Palikot – czyli antyklerykalizm dla zamożnych

Artykuł był opublikowany 22-03-2011 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

*************

Na swoim blogu Janusz Palikot w felietonie „ Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę!” omówił wczorajszą debatę pomiędzy Balcerowiczem a Rostowskim – w sprawie OFE. Oczywiście Palikot uważa, że nie powinno się reformować OFE.

Dla Palikota,  Balcerowicz to niezależny autorytet, twórca polskich reform, profesor, który odważnie wyprowadził zrujnowaną polską gospodarkę na prostą. Natomiast Rostowski  to  zakłamany, koniunkturalny polityk, służalczy wobec rządzącej partii, tylko udający profesora.  Palikot zarzuca również Platformie Obywatelskiej, że  nie wprowadziła podatku liniowego.

Postanowiłem przyjrzeć się programowi gospodarczemu  Ruchu Poparcia Palikota. Już na samym początku  programu mamy propozycje, żeby stawki CIT, PIT i VAT były jednolite i wynosiły 18%.

Przypomnę, że  już teraz podstawowa stawka  CIT wynosi 19% , a osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą   mogą, jeżeli jest to dla nich korzystne, skorzystać z podatku liniowego w wysokości 19%. A wiec już teraz są to stawki bardzo zbliżone do proponowanych przez Palikota.  

Problem tkwi  w JEDNOLITEJ stawce VAT i JEDNOLITEJ stawce PIT która obejmie także osoby fizyczne.  

Obecnie funkcjonują  stawki VAT : 5%, 8%, 23% . Stawka 0% VAT jest stosowana co do zasady dla obrotu międzynarodowego. I tak  5 %stawka VAT  dot. miedzy innymi: świeżego chleba, nabiału, niektórych przetworów mięsnych, produktów  zbożowych (mąka, kasza, makaron),  soków itp. Utworzenie jednolitej stawki VAT w wysokości 18% spowoduje znaczne podwyższenie kosztów życia której nie zrekompensuje obniżenie najwyższej stawki VAT do 18%.  

Co się tyczy podatku dochodowego od osób fizycznych to są 2 stawki. Pierwsza wynosząca 18% a druga 32%. W pierwszym przypadku o ile dochód wyniesie 85.528,00 zł podatnik płaci 18% dochodu  minus 556,02 zł.  Od kwoty 85.528,00 zł dochodu wzwyż podatnik  płaci  14.839,02 zł + 32% nadwyżki ponad 85.528,00 zł.

Według danych z 2009 r. podatek od osób fizycznych w wysokości 18% płaciło około 95% podatników.

Podsumowanie: ujednolicenie wszystkich stawek VAT na poziomie 18%  bardzo podniesie  koszty życia codziennego. Obniżenie podatku od osób fizycznych jest korzystne tylko dla osób których dochody przekroczyły 85.528,00 zł ( im więcej, tym większa korzyść ). Pozostałe  95% podatników nic nie zyska na obniżeniu podatku od osób fizycznych, bo już z niego korzystają, a będzie dotkniętych skutkami ujednolicenia stawki VAT na poziomie 18%.

Zamożni antyklerykałowie tylko się roześmieją i powiedzą, że znaleźli właściwego lidera. Ale pozostali?

 

 

Reklama

Bój się Pana Boga, Panie Palikot!!!!!!

Artykuł był opublikowany 19-05-2011 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

************

Na swoim blogu, we wpisie w dniu 17 maja 2011 r. .Janusz  Palikot napisał  w nagłówku „Wielki Apostata –Józef Piłsudski” i dalej „ Ojciec i patron PIS-, LPR-u i wszelkiej konserwy – Józef Piłsudski – wystąpił z kościoła Katolickiego. Dokonał AKTU APOSTAZJI!!! I nie przeszkadzało mu to w pełnieniu najważniejszych funkcji publicznych w II RP. To w ogóle paradoks, ze działacz socjalistyczny jakim był marszałek jest ikoną prawicy! Widać w Polsce nic nie może być normalnie zgodnie z naturą rzeczy. Co się dziwić, że w II RP wszystko było możliwe. Oni mieli swoich Żydów, Cyganów, Białorusinów, Litwinów, a my sami Polacy tylko!”.  

Janusz Palikot  złożył kwiaty pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego w Warszawie.                                                                                                                                  

 

Sądzę, że wielu z Was nie wie czy się  śmiać czy płakać. Dla zdrowia psychicznego proponuję śmiać się.

 

1)Józef Piłsudski nie jest Apostatą, lecz KONWERTYTĄ, ponieważ w maju 1899 r., przeszedł na wyznanie ewangelicko- augsburskie. Wiązało się to z małżeństwem z Marią Juszkiewicz, która była rozwódką. Ślub odbył się w kościele ewangelicko -augsburskim. Następnie w lutym 1916 r., podczas choroby na froncie, miał z powrotem przejść na katolicyzm. W 1921 r. po śmierci pierwszej żony Marii Juszkiewiczowej wziął już ślub katolicki z druga żoną Aleksandrą Szczerbińską. Ale nawet nie idąc już tak daleko, nie ma najmniejszych podstaw, żeby uznać Józefa Piłsudskiego za Apostatę. Był jedynie Konwertytą.

 

2)Przyjmę na chwilę, dla potrzeb niniejszego wywodu, że Józef Piłsudski był jednak Apostatą. Twierdzenie przez Janusza Palikota, że apostazja nie przeszkadzała Piłsudskiemu w pełnieniu najważniejszych funkcji publicznych w II RP woła o przysłowiową pomstę do nieba. Czy Pan Palikot zapomniał, że po quasi – wygnaniu w Sulejówku Piłsudski i jego zwolennicy doszli do władzy w wyniku zbrojnego PRZEWROTU MAJOWEGO w 1926 r.?

 

3)A co do bycia działaczem socjalistycznym, to Józef Piłsudski wysiadł z Czerwonego Tramwaju na Przystanku Niepodległość. Józef Piłsudski zdawał sobie sprawę, że w swojej większości inteligencja, szlachta, słabe, i zróżnicowane narodowościowo mieszczaństwo, czy chłopi, nie są przekonani do walki z caratem. Chłopi zresztą zawdzięczali zniesienie pańszczyzny carowi Aleksandrowi II, a nie polskim panom.  I o tym pamiętali. Piłsudski uznał, że to zorganizowani robotnicy są siłą zdolną walczyć skutecznie z caratem -i to nie tylko o prawa socjalne- lecz i o niepodległą Polskę. Należy jednak pamiętać, że IX Zjazd PPS w Wiedniu (9-25 XI 1906) większością głosów wykluczył z PPS Organizację Bojową z J. Piłsudskim na czele. Z grupą wykluczonych założył PPS Frakcję Rewolucyjną.  Formalnie, do 1914 roku był członkiem PPS.  Później tow. Ziuk jednak się zmienił. Zwłaszcza po przeprowadzeniu zamachu majowego.  W 1929r. dochodzi do porozumienia stronnictw lewicowych i centrum zwana Centrolewem. Jest to opozycja przeciw obozowi piłsudczyków. W skład Centrolewu wchodziło PPS, PSL-Wyzwolenie, PSL-Piast, Stronnictwo Chłopskie oraz Narodowa Partia Robotnicza oraz PSCHD – Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji. W 1930r. odbył się zjazd Centrolewu w Krakowie pod hasłami: poszanowanie prawa i konstytucji. Domagano się również ustąpienia rządów sanacji. W odpowiedzi na działalność Centrolewu stały się represje: – rozwiązanie Sejmu i Senatu;  aresztowanie działaczy Centrolewu, z których  cześć  została   osadzona w twierdzy w Brześciu na Bugiem jak np.: Wincenty Witos PSL   Piast, Herman Lieberman PPS, Stanisław Dubois PPS. W 1931r. odbył się  proces działaczy Centrolewu, którzy otrzymali od 1, 5 do 3 lat więzienia.  W 1934r. powstał obóz w Berezie Kartuskiej.

 

4) To, że Józef Piłsudski był patronem PiS, LPR-u…” nie dziwi, ponieważ był, podobnie jak te partie, zwolennikiem silnego państwa i to państwa uzdrowionego moralnie ( łac. sanatio – uzdrowienie). Dla PiS taką sanacją państwa miała być tzw. IV RP.  Inna sprawa, że wyszło tak jak wyszło. Nie lepiej poszło sanacyjnym pułkownikom.

 

5)Przyznam, że trudno zrozumieć, o co chodzi Palikotowi w zdaniu, „Co się dziwić, że w II RP wszystko było możliwe. Oni mieli swoich Żydów, Cyganów, Białorusinów, Litwinów, a my sami Polacy tylko!”. Jeżeli Palikot sadzi, że II RP była państwem, w którym w miarę harmonijnie współżyły różne narodowości to jest w wielkim błędzie. Nie będę omawiał wystąpień antysemickich, bo to w miarę znane sprawy, ale przypomnę, że korzenie dzisiejszych waśni pomiędzy Polska a Litwą tkwią w okresie międzywojennym.  Pamiętamy tzw. Bunt Żeligowskiewgo i zajęcie Wilna przez polskie wojska, czy słynne słowa Piłsudskiego do prezydenta okrojonej Litwy „Panie Waldemaras, pokój albo wojna”.  A wstydliwie pomijane w obecnej historiografii ekspedycje wojskowo-policyjne przeciwko chłopom białoruskim i ukraińskim. Palenie wsi, gwałty, a także niszczenie cerkiew lub zamienianie ich na katolickie świątynie.

Jak podaje w dniu 19.05.2011  – za Gazetą Wyborczą – portal Wirtualna Polska Janusz Palikot złożył kwiaty  na Wawelu w hołdzie  Józefowi Piłsudskiemu. Ominął kryptę z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich.

„Jak zaznaczył Janusz Palikot pochówek Kaczyńskiego na Wawelu to „kardynalny błąd”. Dodał, że wciąż ma nadzieję, że „na kardynała Dziwisza spłynie łaska błogosławionego Jana Pawła II”(podkreslenie moje – K.Mróź) i Lech Kaczyński nie będzie leżał w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, a na Powązkach.  Palikot mówił, że jego wizyta nie jest prowokacją i chce złożyć hołd „wielkiemu apostacie” Józefowi Piłsudskiemu”.

Czy Palikot jest Świętowitem?

Artykuł był opublikowany 10-07-2011 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

************

Janusz Palikot na swoim blogu, pod datą 11.06.2011 r., napisał   „Dwa, a może trzy miliony polaków stanowi mniejszość seksualną w kraju. Są oni pozbawieni podstawowych praw człowieka; wizyty u chorego w szpitalu, wizyty w kostnicy, ceremonii ślubnej, spadku i wielu innych. Dlaczego tak ma być? Dlaczego z takim lękiem reagujemy na te prawa? Czyżby brakowało nam pewności co do własnej orientacji seksualnej? A może w ogóle wciąż jako obywatele czujemy się słabi w Polsce i pozbawieni tak wielu praw, że szlag nas trafia gdy inni domagają się czegoś dla siebie.  Poczujmy się silni! Inaczej nic się nie zmieni”.

Sądziłem, że Palikot tym wpisem ostatecznie zdystansował się do swoich  wypowiedzi, w których insynuował, że Jarosław Kaczyński czy Ziobro mają odmienne preferencje seksualne:

1)      ….”Czy Jarosław jest Jarosławą?…. Wśród bliźniaków jednojajowych często jedno z nich jest homoseksualistą. Tak przynajmniej twierdzą medycy. Jarosław, w przeciwieństwie do Lecha, nie ma żony, dzieci, z kobietami trudno go spotkać, a mieszka z mamą i kotem…. To jeszcze niczego nie oznacza, ale – jeśli zgodnie z życzeniem jego brata dziś trzeba być „bardziej tough niż soft” – to chyba można by oczekiwać nieco wyraźniejszej informacji na temat stosunku byłego premiera do kobiet i szerzej – o źródłach jego nieangażowania się w związki z kobietami? (fragmenty wpisu  na blogu Janusza Palikota  z 11.01.2009 r.). 

2)      W wywiadzie  dla „Polska the Times’  Palikot stwierdził, że  słabość Jarosława Kaczyńskiego do Zbigniewa Ziobry, ma podłoże homoseksualne. Zacytuję za wydaniem internetowym  Dziennik.pl:   „Powiem coś, co wam się nie spodoba. Ona moim zdaniem ma podłoże homoseksualne (…) Nie wiem, czy wywołuję demony, mówię tylko o tym, co mi się wydaje. Obaj mają takie wyraźne nuty homoseksualne w swoich osobowościach. I niezależnie od swoich bieżących kalkulacji oni się lubią”.

Nie można akceptować  tych wypowiedzi,  lecz  można próbować je zrozumieć  w kontekście zapiekłej walki politycznej jaka Palikot prowadził i prowadzi z Kaczyńskimi/Kaczyńskim. Zresztą, kto jest bez winy niech rzuci kamieniem. Dlatego z przyjemnością odnotowałem  wpis  Palikota z 11 czerwca br. – który przedstawiłem na początku felietonu – traktując to jako cezurę w  jego komentarzach na temat preferencji seksualnych.  Zwłaszcza, że z list Ruchu Palikota mają startować w tegorocznych wyborach parlamentarnych członkowie RACJI Polskiej Lewicy.    

Niestety, Palikot we wpisie na blogu w dniu 8 lipca 2011 r., pisząc o trwającym już rok postępowaniem CBA ws jego  poselskich oświadczeń majątkowych stwierdza, że stoi za tym Roman Giertych i zadaje pytanie … „kto tak sprawnie spina działania CBA, prokuratury, sądów aby między nimi niejako przepływały dokumenty – niezgodnie z prawem swoją drogą!? Czy ma się to jakoś do wieloletniej przyjaźni pomiędzy Schetyną a Giertychem?( podkreślenie moje – K.Mróź)”.

Jeżeli do tego dodamy tytuł wpisu który brzmi „Schetyna mąż Giertycha? ” to widzimy, że Palikot powrócił do praktyki stygmatyzowania swoich przeciwników politycznych, sugerując, że mogą być odmiennej orientacji seksualnej. Wiemy dobrze – jak również Janusz Palikot-  że pomimo postępów w dziedzinie edukacji,  polskie społeczeństwo nadal jest dość konserwatywne obyczajowo. Zwłaszcza w sprawach  homoseksualnych. 

W tej ostatniej sprawie, ta sugestia jest wyrażona dość subtelnie. Bądź co bądź,  Szechtyna jest marszałkiem Sejmu a Roman Giertych- jak podaje prasa – skierował kilka pozwów cywilnych (w różnych sprawach) i  -o ile dobrze pamiętam-  z  pozytywnym skutkiem.  

Pozostają jeszcze pytania:  do jakiego środowiska  Janusz Palikot kieruje  takie stygmatyzujące sugestie?   Jak reagują na nie członkowie Ruchu Palikota?

Na koniec najważniejsze pytanie  – która z twarzy Palikota jest prawdziwa?

 

Palikot negliżuje polskich antyklerykałów

Artykuł był opublikowany 24-10-2011 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

*****************

Dużym osiągnięciem środowisk antyklerykalnych  było to, że  nie tylko  media o  zabarwieniu lewicowym, lecz również media głównego nurtu akceptowały kwotę 5 miliardów złotych  jakie państwo  polskie miało wydawać rocznie na  utrzymanie kościoła katolickiego. Lecz to się już skończyło.

Otóż, Janusz Palikot na swoim blogu w komentarzu pt. „Ile pieniędzy otrzymuje kościół katolicki z 20.10.2011 r. napisał: „Wczoraj ukazał się solidny raport portalu Money.pl o dochodach Kościoła katolickiego w Polsce. Zachęcam do lektury!

Pod tym wpisem jest przedstawiony na blogu raport  który omówię. Wynika z niego, że kościół katolicki otrzymuje rocznie od państwa 1 mld 745 mln zła nie jak polscy antyklerykałowie twierdzili (i co praktycznie zaakceptowały media) 5 mld zł. Bardzo jest też ciekawa, zaprezentowana na blogu,  struktura dochodów kościoła katolickiego. Jest tam 5 pozycji, a mianowicie:

1)      1 mld 630 mln zł – środki z budżetu na religię w szkołach oraz dotacje na uczelnie, szkoły i przedszkola prowadzone przez kościół

2)      1 mld 223 mln zł – wpływy od wiernych

3)      100 mln zł – średnie unijne dotacje w roku

4)      21 mln zł – środki z budżetu na wynagrodzenie kapelanów

5)      94 mln zł – Fundusz Kościelny

Łącznie –3 mld 68 mln zł

Już na starcie jest  mniej, a jeżeli od  kwoty 3 mld 68 mln zł  odejmiemy 1mld 223 mln zł wpływów od wiernych i 100 mln kwoty średnich unijnych dotacji w roku ( kk i tak by je otrzymywał nawet gdyby państwo całkowicie zaprzestało finansowania kk)  to wyjdzie nam  kwota 1 mld 745 mln zł, jakie kościół katolicki corocznie otrzymuje od państwa. Co prawda i tą kwotę można byłoby zmniejszyć, ponieważ państwo daje dotacje (znacznie mniejsze niż publicznym)  również prywatnym niekościelnym szkołom podstawowym i średnim. Nie bądźmy jednak nadmiernie drobiazgowi i upierdliwi. Pozostańmy przy kwocie 1 mld 745 mln zł.

W tej chwili niejeden polski antyklerykał zacznie  gęgać, że  to nieprawda, bo kwoty są większe, i może  nawet  podawać zupełnie sensowne przykłady. Otóż, kochane antyklerykałki i antyklerykałowie, rzecz w tym, że nie ma żadnego znaczenia to, co Wy na ten temat sądzicie. Obecnie personifikacją polskiego antyklerykalizmu jest Janusz Palikot i to jego oceny są miarodajne. To jego wpisy na blogu czytają dziennikarze chcący uzyskać informacje  o aktualnych poglądach, na tą czy inną sprawę, lidera Ruchu. Jeżeli więc Palikot stwierdził, że raport portalu  Money.pl o dochodach Kościoła katolickiego w Polsce jest solidny, a z tego raportu wynika, że kościół otrzymuje z kasy państwa tylko 1 mld 745 mln zł,  to ta kwota zaczyna funkcjonować w świadomości dziennikarzy.

Ponieważ   kwota 1 mld 745  robi dość marne wrażenie , zwłaszcza jeżeli się ją zestawi z kwotami wydatków i przychodów z  ustawy  budżetowej  na 2011 r. ( łączna kwotę planowanych przychodów budżetu państwa w wysokości 402.251.517 tys. zł oraz łączną kwotę planowanych rozchodów budżetu państwa w wysokości 346.644.759 tys. zł.  Planowane saldo przychodów i rozchodów budżetu państwa ustala się na kwotę 55.606.758 tys. zł – Ustawa budżetowa na rok 2011 z 20 stycznia 2011 r. – podpisana przez Prezydenta RP w dniu 01.02.2011 r. ; Dz. U. z 9 lutego 2011 r. Nr 29 poz. 150), zacząłem się zastanawiać, dlaczego Janusz Palikot umieścił na swoim blogu taki niekorzystny dla antyklerykałów wpis.

W pierwszej chwili sądziłem (teoria spiskowa), że Janusz Palikot chce przekonać dziennikarzy o swojej niesamowitej skuteczności. Dopiero, co zostali wybrani  a już zmniejszyli dotacje państwa dla kościoła z 5 mld do 1 mld 745 mln zł, czyli blisko  o 2/3.

Skłaniam się jednak do bardziej makiawelicznej teorii. Otóż Janusz Palikot uświadomił sobie, że dotychczasowy polski antyklerykalizm wyjaławia intelektualnie. I postanowił to zmienić odbierając antyklerykałom  samograj w postaci 5 mld zł. Może liczy, że zmusi  ich tym samym do ustawicznego kształcenia się? Tak żeby widzieli sprawy Polski w sposób holistyczny?

Jałowość dotychczasowego polskiego antyklerykalizmu polega, m.innymi,  na tym, że przeciętny polski antyklerykał na pytanie skąd weźmie pieniądze  na sfinansowanie podwyżek, na przykład,  emerytur  bardzo spokojnie odpowiada: „Co roku państwo wydaje na kościół katolicki 5 miliardów złotych  a  my jesteśmy za całkowitym zaprzestaniem  finansowania kościoła”.  I to samo mówi pytany  o sposób  finansowania innych segmentów społeczno-gospodarczych naszego państwa.  I potrafi to załatwić jedynymi 5 mld złotych rocznie.  To, przynajmniej w moim mniemaniu,  bez porównania większy cud niż w Kanie Galilejskiej.

Polski antyklerykał tymi 5 mld nie finansuje jedynie programu polskich lotów na Marsa, bo, jak sądzę, takiego programu nie ma.

Kochany Panie Januszu, jeżeli taki był pański cel to  mogę Panu pogratulować pomysłu i życzyć powodzenia.

Czy Palikot żartuje z polskich antyklerykałów?

Artykuł był opublikowany 09-11-2011 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

************

Janusz Palikot w wywiadzie udzielonym Przekrojowi („Idziemy  po ostateczne zwycięstwo”- Przekrój z 31.10.2011 r.) uzasadnia swoją zmianę do Kościoła katolickiego w Polsce tym, że ten zaangażował się  po 10 kwietnia po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Żeby, bez przekłamań, zaprezentować  drogę przemiany Janusza Palikota z osoby traktującej  Kościół katolicki jako sojusznika w zwalczającego go antyklerykała zacytuje fragmenty wywiadu:„W 2005 nie byłem  antyklerykałem . Składałem tę przysięgę (poselską – przypis K.Mróź) z całym przekonaniem( zakończył ją słowami „Tak mi dopomóż Bóg” – przypis K.Mróź). Od 16. roku życia jestem człowiekiem niewierzącym. Jednak,  jak  większość ludzi w Polsce, zwłaszcza tych wywodzących  się jakoś tam z Solidarności lat 80., żyłem w atmosferze poczucia, że  Kościół jest naszym  sojusznikiem. Ze nam pomaga. Mnie pomógł bardzo konkretnie. Miałem wilczy bilet i nie mogłem  normalnie zdać  na studia, a KUL mnie przygarnął. odnosiłem się do Kościoła z wielkim szacunkiem, bo to była instytucja , która była po stronie ludu. Ale rósł we mnie krytycyzm, zwłaszcza po odejściu  Jana Pawła II. Punktem  zwrotnym  był dla mnie 10 kwietnia. Było dla mnie totalnym szokiem, że Kościół zdecydował się  na pochówek  Lecha Kaczyńskiego na Wawelu……….. Ale potem rozpoczęła się kampania prezydencka i Kościół  po prostu zaangażował się  po stronie Jarosława Kaczyńskiego i to na niebywała skalę. To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego, po drugie, mój bardzo bliski kolega, przyjaciel przez wiele lat, nie polityczny, ale osobisty,  czyli  Bronisław Komorowski, kandydował na Prezydenta. Kościół  opowiadający się  za Kaczyńskim był oczywiście  przeciwko  Komorowskiemu…..A potem ta cała  historia z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, gdzie ani arcybiskup Nycz, ani inni hierarchowie nie mieli odwagi  powiedzieć  wyraźnie i mocno, że nie ma zgody  na upartyjnienie krzyża, nie ma zgody na upartyjnianie  Kościoła. Wtedy zrozumiałem, że skończył  się tamten Kościół,  który  miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle.  Zrozumiałem, że zwyciężyło towarzystwo Rydzyka, Głódzia i Michalika, czyli takie, którego  nie mogłem w żaden sposób zaakceptować”.    

Komentarz:

1)Zaprezentowane, w powyższym wywiadzie  przez Janusza Palikota uzasadnienie dość gwałtownej zmiany światopoglądowej, szczególnie wyraźnej po 10 kwietnia 2010 r., w żaden sposób mnie nie przekonuje. I to, z  przyczyn podanych niżej:

a)Kościół katolicki, nawet w okresie  tzw. pierwszej Solidarności, nie był instytucją, która stała po stronie ludu. Kościół katolicki był instytucja totalitarną, która walczyła z autorytarna PZPR o kontrolę polityczną i obyczajową nad tym ludem. Że tak jest, można się było przekonać po 1989 r., kiedy to za zgodą kościoła katolickiego wprowadzano w Polsce neoliberalne porządki. Pisze o tym prof. Kochan w Przeglądzie z 30.10.2011 r. ”Tylko w Polsce nie dostrzega się ruchu społecznego protestu, bo neoliberalizm i klerykalizm podały sobie s ręce. Bez kościelnego błogosławieństwa dziki polski  kapitalizm by się nie utrzymał”.

Ten temat rozwinę,  kiedy będę pisał na temat ks. Prof. Tischnera, o którym tak pozytywnie mówi sam Palikot.

b)Kościół katolicki po 1989 r.  stale  mieszał się w sprawy polityczne i opowiadał się za prawicą spolegliwą wobec kleru. Czyżby Janusz Palikot o tym nie wiedział, i czy sądzi, że wtedy, gdy żył  ks. prof. Tischner i Jan Paweł II do polityki  wtrącał się jakiś światły kler? Na przykład liberalny obyczajowo? Wolne żarty!!!

Jedynie zasygnalizowałem znany, wszystkim starym antyklerykałom, problem. Nie ma miejsca żeby teraz to dokładniej opisywać. Trzeba zresztą pamiętać, że część kleru popiera PO, a znaczna grupa parlamentarzystów tej partii jeździ na coroczne rekolekcje.  Przecież w zwiazku z tym ukuto powiedzenie o kościele łagiewnickim jako związanym z PO.  Ba, przed wyborami prezydenckimi kard. Dziwisz przyjął na prywatnej audiencji Bronisława Komorowskiego.

Antyklerykał, rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien twardo przeciwstawiać się ingerencji funkcjonariuszy Kościoła w sprawy publiczne, bez wiązania tego z preferencjami partyjnymi.

c)Mogę się zgodzić z Januszem Palikotem, że przeżył totalny szok, gdy Lech Kaczyńskim został pochowany na Wawelu. Sądzę, że dla pełnego zrozumienia należy przypomnieć atmosferę tamtych dni. Pamiętamy, że medialne oceny Lecha Kaczyńskiego i jego prezydentury zmieniły się o 180%. Na pozytywne. Według badań, politykę Lecha Kaczyńskiego popierało 65% społeczeństwa. Janusz Palikot przestał być zapraszany do mediów. A tu jeszcze Maria i Lech Kaczyński zostali pochowani na Wawelu. Podczas pogrzebu, płakało tysiące ludzi. I to nie dlatego, że byli „moherami”. Dla polityka, który ostro atakował Lecha Kaczyńskiego to wszystko mogło być szokiem. Zresztą, ślady tej traumy można znaleźć, również, w omawianym przeze mnie wywiadzie:…. „To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego…..”

d)Co do upartyjniania krzyża,  to on już został upartyjniony w 1997 r.,gdy został zawieszony w Sejmie przez posłów AWS i przez kilka lat nie przeszkadzał Januszowi Palikotowi (w 2009 r. bronił  krzyża). Starzy antyklerykałowie pamiętają, jak klerykalną formacją, wykorzystującą aktywnie symbole religijne, była Akcja Wyborcza Solidarność.  Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego akurat upartyjnienie krzyża należy wiązać z wykorzystaniem go przez, niektóre, środowiska pisowskie? 

Antyklerykał rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien zaprotestować przeciwko krzyżowi w Sejmie, czy szerzej w przestrzeni publicznej, słowami prof. Tadeusza Bartosia: „..Problemem nie jest krzyż w Sejmie, tylko to, co zaczyna symbolizować – brak autonomii państwa i uległość”( („Dusza biskupa” –Przegląd z 6.11.2011 r.).

A tak, przy okazji. Wątpię, czy ks. prof. Tischner lub Jan Paweł II, których tak sobie ceni Janusz Palikot, mieliby zrozumienie dla motywacji, którymi się kieruje chcąc usunąć krzyż  z sali posiedzeń sejmu.

Przypuszczam, że  Janusz Palikot rozbudził wielkie nadzieje polskich antyklerykałów  odnośnie  usunięcia krzyża z sejmu i, że nie wystarczy im,  kilkuletnia droga prawna  której finałem być może będzie  Europejski Trybunał Praw Człowieka.  Zwłaszcza, że w III 2011 r. w  swym drugim  wyroku w sprawie Lautsi przeciwko Włochom  Trybunał uznał  prawo Włoch do  regulowania  obecności krzyży w szkołach publicznych zgodnie z własnymi zasadami. Żeby zapobiec ewentualnym zarzutom, śpieszę wyjaśnić, ze mam świadomość, że  to orzeczenie ma wąski zakres i dotyczy tylko  krzyża w szkole państwowej, a nie obecności krzyża  w całej  przestrzeni publicznej.   Mam też świadomość ewentualnego argumentu, że przestrzeń parlamentu jest specyficzna przestrzenia publiczną która może być również  traktowana jako przestrzeń państwowa.   

Odpowiem na to w sposób następujący: czy ktoś – na poważnie – może twierdzic, że w chwili gdy  Unia Europejska trzeszczy w posadach, Trybunał będzie wydawał wojnę światopoglądową polskiemu parlamentowi i bardzo wielu Polakom? Doskonale przecież wiemy, że  sprawiedliwość  ma również konteksty polityczne.  

Znaczna część polskich antyklerykałów może uznać ewentualne oddanie sprawy na drogę prawną, jako  niewywiązanie się z wyborczych obietnic.  Będą chcieli, żeby Janusz Palikot jednak wszedł na drabinę i zdjął krzyż.

2)Przetarłem oczy, jak przeczytałem to co powiedział Janusz Palikot „Wtedy zrozumiałem, że skończył  się tamten Kościół,  który  miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle”.

A jaka to jest odskocznia? Czy ks. prof. Tischner i Jan Paweł II byli przeciwnikami ustawy z 17 maja 1989 r. „O stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego” lub Konkordatu? A może popierali aborcję i związki homoseksualne? Czy protestowali przeciwko religii w polskich szkołach, a przynajmniej żądali zaprzestania finansowania katechetów? Może protestowali przeciwko  funkcjonowaniu Komisji Majątkowej? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE.

Chciałbym przypomnieć lewicowym wyborcom, zwłaszcza tym którzy ciepło piszą i mówią o Ruchu Oburzonych, że ks. prof. Tischner  esejem „Homo sovieticus”  spopularyzował  na  polskim  gruncie   to określenie (autorem sformułowania był A.Zinowiew). Homo sovieticus  to człowiek który był klientem systemu komunistycznego i się od niego uzależnił. Był zniewolony intelektualnie i cechował go brak samodzielnego myślenia i działania. Gdy komunizm przestał realizować jego potrzeby to się przeciwko niemu zbuntował. Lecz w systemie kapitalistycznym też domaga się od klasy kapitalistów, żeby zaspokajali jego potrzeby. Wyzwalając się z jednej niewoli szuka drugiej. I tak dalej.

Neoliberalne media zachwycające się Balcerowiczem codziennie rzucały w twarz milionom Polaków  –  Ty Homo sovieticusie. I oczywiście zachwycały się ks. prof. Tischnerem jako nowoczesnym i liberalnym kapłanem.

Co do Jana Pawła II to przypomnę tylko jedną sprawę, a mianowicie brak woli i konsekwencji (eufemizm) w oczyszczaniu Kościoła katolickiego ze zmory pedofilii. (Więcej o Janie Pawle II w „Liście do Sławomira Odera Postulatora w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II” – 

Zarówno Jan Paweł II jak i ks. prof. Tischner byli ludźmi bardzo dobrze wykształconymi i ze względu na swoja pozycję UŻYWALI JĘZYKA POPRAWNEGO POLITYCZNIE.

Byli jednak, w swej istocie,  nieodrodnymi synami  triumfalistycznego Kościoła  katolickiego. Nie zbuntowali się przeciwko niemu.

 

Krzyż w Sejmie, czyli jak Palikot goni klerykalnego króliczka

Artykuł był opublikowany 26-12-2011 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

***********

Jak podała Rzeczpospolita z 17-18 grudnia 2011 r. w artykułach „Zdjęcie krzyża byłoby wyrazem stronniczości’ i „Palikot nie rezygnuje, ale szanse ma niewielkie” opinie czterech ekspertów różnią się argumentami, ale łączy ich konkluzja, że żądanie usunięcia krzyża nie ma podstaw prawnych. Ruch Palikota, ma inne  zdanie w ocenie tych ekspertyz. Według Andrzeja Rozenka opinia prof. Romana Wieruszewskiego, który napisał m. innymi, że obecność krzyża w sejmie nie narusza polskiego prawa, gdy „nie wywiera wpływu na kształt decyzji posłów i nie wpływa na wizerunek Sejmu”, jest korzystna dla Ruchu i teraz będą chcieli udowodnić, że obecność krzyża wpływa na decyzje posłów ( zaznaczenie moje –K.Mróź).

Posłowie Ruchu Palikota zapowiadają, że podejmą kroki prawne w tej sprawie kierując wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, a jak to nie da rezultatów, to odwołają się do Trybunału w Strasburgu.

Jak podaje Rzeczpospolita z 19-12-2011 r, w artykule „W Sejmie pojawiły się nowe krzyże” te krzyże pojawiły się w salach, w których obradują sejmowe komisje.  Nie wiadomo, kto je wiesza.  Ruch Palikota zapowiedział, że nie będzie walczył z każdym kolejnym krzyżem, bo rozstrzygniecie, które będzie dotyczyło krzyża w sali plenarnej Sejmu będzie dotyczyło wszystkich miejsc państwowych, a więc wszystkich sal w parlamencie.

Komentarz

1) Osobiście uważam, że udowadnianie, że obecność krzyża wpływa na decyzje posłów za coś kuriozalnego z tego powodu, że posłowie wchodzący na sale sejmową mają określone poglądy polityczno -światopoglądowe i nie sadzę, żeby informacji/inspiracji  jak głosować w sprawach np. światopoglądowych szukali w krzyżu wiszącym na Sali sejmowej. Są to wcześniejsze uzgodnienia partyjne czy koalicyjne.

Antyklerykał rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien zaprotestować przeciwko krzyżowi w Sejmie, czy szerzej w przestrzeni publicznej, słowami prof. Tadeusza Bartosia: „..Problemem nie jest krzyż w Sejmie, tylko to, co zaczyna symbolizować – brak autonomii państwa i uległość”( („Dusza biskupa” –Przegląd z 6.11.2011 r.).

Nie ośmieszajmy do końca,  i tak już nieszczęsnego  antyklerykalizmu i nieszczęsnych antyklerykałów

2) Przyznam, że nadzieja posłów  Ruchu Palikota na to, że Trybunał Konstytucyjny postąpi po ich myśli, jest dla mnie dość zabawna, zwłaszcza w świetle dość krytycznych ocen Trybunału przez tygodniki lewicowo-klerykalne, czy np. prof. Senyszyn.

Przypomnę też posłom Ruchu Palikota jak wybiera się sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Otóż, kandydatów na stanowisko sędziego Trybunału przedstawia co najmniej 50 posłów

lub Prezydium Sejmu. Uchwała Sejmu w sprawie wyboru sędziego Trybunału zapada

bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ogólnej liczby posłów. TK składa się z 15 sędziów wybieranych na 9-letnią kadencję. Zwykle to rządząca partia lub koalicja przedstawia kandydatów na sędziów.

Na dzień pisania bloga jest dwóch sędziów rekomendowanych przez SLD ( jeden kończy kadencję w VII 2012 r.), trzech sędziów rekomendowało PiS,  jednego LPR, jednego LPR i Samoobrona,  jednego AWS, jednego PSL a pozostałych sześciu PO.

Przy całym szacunku dla TK i jego sędziów, ale nie mogę przyjąć, że w Trybunale Konstytucyjnych dominują liberałowie światopoglądowi czy obyczajowi i, że zagłosują za usunięciem krzyża z sali sejmowej. Zresztą o tym świadczy przebieg, i rezultat, rozpatrywania wniosku grupy posłów SLD  dot. Komisji Majątkowej.

3) A czy posłowie Ruchu Palikota sądzą, że lepiej im się powiedzie przed Trybunałem w Strasburgu? Gratuluje optymizmu!!!!

Przypomnę,  że w III 2011 r. w  swym drugim  wyroku w sprawie Lautsi przeciwko Włochom  Trybunał uznał  prawo Włoch do  regulowania  obecności krzyży w szkołach publicznych zgodnie z własnymi zasadami. Żeby zapobiec ewentualnym zarzutom, śpieszę wyjaśnić, ze mam świadomość, że  to orzeczenie ma wąski zakres i dotyczy tylko  krzyża w szkole państwowej, a nie obecności krzyża  w całej  przestrzeni publicznej.   Mam też świadomość ewentualnego argumentu, że przestrzeń parlamentu jest specyficzna przestrzenia publiczną która może być również  traktowana jako przestrzeń państwowa.

Odpowiem na to w sposób następujący: czy ktoś – na poważnie – może twierdzić, że w chwili gdy  Unia Europejska trzeszczy w posadach, Trybunał będzie wydawał wojnę światopoglądową polskiemu parlamentowi i bardzo wielu Polakom? Doskonale przecież wiemy, że  sprawiedliwość  ma również konteksty polityczne.  Czy Palikot żartuje z polskich antyklerykałów?

Posłowie Ruchu Palikota nie maja żadnych szans na zdjęcie krzyża z sali sejmowej ani przez wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego ani też za pośrednictwem  Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.  I przypuszczam, ze zdają sobie z tego sprawę, ale gonią przysłowiowego króliczka, żeby nie straci twarzy  przed swoimi wyborcami.

4) Przypuszczam, że Janusz Palikot rozbudził wielkie nadzieje polskich antyklerykałów odnośnie usunięcia krzyża z sejmu i, że nie wystarczy im, kilkuletnia – i bezowocna – droga prawna.

Uważam, że bardzo wiele osób głosowało na kandydatów Ruchu Palikota traktując ich jak tzw. kozaków, którzy nie boja się opinii establishmentu politycznego i, na przykład, w sprawie krzyża w Sejmie podejmą prosta i jasna decyzję. Czyli wejdą na drabinę i go zdejmą.

Polscy klerykałowie wyczuli, że posłowie Ruchu Palikota są mocni w gębie ale słabi w czynach i dlatego  KRZYŻUJĄ BEZKARNIE SEJM.

Proponuję polskim antyklerykałom, żeby zorganizowali pikietę pod biurem poselskim Palikota pod hasłem „Palikot- potrzebne są czyny”(trawestacja hasła z Manif „Dziewczyny – potrzebne są czyny”).  

5) Tym fanom Palikota, którzy twierdzą, że jak SLD rządziło to samo mogło przeciwstawić się kościołowi katolickiemu, odpowiem słowami Leszka Millera z jego wystąpienia podczas debaty panelowej zorganizowanej przez SLD na temat stosunków Państwo – Kościół na Uniwersytecie Warszawskim w dniu 3.12.2011 r. Otóż Leszek Miller podkreślił, że SLD nigdy nie miał większości w Sejmie i nigdy samodzielnie nie rządził.

Zwrócił uwagę, że dwukrotny koalicjant Sojuszu – PSL nigdy nie miał zamiaru poprzeć jakichkolwiek inicjatyw ograniczających wpływy Kościoła poniewaz PSL jest bardzo głęboko osadzone w tradycji polskiej wsi, a ta tradycja jest często rozumiana jako jedność instytucji publicznych i Kościoła.

Przypomniał też kampanię przed referendum akcesyjnym Polski do UE. Stwierdził, że żadnej formalnej współpracy z Kościołem wtedy nie było, ale była tendencja ze strony jego  rządu i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, by nie wywoływać wojny religijnej czy dodatkowych konfliktów w tym delikatnym okresie, kiedy ważyły się losy akcesji.

Wyjaśnił, że  obawiał się nawoływań ze strony księży do bojkotu referendum. Powiedział:  „Jeżeli zatem ktoś mnie zapyta, czy Unia Europejska i Polska w UE warte były mszy, to odpowiem: tak, i to niejednej”.

Leszek Miller podkreślił, że do pełnoprawności referendum akcesyjnego potrzebny był udział przynajmniej połowy uprawnionych do glosowania (a nie połowy tych, którzy by poszli głosować na referendum – jak niektórzy sądzą).  Próg, który dawał pełnoprawność referendum przekroczono zaledwie o 8%  i, co warto pamiętać,  podczas dwudniowego głosowania. Ta granica była bardzo cienka i wystarczył w tym czasie nawet błahy konflikt na linii Państwo- Kościół, żeby referendum akcesyjne było nieważne. To, że JP II popierał  akcesję Polski do Unii  mogło nie wystarczyć, bo niejeden z polskich proboszczów szukał pretekstu, żeby wezwać wiernych do bojkotu referendum. Co i tak się zdarzało.

Palikot w owczej skórze

Artykuł był opublikowany 02-05-2012 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

*************

Na stronie internetowej Ruchu Palikota  jest wywieszona – jak rozumiem również wysłana –  depesza gratulacyjna Janusza Palikota  do Leszka Millera z okazji Jego wyboru na przewodniczącego SLD.

Janusz Palikot we wzmiankowanej depeszy pisze,  między innymi:

” Głęboko wierzę, że nasza współpraca będzie się układała znacznie lepiej niż dotychczas.

Leszku, w imię interesów polskiej lewicy zapomnijmy o dotychczasowych nieporozumieniach i rozpocznijmy wspólny, skuteczny marsz do lepszej, nowoczesnej Polski.

Naszym głównym celem winno być definitywne odsunięcie od władzy POPiSu, oraz stworzenie silnego lewicowego bloku, który będzie w stanie wziąć odpowiedzialność za losy Polski.

Zbliżające się święto 1 Maja jest znakomitą okazją do refleksji i przypomnienia zasady, która powinna zawsze nam przyświecać: nie ma wroga na lewicy!
Korzystając z okazji, zwracam się do moich Koleżanek i Kolegów z Sojuszu Lewicy Demokratycznej: Ruch Palikota nie jest Waszym wrogiem!  Mamy tak wiele wspólnie do zrobienia, że szkoda czasu na bezproduktywne spory i waśnie……”.

Komentarz:

1) Spory i waśnie rozpoczął Janusz Palikot, kiedy to po klęsce wyborczej SLD w 2011 r. zaczął wieszczyć w mediach, że to już jest koniec SLD, że setki, a nawet tysiące, działaczy tej partii będzie przechodzić do Ruchu Palikota. Oczywiście nic takiego się nie stało. A wręcz przeciwnie.

Przypomnę, jaki show zrobił Palikot w związku z przejściem posła SLD Sławomira Kopycińskiego do KP Ruchu Palikota. Oczywiście takie przekazy medialne uderzały w SLD.

A ostatnie przejście, w dniu 26 kwietnia 2012 r., posła Witolda Klepacza do KP Ruchu Palikota, a wiec na dwa dni przed w/w listem Palikota?

Gdyby rzeczywiście Janusz Palikot myślał poważnie o podjęciu współpracy z SLD to albo nie przyjąłby Witolda Klepacza do swojego klubu poselskiego lub odmówiłby komentarzy mediom. Było wręcz przeciwnie.

Chcę zadać pytanie Czytelniczkom i Czytelnikom.

Czy według Was jest wiarygodna psychologicznie szczera zmiana Janusza Palikota w ciągu dwóch dni?

Osobiście uważam, że jest to próba uaktywnienia grupek eseldowskich działaczy niechętnych przywództwu Leszka Millera i dania im narzędzia walki pn. „Współpraca lewicy”.

2) Przyjmijmy, na chwilę, dla potrzeb niniejszych rozważań, że Janusz Palikot szczerze chce w tej chwili współpracować z SLD. Przyjrzyjmy się temu uważniej.      W ciągu niespełna pół roku Janusz Palikot atakował SLD, chciał organizować wspólnie 1 Maja następnie znowu atakował SLD, czego kulminacją było przejście – w głośnej oprawie medialnej w dniu 26-04-2012 r. – Witolda Klepacza z KP SLD do KP Ruchu Palikota. W dwa dni później Janusz Palikot wysyła depeszę gratulacyjną do Leszka Millera z propozycją współpracy.

Czytelniczki i Czytelnicy,

sądzę, że gdyby przyjąć ten drugi scenariusz to trzeba by zadać pytanie o stabilność zachowań (eufemizm) Janusza Palikota.

A to pytanie jest ważne, bo wyobraźmy sobie, że SLD współpracuje z Ruchem Palikota, na przykład, przy układaniu list wyborczych do przyszłych wyborów. Czy SLD ma gwarancję, że jeżeli jednego dnia zostaną ustalone listy wyborcze to Janusz Palikot drugiego dnia je nie wywróci?

3)Rozczulił mnie Janusz Palikot  tym zwróceniem się  do „Koleżanek  i Kolegów z Sojuszu Lewicy Demokratycznej”.  Przypomnę więc – za Rzeczpospolitą z 02.04.2012 r.  i artykułem Elizy Olczyk – że podczas debaty  nad polityka zagraniczną w Sejmie posłowie  Ruchu Palikota  w czasie wystąpienia Leszka Millera  wykrzykiwali: „Debile”, „PZPR-owskie świnie”.  Obrażając posłów KP SLD obrażono wszystkich członków Sojuszu.

4)Obrazą inteligencji członków SLD, przez zastosowanie siermiężnej socjotechniki, jest zwrot Palikota, że celem SLD i RP powinno być odsuniecie od władzy POPiSu. Chciał prawdopodobnie przez tę zbitkę utożsamić PO z PiS.  Członkowie SLD jednak pamiętają , że te dwa ugrupowania są w bardzo ostrym konflikcie politycznym i, że  Ruch Palikota wspiera PO w antypracowniczych posunięciach.

5) Lewicowość   Janusza Palikota i jego partii.

Hasła antyklerykalne, popieranie praw lesbijek i gejów czy feminizm, nie mówiąc już o paleniu marychy, same w sobie nie świadczą o lewicowości, lecz co najwyżej o liberalizmie światopoglądowymi obyczajowym. Te hasła przejęła lewica i ukuła pojęcie „lewicy kulturowej”. I dobrze, ponieważ uzyskała oręż nośny społecznie.

Należy jednak pamiętać, że w/w hasła mogą głosić zwolennicy rozwiązań neoliberalnych w gospodarce, przeciwnicy energii odnawialnej, zwolennicy wojen imperialnych itp. itd.

Dopiero połączenie haseł lewicy kulturowej z lewicowymi rozwiązaniami społecznymi, w gospodarce, ekologii i polityce zagranicznej tworzą w miarę spójny wzorzec lewicowości.

a) Uważam, na przykład, że Janusz Palikot i jego partia mają problemy ze zrozumieniem zasad funkcjonowania państwa świeckiego i wola raczej sprowadzić problem do happeningów jak to miało miejsce w przypadku krzyża w sejmie. Zapraszam do zapoznania się z felietonem „Krzyż w Sejmie, czyli jak Palikot goni klerykalnego króliczka”  Krzyż w sejmie czyli jak palikot goni antyklerykalnego kroliczka

Co więcej samo zainteresowanie się antyklerykalizmem przez Janusza Palikota wynikało, według mnie, z potrzeby chwili wyborczej a nie z głębokiego przemyślenia tego problemu. Opisuję to w felietonie, „Dlaczego nie ufam antyklerykalizmowi Palikota” , który jest oparty na materiałach sejmowych ze strony www.sejm.gov.pl

http://www.lewica.pl/index.php?id=25227&tytul=Krzysztof-Mr%F3%BC:-Dlaczego-nie-ufam-antyklerykalizmowi-Palikota

 b)A co z  lesbijkami i gejami? Otóż Janusz Palikot jak chce zdezawuować kogoś w przestrzeni publicznej to insynuuje, że ta osoba może być homoseksualistą. Piszę o tym w felietonie   „Palikot: Gowin to katolicka ciota. Czy Palikot jest homofobem?” Palikot: Gowin to katolicka ciota. Czy Palikot jest homofobem?

Jak możemy się przekonać , nawet w sprawach haseł tzw. lewicy kulturowej jest z Januszem Palikotem dość niewyraźnie.

c)Przyjrzyjmy się  działaniom Janusza Palikota w sprawach gospodarczych.

„Lewicowiec Palikot”w dniu 23.05.2011 r., na swoim blogu w zapisie „Gra Balcerowiczem” oburzał się na to, że Premier Tusk nie poparł kandydatury Leszka Balcerowicza na szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dodatkowo zamieścił  na swoim blogu link do strony Stowarzyszenia Ruchu Poparcia  Palikota, gdzie znajdował się w tej sprawie list do Premiera Tuska. Zbierane były również  podpisy poparcia dla tej inicjatywy: Balcerowicz-szefem-MFW.pl

 O tym wszystkim można przeczytać w felietonie ” Palikot popiera kandydaturę       Balcerowicza”  Palikot popiera kandydaturę Balcerowicza na szefa MFW

Janusz Palikot jest wielkim obrońca OFE.  Na swoim blogu Janusz Palikot w felietonie „ Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę!” omówił  debatę pomiędzy Balcerowiczem a Rostowskim – w sprawie OFE. Oczywiście Palikot uważa, że nie powinno się reformować OFE.

Dla Palikota,  Balcerowicz to niezależny autorytet, twórca polskich reform, profesor, który odważnie wyprowadził zrujnowaną polską gospodarkę na prostą. Natomiast Rostowski  to  zakłamany, koniunkturalny polityk, służalczy wobec rządzącej partii, tylko udający profesora.  Palikot zarzucił również Platformie Obywatelskiej, że  nie wprowadziła podatku liniowego. To wszystko opisałem w swoim felietonie z 23 marca 2011 r.

Przy okazji zapoznacie się Państwo z krytycznym omówieniem pomysłu Janusza Palikota podatku liniowego 3 x 18% (PIT, CIT i VAT) prezentowanego przez niego w swoim programie  Nowoczesna Polska

Tymczasem, Robert  Gwiazdowski  profesor  prawa, adwokat  i, co najważniejsze, prezydent  Centrum im.  Adama Smitha w swoim felietonie  „Kradzież, defraudacja  i inżynieria finansowa” w Rzeczpospolitej z 04-04-2012 r. miesza OFE z błotem. A doskonale wiemy, że Robert Gwiazdowski  nie jest żadnym lewicowcem.  Wręcz przeciwnie. Zapraszam do zapoznania się z Jego felietonem: Robert Gwiazdowski: Kradzież, defraudacja i inżynieria finansowa

„lewicowy” Janusz Palikot popiera OFE. A może już mu się coś zmieniło? Rok czasu to szmat czasu. Można w tym czasie kilka razy  zmienić poglądy.

  • Stosunek Janusza Palikota i jego partii np. do podatku od instytucji finansowych.

– W dniu 17-02-2012 r. odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ( autorstwa PiS) ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych  i głosowanie nad przyjęciem wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu poselskiego projektu ustawy  o podatku od niektórych instytucji finansowych, druk 121.

KP Ruchu  Palikota ( 39 posłów przy 2 nie glosujących) wspólnie z PO i PSL   głosował za przyjęciem wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu w/w projektu.

Inaczej zachował się KP SLD który choć  sam złożył podobny projekt to głosował przeciwko odrzucenie  ustawy w pierwszym czytaniu (za 24 posłów,  2 posłów nie głosowało).

– W dniu 27-04-2012 r.  odbyło się  pierwsze czytanie poselskiego projektu (autorstwa SLD)  ustawy o opodatkowaniu niektórych instytucji finansowych i głosowanie nad przyjęciem wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu poselskiego projektu ustawy  o podatku od niektórych instytucji finansowych, druk 277.

KP Ruchu Palikota (41 posłów , nie głosowało 2) wspólnie z PO i PSL głosował za przyjęciem wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu w/w projektu.

  • Stosunek Janusza Palikota i jego partii np. tzw. reformy emerytalnej proponowanej przez rząd Tuska

-W dniu 30-03-2012 r. nastąpiło  rozpatrzenie obywatelskiego wniosku o przeprowadzenie referendum ogólnokrajowego w sprawie o szczególnym znaczeniu dla państwa i obywateli dotyczącej powszechnego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Głosowano nad przyjęciem wniosku  o przeprowadzenie  referendum ogólnokrajowego w sprawie  o szczególnym znaczeniu dla państwa i obywateli dotyczącej powszechnego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, zawartego w druku nr 254.

KP Ruchu Palikota (42 posłów ) wstrzymał się od głosu, faktycznie  sygnalizując wsparcie dla  pomysłów emerytalnych  Tuska.

W dniu 27-04-2012 r. nastąpiło w  Sejmie pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw, druk 329,   i głosowanie  nad przyjęciem wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu w/w projektu.

KP Ruchu Palikota głosował w większości (33 posłów przeciwko odrzuceniu, 2 posłów  wstrzymało się od głosowania, 3 posłów nie glosowało a tylko 5 posłów opowiedziało się za odrzuceniem), wspólnie z PO i PSL,  przeciwko odrzuceniu  antypracowniczego projektu zwanej  reformą emerytalną rządu Tuska.

Przyjrzyjmy się jaki jest stosunek Janusza Palikota i jego partii do tzw. uzusowienia umów o dzieło i umów zleceń.

Według informacji pojawiających się w mediach, a zwłaszcza w felietonie Michała Zielińskiego „W poszukiwaniu metalu lżejszego od powietrza” ( dodatek Rzeczpospolitej „ moje pieniądze” 19.04.2012 r.), Janusz Palikot i jego partia planują uzusowienie umów o dzieło i umów zleceń przy równoczesnym obniżeniu składek do ZUS o 30% co, według Janusza Palikota, spowodowałoby wzrost wpływów w ZUS, powiększyłoby zatrudnienie oraz znacząco poprawiłoby sytuacje ludzi niemających stałego etatowego zatrudnienia. Przy okazji ograniczyłoby szarą strefę.

Jeżeli faktycznie, takie propozycje przedstawiłby oficjalnie Ruch Palikota to, jako komentarz,  przytoczę słowa autora w/w felietonu: …”W postulacie uzusowienia umów o dzieło i zleceń można znaleźć odrobinę racjonalności. Bardziej  upatrywałbym jej jednak  w likwidacji  niejednakowego  traktowania pracy (co można uznać za naruszające konstytucję) niż w przeświadczeniu, że może to być lek  na spadek bezrobocia oraz poprawę finansów publicznych. Zacznijmy od tej ostatniej zmiennej. Redukcja  składki    o 30% oznaczałaby ubytek przychodu ZUS o ponad 20 mld zł. Żeby to zrekompensować, potrzebny  byłby wzrost  liczby osób plącących składki nie o 30 proc., lecz co najmniej    o połowę (czyli o 6,5 mln osób), bo przecież nowi etatowcy  na ogół otrzymaliby wynagrodzenie  zbliżone  do minimalnego. Gdyby to było możliwe, byłoby to bardzo piękne, bo oznaczałoby, że  stopa w Polsce jest  ujemna  i pilnie trzeba by zaimportować  ponad 4 mln pracowników”.

Z tego, co wiem, SLD jest za uzusowieniem umów zleceń, a OPZZ idzie nawet dalej, bo chce tak zrobić z umowami o dzieło.

Ale ani SLD ani OPZZ nie chcą zmniejszać składek ZUS i „uzdrawiać”, na modłę Janusza Palikota, finansów publicznych.     

6) Podsumowując, można stwierdzić bez większej pomyłki, że Janusz Palikot jest wygodny i użyteczny dla  naszego establishmentu ponieważ swoimi   działaniami odwraca uwagę obywateli  od istotnych problemów społeczno-gospodarczych naszego kraju.

Dlatego też media głównego nurtu z takim zapałem próbują go kreować na guru lewicy.  Jest dla establishmentu nie tylko nieszkodliwy, lecz wręcz pomocny.

W mojej ocenie, nawet sztandarowe działania Janusza Palikota, a wiec działania antyklerykalne, nie prowadzą do zmniejszenia wpływów Kościoła katolickiego.    Wręcz przeciwnie. Ostatnie badania wskazują, że następuje wzrost zaufania do Kościoła katolickiego.  Sadzę, że wynika to z tego, że wiele osób wierzących, lecz krytycznie nastawionych do dotychczasowej ekspansji politycznej i gospodarczej Kościoła w zetknięciu z jarmarcznym i agresywnym antyklerykalizmem (eufemizm) zaczyna z powrotem udzielać poparcia Kościołowi. 

Palikot gwałci intelektualnie polskich ateistów?

Artykuł był opublikowany 01-07-2012 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

**********************

W mediach pojawiły się informacje, że 10 posłów – ateistów z Ruchu Palikota, w tym Janusz Palikot,  zamierza  złożyć pozwy przeciwko Sejmowi o  ochronę ich dóbr osobistych. A te dobra ma  naruszać krzyż wiszący w sali Sejmu RP.

I nie zajmowałbym się  tą sprawę, gdyby nie to, że różne  media podały w jaki sposób to naruszenie, według posłów RP, ma się odbywać. Ponieważ, nie mogłem zapoznać się z treścią pozwów, ale też nie słyszałem, żeby Ruch Palikota protestował przeciwko treści komentarzy medialnych podanych niżej, więc je przytaczam:

1)    „ Dziesięciu posłów RP, w tym Janusz Palikot, zamierza oskarżyć sejm o naruszenie dóbr osobistych. Ponieważ – jak twierdzą – są ateistami, obecność krzyża na sali plenarnej „znacząco wpływa zarówno na podejmowane przez posłów decyzje, jak i na wolność ich sumienia i wyznania” ( Rzeczpospolita 26-06-2012 r. „Słabe  sondaże i struktury, więc Palikot znów wojuje z krzyżem”).

2)    „Są to pozwy o naruszenie dóbr osobistych, w szczególności wolności sumienia i wyznania. W związku z tym żądanie pozwów polega na zaprzestaniu naruszania tych dóbr poprzez wniosek o usunięcie krzyża (z sali obrad)” – powiedziała w poniedziałek PAP sekretarz zarządu krajowego Ruchu Palikota Anna Kubica….. „Posłowie, autorzy wniosków, są ateistami i wykonują swoje obowiązki poselskie, biorą udział w posiedzeniach na sali plenarnej; krzyż, który jest zawieszony nad głową pani marszałek, znacząco wpływa zarówno na podejmowane przez posłów decyzje, jak i na wolność ich sumienia i wyznania” – podkreśliła Kubica. .. „Według Kubicy to, że krzyż wisi w sali obrad jest także niezgodne z konstytucją, Konkordatem oraz ustawą o gwarancjach wolności sumienia i wyznania” ( Wydanie internetowe Gazety Prawnej z 25-06-2012 r. „Posłowie Ruchu Palikota chcą pozwać Sejm za krzyż w sali obrad”).

 3)    „Posłowie RP określają się jako ateiści i twierdzą, że krzyż, wiszący nad głową marszałek Sejmu, znacząco wpływa zarówno na podejmowane przez nich decyzje, jak i na wolność ich sumienia i wyznania. Według posłów, krzyż wisi w sali obrad jest także niezgodne z konstytucją, Konkordatem oraz ustawą o gwarancjach wolności sumienia i wyznania” ( Wydanie internetowe z 26-06-2012 r. Radia Warszawy „Kto nie chce krzyża w Sejmie )

4) „Posłowie, autorzy wniosków, są ateistami i wykonują swoje obowiązki poselskie, biorą udział w posiedzeniach na sali plenarnej; krzyż, który jest zawieszony nad głową pani marszałek znacząco wpływa zarówno na podejmowane przez posłów decyzje, jak i na wolność ich sumienia i wyznania – podkreśliła Kubica…„Według Kubicy to, że krzyż wisi w sali obrad jest także niezgodne z konstytucją, Konkordatem oraz ustawą o gwarancjach wolności sumienia i wyznania (Wydanie internetowe Polska Times z 25-06-2012 r. Posłowie Ruchu Palikota chcą pozwać… Sejm. Za krzyż wiszący na sali plenarnej)

Komentarz:

1)    Posłom ateistom z Ruchu Palikota będzie bardzo trudno udowodnić przed sądem – o ile w ogóle to możliwe – że obecność krzyża w sali Sejmu RP wpływa znacząco zarówno na podejmowane przez posłów decyzje, jak i na wolność ich sumienia.

Przecież, kierując się zdrowym rozsądkiem należy przyjąć, że wcześniej takie czy inne głosowania są omawiane w klubach poselskich i posłowie, zarówno wierzący  jak i ateiści, wchodząc na salę sejmową generalnie wiedzą jak głosować w konkretnym przypadku. A już na pewno nie szukają na sali sejmowej inspiracji w wiszącym krzyżu. Zresztą transmisje z obrad plenarnych Sejmu wyraźnie to pokazują.

2)    Z prawdziwym rozbawieniem będę słuchał, jak przed sądem, posłowie – ateiści z Ruchu Palikota będą uzasadniali, że symbol religijny wiszący na sali Sejmu RP ma wpływ na podejmowane przez nich decyzje czy też ogranicza wolność ich sumienia. Czyżby ateiści przypisywali krzyżowi moc religijną, magiczną, czy jakąś inną sprawczą, wpływającą na ich decyzje?

3)     W art. 23 kodeksu cywilnego wymienione są dobra chronione. Jest tam, m. innymi, wolność sumienia, która ma chronić przed zmuszaniem do przyjęcia określonej wiary lub jej odrzucenia.  W ramach tego dobra ochronie podlega również swoboda bycia ateistą, ale na pewno nie widok symbolu religijnego w sali sejmowej.

4)    Również zapisy obecnej Konstytucji RP nie dają pod tym względem, i w obecnej sytuacji społeczno-politycznej, dużych szans na sukces posłom -ateistom ( z różnych ugrupowań).   przed sądami. Kłania się tu Preambuła i art. 25 ( w zakresie zapewnienia swobody wyrażania poglądów religijnych, światopoglądowych i filozoficznych) oraz art. 53 Konstytucji RP.

5)    Osobiście, jako ateista, zaproponowałbym proste i eleganckie uzasadnienie, dlaczego krzyż nie powinien wisieć w sali SEJMU RP.

Krzyż, dlatego nie powinien wisieć w sali Sejmu RP, ponieważ w tej sali uchwalane są ustawy, które również dotyczą osób i grup społecznych niebędących katolikami. Brak krzyża byłby wyrazistym sygnałem dla  władz publicznych Rzeczpospolitej Polskiej, że powinny zachowywać  bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. 

Tylko tyle i aż tyle. Ze względu na jasność, racjonalność i równościowy przekaz  uzasadnienia,  jestem przekonany, że poparłoby go również wielu katolików.

Pomimo postępującej  laicyzacji światopoglądowej i obyczajowej a także  wzrastającej  liczby ateistów w Polsce, nasze środowisko   nie jest jeszcze – i dość długo nie będzie –  na tyle liczne i prężne, żeby nie musiało pozyskiwać  dla swoich postulatów rozsądnych i postępowych katolików. Dlatego też ważna jest argumentacja jaka ateiści stosują  promując  takie czy inne rozwiązania prawne.

Nawet gdyby wniosek posłów- ateistów Ruchu Palikota przepadł przed polskimi sądami, to należy pamiętać, że taki ROZSĄDNY, LOGICZNY i RÓWNOŚCIOWY PRZEKAZ byłby wyrazem dojrzałości intelektualnej środowiska ateistycznego w Polsce.

Co natomiast powiedzą ludzie rozgarnięci  o ateistach, jeżeli posłowie –ateiści z Ruchu Palikota będą twierdzili, że krzyż w sali sejmowej ma wpływ (religijny?  magiczny? fluidy?)  na ich decyzje i wolność sumienia?

Zachęcam posłów – ateistów z Ruchu Palikota, jeżeli jeszcze nie napisali i nie wysłali swoich pozwów, do wykorzystania moich uwag.

Zainteresowanym polecam również felieton „Krzyż w Sejmie czyli jak Palikot goni klerykalnego  króliczka” 

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/31/krzyz-w-sejmie-czyli-jak-palikot-goni-klerykalnego-kroliczka/

. Krzysztof Mróź: Sąd postawił posłów Ruchu Palikota do kąta w sprawie krzyża w Sejmie

Artykuł był opublikowany 15-01-2013 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

******************

W dniu 14.01.2013 r.  Sąd Okręgowy w Warszawie oddalili  pozew posłów Ruchu Palikota w sprawie krzyża w Sejmie. Według posłów RP  krzyż wpływa na podejmowane w  Sejmie decyzje.

Już w felietonie „Krzyż w Sejmie,  czyli jak Palikot goni klerykalnego  króliczka”  z 26.11..2011 r. pisałem: „Osobiście uważam, że udowadnianie, że obecność krzyża wpływa na decyzje posłów za coś kuriozalnego z tego powodu, że posłowie wchodzący na sale sejmową mają określone poglądy polityczno -światopoglądowe i nie sadzę, żeby informacji/inspiracji jak głosować w sprawach np. światopoglądowych szukali w krzyżu wiszącym na Sali sejmowej. Są to wcześniejsze uzgodnienia partyjne czy koalicyjne.

Antyklerykał rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien zaprotestować przeciwko krzyżowi w Sejmie, czy szerzej w przestrzeni publicznej, słowami prof. Tadeusza Bartosia: „..Problemem nie jest krzyż w Sejmie, tylko to, co zaczyna symbolizować – brak autonomii państwa i uległość”( („Dusza biskupa” –Przegląd z 6.11.2011 r.)”.

(Z pełnym tekstem felietonu można zapoznać się tutaj >>> Krzyż w Sejmie, czyli jak Palikot goni klerykalnego króliczka )

Zawsze zastanawiała mnie przemiana emocjonalna  Janusza Palikota który z osoby  finansującej OZON i kończącej, w 2005 r., przysięgę poselską słowami „Tak mi dopomóż Bóg” – przemienił się w latach 2010 r. – 2011 r.   w wielkiego  antyklerykała i przeciwnika krzyża.

Oczywiście ktoś powie, że 5 lat czasu to szmat czasu i  taka zmiana nie powinna dziwić.

Odpowiem tak. Przyjrzałem się  działalności poselskiej  Janusza Palikota od 2005 r. aż do końca 2010 r. Kierując się zdrowym rozsądkiem i logiką można by uznać, że w tym okresie powinna umacniać się antyklerykalna  postawa Janusza Palikota,  co z kolei powinno mieć odzwierciedlenie  w Jego projektach  ustaw,  czy tylko interpelacjach i zapytaniach, o wydźwięku antyklerykalnym.

Zacytuje w tym miejscu fragment  z mojego felietonu „Dlaczego nie ufam antyklerykalizmowi Palikota” z 14.09.2011 r.:

„Przyjrzyjmy się działalności Janusza Palikota w Sejmie V i VI kadencji. Nadmieniam, że opieram się wyłącznie na danych oficjalnych podanych na stronie internetowej Sejmu RP www.sejm.gov.pl

1)V kadencja Sejmu RP zaczęła się 5 listopada 2007 r. a zakończyła 4.11.2007 r. ( kadencja skrócona). W V kadencji Janusz Palikot miał 7 wypowiedzi na posiedzeniach sejmu, 32 interpelacje oraz 17 zapytań. Żadne z nich nie dotyczyło spraw związanych bezpośrednio z kościołem katolickim.

2)VI kadencja Sejmu RP zaczęła się 19 października 2007 r. a Januszowi Palikotowi wygasł mandat poselski 10.01.2011 r. W VI kadencji Janusz Palikot miał 25 wypowiedzi na posiedzeniu sejmu, 24 interpelacje oraz 17 zapytań.

Z tego, tylko jedno zapytanie nr 2997 do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie prowadzenia polityki państwa w dziedzinie regulacji stosunków majątkowych między państwem a Kościołem Katolickim z pokrzywdzeniem osób będących właścicielami mienia, przekazanego nieodpłatnie Kościołowi Katolickiemu w trybie postępowania regulacyjnego określonego w ustawie o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej – dotyczyło bezpośrednio kościoła katolickiego. Janusz Palikot, przedsiębiorca i poseł z okręgu lubelskiego wystąpił w obronie pani Łapinkiewicz-Piłat której prawa do przedsiębiorstwa aptecznego przy ul. Krakowskie Przedmieście 3 w Lublinie (przejętego na własność państwa w1951 r. ale bez wydania orzeczenia w tej sprawie przez ministra zdrowia) zostały naruszone przez decyzje Komisji Majątkowej przekazującej rektorowi kościoła Św. Ducha w Lublinie nieodpłatnie prawo własności zabudowanej nieruchomości położonej w Lublinie przy ul. Krakowskie Przedmieście nr 3.

Niestety, to dobre wrażenie Janusz Palikot zepsuł – przynajmniej według mnie – glosując w dniu 23-10-2009 r. (GŁOSOWANIE NR 8, POSIEDZENIE 52) nad przyjęciem w całości projektu ustawy o nadaniu nowej nazwy Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz zmianie ustawy o finansowaniu Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie z budżetu państwa, w brzmieniu proponowanym przez Komisję Edukacji, Nauki i Młodzieży”.

(Z pełnym  tekstem felietonu można zapoznać sie tutaj >>>  Czy Palikot żartuje z polskich antyklerykałów?

Janusz Palikot w wywiadzie udzielonym Przekrojowi („Idziemy  po ostateczne zwycięstwo”- Przekrój z 31.10.2011 r.) uzasadnia swoją zmianę do Kościoła katolickiego w Polsce tym, że ten zaangażował się  po 10 kwietnia po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Żeby, bez przekłamań, zaprezentować  drogę przemiany  Janusza Palikota (według wersji Janusza Palikota- przypis K.Mróź) z osoby traktującej  Kościół katolicki jako sojusznika w zwalczającego go antyklerykała zacytuje fragmenty wywiadu: „W 2005 nie byłem antyklerykałem . Składałem tę przysięgę (poselską – przypis K.Mróź) z całym przekonaniem( zakończył ją słowami „Tak mi dopomóż Bóg” – przypis K.Mróź). Od 16. roku życia jestem człowiekiem niewierzącym. Jednak, jak większość ludzi w Polsce, zwłaszcza tych wywodzących się jakoś tam z Solidarności lat 80., żyłem w atmosferze poczucia, że Kościół jest naszym sojusznikiem. Ze nam pomaga. Mnie pomógł bardzo konkretnie. Miałem wilczy bilet i nie mogłem normalnie zdać na studia, a KUL mnie przygarnął. odnosiłem się do Kościoła z wielkim szacunkiem, bo to była instytucja , która była po stronie ludu. Ale rósł we mnie krytycyzm, zwłaszcza po odejściu Jana Pawła II. Punktem zwrotnym był dla mnie 10 kwietnia. Było dla mnie totalnym szokiem, że Kościół zdecydował się na pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu……….. Ale potem rozpoczęła się kampania prezydencka i Kościół po prostu zaangażował się po stronie Jarosława Kaczyńskiego i to na niebywała skalę. To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego, po drugie, mój bardzo bliski kolega, przyjaciel przez wiele lat, nie polityczny, ale osobisty, czyli Bronisław Komorowski, kandydował na Prezydenta. Kościół opowiadający się za Kaczyńskim był oczywiście przeciwko Komorowskiemu…..A potem ta cała historia z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, gdzie ani arcybiskup Nycz, ani inni hierarchowie nie mieli odwagi powiedzieć wyraźnie i mocno, że nie ma zgody na upartyjnienie krzyża, nie ma zgody na upartyjnianie Kościoła. Wtedy zrozumiałem, że skończył się tamten Kościół, który miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle. Zrozumiałem, że zwyciężyło towarzystwo Rydzyka, Głódzia i Michalika, czyli takie, którego nie mogłem w żaden sposób zaakceptować”.

Ale czy można poważnie potraktować powyższe wyjaśnienia? Według mnie nie.  Przytoczę obecnie fragmenty mojego felietonu ” Czy Palikot żartuje z polskich antyklerykałów” z 09.09.2011 r.  który rozprawia sie z takim rozumowaniem Palikota. (z pełnym tekstem felietonu można zapoznać SIĘ tutaj >> 

1)Zaprezentowane, w powyższym wywiadzie przez Janusza Palikota uzasadnienie dość gwałtownej zmiany światopoglądowej, szczególnie wyraźnej po 10 kwietnia 2010 r., w żaden sposób mnie nie przekonuje. I to, z przyczyn podanych niżej:

a)Kościół katolicki, nawet w okresie tzw. pierwszej Solidarności, nie był instytucją, która stała po stronie ludu. Kościół katolicki był instytucja totalitarną, która walczyła z autorytarna PZPR o kontrolę polityczną i obyczajową nad tym ludem. Że tak jest, można się było przekonać po 1989 r., kiedy to za zgodą kościoła katolickiego wprowadzano w Polsce neoliberalne porządki. Pisze o tym prof. Kochan w Przeglądzie z 30.10.2011 r. ”Tylko w Polsce nie dostrzega się ruchu społecznego protestu, bo neoliberalizm i klerykalizm podały sobie s ręce. Bez kościelnego błogosławieństwa dziki polski kapitalizm by się nie utrzymał”.

Ten temat rozwinę, kiedy będę pisał na temat ks. Prof. Tischnera, o którym tak pozytywnie mówi sam Palikot.

b)Kościół katolicki po 1989 r. stale mieszał się w sprawy polityczne i opowiadał się za prawicą spolegliwą wobec kleru. Czyżby Janusz Palikot o tym nie wiedział, i czy sądzi, że wtedy, gdy żył ks. prof. Tischner i Jan Paweł II do polityki wtrącał się jakiś światły kler? Na przykład liberalny obyczajowo? Wolne żarty!!!

c)Mogę się zgodzić z Januszem Palikotem, że przeżył totalny szok, gdy Lech Kaczyńskim został pochowany na Wawelu. Sądzę, że dla pełnego zrozumienia należy przypomnieć atmosferę tamtych dni. Pamiętamy, że medialne oceny Lecha Kaczyńskiego i jego prezydentury zmieniły się o 180%. Na pozytywne. Według badań, politykę Lecha Kaczyńskiego popierało 65% społeczeństwa. Janusz Palikot przestał być zapraszany do mediów. A tu jeszcze Maria i Lech Kaczyński zostali pochowani na Wawelu. Podczas pogrzebu, płakało tysiące ludzi. I to nie dlatego, że byli „moherami”. Dla polityka, który ostro atakował Lecha Kaczyńskiego to wszystko mogło być szokiem. Zresztą, ślady tej traumy można znaleźć, również, w omawianym przeze mnie wywiadzie:…. „To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego…..”

d) Co do upartyjniania krzyża, to on już został upartyjniony w 1997 r., gdy został zawieszony w Sejmie przez posłów AWS i przez kilka latnie przeszkadzał posłowi Januszowi Palikotowi . Jeszcze w2009 r. bronił krzyża pisząc 6 grudnia 2009 roku  na swoim blogu: „(…) Nie przeszkadzają mi krzyże w szkołach czy innych miejscach publicznych. Krzyż jest w takim samym stopniu w Polsce symbolem religijnym, co narodowym. Jeśli komuś przeszkadza symbol religijny niech odczytuje to w sposób narodowy właśnie. Kościół w Polsce był zawsze bowiem po stronie ludu i po stronie polskości. Dlatego – inaczej niż w Hiszpanii – nie można bezmyślnie walczyć z krzyżem. Są jednak sytuacje gdzie zdecydowana większość jest innego zdania i w tych miejscach powinno dojść do zmiany. Krzyż nie powinien dzielić Polaków”. (za TVN 24 z 11-04-2011 r. i Wirtualną Polską 10-02-2012 r.).

Starzy antyklerykałowie pamiętają, jak klerykalną formacją, wykorzystującą aktywnie symbole religijne, była Akcja Wyborcza Solidarność. Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego akurat upartyjnienie krzyża należy wiązać z wykorzystaniem go przez, niektóre, środowiska pisowskie?

A tak, przy okazji. Wątpię, czy ks. prof. Tischner lub Jan Paweł II, których tak sobie ceni Janusz Palikot, mieliby zrozumienie dla motywacji, którymi się kieruje chcąc usunąć krzyż  z sali posiedzeń sejmu.

2)Przetarłem oczy, jak przeczytałem to co powiedział Janusz Palikot „Wtedy zrozumiałem, że skończył się tamten Kościół, który miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle”.

A jaka to jest odskocznia? Czy ks. prof. Tischner i Jan Paweł II byli przeciwnikami ustawy z 17 maja 1989 r. „O stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego” lub Konkordatu? A może popierali aborcję i związki homoseksualne? Czy protestowali przeciwko religii w polskich szkołach, a przynajmniej żądali zaprzestania finansowania katechetów? Może protestowali przeciwko funkcjonowaniu Komisji Majątkowej? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE.

Chciałbym przypomnieć lewicowym wyborcom, zwłaszcza tym którzy ciepło piszą i mówią o Ruchu Oburzonych, że ks. prof. Tischner esejem „Homo Sovieticus” spopularyzował na polskim gruncie  to określenie (autorem sformułowania był A.Zinowiew). Homo sovieticus to człowiek który był klientem systemu komunistycznego i się od niego uzależnił. Był zniewolony intelektualnie i cechował go brak samodzielnego myślenia i działania. Gdy komunizm przestał realizować jego potrzeby to się przeciwko niemu zbuntował. Lecz w systemie kapitalistycznym też domaga się od klasy kapitalistów, żeby zaspokajali jego potrzeby. Wyzwalając się z jednej niewoli szuka drugiej. I tak dalej.

Neoliberalne media zachwycające się Balcerowiczem codziennie rzucały w twarz milionom Polaków -Ty Homo sovieticusie. I oczywiście zachwycały się ks. prof. Tischnerem jako nowoczesnym i liberalnym kapłanem.

Co do Jana Pawła II to przypomnę tylko jedną sprawę, a mianowicie brak woli i konsekwencji (eufemizm) w oczyszczaniu Kościoła katolickiego ze zmory pedofilii. (Więcej o Janie Pawle II w „Liście do Sławomira Odera Postulatora w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II” – https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/nie-dla-beatyfikacji-jp-ii-historia-bez-ipn/

Zarówno Jan Paweł II jak i ks. prof. Tischner byli ludźmi bardzo dobrze wykształconymi i ze względu na swoja pozycję UŻYWALI JĘZYKA POPRAWNEGO POLITYCZNIE.

Byli jednak, w swej istocie, nieodrodnymi synami triumfalistycznego Kościoła katolickiego. Nie zbuntowali się przeciwko niemu”.

PYTANIA:

Czy Janusz Palikot jest/powinien być wzorem dla polskiej inteligencji, czy osób  uważających się za nowoczesne?

Czy polscy antyklerykałowie mogą uwierzyć Januszowi Palikotowi, że jego intencje są szczere,  a obecny antyklerykalizm to trwała postawa – a nie kolejna moda?

Odpowiedź należy do Was. Ja zadaję jedynie pytania.