczesnych wschodnich terenach Polski. Jeżeli doda się do tego wysłanie w lipcu 1944 r. części uzbrojenia do oddziałów poza Warszawą, niezbyt dobrze przygotowany plan działań powstańczych i rozpoznania sił przeciwnika – co świadczy o lekkomyślności dowództwa – to stanie się oczywiste, że powstanie musiało skończyć się katastrofą.

Powstałe Muzeum Powstania Warszawskiego powinno być przede wszystkim pomnikiem cywilnej ludności Warszawy – w tym dzieci – poległej w powstaniu i stanowić przestrogę przed pochopnym szafowaniem życiem ludzkim i dorobkiem kulturalnym narodu. Dlatego z dużym zdumieniem i smutkiem  czyta się list prof. Lech Kaczyńskiego Prezydenta Warszawy, umieszczony na stronie internetowej Muzeum, w którym nie ma ani jednego słowa o cywilnych ofiarach powstania. Tylko o powstańcach.

To, co pozostawił po sobie Lech Kaczyński,  zwłaszcza w dziedzinie myśli geopolitycznej, to – w mojej ocenie-  WIELKIE NIC. Dlatego też,  NIE  POWINNO SIĘ KONTYNUOWAĆ JEGO „DZIEŁA”.

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /