IPN wojuje z Jaruzelskim /historia bez IPN/

Artykuł był opublikowany 06-07-2009 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

*************

Kilka dni temu media w Polsce ogłosiły, za Instytutem Pamięci Narodowej (IPN), „sensacyjną” informację, że gen. Wojciech Jaruzelski kazał zestrzelić w 1975 r., nad terytorium Czechosłowacji samolot, którym D. B. ( pilot opolskiego aeroklubu), zamierzał uciec do Austrii.. A wszystko to na podstawie notatki sierżanta Czesława S. dyżurnego wrocławskiej służby bezpieczeństwa, który napisał, że samolot D. B. został zestrzelony na polecenie Ministra Obrony gen W. Jaruzelskiego.
Ponieważ polskie społeczeństwo coraz bardziej się tabloidoizuje, sądzę, że niewielu już przeczytało wypowiedź prof. Antoniego Dudka z IPN, który uważa, że gen. Jaruzelski nie mógł wydać takiego rozkazu pilotowi czechosłowackich sił powietrznych, a tylko wyraził na to zgodę.

A wiec w pierwszej kolejności SENSACJA, którą podchwyciły główne media w Polsce a później, na wszelki wypadek, jej łagodzenie. Cel jasny – uderzenie w lewicę, która w swojej większości sprzeciwia się szykanowaniu gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

Przyjmijmy, przez chwilę, że faktycznie gen. Wojciech Jaruzelski wyraził zgodę na zestrzelenie porwanego samolotu, którym uciekał do Austrii pilot D. B. Żeby jednak właściwie ocenić taką decyzję należy wiedzieć znacznie więcej- niż to co podają media – o pilocie  D.B. Dla mnie jest na przykład istotne to, czy miał on dostęp do spraw tajnych specjalnego znaczenia, czy było prowadzone w stosunku do niego rozpracowanie kontrwywiadowcze itp.   
Należy stale pamiętać, że wtedy trwała zimna wojna ze wszystkimi jej tragicznymi, jak np. zestrzelenie wzmiankowanego samolotu, skutkami.

W okresie wojny, czy to zimnej czy gorącej, zdarzają się tragiczne pomyłki i tragiczne decyzje.  I tak amerykański krążownika rakietowego „Vincennes” w lipcu 1988 r. nad Cieśniną Ormuz zestrzelił irański samolot pasażerski z 290 osobami na pokładzie(wszyscy zginęli).
Nie trzeba zresztą zimnej wojny. Wystarczy histeria antyterrorystyczna. Przypominam, że w 2004 r. Sejm RP, prawie jednogłośnie, znowelizował ustawę o ochronie granicy. Szef MON i Dowódca Sił Powietrznych  mogli od tej chwili wydać rozkaz zniszczenia samolotu pasażerskiego, jeśli został porwany przez terrorystów i mógł być użyty do ataku. Wystarczyła decyzja szefa MON lub dowódcy Sił Powietrznych. Istotą tej nowelizacji było to, że dotyczyło to samolotu startującego z polskiego lotniska. Wzbudziło to zastrzeżenia prof. Lecha Gardockiego, prezesa Sądu Najwyższego, który skierował w 2007 r. do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie konstytucyjności.  We wrześniu 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał tą nowelizację, na szczęście, za niekonstytucyjną.

Mogą pojawić się głosy, że to jest inna sytuacja, ponieważ takie prawo uchwalił wielopartyjny sejm, że samolot musza porwać z terenu Polski terroryści itp.

Po pierwsze – pytam, więc potencjalnych oponentów czy po zaangażowaniu się dyplomatycznym i militarnym Polski, wbrew woli społeczeństwa polskiego, w brudnych i zakłamanych wojnach przeciwko Jugosławii i Irakowi, wielkiej ugodowości polskich polityków w stosunku do USA, mają tak duże zaufanie do władz państwa polskiego po 1989 r. żeby dać im takie olbrzymie uprawnienia w stosunku do własnego i naszego życia?

Po drugie – szczególnie odrażające jest manipulowanie polskim społeczeństwem straszakiem terroryzmu. Najpierw polskie władze (tzw. lewicowe i prawicowe) akceptują udział polskich wojsk w wojnie przeciwko społeczeństwu irackiemu a później zmierzają do ograniczenia praw obywatelskich społeczeństwa polskiego pod pretekstem jego obrony przed terroryzmem. Zresztą, skąd wiemy kogo ONI w danej chwili mogą uznać za terrorystów?

Jeżeli IPN chce faktycznie pokazać, że jest instytucją niezależną i nie prezentuje jednostronnej, prawicowej, wizji historii powojennej Polski to zachęcam żeby zajął się następującym tematem.

Steward Steven w książce „Operation Splinter Factor” opisuje jedną z największych operacji wywiadu amerykańskiego w latach 1947-1949. W wyniku tej operacji nastąpiła fala krwawych represji, której ofiarami stali się czołowi działacze ruchu robotniczego w Europie Wschodniej (wiecej w artykule „Operacja zbrodnicza” Forum Klubowe nr 3/2004)
CIA na podstawie materiałów wywiadowczych uważała, że w kierownictwie partii komunistycznych/robotniczych ścierają się dwie tendencje: „ stalinowska” i „nacjonalistyczna”.  W obawie, że narodowe drogi do socjalizmu mogą sprzyjać umocnieniu tego ustroju w poszczególnych krajach CIA rozpoczęło wielką prowokację wymierzona w tzw. działaczy nacjonalistycznych. CIA wykorzystało do tej prowokacji Józefa Światło, zastępcę dyrektora X Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Polsce. Był on jednocześnie agentem wywiadu amerykańskiego. Wzmiankowany departament był powołany do śledzenia działaczy partyjnych i wykrywania potencjalnych spisków. Wywiad amerykański i jego agent Józef Światło, w wyniku różnorakich prowokacji, spowodowali, że wzmiankowani działacze opowiadający się za narodową drogą do socjalizmu zostali uznani przez aparaty bezpieczeństwa państw Europy Wschodniej za współpracujące z wywiadem amerykańskim. Wielu z nich zostało straconych.
Józef Światło po śmierci Stalina i Berii uciekł na swoich mocodawców i w „Wolnej Europie’ opowiadał o zbrodniach stalinizmu, których sam był współsprawcą.
Może by tak IPN, zamiast wojować z  gen. Wojciechem Jaruzelskim, podjąłby działania, żeby wyjaśnić tą sprawę? Zwłaszcza rolę USA w tych zbrodniach?

Opowiadam się za rozliczeniem przestępstw  faktycznych – nie wydumanych – popełnionych w okresie PRL, ale równocześnie jestem zwolennikiem rozliczenia tych, którzy po 1989 r. budują w Polsce przestępcze państwo wyznaniowe. Niech polska prawica nie liczy, że tylko ona, za pośrednictwem IPN, będzie rozliczać lewicę, a sama pozostanie bezkarna.

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /

Reklama

Gen. Wojciech Jaruzelski odpowiada Rafałowi Ziemkiewiczowi /Historia bez IPN/

Artykuł był opublikowany 12-02-2010 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

************

W Rzeczpospolitej z 12.02.2010 r., w dziale Listy, ukazała się wersja skrócona listu Pana gen. Wojciecha Jaruzelskiego pt. „Generał Jaruzelski: nie pozuję na uciśnioną niewinność” która jest odpowiedzią  na tekst  red.  Rafała Ziemkiewicza „Nie byłem sam, mówi Jaruzelski”.
Pełna wersja listu Pana Gen. Wojciecha Jaruzelskiego pt. „List generała Wojciecha Jaruzelskiego” znajduje się na stronie; www.rp.pl/opinie

Ja dla łatwiejszego  zaprezentowania listu będę przytaczał opinie Rafała Ziemkiewicza z tekstu „Nie byłem sam, mówi Jaruzelski” i  odpowiednie fragmenty listu-odpowiedzi gen. Wojciecha Jaruzelskiego (będą to fragmenty z  pełnej wersji listu).

1) W odpowiedzi na zarzut cynizmu z strony red. Rafała Ziemkiewicza Gen. Wojciech Jaruzelski odpowiada:

…… „Najistotniejszy jednak jest zarzut – jak red. Ziemkiewicz określa – cynizmu, o którym rzekomo świadczą słowa w moim liście do dyrektora I programu TVP SA: „Nie byłem przecież sam”. Już na wstępie manipulacja. Opuszczone zostało całe zdanie, którym poprzedziłem owo stwierdzenie, pisząc: „Nieustannie podkreślam – odpowiedzialność biorę na siebie”. Ponadto, powtarzam wciąż: „ubolewam, żałuję, przepraszam”. Nie jest to po prostu retoryka, słowa.”.

2) W odpowiedzi na stwierdzenie red. Rafała Ziemkiewicza, że  „przez 20 lat wygłoszono wiele mów w obronie Jaruzelskiego, ale mowy oskarżenia wygłosić  dotąd nie było można”, Gen. Wojciech Jaruzelski odpowiada:

„Od 20 lat podlegam różnym formom tzw. rozliczania, zarówno w mediach, jak też w majestacie państwa prawnego. W latach 1991-1996, a więc przez 5 lat, Komisja Odpowiedzialności Konstytucji Sejmu rozpatrywała oskarżenie skierowane przeciwko mnie oraz kilku innym osobom, w związku z wprowadzeniem stanu wojennego. Komisja przesłuchała pod rygorem art. 247 kk kilkudziesięciu świadków, przestudiowała masę dokumentów i materiałów pochodzenia zarówno krajowego, jak i zagranicznego. W rezultacie wystąpiła z wnioskiem orzekającym, iż wprowadzenie stanu wojennego dyktowane było wyższą koniecznością. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustawą z dnia 23 października 1996 roku wniosek ten usankcjonował i sprawę umorzył.
Równolegle – w latach 90. toczyło się postępowanie prokuratorskie w sprawie wydarzeń Grudnia 70 na Wybrzeżu. Prokuratura przesłuchała aż 3516 świadków. Proces rozpoczął się w Gdańsku, a następnie kontynuowany jest w Warszawie. Po odczytaniu aktu oskarżenia, złożyłem w dniach 18 października i 8 listopada 2001 roku obszerne wyjaśnienie, które ze względów proceduralnych powtórzyłem w dniach 12-13 marca 2002 roku i jest ono zawarte w książce pt. „Przed sądem” (Wyd. Adam Marszałek – Toruń). Zeznawali pozostali oskarżeni (w międzyczasie niektórzy z nich zmarli). Przesłuchano dotychczas około 1000 świadków. Z przesłuchania, a właściwie odczytania zeznań pozostałych 2500 – sąd zrezygnował. Obecnie trwa odczytywanie materiałów dowodowych. Na długotrwałość procesu m.in. wpłynęły złożone, czasochłonne kwestie organizacyjno – formalne, ciężkie schorzenia sędziego oraz niektórych oskarżonych. Moje, usprawiedliwione zresztą, absencje były nieliczne. W sumie przesiedziałem na sali sądowej setki godzin, co w moim wieku (wkrótce 87 lat) oraz przy różnych dolegliwościach jest bardzo trudne.
18 października 2004 roku zostało wszczęte śledztwo przez Prokuraturę IPN, w rezultacie którego powstał akt oskarżenia mnie oraz jeszcze kilku osób o „kierowanie (udział) w zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym” (art. 258 kk – stosowany wobec bossów bandyckich grup i mafii). Po wysłuchaniu aktu oskarżenia, złożyłem wyjaśnienia na rozprawach we wrześniu i październiku 2008 roku. Wyjaśnienia te zostały opublikowane w książce pt. „Być może to ostatnie słowo” (Wyd. Comandor). Proces trwa. Niezawisłe sądy, rozpatrujące bardzo wnikliwie i skrupulatnie wymienione sprawy, nie wydały jeszcze orzeczeń. Jednakże Sejm RP, ustawą z 23 stycznia 2009 roku, wymierzył mnie oraz nielicznym już członkom Wojskowej rady Ocalenia Narodowego faktycznie karę, ograniczającą uprawnienia emerytalne przysługujące wszystkim byłym żołnierzom zawodowym. 
Zarówno w czasie prac Sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, jak też w trakcie wspomnianych rozpraw sądowych często uczestniczyli, a następnie składali publiczne relacje przedstawiciele mediów. Dlatego też twierdzenie pana Rafała Ziemkiewicza „że przez 20 lat wygłoszono wiele mów w obronie Jaruzelskiego, ale mowy oskarżenia wygłosić dotąd nie było można” – jest po prostu niegodziwym nadużyciem. Tym bardziej, że „na pełnych obrotach” pracuje potężny IPN. Dociera szerokim frontem do mediów, szkół, bibliotek. Pojawiają się od lat liczne audycje, biuletyny, filmy, książki, publikacje, wystawy, itd., w tym „dyżurne” zdjęcia, przywoływane zwłaszcza wokół kolejnych rocznic. Tu jedynie wspomnę o corocznych demonstracjach przed moim domem w nocy 12/13 grudnia. Biorą w nich udział w zdecydowanej większości ludzie młodzi, wychowani już w demokratycznej Polsce, których w czasie stanu wojennego nie było jeszcze na świecie. Co więcej – w demonstracji grudniowej ub. roku po raz pierwszy pojawiło się hasło „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. W 1981 roku brzmiało to groźnie – dziś nie wiem jak je nazwać. Tym bardziej, iż w tymże tłumie śpiewano również Rotę, a więc „tak nam dopomóż Bóg”. To haniebne zestawienie – Bóg miałby pomagać w wieszaniu komunistów. 
Wreszcie zamach, którego obiektem stałem się w październiku 1994 roku we Wrocławiu. Działacz „Solidarności” RI „wymierzył w ten sposób sprawiedliwość” na mojej osobie z powodu rzekomej niesprawiedliwości, która w latach 80. spotkała go ze strony naczelnika gminy. Zostałem poważnie ranny, było zagrożenie życia. Operacja trwała cztery godziny. W zeznaniu przed prokuratorem z Wrocławia, podejmującym śledztwo z urzędu, prosiłem o niewszczynanie sprawy, oświadczyłem, iż pretensji nie wnoszę, sprawcy wybaczam. Powtórzyłem to przed Prokuraturą w Warszawie. Wreszcie, o uniewinnienie apelowałem w sądzie. W rezultacie wyrok był symboliczny – w zawieszeniu.
Piszę o tych sprawach, ażeby wykazać, iż wbrew temu co twierdzi Rafał Ziemkiewicz, a także różni politycy i publicyści, minione 20 lat nie było dla mnie okresem „rozgrzeszenia”. Nie pozuję przy tym na uciśnioną niewinność. Nie unikam samokrytycznych ocen, ale odrzucam kłamstwa, pomówienia i posądzenia, których w filmie „Towarzysz generał” jest pełno”.

3) W odpowiedzi na stwierdzenie red. Rafała Ziemkiewicza, że  autorzy filmu  „Towarzysz generał” postawili na prostą prezentacje faktów,  Gen. Wojciech Jaruzelski odpowiada:

„Redaktor Rafał Ziemkiewicz pisze, iż autorzy filmu przedstawili fakty. Pamiętam takie żartobliwe powiedzenie „Cytatami z Biblii można napisać Manifest Komunistyczny”. Można też odpowiednio preparować fakty, przedstawić ich karykaturę. Film obfituje w ewidentne konfabulacje, a także fałszywe, często ignoranckie, infantylne interpretacje. Jaskrawie tendencyjny i selektywny jest dobór materiału filmowego. Oczywiste jego „wyczyszczenie” z jakichkolwiek okoliczności i faktów przemawiających na moją korzyść. W tym kontekście znamienne jest pominięcie relacji, licznych kontaktów z władzami Kościoła w staraniach na rzecz porozumienia narodowego, zarówno przed 13 grudnia 1981 roku, jak też do końca lat 80. Inspiratorzy i autorzy filmu sięgnęli też po „brudną broń”. Użyli jako swego rodzaju lidera wodzireja Lecha Kowalskiego. Jego negatywne, merytoryczne i etyczne kwalifikacje obnażam w 407 stronicowym (wraz z załącznikami) materiale, skierowanym w czerwcu 2003 roku do ówczesnego przewodniczącego Kolegium IPN, a także do wielu innych adresatów. Poruszane w filmie wątki były już nie raz wyjaśniane, zarówno w mediach, jak też w innych formach. Zostały kompetentnie merytorycznie naświetlone i ocenione różnego rodzaju okoliczności, a zwłaszcza historyczno – międzynarodowe uwarunkowania. Dla filmu istnieją one tylko w czarno – białym kolorze. Nagminne jest „odgrzewanie” w postaci zbitki, koncentratu oraz jadowitego komentarza – różnych znanych od dawna sytuacji i wydarzeń, rutynowych faktów, wynikających z realiów ówczesnego, podzielonego antagonistycznie świata. Film jest wręcz klinicznym przykładem tendencyjnej realizacji tzw. polityki historycznej, historii pisanej „toporem”. Jeśli mówię to ja, może pojawić się riposta – a jak było kiedyś w tej materii? Tak, było źle, nieraz nawet bardzo źle. Ale teraz miało być inaczej – przejście z krainy fałszu do krainy prawdy. Wolność słowa jest wielką, demokratyczną wartością. Jej koniunkturalne nadużywanie, w celach niegodziwych, jest tej wolności bezwstydną odwrotnością”.

4) W odpowiedzi na stwierdzenie red. Rafała Ziemkiewicza, że „.. miliony Polaków  współtworzyły  PRL lub nie walczyły z nim. Z różnych przyczyn. Bo byli od dzieciństwa indoktrynowani, bo byli sterroryzowani, bo nie mieli nadziei na wolność a musieli  jakoś żyć, utrzymać rodziny”,  Gen. Wojciech Jaruzelski odpowiada:


„Rafał Ziemkiewicz twierdzi, iż miliony Polaków były od dziesięcioleci indoktrynowane i sterroryzowane. Można więc odczytać, iż w rezultacie tej indoktrynacji oraz „terroru” stali się bezmyślni i bezwolni. Są to brednie. Naród, społeczeństwo – nie tylko zresztą nasze – było, jest i będzie zawsze w różny sposób podzielone. Chodzi jedynie o to, ażeby nie były to podziały antagonistyczne, a dziejące się w ramach reguł demokratycznego państwa. To właśnie wspólnymi siłami, zostało zainicjowane przy Okrągłym Stole i jest już przez 20 lat – z różnymi zresztą powodzeniem – realizowane. I tu puenta. Oczywiście ja jestem czołowym obiektem napaści, ale też bardziej lub mniej bezpośrednio dotyczy to bardzo wielu osób i środowisk, a zwłaszcza wojska, jego kadry. Dalekosiężnym jednak celem uderzenia autorów filmu oraz jego rzeczników jest droga kompromisu, porozumienia, w tym zasłużone postacie historycznej „Solidarności”. Jestem przekonany, iż nasze społeczeństwo ma wystarczająco wiele rozsądku, ażeby właściwie ocenić całą perfidię filmu oraz tych kręgów, które widzą w nim „amunicję” dla realizacji swych politycznych celów”.
Na zakończenie Pan Gen. Wojciech Jaruzelski pisze: „Szereg poruszonych w filmie wątków dotyczy różnych etapów mojego życia. Mówiłem, opisywałem je wielokrotnie. Większość z nich film podejmuje tendencyjnie, powierzchownie. Pełne, merytoryczne ustosunkowanie się w tym liście jest niemożliwe. Postaram się uczynić to odrębnie, w stosownym opracowaniu. Nie będzie to materiał przyjemny, a raczej wstydliwy dla twórców i sympatyków filmu”.

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /

Rafał Ziemkiewicz kontra Gen. Jaruzelski /Historia bez IPN/

Artykuł był opublikowany 09-02-2010 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

***********

W Rzeczpospolitej z 03.02.2010 r. ukazał się felieton znanego prawicowego publicysty Rafała Ziemkiewicza pt. „Nie byłem sam, mówi Jaruzelski” w którym nawiązał  do filmu „Towarzysz generał” wyemitowanego w dniu 1 lutego 2010 r. w programie  TVP 1.
Rafał Ziemkiewicz szczególnie agresywnie odniósł się do słów Pana gen. Wojciecha Jaruzelskiego, protestującego przeciwko  emisji tego filmu:  „ Nie byłem przecież sam…..Wojsko, partia, stronnictwa polityczne oraz lojalni wobec państwa  bezpartyjni obywatele. To  przez ponad  cztery dziesięciolecia  było wiele  milionów. Autorzy  filmu traktują  ich jak bezwolne manekiny, którymi manipulował Jaruzelski”.
Rafała Ziemkiewicza napisał, że poraża cynizm i niegodziwość tych słów, ponieważ co prawda miliony Polaków współtworzyły PRL lub nie walczyły, ale dlatego, że byli od dzieciństwa indoktrynowani, sterroryzowani, nie mieli nadziei na wolność.  Określa Pana gen. Jaruzelskiego byłym dyktatorem dyrygującym całym niewolących Polaków aparatem indoktrynacji i przemocy, którego nie wybrali w demokratycznych wyborach.

Natomiast mnie – podobnie jak i miliony porządnych i uczciwych Polaków – porażają słowa Rafała Ziemkiewicza skierowane przeciwko Panu gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu.
Czy Pan Rafał Ziemkiewicz- wytrawny publicysta – nie zdaje sobie sprawę, że: 

1) W Polsce, po 1989 r., jest dyktatura kościoła katolickiego i trwa nieustanna indoktrynacja obywateli. Kościół katolicki jest wspierany przez państwo wyznaniowe.

2) W okresie PRL, po 1956 r., opozycjonistów ani ich rodzin, na przykład, nie pozbawiano mieszkań. Teraz zwykli ludzie tracą dorobek całego życia, ponieważ utracili pracę lub wykupili ich kamienicznicy, którzy odcinają im prąd, gaz, wodę.
Biografie polskich opozycjonistów – intelektualistów pokazują, że zdecydowana większość z nich  nie traciła możliwości kontynuowania pracy naukowej.  Zwykli opozycjoniści zakładali prywatne firmy.
Generalnie, w okresie PRL utrata pracy nie stanowiła większego problemu, bo było jej pod dostatkiem. Teraz jest inna sytuacja. Ale rozumiem, że Rafał Ziemkiewicz, b. rzecznik prasowy Unii Polityki Realnej, może w inny sposób niż miliony Polaków,  widzieć sposoby niewolenia społeczeństwa polskiego.

3) Funkcjonującą w Polsce formalna wielopartyjność ma niewiele wspólnego ze społeczeństwem obywatelskim i nie odpowiada potrzebom takiego społeczeństwa.  Służy jedynie do mamienia obywateli, że mogą w obecnym systemie wielopartyjnym wpływać na swój los. Jest to system prawie zamknięty na nowe partie i ugrupowania polityczne z powodu niekorzystnej dla mniejszych partii ordynacji wyborczej i sposobu finansowania.  Ten quasi-demokratyczny system polityczny wspierany przez wielkie koncerny medialne – powiązane z grupami politycznymi i biznesowymi – wręcz uniemożliwia prezentowania poglądów antyklerykalnych, antyneoliberalnych i pro-pracowniczych. Te poglądy nie interesują media tzw. głównego nurtu, które wola zajmować się tematami – często miałkimi – podsuwanymi im przez partie prawicy.
Ludzie przestają chodzić na wybory, ponieważ są przekonani, że partie polityczne, które do tej pory rządziły Polską są na tyle zdegenerowane, że i tak nic nie będą robiły dla zwykłego obywatela. Oczywiście o ile ten obywatel nie jest partyjnym kolesiem.

Panie Generale, miliony Polaków są z Panem.

 

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /

Sprostowanie do artykułu w Newsweeku dot. Gen. W. Jaruzelskiego 17.12.2010 /Historia bez IPN/

Artykuł był opublikowany 17-12-2010 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

…………………

Nie można zgodzić się z twierdzeniem francuskiego publicysty Guya Sormana, że Pinochet był jak Jaruzelski, ponieważ przekazał władzę dobrowolnie.  Najpierw oddał prezydenturę, potem przestał być dowódca armii, ale zachował fotel senatora.

Są zdecydowane różnice pomiędzy Panem gen. Wojciechem Jaruzelskim a gen. Augusto Pinochetem.

W Chile podczas dyktatury Pinocheta zginęło przeszło 3 tys. osób. Uwzględniając różnice w liczbie ludności Polski i Chile należy stwierdzić, że można by było porównywać generała Jaruzelskiego do Pinocheta pod warunkiem, że od 1980 r. do 1990 r. zostałoby zamordowanych, przez wojsko i Służbę Bezpieczeństwa, około  4.450 osób. Tymczasem w Polsce zginęło i umarło łącznie 56 osób.

Gay Sorman nie powiedział, że fotel senatorski Augusto Pinocheta był dożywotni i miał mu gwarantować również dożywotni immunitet.
Gay Sorman zapomniał wspomnieć, że Pinochet zdefraudował dla siebie i swojej rodziny-podczas swoich rządów – miliony dolarów, które umieścił na kontach w zagranicznych bankach.

Tymczasem Pan gen. Wojciech Jaruzelski nie zadbał o dożywotni immunitet ani też nikt nie może powiedzieć, że zdefraudował jakiekolwiek pieniądze.  Gdyby tak było, to ipeenowscy naukowcy i prokuratorzy ujawniliby to z prawdziwą satysfakcją.

(„Sprawiedliwość interesuje nielicznych”, „Newsweek”  51/2010)
Krzysztof Mróź

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /

Ks. Popiełuszko nie jest męczennikiem /Historia bez IPN/

Artykuł był opublikowany 09-06-2010 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

***********

Ks. Jerzy Popiełuszko nie jest męczennikiem, ponieważ nie zginął za wiarę, lecz z powodu swojej działalności politycznej. Był też, prawdopodobnie, ofiarą rozgrywek polityczno-personalnych w ramach ówczesnego aparatu władzy. Jego śmierć była wymierzona w ekipę gen. Jaruzelskiego.

Należy pamiętać, że stan wojenny został zakończony w lipcu 1983 r. i ekipa Generała zaczęła dogadywać się, z co bardziej rozsądną częścią opozycji solidarnościowej. Zacietrzewienie i fala strajkowa opadły. Tragiczna śmierć ks. Popiełuszki, przy odpowiednim jej przedstawieniu, mogła wywołać falę strajków, krwawe starcia uliczne i pogrzebać nadzieje Gen. Jaruzelskiego na pojednanie narodowe. Oczywiście znanemu nam wszystkim środowisku nie przeszkadza to w obsikiwaniu butów Generała i dążeniu do obarczaniu Go wina za śmierć księdza.

Oczywiście, jeżeli Generał Jaruzelski miałby odpowiadać za śmierć ks. Popiełuszki,to – kierując się tą samą logiką – Prymas Glemp powinien ponosić odpowiedzialność za śmierć sierż. Zdzisława Karosa, który w lutym 1982 r. został zaatakowany w drodze do pracy(pracował w ochronie ambasad)  przez dwóch młodych członków organizacji Powstańcza Armia Krajowa – Druga Kadrowa.   Ich opiekunem był ksiądz Sylwester Zych, który przechowywał broń i dawał zabójcom fałszywe alibi.

Sierżant Karos pozostawił żonę i dwoje małych dzieci.

Czytając w Rzeczpospolitej z  07.06.2010 r. przemówienie delegata Benedykta XVI  abp.  Angelo Amato nie można oprzeć się wrażeniu, że próbuje się,  na siłę,  znaleźć powody do beatyfikacji i zrobienia z Popiełuszki męczennika za wiarę. I tak abp. Angelo Amato mówi:    „ Ksiądz Popiełuszko był po prostu wiernym katolickim kapłanem, który  bronił swojej godności  jako sługi Chrystusa i Kościoła oraz wolności tych, którzy, podobnie jak  on, byli ciemiężeni  i upokorzeni. Ale religia, ewangelia, godność  osoby ludzkiej, wolność  nie były  pojęciami  zgodnymi z ideologią marksistowską.  To właśnie dlatego  rozpętał się przeciw niemu niszczący gniew  wielkiego kłamcy, nieprzyjaciela Boga i ciemiężcy ludzkości, tego,  który nienawidzi prawdy i szerzy kłamstwo” („Bronił  godności i wolności” Rz.07.06.2010).

Powiem tak, jeżeli ktoś pamięta ten 1984  rok to doskonale zdaje sobie sprawę, że słowa abp. Angelo Amato nie mają żadnego odniesienia do tamtej rzeczywistości.  
Dodatkowo abp. Angelo Amato próbuje wykorzystać Popiełuszkę do odwrócenia uwagi od przeszłych i obecnych przestępstw tej organizacji. 

Arcybiskupie Angelo Amato, zamiast tracić czas na mydlenie ludziom oczu proszę poświęcić swoją energię na potępienie lobby watykańskiego, które wspierało Pinocheta.
Proszę się zająć tymi, którzy w Watykanie i kościele katolickim chronili, i nadal chronią, kościelnych pedofilów.   

 

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /

 

Krzysztof Mróź : Przyczyny stanu  wojennego 1981 r./historia bez IPN/

Artykuł był opublikowany 08-12-2017 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

************************

I.Dekada Gierka– zasygnalizowania sukcesów i porażek tzw. epoki Gierka,  zmian w mentalności aparatu PZPR i Służby Bezpieczeństwa w duchu  drobnomieszczańskim, i przez to upodabnianie się do większości ówczesnego polskiego społeczeństwa. Pomogło to porozumieć się w przyszłości z opozycją solidarnościową przy tzw. Okrągłym Stole. Rozmawiał swój ze swoim. W tym okresie, to już nawet nie różnili się generalnie stosunkiem do słabnącego ZSRR i totalitarnego Kościoła katolickiego, działań NSZZ „Solidarność” w okresie poprzedzającym stan wojenny.

II.Geneza tzw. buntu sierpniowego z 1980 roku

III. Dlaczego stan wojenny ?

IV.Mój osobisty stosunek do Generała Wojciecha Jaruzelskiego

 1. Dekada Gierka

 

  1. Ekipa Edwarda Gierka zdawała sobie sprawę, że będzie spokój w kraju, jeżeli zapewni się polskiemu społeczeństwu istotne podniesienie poziomu codziennego życia. Polska była, generalnie, krajem ludzi młodych i coraz lepiej wykształconych. Około 15 mln osób nie przekraczało 25 roku życia. Co roku 320 tys. młodych małżeństw stawało w kolejce po nowe mieszkania, za które praktycznie nie płacono.  Trzeba pamiętać, że w latach 1971-1980 do nowych mieszkań /2, 5 mln/ wprowadziło sie ok. 9 mln osób. W PRL nie mogło być bezrobocia, więc gdy w wiek produkcyjny weszło wtedy  2 mln młodych ludzi, którzy ukończyli 18 lat, to władze musiały przygotować nowe miejsca pracy. W samym przemyśle liczba miejsc pracy zwiększyła się o 800 tys.Ekipa Gierka wprowadziła również opiekę zdrowotna na wsi, emerytury dla rolników, fundusz alimentacyjny, zasiłki na kalekie dzieci, podniosła najniższe płace, renty i emerytury. A przede wszystkim rozpoczęła budowę „drugiej Polski”.„Oczkiem w głowie Gierka była modernizacja gospodarki – nie tylko przemysłu, lecz także rolnictwa, infrastruktury, dróg, linii kolejowych i dworców, jak również budowa mieszkań. W latach 70. wybudowano 557 nowych przedsiębiorstw, w tym 71 fabryk domów, 10 fabryk mebli, 16 fabryk odzieżowych, 18 zakładów mięsnych, 14 chłodni, 7 fabryk samochodów i ich części, 10 zakładów elektronicznych, 5 cementowni, 5 kopalni węgla kamiennego, 7 elektrowni, 9 elektrociepłowni, 9 zakładów hutnictwa żelaza i metali nieżelaznych. Zelektryfikowano ok. 2 tys. km linii kolejowych; twardą nawierzchnię uzyskało ponad 10 tys. km dróg.

Zbudowano prawie w całości polską energetykę, w tym elektrownie węglowe – Bełchatów (4400 MW), Kozienice (2600 MW), Jaworzno III (1200 MW), Dolna Odra (1800 MW), Rybnik (1800 MW), Połaniec (I blok) – oraz wodne w Żarnowcu (700 MW) i Włocławku (160 MW), które wciąż dostarczają połowę zużywanego w Polsce prądu. W ciągu 30 lat, które minęły od tego czasu, wybudowano tylko jedną elektrownię (o mocy 4400 MW). Reszta wymaga modernizacji – według szacunków pochłonie to 100 mld euro. W latach 70. poprowadzono też dziesiątki tysięcy kilometrów linii przesyłowych prądu; po 30 latach i one wymagają wymiany, co będzie kosztować przynajmniej 100 mld euro. To pokazuje skalę wysiłku inwestycyjnego Polski tamtego okresu1.

2.Pojawiło się jednak pytanie, skąd wziąć  pieniądze, żeby zrealizować te bardzo ambitne zamierzenia w możliwie jak najkrótszym czasie? Bo przedwojenna Polska sanacyjna była biedna, a Polska w granicach z 1945 roku dodatkowo zniszczona okupacją niemiecką. Po wojnie nastąpiły wielomilionowe przesunięcia ludności polskiej, niemieckiej i ukraińskiej. Została wymordowana ludność żydowska. Dodatkowo, do 1947-1948 roku, różne regiony Polski były dewastowane w ramach wojny domowej, a ludzie, którzy przystąpili do odbudowy Ojczyzny często byli zabijani, m.innymi, przez tzw. Żołnierzy Wyklętych, UPA czy Werwolf.

Oczywiście, i za i Bolesława  Bieruta, jak i Władysława Gomułki, bardzo aktywnie budowano polski przemysł, czy szerzej polską gospodarkę. Rzecz w tym, że pozyskiwano na to środki kosztem znacznego pogorszenia jakości życia polskiego społeczeństwa, co skutkowało buntami i strajkami.

Ekipa Edwarda Gierka postanowiła wykorzystać, jako koło zamachowe polskiej gospodarki kredyty zagraniczne. Popełniła jednak przy tym kilka tragicznych w skutkach błędów.

Przytoczę tu uwagi prof. Witolda Bienia2 który należał, razem ze Stefanem Jędrychowskim pierwszym gierkowskim Ministrem Finansów, do niewielkiego grona establishmentu pezetpeerowskiego, którzy wyraźnie przestrzegali Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza przed bezkrytycznym, i bez uwzględnienia dynamicznych zmian na światowym rynku finansowym, zaciąganiem kredytów w państwach kapitalistycznych. Skończyło się to tym, że niewygodny Stefan Jędrychowski stracił stanowisko i został ambasadorem na Węgrzech, a prof. Witold Bień będąc Prezesem NBP został pozbawiony możliwości bezpośredniego przesyłania do wyższego kierownictwa PZPR informacji o bilansie płatniczym Polski wraz z komentarzem.

Profesor Witold Bień w książce „Jak doszło do zadłużenia  Polski za granicą w latach 1970-1985. wspomnienia uczestnika wydarzeń”pisze  :

” Po pierwsze – trzeba z ogromnym uznaniem oceniać, że Edward Gierek i jego ekipa podjęli decyzję o „otwarciu Polski na Zachód’, pomimo ujemnej oceny  takiego kroku ze strony ZSRR. Pozytywnie  trzeba również oceniać, że w dążeniu do unowocześnienia kraju i stworzenia nowych miejsc pracy ekipa Gierka zdecydowała się na wykorzystanie zagranicznych kredytów.

Po drugie – podstawowym  błędem było jednak,  iż nie określono  z góry i nie przestrzegano w praktyce celów, na jaki powinny być wykorzystywane  zagraniczne kredyty . Poprzestawano przede wszystkim na ogólnych założeniach, że dzięki szybszemu  rozwojowi kraju odpowiednio wzrośnie  eksport, pozwalający  na terminowe  regulowanie spłat kredytu. W okresie  tym, również kraje określane  mianem „azjatyckich tygrysów” sięgały po  zagraniczne kredyty, a dodatkowo dopuszczały  zagranicznych inwestorów do bezpośredniego  lokowania kapitałów, aby wydobywać sie z głębokiego ubóstwa. Jednak władze  tych państw sprawowały ścisłą kontrolę, aby zaciągane pożyczki, a także inwestowane  obce kapitały były przeznaczane  głównie na wzrost eksportu. Inaczej mówiąc, zdawały sobie w pełni sprawę, że najbardziej  korzystne jest tworzenie nowych miejsc pracy dzięki eksportowi, co jednocześnie umożliwia spłatę pożyczek. Tymczasem znaczną cześć  uzyskiwanych kredytów zagranicznych  przeznaczano na zaspokojenie potrzeb żywnościowych  kraju.  Jak uprzednio stwierdzono, jedynie w 1980 roku import zbóż i pasz urósł do 9 mln ton . Jednocześnie  rozwijano w wielu branżach zbyt importochłonną produkcję /na str. 30 wzmiankowanej książki, Profesor Bień pisze, że 30% kredytów przeznaczono na cele importu  inwestycyjnego,  a aż 40% na import zaopatrzeniowy dla wspomnianego tego importu inwestycyjnego. Od siebie dodam, że to był  złoty interes dla zachodniego biznesu. Ostatnie 30%  to import artykułów konsumpcyjnych- przypis K. Mróź /.

Po trzecie – ostrzeżenia finansistów, m.innymi uargumentowane  w pełni wystąpienie ministra Stefana Jędrychowskiego, że taka polityka  może doprowadzić  do niewypłacalności kraju, było przez odpowiedzialnych decydentów  zlekceważone,   a jednocześnie okrywali  oni tajemnicą  faktyczny stan pogarszającej się  sytuacji płatniczej. Było to możliwe  dzięki okrywaniu  klauzulą tajemnicy państwowej  danych bilansu płatniczego,  a nawet ograniczeniu  uprawnień prezesa NBP do samodzielnego rozsyłania wybranym decydentom alarmujących komentarzy na ten temat…

Po czwarte – najwyższe kierownictwo polityczne i rządowe zwlekało  poważnie z koniecznością  podjęcia negocjacji z wierzycielami w sprawie odroczenia spłaty długów, które już w 1979 roku  spiętrzyły się ogromnie. Jest to tym bardziej naganne, że prezydium rządu zgodę na rozpoczęcie rozmów z wierzycielami  na ten temat wyraziło dopiero w 1980 roku, w którym  występowały już oznaki załamania gospodarki oraz zaburzeń społeczno-politycznych. W tym czasie  trudno było oczekiwać, aby wierzyciele  zgodzili się na kompleksową restrukturyzację  całości spłat długu….”

3.Ekipa Edwarda Gierka popełniła bardzo poważny błąd, że po stłumieniu zamieszek w Radomiu w czerwcu 1976 toku, nie utrzymała przynajmniej 50% planowanej podwyżki cen żywności i nie wprowadziła dodatkowo np. 25% odpłatności za nowe mieszkania przekazywane ludności. Te podwyżki były konieczne, bo ile lat można odwlekać podwyżki cen żywności i fundować, praktycznie za darmo, mieszkania?

Prawdą jest, że były to znaczne podwyżki, ale Polacy mieli otrzymać rekompensatę w wysokości od 240 zł do 600 zł.  Takie gierkowskie 500+.

Przypomnę, że  w ciągu roku rządów PiS np. masło  zdrożało o 66 proc., jajka – o 46 proc., chleb – o 22 proc, ser żółty gouda 1 kg 17 proc, margaryna 16 proc, mleko 15 proc.  I ceny ciągle pną się w górę4,  a klasa robotnicza nie histeryzuje, bo wie, że może mieć spuszczone lanie /przy zachowaniu demokratycznych procedur/, a ich miejsce pracy zajmą Ukraińcy.

Co więcej, nie tylko, że nie było podwyżek cen, to ekipa Gierka zafundowała, w celu uspokojenia sytuacji, podwyżki płac. Prosta droga do katastrofy ekonomicznej.

Ktoś może zadać pytania jak to możliwe, że ja, człowiek lewicy nie popieram zamieszek w Radomiu?

Odpowiadam: uważam, że zamieszki w Radomiu należy zdemitologizować,  ponieważ jest to kamień węgielny KOR, a w przeszłości, i obecnie, były/są  moralną legitymacją do współrządzenia Polską przez środowiska korowskie  czy szerzej postsolidarnościowe.   Do mitologizacji tych wydarzeń przyczyniła się też część środowisk związanych, z b. PZPR, które, niemal na kolanach, przez długi czas przepraszały za PRL. Chcieli znaleźć się wśród tych, których Gazeta Wyborcza namaści na nawróconych pezetpeerowców, którym, co prawda, wolno mniej, ale nie trzeba się ich ostentacyjnie brzydzić spotykając w towarzystwie. Natomiast dla IPN, wszystko, co uderza w PZPR i PRL jest jak najbardziej na rękę, niezależnie od aktualnych podziałów politycznych.

Odnośnie wydarzeń w Radomiu, to działania pacyfikacyjne podjęte przez ZOMO, i inne jednostki milicji, zaczęły się dopiero po podpaleniu Komitetu Wojewódzkiego PZPR i zablokowaniu ulic, tak, żeby jednostki straży pożarnej nie mogły ugasić pożaru. Następnie demonstranci próbowali podpalić Urząd Wojewódzki i Biuro Paszportów KW MO. Po stronie demonstrantów były dwie ofiary śmiertelne. Ponieśli śmierć podczas próby skierowania przyczepy wypełnionej cementowymi płytami na oddziały ZOMO. Przyczepa przewróciła się na nich.

Niektórzy robotnicy przyłączyli się do lumpenproletariatu i wspólnie splądrowali około 100 sklepów w Radomiu. W obecnej, odświętnej wersji historii tzw. „radomskiego zrywu robotniczego”, nie ma miejsca na plądrowanie sklepów, a jeżeli nawet o tym się wspomni to zajmował się tym, podobno, wyłącznie margines społeczny. Ale praktycznie, przy prezentowaniu obecnej oficjalnej wersji, pomija się wszystkie niewygodne momenty psujące nieskalany wizerunek  tzw. „radomskiego zrywu robotniczego”.

Przypominam Czytelniczkom/Czytelnikom, że klasa robotnicza tak protestująca za czasów tej „reżimowej” PZPR, w niecałe 14 lat po wydarzeniach radomskich bez protestów zgodziła się na neoliberalny Plan Balcerowicza /faktycznie MFW/ oparty na waszyngtońskim konsensusie. Zaakceptowało go bez zbytnich protestów kierownictwo Solidarności: „Niestety, po dojściu do władzy, działacze Solidarności całkowicie zmienili poglądy, lekceważąc wcześniejsze ustalenia. T. Kowalik pisze: „(…) gdyby dotrzymywano umów zawartych przy Okrągłym Stole oraz swoistej umowy zawartej z wyborcami, którym oferowano podobny zarys programu, to nowy ustrój społeczno- -ekonomiczny musiałby wyglądać zupełnie inaczej. Wówczas Plan Balcerowicza w znanej nam postaci nie miałby żadnych szans akceptacji. Oczywiście, jakiś mini-szok (…) był nieuchronny. Ale nie bezprecedensowa w czasach powojennej Europy i nieprzewidziana przez władze recesja, nie «rewolucja w dochodac”5

Po 1989 roku zlikwidowano tysiące zakładów pracy, lub sprzedawano je za grosze. Przeprowadzono reprywatyzację, której głównym beneficjentem był totalitarny Kościół katolicki. Sporo osób umierało, po cichu, ze stresu wywołanego utratą pracy i słabą opieką zdrowotną. Tylko, że nikt tego nie rejestrował, bo nie umarli z rąk „reżimu” PZPR. Ale oczywiście klasa robotnicza nie organizowała nowego Gdańska, Radomia, czy Sierpnia 1980 roku. Przywódcy tej klasy robotniczej pozostawili ją samą i zajęli się, w większości, własnymi karierami.

Po 1989 roku, skończyły się czasy, gdy byle gówniany strajk robotników na jakiejś głębokiej prowincji powodował, że cały Komitet Centralny PZPR biegał jak przysłowiowy kot z pęcherzem. Światła w budynku KC PZPR paliły sie do rana.   KC PZPR żył jakimś tam strajkiem w Polsce. BO KLASA ROBOTNICZA STRAJKUJE!!!!

Klasa robotnicza doprowadzając do likwidacji PZPR paradoksalnie zlikwidowała jedyną zorganizowaną siłę, która, przynajmniej formalnie,  szanowała tę klasę społeczno-polityczną. I też się jej bała.

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, znacie moje zdanie o tzw. wydarzeniach czerwcowych 1976 roku w Radomiu. Teraz sami musicie zdobyć się na intelektualna odwagę i ocenić te wydarzenia, które w ostatecznym rozrachunku działały na niekorzyść klasy robotniczej.

4.Ale prawdziwym szaleństwem politycznym ekipy Edwarda Gierka była zgoda na wizytę Jana Pawła II w Polsce w dniach 2-10 czerwca 1979 roku,  i to akurat w dziewięćsetną rocznicę śmierci św. Stanisława, który w kręgach kościelnych jest symbolem nieposłuszeństwa wobec władzy świeckiej.

Narastały problemy gospodarcze, społeczeństwo było coraz bardziej wkurzone, bo zgodnie z obietnicami rządzących miał być stały wzrost poziomu życia, a ekipa Edwarda Gierka wyraża zgodę na pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski. Pomimo słusznych ostrzeżeń kierownictwa radzieckiego, części działaczy partyjnych i krytycznych uwag pracowników resortu spraw wewnętrznych!!!

Oczywiście, można było wyrazić zgodę na pielgrzymkę Jana Pawła II, ale za 3-4 lata aż ustabilizowałoby się, choć częściowo, sytuację gospodarczą. Co było chyba możliwe, bo w pierwszej połowie 1980 roku osiągnięto, po raz pierwszy od 1972 roku, nadwyżkę w obrotach handlowych z Zachodem. Równocześnie kierownictwo PZPR i rząd PRL powinni jasno poinformować polskie społeczeństwo, i kierownictwo Kościoła katolickiego w Polsce, że możliwa jest pielgrzymka Jana Pawła II w 1982 lub 1983 roku, ale pod warunkiem zachowania, do tego czasu, bezwzględnego spokoju w kraju.

Być może ekipa Gierka chciała dać społeczeństwu igrzyska religijne, żeby odwrócić uwagę od problemów gospodarczych. Ale jeżeli tak, to postąpiła bezmyślnie.

Jestem ateistą, ale przytoczę powiedzenie, które jest tak powszechne, że ponad podziałami światopoglądowymi czy politycznymi, a mianowicie: gdy Pan Bóg chce kogoś pokarać to mu rozum odbiera.  Tym razem, widocznie, podpadła mu ekipa Gierka.

Podczas pielgrzymki Jana Pawła  II do Polski spotkało się, i policzyło, kilka milionów ludzi, wśród których, w tym okresie praktycznie zupełnie swobodnie, działali działacze opozycji rozdając setki tysięcy ulotek, sprzedając książki wydawane w podziemiu.  Setki tysięcy uczestników pielgrzymek uświadomiło sobie, że w Polsce jest opozycja, która działa w miarę swobodnie, wydaje na dość duża skale wydawnictwa opozycyjne, i nie są tak straszni jak przedstawiają je media  rządowo-partyjne.

Ekipa Gierka, zgodą na pielgrzymkę Jana Pawła II, zapewniła opozycji dostęp do milionów ludzi.

5.Zmiany w mentalności i działaniach członków PZPR i Służby Bezpieczeństwa.

1) Członkowie PZPR już   w okresie Władysława Gomułki zaczęli mieszczanieć. Z dobrymi, jak i złymi cechami, przypisywanych temu środowisku. Ten proces nasilił sie za czasów Gierka. Dzieci działaczy partyjnych żeniły się/wychodziły za maż za dzieci tzw. prywatnej inicjatywy Dość masowo chrzczono dzieci, na wszelki wypadek, w piątej wsi. Piszę o tej piątej wsi, bo większość aktywu partyjnego pochodziła ze wsi . I nie pisze tego w sensie  negatywnym, bo to był awans  środowisk wiejskich. Ten etos wiejski jest naszym dziedzictwem – na dobre i na złe. To jest nasza historia od której nie uciekniemy. Półinteligenci mogą ją tylko próbować fałszować. Pisząc o genezie powojennej władzy  chcę żeby, zwłaszcza młodzi czytelnicy, zrozumieli jakie były źródła, zwłaszcza obyczajowe,  mentalności nomenklatury partyjnej za czasów Gierka. Młodzi ludzie powinni też sobie uświadomić, że w swojej masie powojenna  polska inteligencja to synowie lub wnukowie chłopów. Oczywiscie, jako ciekawostkę historyczna dodam, że wsród polskiej inteligencji okresu PRL i III RP jest wąska grupa wywodzaca sie z rodów szlacheckich okresu Sejmu Wielkiego. Ale jest to margines. Obecna polska inteligencja wywodzi sie z chłopów. Z awansu tej klasy,  która dokonala sie dzięki władzy ludowej której część przyszła z Armią Radziecką i legalnej, uznawanej przez cały świat , prawomocnej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Już na początku lat 60 prof. Kazimierz Dobrowolski tak pisał o nowej klasie robotniczej zwłaszcza tej pochodzącej ze wsi: „przejmują masowo wzory drobnomieszczańskiego stylu życia. W ocenie starych kwalifikowanych robotników miejskiego pochodzenia „chorują na panów6.

I to także dotyczyło, niestety, w dużej mierze,  nowej elity partyjnej.

Coraz częściej oceniano człowieka, nie po tym, co ma w głowie czy prospołecznych cechach osobowości, ale po jego zaradności w gromadzeniu dóbr codziennego użytku. Moja jedna z Cioć była kierowniczką księgarni /ulubiona, pozwalała mi  bywać u siebie w księgarni kiedy chcę i nie kontrolowała tego co czytam/ i wiem, że często różni nowobogaccy, w tym również aktyw partyjny, który się dorobił lub dobrze wżenił, prosili Ciocię o odłożenie im  „dzieł, dobrze prezentujących się w biblioteczce kupionej w DESIE”, co nieraz podkreślano, żeby wyjaśnić, dlaczego zamawiane „dzieła” muszą być reprezentacyjne. Ciocia rozumiała, że chodzi tu książki oprawione w płótno, ze złoconymi literami, często z obwolutą na kredowym błyszczącym papierze.

Omawiając zmiany w mentalności aktywu PZPR trzeba również wspomnieć o tzw. moczaryźmie. Nazwa wywodzi się od części środowiska aktywu PZPR, SB, MO i  Wojska Polskiego   zwanych „partyzantami”,  których liderem był gen. Mieczysław Moczar.

Moczaryzm, był praktycznie ostatnim,  silnym, nie wspieranym przez zachodnie ośrodki dywersji politycznej fermentem ideologicznym w PZPR.

Wokół generała Mieczysława Moczara i moczaryzmu narosło wiele nieporozumień wynikających  z nagonki tzw. warszawki oskarżającej całe to środowisko o zoologiczny antysemityzm. Na pewno niektóre  osoby z tego środowiska było rasowymi antysemitami. Trzeba jednak pamiętać, że znaczna cześć tego środowiska była rozgoryczona tym , że w okresie stalinowskim cześć  wysokich stanowisk w Polsce, w tym w UB,  zajmowały osoby narodowości żydowskiej które  realizowały plan  unieszkodliwiania osób oskarżanych o tzw. odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne (w pewnym skrócie, chodziło tu o poglądy zwane polską drogą do socjalizmu . 

Po okresie stalinowskim, sporo osób z tego środowiska i narodowości żydowskiej, wolało wyjechać na emigrację. Cześć jednak przekształciła się w liberałów partyjnych i znowu pchała sie do przodu, na stanowiska. I jak gdyby nigdy nic, znowu  chciała naprawiać socjalizm i Partię. Tym razem na modłę liberalną i ,znowu,  uderzała w Gomułkę.

To był element emocjonalny moczaryzmu. Lecz to tylko jedna strona medalu.  Generał Moczar, wraz ze swoim środowiskiem, uznali, że Władysław Gomułka  zwyczajnie już sie kończy jako polityk (w tym reprezentujący interesy narodowe) i , że trzeba go odsunąć od władzy. Wydawało się, że sytuacja polityczna, w tym międzynarodowa, im sprzyja. Zmieniły się sojusze międzynarodowe, i tak, na przykład,  Układ Warszawski w wojnie 6 -dniowej w 1967 roku popierał państwa arabskie,  a  Stany Zjednoczone poparły Izrael. Oczywistym więc było, że wszelkie  pozytywne komentarze dot. Izraela były zdecydowanie potępiane. A już niedopuszczalne były toasty, wznoszone w niektórych jednostkach Wojska Polskiego, za zwycięstwo  „naszych” , czyli wojsk izraelskich.   Młode pokolenie może tego nie rozumieć, ale wielu dowódców wojsk izraelskich, oraz najwyższych rangą polityków izraelskich  wywodziła się z terenu Polski (w tym przedwrześniowej).

Wydawało się, że gen. Mieczysław Moczar i jego silna frakcja „partyzantów” idą po zwycięstwo. Nadmiernie jednak  eksponowali elementy narodowe, polskość,  i  towarzysze radzieccy uznali, że rośnie im polski nacjonalizm. Dlatego postawili na „technokratów” Gierka.

Ostatecznie Moczar został już przez Gomułkę ograniczony w działaniach a odsunięty na zupełny  boczny tor przez ekipę Gierka.

Obecnie modne jest rozpatrywanie wielu procesów społecznych w świetle gender.

Ja jednak nie kieruję sie modą, lecz chce pokazać jak na przykładzie odnoszenia sie do kwestii  rzeczywistego równouprawnienia kobiet, działacze PZPR zaczęli ,  zwłaszcza za Gierka , schlebiać dość konserwatywnym postawom polskiego  społeczeństwa i totalitarnego Kościoła katolickiego. Zresztą trzeba pamiętać, że to środowisko wywodziło się w dużej mierze ze wsi i  stamtąd wyniosło pamięć o patriarchalnym modelu rodziny. Okres stalinowski trochę zaburzył tą wizję, ale po tzw. odwilży nie musiano się już hamować.

Z okresu  stalinowskiego pamiętamy, obecnie wyśmiewane, traktorzystki czy górniczki. Jak pisze Małgorzata Fidelis „W okresie stalinizmu nie zrezygnowano  całkowicie z segregacji  na tle płci, lecz przybrała ona nieco inną formę. Choć w dalszym ciągu oczekiwano, że większość kobiet będzie pracować  w zawodach  tradycyjnie  dla nich  przewidzianych, aparat państwowy zachęcał niektóre z nich  do podjęcia  prac uważanych  za typowo męskie, dzięki czemu  kobiety miały uzyskać wyższe wynagrodzenie oraz stać się swego rodzaju bohaterkami i przodownicami pracy„7

Obecne wyśmiewanie się z ówczesnych  traktorzystek czy górniczek – takie typowe dla radosnej twórczości  ipeenowskiej –  jest postawą ahistoryczną. Pamiętajmy że dla młodej , zdrowej i niezbyt dobrze wykształconej młodej kobiety ze wsi, zostanie górniczka czy traktorzystką było olbrzymim awansem społecznym. Stawała się silnym partnerem w związku z mężczyzną. Zyskiwała na pewności i faktycznie czuła sie równa mężczyźnie. A to sie nie podobało konserwatywnemu polskiemu społeczeństwu, totalitarnemu Kościołowi katolickiemu i towarzyszom partyjnym zwłaszcza z wiejskimi rodowodami.

Po destalinizacji „Nastąpił zwrot w państwowej propagandzie. Prasa zaczęła juz oficjalnie kojarzyć prace kobiet poza domem z obciążeniem, jakim stała  się ona dla matek,  a nie jak wcześniej – z wyzwoleniem kobiet w socjalistycznym społeczeństwie”8

Jak pisałem już wcześniej, gdy upadała idea socjalizmu, i obie strony widziały słabnący ZSRR,  to łatwo było mężczyznom z PZPR i Solidarności znaleźć wspólny język przy tzw. Okrągłym Stole. Zwłaszcza przy męskiej wódeczce.

2) Służba Bezpieczeństwa w okresie rządów ekipy Gierka również się zmieniała.            I to dość radykalnie. Już od końca lat 60 -tych odchodzili z niej praktycznie ludzie, którzy walczyli w okresie wojny domowej w latach 1944-1948 r. i byli związani z Gwardią Ludową a następnie z Armią Ludową. Tak więc odchodzili z niej ludzie twardzi i bezwzględni, którzy nauczyli się, generalnie,  tej bezwzględności, gdy ich towarzysze, przyjaciele, członkowie rodzin byli zabijani przez tzw. Żołnierzy Wyklętych, UPA czy Werwolf.         Bo należy pamiętać, że w latach wojny domowej 1944-47 z rąk powojennego podziemia antykomunistycznego zginęło 4018 milicjantów, 495 ormowców, 1616 funkcjonariuszy UB oraz 3729 żołnierzy Wojska Polskiego, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wojsk Ochrony Pogranicza. Zginęło też 1980 żołnierzy Armii Czerwonej, głównie powracający z wojny do kraju. Ofiar wśród cywilów było niewiele mniej: 5143 osoby, w tym 2655 rolników i 691 gospodyń domowych oraz 187 dzieci do lat 14 9.

Od końca lat 60-tych, a zwłaszcza w okresie Gierka, werbowano natomiast ludzi wykształconych, bo kładziono nacisk na zwiększenie zakresu pracy analitycznej nad czysto operacyjnymi.  Były to  jednak, głownie, osoby wywodzący się ze środowisk drobnomieszczańskich, w tym drobnomieszczan pezetpeerowskich.

Znalazło to odbicie w działaniach SB. Ponieważ omawiam okres Gierka to powiem, że praktycznie jedynymi, i głównymi represjami ze strony SB, było: zatrzymywanie zawodowych opozycjonistów, co jakiś czas, na 24-48 godzin, rozmowy prewencyjne, karanie rozdających ulotki mandatami, czy grzywnami na kolegium pod pretekstem zaśmiecania miejsc publicznych itp. Czasem na zebrania opozycjonistów wpadali młodzi aktywiści partyjni (dotyczyło to głównie spotkań organizowanych przez opozycyjne Towarzystwo Kursów Naukowych) i swoim zachowaniem uniemożliwiali dalsze trwanie spotkania.

Ale przecież, po 1989 roku /już w tzw. demokracji/ też stosuje się takie same metody w stosunku do opozycjonistów.  Karze się za naruszanie „miru domowego”, tzw. zaśmiecanie miejsc publicznych czy blokowanie przejazdu drogą publiczną – zwłaszcza za rządów PiS:  

a)„9 listopada kilkudziesięciu ekologów wdarło się do siedziby Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Policja siłą wyprowadziła ich z budynku. 24 osoby zostały zatrzymane. Aktywiści noc spędzili w areszcie. Wśród nich była Joanna Pawluśkiewicz, która postanowiła opowiedzieć o wstrząsających kulisach zatrzymania i kontroli osobistej ekologów. „Sprawdzano ręcznie, czy nie chowamy czegoś w pochwie lub odbycie, kazali rozebrać się do naga, dmuchali dymem papierosa w twarz” – mówi w rozmowie z reporterem WP, Klaudiuszem Michalcem”10

b)„Dziś /dotyczy 22.11.2017r. – przypis K.Mróź / w Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia wznowił proces zbiorowy przeciwko osobom protestującym w grudniu przed Sejmem. Stołeczna policja zarzuca im uczestnictwo w zgromadzeniu mimo jego rozwiązania i blokowanie przejazdu drogą publiczną. Sąd przesłuchał dziś oskarżonych. Obrońca protestujących uważa, że oskarżenia są bezpodstawne. – Wszelkie działania protestujących przed Sejmem były legalne. Wynika to z ustawy Prawo o zgromadzeniach i z konstytucji – przekonuje mecenas Jarosław Kaczyński. Termin kolejnej rozprawy i przesłuchanie policjantów w charakterze świadków zaplanowano na 3 stycznia”11.

c)„Ławniczka i działaczka Solidarnej Polski, partii Zbigniewa Ziobry poskarżyła się Ministerstwu Sprawiedliwości na prezesa sądu w Elblągu. Chciał ją odwołać z funkcji ławnika za wulgarne zachowanie podczas rozprawy. Resort stanął w jej obronie i zwolnił prezesa sądu”12.

d)„Minister sprawiedliwości po raz pierwszy skorzystał z nowej, kontrowersyjnej ustawy o sądach powszechnych. Przerwał kadencję trzech wiceprezesek Sądu Okręgowego w Warszawie. Wśród nich jest sędzia, która doprowadziła do dyscyplinarki dla obecnego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka”13

e)„Na wiceprezesa Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej minister Zbigniew Ziobro powołał córkę posła i wiceministra w rządzie PiS. Wcześniej sędziowie z okręgu odrzucili jej kandydaturę na funkcję prezesa. Wiceprezesem została wbrew kolejnej negatywnej opinii sędziów. Czy tak będzie wyglądało niebawem powoływanie władz wszystkich sądów w Polsce?”14

f)„Chociaż w badaniach zaufania do instytucji publicznych policji wciąż ufa więcej Polaków niż politykom czy sądom, już niedługo może się to zmienić. Efekt dwóch lat „dobrej zmiany” jest bowiem dla tej służby PR-owo zabójczy. Powody są proste: brutalne interwencje, polityczne zlecenia oraz błędy w zarządzaniu”15

W Polsce,  w listopadzie 2017 roku, toczy się co najmniej 619 udokumentowanych postępowań wobec osób, które protestują przeciw polityce obecnego rządu. To procesy sądowe, a także przesłuchania na policji16.

Młodzi antykomuniści rozbijali/rozbijają spotkania z osobami o poglądach lewicowych, czy liberalnie obyczajowych odbywające sie na uczelniach, czy innych miejscach. Co więcej takie działania rozszerzyły się na blokady pochodów / zarówno z lewej jak i prawej strony sceny politycznej/.

Rozmowy ostrzegawczo- prewencyjne prowadzono na przykład z  uczestniczkami „Czarnego Marszu Kobiet” . Zresztą, pal licho same rozmowy. Znacznie  groźniejsze są doniesienia do prokuratury o obrażanie Narodu Polskiego czy uczuć wierzących, jak i pozwy cywilne ze strony urzędników czy organizacji związanych z konkretna władzą.

A te działania wiążą się bardzo często z dewastacją życia osobistego i finansowego, bo trzeba wydawać pieniądze na dobre kancelarie adwokackie, o ile chce się mieć jakąś szansę na wygraną. A tych pieniędzy generalnie nikt nie zwraca osobie, która przez kilka lat była ciągana po sądach. Nawet, gdy wygra. I to wszystko odbywa się „DEMOKRATYCZNIE”.

Powtórzę, w epoce gierkowskiej opozycja była traktowana dość łagodnie. ZOMO było wykorzystywane jedynie w sytuacji ekstremalnej, a Służbie Bezpieczeństwa wyrwano zęby, bo zawodowi opozycjoniści, do których płynęły dolary i marki z Zachodu /a przelicznik na złotówki był ogromny/ mieli w tzw. głębokim poważaniu prewencyjne zatrzymywania na 24-48 godzin.

Opozycji nie zabierano mieszkań czy samochodów. Nie obniżono, ani nie zabierano renty czy emerytury.

Trudno było ich zwolnić z pracy, bo cześć zawodowych opozycjonistów nie pracowała na etacie państwowym. Opozycyjni naukowcy, byli bardzo często chronieni przed zwolnieniem przez swoich przełożonych z legitymacją PZPR w kieszeni, którzy jako tzw. partyjni liberałowie chcieli otrzymywać z zagranicznych ośrodków naukowych zlecenia na wykłady, za które otrzymywali honoraria w tzw. twardej walucie.

A jak był zakaz publikowania jakiegoś literata, to publikowano go na Zachodzie, nawet, gdy ta publikacja, była byle jakiej jakości. No, ale był opozycjonistą, furda, jakość. I płacono mu w tzw. twardej walucie. I taki opozycjonista lepiej żył niż ten publikujący w Polsce. A Urzędy Skarbowe, generalnie trzymały sie od tzw. demokratycznej opozycji z daleka.

Była to taka swoista gra, w której brały udział różne grupy interesów w PRL.

3) Opozycja okresu PRL a  zwłaszcza w okresie Edwarda Gierka:

” Liczbę czynnie zaangażowanych w działalność opozycyjną tego okresu można szacować na 1000–1500 osób. Część z nich włączała się do pracy sporadycznie. Grono najaktywniejszych członków różnych komitetów, redakcji, stałych drukarzy i kolporterów

wydawnictw niecenzurowanych liczyło przed Sierpniem ’80 około 300–500 osób. Największymi ośrodkami działań opozycyjnych i kolportażu niecenzurowanych wydawnictw były wielkie miasta – Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk… Ugrupowania poczerwcowej opozycji próbowały działać w „szarej strefie”, czyli pomiędzy tym, co było przez prawo zakazane, a tym, na co zezwalało. Z tego też wypływał postulat jawności i powoływania się na prawa deklarowane  w konstytucji. Nawet skrajnie radykalna KPN podkreślała, że działa w granicach prawa, które nie zakazuje tworzenia partii politycznych. Jednocześnie jednak wszystkie ośrodki opozycji prowadziły część prac w utajnieniu z uwagi na zabezpieczenie ich przed zdezorganizowaniem przez SB – dotyczyło to zwłaszcza prac wydawniczych. .. Szczególnie ważną formą działalności środowisk opozycyjnych było stworzenie niecenzurowanego obiegu informacji i opinii. Wydawnictwa niezależne, jak wtedy mówiono, były nie tylko źródłem informacji i forum wymiany myśli, ale też podstawowym środkiem integracji ruchu, utrzymywania kontaktu między jego uczestnikami i sympatykami. Redagowanie, powielanie i kolportowanie wydawnictw było jedną z najbardziej praktycznych form działania, angażującą stosunkowo duży krąg współpracowników i wyznaczającą im konkretne, bieżące zadania. Toteż w miarę rozwoju ruchu przybywało tytułów pism, powiększała się też ich objętość, podwyższał poziom edytorski i – co najważniejsze – rósł zasięg. …. Strategię działania opozycji tych lat można streścić następująco: skupiać ludzi wokół drogich im spraw społecznych i organizować ich nacisk na władzę; budować samodzielne, niezależne od władz inicjatywy (m.in. pisma); nawiązywać kontakt z powstającymi wysepkami niezależności i organizować ich współpracę; wyjaśniać cele i zakres działań opozycyjnych możliwie największej części społeczeństwa; tworzyć enklawy wolnego społeczeństwa, do których nie sięgałaby władza partii….”.17.

Komentarz: „Opozycjoniści w PRL wiedzieli, że, w ostateczności, zawsze mogą emigrować na Zachód gdzie czekała na nich praca, mieszkanie, zapomogi na zagospodarowanie.

Obecnie działacze, którzy bronią ludzi pokrzywdzonych nie otrzymują takiej pomocy. Rozpadł się Układ Warszawski, Polska jest w  NATO, ma  neoliberalny system gospodarczy,  świat Zachodu zaakceptował wszechwładzę Kościoła Katolickiego traktując to jako wewnętrzną sprawę Polski. Są już niepotrzebni.

            Społeczeństwo polskie również się zmieniło. Jest, przede wszystkim, uwzględniając poziom dochodów, bardzo zadłużone. Tysiące rodzin zaciągnęło kredyty z  kilkunastoletnim lub nawet kilkudziesięcioletnim okresem spłaty. W tej sytuacji wolą zająć się praca a nie narażać się kolejnym ekipom rządzącym. Dlatego zadawalają się formalną demokracją (wielopartyjność)  i pozorną wolnością mediów. Mając świadomość, że wpływ ich na realna władzę jest niewielki uciekają w prywatność i nie biorą udziału w wyborach. Należy wyraźnie zaznaczyć, że partie w niewielkim stopniu realizują swoje programy wyborcze a media pozwalają im poznawać świat przez pryzmat światopoglądu, wartości i interesów grup kontrolujących media. Wszelkie propozycje odbiegające od głównego nurtu polityczno-społecznego są przemilczane albo pojawiają się w mediach, co najwyżej, jako niegroźne dziwactwa czy tez folklor polityczny.

Tam gdzie nie wystarcza przemoc symboliczna stosuje się bezpośrednią cenzurę. Po opanowaniu mediów publicznych ogranicza się prezentowanie poglądów i wypowiedzi niekorzystnych dla rządzących i Kościoła katolickiego (zapis o respektowaniu wartości chrześcijańskich). Dąży się również do zdyscyplinowania stacji prywatnych przez rozdmuchiwanie tzw. afer teczkowych.

 Środowiska klerykalne cenzurują prace artystów, jak i wypowiedzi osób prywatnych, kierując do prokuratur wnioski o obrazę uczuć religijnych, jak również zawiadamiając organy administracji lokalnej, że w danej galerii/ lokalu są wystawy czy występy, które, według nich, obrażają uczucia religijne. Jest to perfidna forma cenzury, ponieważ tego typu sprawy są długotrwałe, dość kosztowne i nawet wygrana w znacznym stopniu dezorganizuje życie osoby oskarżonej o obrazę uczuć religijnych.Właściciele galerii, zwłaszcza ci, którzy dzierżawią pomieszczenia należące na przykład do gminy obawiają się wystawiać kontrowersyjne prace artystyczne, ponieważ mogłoby zakończyć się to wypowiedzeniem dzierżawy lokalu, zabraniem czy nieprzyznaniem dotacji na działalność galerii.

Należy pamiętać, że system wielopartyjny bez powiązania go z prawami człowieka bardzo często staje się demokratyczną dyktaturą.

Zgnębić i upokorzyć człowieka i obywatela można równie łatwo w ustroju demokratycznym, przy zachowaniu jego fasady a pomijając ducha, jak i w systemie monopartyjnym” 18.

 

  1. Geneza tzw. buntu sierpniowego z 1980 roku

1.Według PO ocena  sierpnia 1980  roku jest następująca: „Przekaz Platformy jest jasny. Arkadyjski. Naród zbuntował sie w lipcu, w sierpniu stanęło juz pół polski, w końcu stanęła Stocznia Gdańska , gdzie szefem komitetu strajkowego  został działacz  Wolnych Związków Zawodowych Lech Wałęsa. TO WZZ , kierowane przez Bogdana  Borusewicza  i sprzęgnięte z nim KOR, przygotowały strajk który później wzmocnili przybyli z Warszawy eksperci, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek…Tak narodził się ruch którym  zachwycił się świat. Który zjednoczył praktycznie  wszystkich Polaków, a później obalił komunizm. I z niego jest PO.

Przekaz PiS jest inny – spiskowy, cierpiętniczy. PiS też mówi , że na początku był naród, który się zbuntował. Buntem kierowali Andrzej Gwiazda , Anna Walentynowicz, Lech Kaczyński (niedawno go dopisali, żałosne to)…Ale później  do gry weszły tajne służby PRL, SB i poobsadzały kluczowe miejsca w „Solidarności” swoimi  agentami, którzy torpedowali działalność patriotów. naród został więc oszukany. Potem był 13 grudnia i naród  został zdławiony. A potem był rok 1989 i było kolejne oszustwo – odchodzący reżim  dokonał sztuczki, bo przekazał władzę swoim agentom. A oni stworzyli  III RP, państwo ciemnych interesów  i ciemnych powiązań. Oprawców i zdrajców. I dopiero teraz patrioci  odzyskują Polskę.

Obie opowieści – Platformy , i PiS – pełnią więc rolę służebną, Wobec interesu partii. Służą udowodnieniu, że jedna  partia albo druga są spadkobiercami  tego, co w Sierpniu  było najlepsze, że miały zawsze rację, i w związku z tym władza im się należy….Najwyższy czas , byśmy Sierpień zaczęli odbierać Platformie i PiS. To konieczne, bo inaczej staniemy się  niewolnikami przekazów dnia , partyjnych prawd i pustej celebry”19

Robert Walenciak w artykule Miał być zamach stanu, wyszła rewolta. Sierpień 80. Na szczytach władzy strajków się nie bano. To był pretekst do politycznej rozgrywki” uważa, że strajki które rozpoczęły się w lipcu 1980 roku były elementem  gry o władzę w PZPR i usuniecie od władzy ekipy Edwarda Gierka /Gierek doszedł do władzy również po wydarzeniach grudniowych 1970r./. Do tego potrzebne było przesilenie polityczne w postaci strajków.  Według prawdopodobnej opinii Roberta Walenciaka, do walki o władzę po Gierku stanęły  dwie grupy – Babiucha, który kontrolował aparat  partyjny  i Kani  odpowiedzialnego za MSW.         Profesor Andrzej Werblan w książce „Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa”  również sądzi, że lipcowe strajki 1980 roku /poprzedzające te wszystkim znane sierpniowe/ nie mogły być spontaniczne. Pierwsze strajki, te lipcowe, wybuchły w zakładach zbrojeniowych Świdnik, Rzeszów  i Stalowa Wola które były znakomicie spenetrowane przez SB. Sam Gierek w  „Przerwanej dekadzie” pisze, że w tych fabrykach kadra zarządzająca  wywodziła się,  ponad 30 procent,  z milicji i wojska, i że była to kadra w pełni dyspozycyjna. Według niego,  strajk taki nie mógłby się odbyć bez pozwolenia tych służb. Gierek wskazuje również, że w lipcu doszło do strajku całej DOKP w Lublinie. Jedyny strajk powszechny  na kolei w całej historii Polski LudowejA trzeba pamiętać, że lubelska DOKP była jedna z najważniejszych w kraju.  Przez jej teren szły wszystkie dostawy dla radzieckich dywizji w NRD oraz cały eksport ZSRR do tego kraju 20. A nie musze chyba rozwodzić się nad tym, że ta DOKP była, niewątpliwie dogłębnie,  spenetrowana przez służby polskie i radzieckie. I, jak sądzę, nie tylko cywilne.

W mojej ocenie, ten cały robotniczy protest był początkowo sterowany. Chodziło tu o skompromitowanie ekipy Edwarda Gierka u towarzyszy radzieckich, tak żeby pozytywnie przyjęli „zamach pałacowy” na szczytach PZPR.

Po latach, Edward Gierek tak widział początek wydarzeń sierpniowych 1980 roku: „Moi  przeciwnicy  czekali, aż narastająca fala  roszczeń zmyje mnie z pokładu. Dlatego  też, sądzę, swoboda działań naszych  przeciwników  politycznych  była niczym nieograniczona. czytałem , juz dobrze po Sierpniu , chyba w londyńskich Wiadomościach” , reportaż zastępcy  szefa sekcji polskiej BBC z letniego  pobytu w Polsce. Opisywał on  , jak to się wtedy odbywało. w mieszkaniu Kuronia np. było coś na kształt  centrali informacyjne dla prasy zagranicznej. Natychmiast po   zawiązaniu się  strajku czy to w Jarocinie czy to w Krotoszynie , dzwonił do niego korowski sympatyk i informował o wydarzeniu. Informację tę zaraz przekazywała któraś z dyżurujących tam panienek do korespondentów  agencji prasowych.  Oni przekazywali  te informacje do centrali, a wieczorem  na falach eteru  kilku rozgłośni  wiadomość ta powracała  do kraju w serwisie dzienników krajowych. Jakimś dziwnym trafem telefon  Kuronia działał bez usterek , nie było żadnych awarii, sądzę też, że odpowiedni  funkcjonariusze pilnowali, aby nic się w jego bezcennej dla Kani aparaturze nie zepsuło. Nic więc dziwnego, że skoro tylko wybuchł  strajk tramwajarzy w poznaniu, najdalej za dwa, trzy dni podobny strajk  wybuchał w Krakowie czy Bydgoszczy….Myślę, że gdzieś do 20 sierpnia sądzono, że gospodarka zniesie te bezprzykładną czkawkę strajkową – (wyróżnienie moje K. Mróź)21 ……Tymczasem na szczytach władzy trwała gra.             W cytowanej  już „Polsce Ludowej”22 tak Andrzej Werblan opowiadał o niej Karolowi Modzelewskiemu:

Andrzej Werblan: Toczyła się podskórna walka o sukcesję. Stawało się oczywiste, że Gierek tego kryzysu już nie przetrwa.

Karol Modzelewski: On sam sobie zdawał z tego sprawę?

AW: wyczuwał sytuacje, ale się wahał. Cała sprawa polegała na tym, że jak się zaczyna walkę o sukcesję , to pojawia się  także chęć , żeby przyśpieszyć  rozstrzygniecie. A rozstrzygniecie  się przyśpiesza w dwojaki sposób – przez eskalację konfliktu albo przez  rozwiązania pokojowe, ale z takimi ustępstwami , które osłabiają pozycję  szefa w oczach establishmentu i też ułatwiają zmianę….Ja nie lubię spiskowych  teorii, ale nie można  nie dostrzegać faktów które mogłyby za tym przemawiać. na mnie zrobił pewien szczegół  ze wspomnień Waldemara Kuczyńskiego. Opisał on  wyjazd  grupy intelektualistów  do gdańska w charakterze doradców , Chyba wezwał ich Mazowiecki. Zebrali sie w mieszkaniu  Jacka Kuronia  i tam dyskutowali. jak pojadą, co zrobią, Z nimi , jak wspomina nawiązał  kontakt jakiś  bezpieczniak, który przedtem ich śledził, i zaproponował , że ich rządowym  samolotem przewiozą. Potem z tego sie wycofano, oni sami nie chcieli lecieć rządowym samolotem. To wtedy zaproponowano im ułatwienie w nabyciu  biletów na normalny samolot. Dyskutowali sprawę, jak się ustosunkować do postulatu wolnych związków zawodowych. Doszli zgodnie do wniosku , że to casus belli i zabójczy postulat. Ale kto to potrafi wyperswadować robotnikom?

KM: Westchnienie Kuczyńskiego , że ja bym się tam przydał, musiało tego dotyczyć, jak przypuszczam.

AW: W każdym razie  wspomina on, że ktoś powiedział , aby to on  sie podjął  to wyperswadować. On robotników przekona. I w nocy tego jednego aresztowano. Można więc  wnioskować, że bezpieka tego dnia doszła do wniosku, że należy  eskalować porozumienia. Nie wykluczam, ze eskalacją konfliktu chciano przyśpieszyć zmiany personalne  na szczycie władzy.

KM: Gra personalna zastępuje myślenie  w kategoriach racji stanu  ustroju komunistycznego.

AW: Może być również elementem wyjścia z kryzysu.

KM: Jak popatrzymy , co się potem działo, to widać , jak bardzo utopijne było to myślenie”23

              Cześć Czytelniczek i Czytelników, wychowanych na ipeenowskiej twórczości i propagandzie pisowskiej może sądzić, że Służba Bezpieczeństwa posiadając  agenturę wśród dawnej opozycji, lub ją szybko tworząc wśród nowych aktywistów ruchu Solidarności,  mogła swobodnie kontrolować ten ruch. Nic bardziej mylnego. Ci którzy interesują się historią służb np. Ochrany,  doskonale wiedzą, że część agentury zawsze wyrywa się spod kontroli i prowadzi własna politykę. Przypominam tu aferę Degajewa, popa Hapona czy działalność podwójnego agenta  Jewno Azefa.  Wielu tajnych współpracowników Ochrany przechodziło w chwilach  niepokojów  na stronę rewolucjonistów i często strzelało  do prowadzących ich oficerów.

Żeby zrozumieć czas niepokojów rewolucyjnych, w tym dynamiki wydarzeń polskich od Sierpnia 1980 roku, gorąco zachęcam do zapoznania się z publikacjami dotyczącymi  rewolucji rosyjskich zwłaszcza lutowej i październikowej  w 1917 roku.

Niezależnie, czy czyta się te pozycje które dążą do obiektywnego przedstawienia wydarzeń, czy też te  czystej wody antykomunistyczne, można sobie uświadomić, że z powodu olbrzymiej dynamiki wydarzeń, ambicji polityków, działań olbrzymich mas ludzkich, zewnętrznych wpływów Państw Centralnych i Ententy, i często przypadku – kierunek historii Rosji nie był przesądzony, przynajmniej do jesieni 1918 roku.

Historia obu rewolucji, ponieważ upłynęło już 100 lat,  pozwala  patrzeć z pewnym dystansem na  dynamikę procesów rewolucyjnych i zmian społecznych.

 Próba zastosowania tego dystansu, tej optyki,  do wydarzeń Sierpnia 1980 roku, późniejszego stanu wojennego i porozumień tzw. Okrągłego Stołu powinna, w pewnym stopniu, pozwolić spojrzeć  na te wydarzenia ze  zrozumieniem, i bez prostackich emocji, cechujące zwłaszcza psychotyczne środowiska od tzw. bomby smoleńskiej.

 III. Dlaczego stan wojenny ?

Polska po II wojnie światowej znalazła sie w bloku państw  zwanych demokracjami ludowymi. Hegemonem był ZSRR i polityka wewnętrzna i zagraniczna pozostałych państw musiała liczyć się z wola kolejnych  kierownictw ZSRR. Państwa te były położone przy granicy ZSRR i zabezpieczały to państwo przed atakiem agresywnego NATO. Takie były, i są, zasady geopolityki światowej. USA narzucały i narzucają swoja wolę państwom położonym tysiące kilometrów od granic USA, i jeśli trzeba dokonywały/dokonują  tam przewrotów politycznych lub  wysyłały/wysyłają wojska żeby zniszczyły dany kraj.  I trzeba pamiętać, że to nie ZSRR/Rosja  miały/mają bazy wojskowe w około 60 krajach. Tylko USA.

To co wolno było,  i jest, USA, to samo wolno było ZSRR i obecnie wolno Rosji.

Patriotyzm kolejnych ekip politycznych  PRL  należy oceniać  zadając pytanie –  czy wykorzystywały one konkretną, a nie wydumaną sytuację Polski, do jak najlepszego zadbania o interesy polskiego społeczeństwa. Tylko tyle, i aż tyle.

 Nie będę w tym miejscu koncentrował się na tym czy groziła Polsce w 1981 roku  interwencja sojusznicza, lub nie. Napisano na ten temat wiele książek. Skoncentruje się na działaniach NSZZ „Solidarność” dewastujących polską gospodarkę i wywołujących bardzo silne konflikty polsko-polskie.

 Odnośnie  spraw gospodarczych, przytoczę fragmenty książki napisanej przez Profesora Witolda Bienia „Jak doszło do zadłużenia  Polski za granicą w latach 1970-1985. wspomnienia uczestnika wydarzeń„. I gorąco zachęcam do przeczytania całości:

„Podpisanie porozumień w Gdańsku, Szczecinie oraz później ze strajkującymi  górnikami w Jastrzębiu, a także  odwołanie Gierka i dokonane zmiany na najwyższych szczeblach władzy w PZPR oraz w rządzie, bynajmniej nie uspokoiły sytuacji polityczno-gospodarczej w kraju. Strajki były kontynuowane, produkcja spadała, sytuacja na rynku konsumpcyjnym ulegała pogorszeniu, a eksport gwałtownie się kurczył….Wystarczy przypomnieć, że zgodnie z danymi komunikatu GUS…łączna wielkość eksportu w II półroczu 1980 roku zmniejszyła się w stosunku do analogicznego półrocza poprzedniego roku o 6,5%. Zmniejszył sie eksport węgla o 12 mln ton, koksu – o 200 tys. ton , miedzi o 7,5 tys. ton…..Warto dodać, że węgiel stanowił wtedy podstawowy surowiec do produkcji energii w elektrowniach Europy Zachodniej. Spadek dostaw węgla z Polski na Zachód stosunkowo szybko spowodował pojawienie się wtedy na rynku europejskim  dostawców węgla z kanady i Australii……Spadek eksportu oznaczał utratę przez Polskę utrwalanej przez wiele lat pozycji wiarygodnego eksportera. Jeżeli  mimo tego wpływu z eksportu w całym 1980 roku wyniosły 8 mld USD i były o 1,4 mld USD większe niż w poprzednim roku, a deficyt bilansu handlowego został obniżony do 0,8 mld USD, to istniała realna szansa , aby nie później niż w 1982 roku zahamować wzrost długu i nie powstałaby konieczność  ogłoszenia niewypłacalności kraju wobec zachodnich wierzycieli. Jednak załamanie gospodarki w II połowie 1980 roku, spowodowane wywołanymi przez Solidarność strajkami i politycznymi rozruchami które w 1981 roku były kontynuowane z nasileniem oznaczało utratę realnych szans  powstrzymania wzrostu  zadłużenia na długi okres czasu…Jak już zaznaczyłem, sytuacja  społeczno –  polityczna kraju w 1981 roku nie tylko nie uległa uspokojeniu, lecz  postępowało dalsze , rosnące z miesiąca na miesiąc  jej pogorszenie. Nadal trwały bezskuteczne  negocjacje pomiędzy wysuwającymi coraz poważniejsze, także polityczne żądania Solidarnością oraz rządem, którym towarzyszyły wielosettysięczne strajki pracowników  przedsiębiorstw. jakiekolwiek próby powstrzymania  pogłębiającej się destabilizacji sytuacji gospodarczo-politycznej były bezskuteczne, W szczególności nadal dochodziło do ustępstw płacowych, również w urzędach i administracji. …Wiosną 1981 roku na żądanie związków zawodowych wprowadzono kartki na mięso, nieco później na masło, ryż, mąkę i przetwory zbożowe, mleko i pieluchy dla niemowląt, Wydawano również  kartki na proszek do prania, mydło, alkohol, papierosy, zeszyty szkolne oraz obuwie. szczególnie dotkliwie odczuwali właściciele samochodów wprowadzenie talonów na benzynę…..Gospodarkę zaczął ogarniać szybko postępujący paraliż. Wpływy z eksportu nadal spadały, nie tylko wskutek strajków, ale również w rezultacie braku środków na niezbędny  import zaopatrzeniowy z krajów kapitalistycznych. W dodatku Solidarność podejmowała dość radykalne  kroki przeciwko, jak twierdzono, ogałacaniu rynku przez rząd. Na przykład w portach przedstawiciele Solidarności nie dopuścili do wysyłania mięsa do Wielkiej Brytanii.  Również odmówiono załadunku  cukru na eksport do emiratów arabskich…..Szybkość, z jaką następowało  pogorszenie sytuacji  płatniczej potwierdza m.in. spadek wpływów z eksportu w 1981 roku do 5,5 mld USD tj. o 2,5 mld USD w stosunku do poprzedniego roku. W tym samym okresie wskutek braku walut o 2,6 mld USD (tj.  do 6,2 mld USD z 8,8 mld USD) trzeba było zmniejszyć  wydatki importowe. ten raptowny spadek  importu nastąpił  kosztem pogorszenia  zaopatrzenia w kraju w ważne  surowce i materiały niezbędne do produkcji, również do produkcji na eksport. Zgodnie z danymi  opublikowanymi  później przez Instytut Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego (Rzeczpospolita z 8 marca 1982 roku) wartość eksportu do krajów kapitalistycznych w 1981 roku  zmniejszyła sie w stosunku do poprzedniego  roku o 26,8%, a importu – o 26,1%…..Negocjacje z zachodnimi wierzycielami (w sprawie zadłużenia – przypis K. Mróź) były prowadzone w warunkach stale  pogarszającej się sytuacji społeczno-politycznej wewnątrz kraju oraz załamania gospodarki. wskutek tego Polska nie mogła wykonać części zobowiązań eksportowych nie tylko wobec krajów kapitalistycznych, ale również  krajów RWPG. W szczególności spadły znacznie dostawy do ZSRR węgla. siarki, wyrobów hutniczych. Kraje RWPG przez cały 1980 rok tolerowały  te zmniejszenia dostaw jako swego rodzaju pomoc   w przezwyciężaniu  kryzysu gospodarczego  przez nasz kraj. Ponadto, jak uprzednio stwierdzono, w pierwszych  miesiącach 1980 roku ZSRR udzielił Polsce pomocy w wysokości 465 mln USD na podtrzymanie  płynności bilansu płatniczego, a w połowie tego roku przyznał kredyt  190 mln USD na zakup pszenicy.

Jednak sytuacja uległa diametralnej zmianie , kiedy Stanisław Długosz, zastępca przewodniczącego Komisji Planowania  przy Radzie Ministrów, 9 września  1981 roku  przybył do Gospłanu w Moskwie na zapowiedziane spotkanie z radzieckimi ekspertami w sprawie rutynowej koordynacji  planów na 1982 rok. Został wówczas zaskoczony przez rozmówców jednostronnym oświadczeniem na temat szczególnych warunków płatniczego rozliczenia dwustronnej wymiany  handlowej od następnego roku…..Stwierdzono przede wszystkim , że wymiana towarowa  będzie mogła odbywać się  jedynie na zasadzie pełnego zbilansowania  płatniczego  obrotów z uwzględnieniem  konieczności wyrównania  ich ujemnego salda, które w końcu 1981 roku miało wynosić według  oceny  strony radzieckiej  około 1,1 mld rubli transferowych. Była to zapowiedź poważnego ograniczenia przez ZSRR w stosunku do protokołu handlowego  z 1981 roku dostaw do Polski od 1 stycznia  następnego roku   strategicznych paliw i energii, a także szeregu  towarów rynkowych. W szczególności  dostawy gazu ziemnego  byłyby zmniejszone  z 5,3 mld m3 (stanowiło to 50% ogólnokrajowego  zapotrzebowania na gaz ) do 2,8 mld m3. Natomiast dostawy ropy obniżyłyby  się z 13,1 mln ton (stanowiło to ponad 80%  zapotrzebowania ogólnokrajowego) do 4,1 mln ton. Znikłoby całkowicie z listy  dostaw do naszego kraju  600 tys.  ton benzyny  samochodowej, 180 tys. ton  nafty lotniczej, 180 tys. ton  oleju napędowego, 105 tyś. ton  bawełny, 200 tys. sztuk lodówek. Całkowicie skreślono z listy dostaw telewizory, konserwy rybne, sery żółte itp. Bardzo poważnie ograniczono  by dostawy surówki żelaza, aluminium, celulozy, papieru itp…….Była to w istocie blokada  stosunków  handlowych i finansowych z Polską , przy  czym nie ukrywano, iż jedną z jej przyczyn stanowiło nasilenie  kampanii antyradzieckiej w naszym kraju. Niepokoiła przy tym obawa, że do próby  podobnej blokady stosunków handlowych z Polską mogą skłaniać się niektóre inne kraje RWPG (np. NRD czy Czechosłowacja)……Ponadto Bajbakow przyjechał do Polski 26 września 1981 roku i w czasie wizyty u generała Jaruzelskiego  osobiście potwierdził zamiar znacznej blokady stosunków handlowych  ZSRR z Polską z 1 stycznia 1982 roku, co dałoby katastrofalne  skutki  dla naszej gospodarki   i dalsze pogorszenie  warunków życia  ludności , zwłaszcza w zbliżającej sie zimie…..Pogarszała się nadal nierównowaga  na rynku konsumpcyjnym. Rósł nawis inflacyjny. Gospodarka kręciła się spiralą w dół i nasilała się frustracja….”

W takich warunkach został wprowadzony stan wojenny na mocy podjętej, niejednoglosnie, uchwały Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981 roku, na wniosek Wojskowej Rady Ocalenia Wojskowego na czele której stał Generał Wojciech Jaruzelski

 IV.Mój osobisty stosunek do Generała Wojciecha Jaruzelskiego

1) Ponieważ popieram wprowadzenie stanu wojennego, dlatego w dniach 13 grudnia, i w latach 2007 -2010, współorganizowałem demonstracje poparcia dla Generała przed Jego domem na ul. Ikara w Warszawie. Były przeciwwagą dla manifestacji prawicowych krzykaczy.

Dlaczego, w coraz większej liczbie, demonstrowaliśmy poparcie dla Pana Generała, niech odpowie odczytane 13 grudnia 2008 roku, podczas manifestacji, przesłanie do Pana Generała. Przesłanie to zostało przekazane mediom, które w części go wykorzystały.

Panie Generale!

Niech Pan spojrzy, ilu nas dzisiaj tu jest! Ilu ludzi tu dzisiaj przyszło, a nawet przyjechało z najdalszych zakątków kraju, nie bacząc na uciążliwą podróż, pogodę, stan zdrowia. Spotkaliśmy się tutaj, żeby wyrazić Panu uznanie i złożyć swoisty hołd. Nie dlatego, że komukolwiek z nas przypadł szczególnie do gustu stan wojenny. I nie dlatego, że podobały nam się SKOTY na ulicach, cisza w telefonach i godzina policyjna. Jesteśmy tu dzisiaj, bo rozumiemy.

Dwadzieścia siedem lat temu wszystkich nas ogarnęły strach, i przygnębienie. Po latach te emocje przycichły, a coraz większej mocy nabiera pytanie: „co by było, gdyby…” Co by było, gdyby nie powstrzymał Pan wtedy narastającego chaosu i radykalizacji nastrojów? Jakie rozkazy otrzymałyby stacjonujące w naszym kraju wojska radzieckie? A jakie nasi żołnierze? Kto pierwszy w piwnicy zacząłby napełniać butelki benzyną, a kto pierwszy skrzyknąłby sąsiadów, żeby powiesić innego? I kiedy i jak to by się skończyło? Ile zer miałyby szacunkowe liczby ofiar? A w czym byśmy mierzyli ból i rozpacz ocalałych?

Rzadziej zadajemy sobie pytanie, co Pan czuł, podejmując tę właśnie decyzję? Z czym Pan się zmagał? Jak Pan widział przyszłość swoją i naszą? Jaki Pan miał wybór? I kto inny wziąłby na swoje barki ciężar odpowiedzialności za kraj i jak by go niósł?

Jesteśmy tu dzisiaj, bo rozumiemy. Jesteśmy tu dzisiaj, bo ogarnia nas złość, gdy widzimy, jak Pana opluwają i poniewierają Panem. Bo czujemy szacunek, gdy widzimy, z jaką godnością przez lata znosi Pan konsekwencje decyzji, którą Pan musiał podjąć. Godnością -wartością tak obcą dzisiejszej klasie politycznej!

Dziękujemy, Panie Generale!

 

2) Muszę jednak z cała odpowiedzialnością za słowa stwierdzić, że krytycznie odnoszę się do tego, że Pan Generał, przed czerwcem 1989 roku, najpotężniejszy człowiek w Polsce dopuścił do tego , że system kapitalistyczny wprowadzany przed 1989 rokiem był kapitalizmem ultraliberalnym (reformy Wilczka) i zapoczątkował powstawanie spółek nomenklaturowych. Również, jako Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej  milczał gdy wprowadzono pakiet  ustaw zwany planem Balcerowicza. A plan Balcerowicza jak wszyscy wiemy rozpoczął bezprzykładne niszczenie polskiego przemysłu, a przy okazji masowe tworzenie sie spółek nomenklaturowych, ale już z udziałem aktywu  działaczy Solidarności  i partii utworzonych przez  solidarnościowców.

3)Pan Generał w 2010 roku  zaprosił do swojego domu przy ul. Ikara w Warszawie, w trakcie manifestacji, jej organizatorów  bo chciał , właśnie w takim momencie, podziękować, że od kilku lat stajemy w Jego obronie. Zapytałem wtedy Pana Generała, dlaczego na przykład nie zaprotestował przeciwko tzw. planowi Balcerowicza, a przynajmniej niektórych ustaw wchodzących w skład tego planu. Był zdziwiony pytaniem i odpowiedział dosyć zwięźle, mniej więcej tak: panie Krzysztofie przecież wszyscy  politycy, nawet związek Solidarność,  byli wtedy za planem Balcerowicza.

Pisze o tym dlatego, że poważni historycy, piszący serio o okresie PRL i Panu Generale będą  Go oceniali głównie na podstawie trzech spraw: stanu wojennego,  tzw. porozumień Okrągłego Stołu i sposobu zaakceptowania zmian systemu gospodarczego w Polsce. I to zarówno przed czerwcem 1989 , jak i w okresie gdy był Prezydentem RP.

Pisząc o Panu Generale staram się nie pisać o nim laurki hagiograficznej lecz pokazać Go jako człowieka który ma prawo popełniać błędy. Jak my wszyscy.

Przypisy:

  1. Paweł Bożyk „Zakłamywanie prawdy o długach Gierka”, Przegląd 16.12.2012,   https://www.tygodnikprzeglad.pl/pawel-bozyk-zaklamywanie-prawdy-o-dlugach-gierka/
  2. Witold Bień, emerytowany profesor SGH, w latach 1973-1980 Prezes NBP, w latach 1981-1986 uczestniczył w negocjacjach dotyczących zadłużenia zagranicznego Polski jako pierwszy zastępca Ministra Finansów.
  3. Witold Bień „Jak doszło do zadłużenia  Polski za granicą w latach 1970-1985. wspomnienia uczestnika wydarzeń”  Difin 2017
  4. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/zywnosc-w-polsce-drozeje-wicepremier-lekcewazy-skok-cen/phbx20v?utm_source=Interakcja&utm_medium=Share&utm_campaign=BigShare
  5. Mateusz Rolski ,Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, KRYTYKA PLANU BALCEROWICZA W UJĘCIU GRZEGORZA KOŁODKI ORAZ TADEUSZA KOWALIKA https://www.ue.katowice.pl/fileadmin/_migrated/content_uploads/8_M.Rolski_Krytyka_Planu_Balcerowicza….pdf
  6. Henryk Słabek „O społecznej historii Polski 1945-1989 ,KiW 2015

7.Małgorzata Fidelis  „Kobiety, komunizm i industrializacja w powojennej Polsce” ,         Grupa Wydawnicza Foksal

  1. Irena Tańska, Wojna domowa w Polsce 1944-47, wyd. Comandor, Warszawa, 1998
  2. https://wiadomosci.wp.pl/kazali-sie-rozebrac-sprawdzali-miejsca-intymne-wstrzasajace-wyznania-aktywistki-6188794020292737v
  3. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/probuja-nas-zastraszyc-tak-jest-to-proces-polityczny-kontynuacja-procesu-za-grudniowe/kvfwbbj
  4. https://oko.press/ministerstwo-sprawiedliwosci-odwolalo-prezesa-sadu-ktory-zadarl-lawniczka-partii-ziobry/

13.https://oko.press/odwolano-wiceprezes-sadu-ktora-kiedys-chciala-dyscyplinarki-dla-obecnego-wiceministra-sprawiedliwosci/

14.https://oko.press/ziobro-obsadza-sady-corka-polityka-pis-zostala-wiceprezesem-mimo-negatywnej-opinii-sedziow/

  1. http://www.newsweek.pl/polska/polityka/problemy-polskiej-policji-po-dwoch-latach-dobrej-zmiany-,artykuly,419985,1.html?src=HP_Section_2
  2. W  Polsce toczy się  619 postępowań wobec protestujących przeciw polityce rządu  http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-polsce-toczy-sie-619-postepowan-wobec-protestujacych-przeciw-polityce-rzadu/ee5rdeq
  3. Andrzej Friszke Opozycja w Polsce 1956– 1980 https://ngoteka.pl/bitstream/handle/item/294/Opozycja_w_Polsce_1956-1980-AF.pdf?sequence=4
  4. Solidarność – upadek mitu /Historia bez IPN/  https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/01/21/solidarnosc-upadek-mitu-historia-bez-ipn/
  5. Miał być zamach stanu, wyszła rewolta. Sierpień 80. Na szczytach władzy strajków się nie bano. To był pretekst do politycznej rozgrywki” . PRZEGLĄD  28.08.-3.09.2017
  6. Miał być zamach stanu, wyszła rewolta. Sierpień 80. Na szczytach władzy strajków się nie bano. To był pretekst do politycznej rozgrywki” . PRZEGLĄD  28.08.-3.09.2017
  7. Janusz Rolicki: Edward Gierek. Przerwana dekada, Fakt/ fragmenty z  „Miał być zamach stanu, wyszła rewolta. Sierpień 80. Na szczytach władzy strajków się nie bano. To był pretekst do politycznej rozgrywki” . PRZEGLĄD  28.08.-3.09.2017/

22. Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa ,Wydawnictwo Iskry 2017, rozmowy                      prowadzi Robert Walenciak/ fragmenty z „Miał być zamach stanu, wyszła          rewolta.  Sierpień 80. Na szczytach władzy strajków się nie bano. To był pretekst do politycznej rozgrywki” . PRZEGLĄD  28.08.-3.09.2017/

23. Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa ,Wydawnictwo Iskry 2017, rozmowy prowadzi Robert Walenciak/ fragmenty z „Miał być zamach stanu, wyszła rewolta. Sierpień 80. Na szczytach władzy strajków się nie bano. To był pretekst do politycznej rozgrywki” . PRZEGLĄD  28.08.-3.09.2017/

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /