ABORCJA

Podstawowe dane ze strony Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny informują:

I.Jak  skontaktować się Federacją, kiedy są dyżury pomocowe ginekolożek, dyżury prawniczki

II. Jak przeprowadzić aborcję farmakologiczną

III. Jak i gdzie przeprowadzić aborcję za granicą

IV.Jak nie dać się zastraszyć policji po przeprowadzeniu aborcji lub zakupie leków do aborcji farmakologicznej. Jak się zachować na przesłuchaniu, bo choć  osoba w ciąży nigdy nie jest karana za swoją aborcję, bez względu na powód, metodę czy miejsce aborcji to reżim pisowski wspierany przez zdegenerowany kościół katolicki próbuje zastraszyć kobiety podejmujące  decyzje o aborcji.  W przypadku zastraszania nie należy się bać ale skontaktować z Federacją. 

…..  …

1.Masz pytanie lub wątpliwość? Potrzebujesz interwencji? Skontaktuj się z nami: federacja@federa.org.pl, tel. 22 635 93 95, 501 694 202

2.Dyżury pomocowe ginekolożek:

środa 16:00-20:00 – tel. 22 635 93 92

sobota 16:00-19:00 – tel. 513 086 230 (+ również mailowo – ginekolozki@federa.org.pl)

3.Kontakt do prawniczki: prawniczka@federa.org.pl, tel. 663 107 939

4. METODA FARMAKOLOGICZNA

a)Ciążę można przerwać metodą farmakologiczną w domu. To ta sama metoda, którą stosuje się w polskich szpitalach.

b)Zestaw poronny (misoprostol i mifepriston) można zamówić u grup pomocowych:

  • WOMEN HELP WOMEN – info@womenhelp.org –> do aborcji do końca 10. tygodnia ciąży. Po tym terminie kobiety w ciąży mogą liczyć na porady i wsparcie, gdyż WHW współpracuje z organizacjami działającymi poza granicami Polski.
  • WOMEN ON WEB – info@womenonweb.org –> do aborcji do 10. tygodnia ciąży; w II trymestrze dla osób z Polski w ciąży z wadami płodu DARMOWY zestaw wraz z konsultacją lekarską.

Przed aborcją warto się zapoznać z naszą BROSZURĄ O ABORCJI FARMAKOLOGICZNEJ https://federa.org.pl/farmakologiczna/

5.WYJAZD ZA GRANICĘ

Wsparcia w aborcjach udzielają KOBIETY W SIECI – administracja@maszwybor.net, tel. 725 892 134 oraz ABORCYJNY DREAM TEAM – kontakt@aborcyjnydreamteam.pl.

5.WYJAZD ZA GRANICĘ

Cały czas dostępne i legalne jest przerywanie ciąży w klinikach zagranicznych (np. Niemcy, Słowacja, Szwecja, Czechy, Austria, Holandia, UK), gdzie prawo jest bardziej liberalne.

Wsparcia w wyjazdach za granicę udziela ABORCJA BEZ GRANIC – tel. 22 29 22 597
(możliwość refundacji kosztów zabiegu ze środków Abortion Support Network).

ORGANIZACJE/KOLEKTYWY POMOCOWE ZA GRANICĄ (pomoc w tłumaczeniu, zakwaterowaniu, itp.):

Najdłużej ciążę można przerwać w Holandii (do 22. tygodnia ciąży) oraz Wielkiej Brytanii: Harris Birthright Centre – tel. +44 (0)20 3299 3246 (do 24. tygodnia ciąży bez ograniczeń, później wady śmiertelne, których interpretacja jest szeroka).

6.Po opublikowaniu pseudowyroku Trybunału Konstytucyjnego o sygn. akt K 1/20, czyli od dnia 27 stycznia 2021 r. aborcja z powodu wad płodu jest niemożliwa w publicznym szpitalu w Polsce.

Pamiętać należy , że aborcję można dokonać w przypadku:

a)w przypadku zagrożenia zdrowia fizycznego 

b)w przypadku zagrożenia zdrowia psychicznego 

c)ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego

W przypadku odmowy  kobieta otrzyma pomoc prawna z Federacji, szczegóły w poradniku

7. Osoba w ciąży nigdy nie jest karana za swoją aborcję. Bez względu na powód, metodę czy miejsce aborcji. Jeśli masz jakieś wątpliwości lub szczególną sytuacje zdrowotną – zapytaj i skonsultuj.

W polskim prawie nie ma kar za przerywanie własnej ciąży ani za zakup tabletek dla siebie. Przepisy przewidują sankcje, dla tych którzy komuś robią aborcję  (art. 152 Kodeksu karnego).

Opieka społeczna nie może zabrać Ci dzieci, bo przerwałaś ciążę!

Pracodawca nie może Ci zwolnić, bo przerwałaś ciążę!

Policja natomiast ściga polskich sprzedawców tabletek poronnych (a więc nie dotyczy to Women on Web ani Women Help Women).

Może Was wzywać na przesłuchanie w charakterze ŚWIADKA i nie zostaną Wam postawione zarzuty. Nie musicie udowadniać, że tabletki nie były dla Was ani że wcale nie przerwałyście ciąży.

Jak zachować się na przesłuchaniu?

  • jeśli na przesłuchanie zostałaś wezwana telefonicznie przez policjanta/policjantkę, możesz żądać wezwania na piśmie. Możesz podać adres korespondencyjny inny niż zamieszkania.
  • nie należy kłamać, gdyż jest to karalne (art. 233 Kodeksu karnego); warunkiem odpowiedzialności jest stosowne pouczenie od prowadzącego przesłuchanie. Nie podlega karze, kto, nie wiedząc o prawie odmowy zeznania lub odpowiedzi na pytania, składa fałszywe zeznanie z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.
  • jeśli nie pamiętasz szczegółów sprawy, możesz tak odpowiedzieć – nie ma obowiązku pamiętać wszystkiego po dłuższym upływie czasu;
  • nie ma obowiązku podawania z góry wszystkich szczegółów, jeśli funkcjonariusz o nie konkretnie nie zapyta;
  • można odmówić odpowiedzi na pytanie, jeśli odpowiedź miałaby narazić Ciebie lub osobę Ci najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe (art. 183 par. 1 kpk).
  • policja ani sąd nie będą robić rozpytania na Twój temat w Twoim miejscu pracy. Ale jeśli obawiasz się, że ktoś się dowie, pamiętaj o art. 183 § Kodeksu karnego: “Świadek może żądać, aby przesłuchano go na rozprawie z wyłączeniem jawności, jeżeli treść zeznań mogłaby narazić na hańbę jego lub osobę dla niego najbliższą”.
  • jeśli podczas rozmowy padłyby jakieś nieprzychylne komentarze wobec Twojego życia prywatnego, zaprotestuj i zażądaj wpisania Twojego sprzeciwu do protokołu.
  • istnieje prawdopodobieństwo, że zostaniesz później wezwana jako świadek na rozprawę, ale najwcześniej za kilka miesięcy i nie jest przesądzone, że w ogóle (zeznania niektórych świadków z postępowania przygotowawczego odczytuje się na rozprawie).
  • na końcu przesłuchania przeczytaj dokładnie protokół i nie podpisuj, jeśli coś się nie zgadza.

    KONIECZNIE ZANOTUJ NUMER/SYGNATURĘ SPRAWY, NAZWISKO OSOBY PROWADZĄCEJ PRZESŁUCHANIE, MIEJSCE PRZESŁUCHANIA I PRZEDMIOT SPRAWY.
Reklama

Elżbieta Korolczuk: Nie oddawajmy emocji populistom!

Źródła sukcesu Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych roku 2015 nadal nie zostały w odpowiedni sposób zanalizowane przez liberalne media i opozycję – podobnie jak protesty społeczne takie jak Czarny Poniedziałek. Czy niedawna walka o wolne sądy stanie się zapalnikiem długofalowych zmian na scenie politycznej, czy jedynie drobnym potknięciem PiS-u? Bartłomiej Kozek rozmawia z dr Elżbietą Korolczuk – socjolożką analizującą ruchy społeczne oraz członkinią rady jednej z organizacji stojących za niedawnymi protestami – Akcji Demokracja.

Czy istnieje jakiś powód, dla którego jedne sprawy (np. sądy czy Czarny Protest) angażują dziś w Polsce więcej ludzi niż inne?

Istotną kwestią może być poczucie, że jakaś sprawa może nas bezpośrednio dotyczyć. Każdy z nas może na przykład mieć wypadek i mieć sprawę w sądzie, zależy nam zatem na ich sprawnym funkcjonowaniu.

Jest jednak inna, ważniejsza w tym kontekście kwestia. Do mobilizacji wokół jakiejś sprawy potrzebne są konkretne narzędzia i osoby, które zainicjują protest, dając jak największej grupie ludzi możliwość działania i odnalezienia się w ich akcjach nie tylko jako wykonawcy ale współuczestnicy. Zaangażowanie w takie działania jest częścią procesu upolitycznienia, czyli rozpoznania siebie jako obywatelki/obywatela, jako osoby która ma pewne prawa, obowiązki i wpływ na sferę polityki.

Inicjatorki protestów w sprawie aborcji i Akcja Demokracja zaproponowały pewną formułę protestu, model, który był łatwy do oddolnego replikowania. Czarny ubiór w wypadku walki o prawa reprodukcyjne, palenie zniczy jako symbol walki o wolne sądy, konkretna godzina i miejsce wspólne dla wszystkich miast czyli główny plac miasta albo sąd.

Nikt nie musiał wszystkiego odgórnie koordynować, a na poziomie lokalnym ludzie mogli się włączyć jako inicjatorzy czy organizatorzy, poczuć że są politycznym podmiotem. Taka formuła sprawia, że protesty wychodzą poza wielkie metropolie.

I wreszcie emocje. Ograniczenie prawa do aborcji czy pomysły na upolitycznienie sądów uznawane są za odbieranie ludziom praw, budzą lęk i gniew. To emocje dają ludziom motywację i wolę działania.

Jaka w takich sytuacjach jest rola organizacji takich jak Akcja Demokracja?

Można ją określić jako inicjowanie procesu „political becoming” czyli upolitycznienia. Chodzi o stworzenie takiej sytuacji, w której ludzie poczują się politycznym podmiotem, kimś kto ma wpływ na rzeczywistości i chce ten wpływ wywierać, niekoniecznie tylko przy urnie wyborczej.

Kluczem do działania są tu tymczasem wartości, które mobilizują ludzi do działania niekoniecznie zgodnie z partyjnymi podziałami. Ten typ mobilizacji, w przeciwieństwie do partyjnej, skupia się nie na podkreślaniu różnic, lecz na poszukiwaniu punktów zbieżnych wśród osób o zróżnicowanych poglądach i wrażliwościach.

Celem Akcji Demokracja nigdy nie było stanie się czyimś politycznym zapleczem lecz wspomniana już masowa mobilizacja ludzi wokół konkretnych spraw, ale przede wszystkim konkretnych wartości takich jak równość i sprawiedliwość społeczna. Jako ruch zdaje on sobie sprawę z istniejących różnic, ale to nie one, lecz wspólne wartości dają mu paliwo do działania.

Nie brak jednak głosów mówiących, że mobilizacja tego typu powinna skończyć się na zaangażowaniu i działaniu w obrębie partii politycznych. Ktoś bowiem musi te sprawy reprezentować w parlamencie…

Mobilizacja polityczna na poziomie ruchów społecznych może się kończyć się na zaangażowaniu w partie – rzadko kiedy jednak się od nich zaczyna. Najpierw potrzebujemy przestrzeni na wyrażenie niezgody na rzeczywistość, na wyrażenie potrzeb i zbudowanie wizji tego jak te potrzeby można zaspokoić, a potem zaś szukamy politycznej reprezentacji.

Historia ruchów progresywnych pokazuje to wyraźnie – najpierw pojawia się problem, potem następuje skupienie się ludzi wokół jakiejś sprawy, a dopiero później ruch może przybrać ramy instytucjonalne. Odwracamy kolejność, jeśli chcemy kogoś, kto w końcu ruszył się z fotela, od razu wtłoczyć w rolę wyborcy PO czy Razem.

Dlaczego zatem, skoro doszło niedawno do tak liczebnej mobilizacji, opozycji nie udaje się zdobyć więcej gruntu pod nogami?

Pamiętajmy, że Polska nie kończy się na demonstrujących w obronie sądów, to prawie trzydziestoośmiomilionowy kraj.

W tym samym czasie, gdy na ulice w obronie swoich praw wychodzą tysiące kobiet, PO i .Nowoczesna odmówiły wejścia do komitetu Ratujmy Kobiety, który zbiera podpisy pod projektem prawa zapewniającego dostępna antykoncepcję, edukację seksualną i dostęp do przerywania ciąży. Obie partie rezygnują z wyznaczania standardów czy przekonywania ludzi do czegokolwiek, naczelna zasada to płynięcie z prądem. Próbują zatem gonić PiS.

Opozycja parlamentarna przede wszystkim nie mobilizuje ludzi wokół wizji przyszłości, nie oferuje pomysłu na lepsze, bardziej sprawne i wspierające obywateli państwo. Wierzy, że wystarczy trzymanie się starych, neoliberalnych i konserwatywnych kolein, że wystarczy zadeklarować przywiązanie do demokracji i europejskich wartości, ale bez konkretów. Można tu dostrzec pewien paradoks – jeśli definiować konserwatywny światopogląd jako przekonanie, że lepiej już było, wówczas to lewica okazuje się siłą konserwatywną, idealizującą przeszłość zamiast myśleć o przyszłości.

Opozycja pozaparlamentarna z kolei ma problemy z zaprezentowaniem spójnej, wybiegającej w przyszłość lewicowej narracji, łączącej kwestie ekonomiczne i światopoglądowe. A media – także te liberalne – nie są zainteresowane tym, co te partie mają do powiedzenia.

Ogromnym problemem jest wiara – wyznawana między innymi przez PO ale generalnie przez dużą część obozu liberalnego – że technokratyczny język wygra w starciu z „populistycznymi” emocjami. To się nie uda – nie tylko dlatego, że uniemożliwia to dzisiejszy format funkcjonowania mediów masowych. Nie wystarczy już mgliste prezentowanie swojego przywiązania do „wartości europejskich” jeśli nie jest się w stanie powiedzieć, co znaczą w praktyce albo że mogą one dotyczyć również kwestii związanych z płcią czy seksualnością.

Jak zatem uprawiać progresywną politykę w czasach prawicowego populizmu?

Przede wszystkim trzeba wyjść z koziego rogu oświeceniowej wizji racjonalnej polityki, w której „oświeconych technokratów” przeciwstawia się kierującymi się emocjami populistom.

Historia polityczna pokazuje, że zmiany udawało się realizować tym, którzy mobilizowali ludzi wokół wizji przyszłości dając im wiarę, nadzieję, entuzjazm, poczucie solidarności. Emocje nie stoją w sprzeczności z faktami – to fakty są po to, by wzbudzać w ludziach emocje. Sama nie zostałam feministką dlatego, że zobaczyłam statystyki dotyczące różnic w zarobkach kobiet i mężczyzn tylko dlatego, że potwornie boli mnie krzywda i cierpienie kobiet.

Prawo i Sprawiedliwość jest dziś tak silne dlatego, że jest w stanie wzbudzić silny, emocjonalny odzew społeczny wobec wybiórczo opisanej wizji rzeczywistości. Lewica tego nie potrafi i w efekcie oddaje pole populistom. Powinniśmy wszyscy posłuchać głosu Chantal Mouffe, wedle której emocje i namiętności powinny stanowić bazę każdego projektu lewicowego.

Słabość opozycji nie jest jednak jedynym powodem, dla którego PiS nadal trzyma się mocno. Jesteś jedną z osób nawołującą do zrozumienia przyczyn jego sukcesu wyborczego – co zatem się do niego przyczyniło?

Partia Jarosława Kaczyńskiego odpowiedziała na potrzebę szeroko rozumianego bezpieczeństwa elektoratu. Lider PiS nie jest, jak twierdzą niektórzy publicyści, jakimś szczególnym, genialnym strategiem – owszem nauczył się kilku sztuczek, ale od lat żeglował w tym samym kierunku i w 2015 roku po prostu dostał wiatr w plecy.

Wiatrem tym było poczucie niepewności ekonomicznej, spadek po kryzysie 2008 roku. Nie chodzi tu o realny spadek zatrudnienia czy wzrost inflacji, ważne jest to, że w odczuciu dużych grup ludzi sytuacja wydawała i wydaje się niepewna. Na odczucie to wpływały między innymi doniesienia medialne, a także przeszłe doświadczenia, ale to dojmujące poczucie niepewności ma zasadniczy wpływ na to jak widzimy otaczającą nas rzeczywistość – raczej w kategoriach zagrożeń niż szans.

Poczucie zagrożenia istotnie pogłębił w roku wyborczym (2015) kryzys uchodźczy. PiS wykorzystał to by grać wszechobecnym w polskim kontekście motywem zagrożenia dla naszych granic, naszej ojczyzny i naszych domów. Tyle, że tym razem zagrożenie przybrało formę nie czołgów jak kiedyś, lecz terrorystów przebranych za uciekających przed wojną ludzi.

W jaki sposób doszło jednak do utożsamienia niepewności ekonomicznej z uchodźcami?

Arlie Hochschild opisała ten mechanizm w swej najnowszej książce o republikańskich wyborcach Tea Party w Luizjanie. Określiła go mianem „deep story” czyli głęboką opowieścią o tym, jak zbudowany jest świat. W wypadku Stanów Zjednoczonych taką głęboką opowieścią jest kolejka, której stoją wszyscy obywatele, to do spełnienia „amerykańskiego snu” – wszyscy mają mieć tu równe prawa, a w wypadku gdy będzie się dostatecznie ciężko pracować uda się osiągnąć sukces.

Na głębokim południu USA badaczka zaobserwowała kryzys wiary w ten model. Kolejka nie wydaje się już być fair, a rząd federalny postrzegany jest jako ten, który wspiera wpychanie się do niej kolejnych grup – kobiet, czarnych, Meksykanów, uchodźców.

W Polsce analogiczną opowieścią może być metafora wspólnego domu. Po rozbiorach, wojnach, okresie PRL polską wyobraźnię porządkuje obietnicą tego, że jak u Staffa: „Będziemy znowu mieszkać w swoim domu, Będziemy stąpać po swych własnych schodach”.

Po roku 1989, po okresie PRL kiedy to ów dom był co najwyżej wynajmowany, obiecano nam możliwość jego posiadania na własność. Każdy ma w nim znaleźć miejsce dla siebie. Ma dawać nam bezpieczeństwo, poczucie przynależności, ale ta wizja ma też i drugie dno, zarazem dom jest przestrzenią zamkniętą, może izolować nas od świata zewnętrznego.

I teraz ktoś chce, byśmy w tym domu zrobili miejsce dla uchodźców?

PiS wspiera wizję, w której „zwykli ludzie” mieszkają w suterenie, a tu ktoś chce im nagle dokwaterować kogoś na pierwsze piętro. Kiedy w taką wizję się uwierzy to pojawia się poczucie głębokiej niesprawiedliwości, krzywdy wyrażonej w stwierdzeniach, że „powinniśmy wydawać pieniądze na pomoc biednym polskim dzieciom, a nie obcym”.

W tej sytuacji argumenty o odwołujące się do wrażliwości, empatii i gościnności, poza pewną małą grupą, pozostaną zupełnie nieprzekonujące. Tak jak w przypadku wyborców Tea Party tak i Polacy czują się w dużej mierze ofiarami: historii, transformacji, zewnętrznej ingerencji. Zmuszanie ich do zmiany reguł odczuwania budzi bunt, który staje się buntem przeciwko moralizatorstwu lewicy. Jedno, czego na pewno nie warto robić to moralizować. Lewica jest w tym niestety dobra – i przez to ponosi dziś klęskę.

Jeśli już próbować znaleźć alternatywną opowieść to może warto odwołać się do doświadczenia samych Polaków jako narodu migrującego, którego kilkanaście milionów reprezentantów rozsianych jest po świecie. Wówczas nasz dom rozszerza się na cały świat, staje się domem które inni dzielą z nami – a my z nimi.

Wiemy już, co opozycja robi źle. Co zatem powinna robić, by odzyskiwać pole? Czy wspomniane przez Ciebie pęknięcie między wizją państwa a realizowaną przez PiS rzeczywistością może tu być pomocne?

Punktowanie PiS jest konieczne, choć każda strategia niesie ze sobą pewne ryzyko. Jednym ze sposobów jest na przykład wykorzystanie powszechnego w Polsce resentymentu wobec wszechwładnego, wszechogarniającego państwa by krytykować rozrastanie się obecnej władzy. Emocja ta widoczna była w trakcie Czarnego Protestu oraz obrony sądów: większość z nas obawia się interwencji państwa w naszej sferze prywatnej i rodzinnej. Trudno nią jednak grać osobom, które od lat mozolnie próbują budować zaufanie obywateli do instytucji publicznych.

Inną strategią jest dyskutowanie o politykach socjalnych. Nie tyle powinno ono służyć okopywaniu się za lub przeciw konkretnym rozwiązaniom (np. programowi 500+), chodzi o pokazywanie całości, pokazywanie konsekwencji różnych działań i tego jak zmieniają one relację obywatel-państwo. Większość Polaków i Polek chce państwa opiekuńczego ale nie autorytarnego i wszechobecnego, takiego które będzie dobrym wujkiem a nie brutalnym ojcem-patriarchą.

Ważnym wątkiem jest tu również dychotomia przeszłość-przyszłość. W ciągu ostatnich 2 lat państwo uległo sporej przemianie. Wizja PiS wydaje się coraz bardziej oczywista – to autorytarne państwo bez silnych instytucji oraz narzędzi kontroli rządzących, silnie spersonalizowane wokół pragnień Jarosława Kaczyńskiego. Potrzebna jest dyskusja nad tym, jak powinno ono zmieniać się i wyglądać za 5-10 lat, tak by osią dyskusji była przyszłość i konsekwencje dzisiejszych zmian a nie ciągle 500+. Potrzeba sporu wokół wizji politycznych.

Jaką receptę – mając na uwadze wszystko co powiedziałaś do tej pory – miałabyś dla progresywnych ruchów i partii politycznych, zmagających się z prawicowym populizmem w Europie i poza nią?

Po pierwsze, nigdy nie lekceważcie ludzkiej potrzeby bezpieczeństwa. Ważne są tu nie tylko fakty, ale również to, czy ludzie czują się bezpiecznie.

Po drugie – nie zapominajcie o edukacji i formowaniu postaw przyszłych pokoleń. Być może największy błąd polskiej transformacji popełnił obóz liberalny uznając, że może je zostawić konserwatystom czy kościołowi.

Po trzecie wreszcie – nie lekceważcie potrzeby mitów i narracji, potrzeby opowieści o świecie, które będą łączyły prostotę przekazu z siłą wyrazu. Potrzebujemy przekonująco opowiedzianych, budzących emocje historii, opartych na faktach, a nie kłamstwach.

Po czwarte, nie bójcie się marzyć – nawet jeśli jak pisze Michael Kazin marzyciele nie zawsze wygrywają, ich marzenia kształtują rzeczywistość.

Pamiętajcie – historia jeszcze się nie skończyła.

Tekst pochodzi ze strony greeneuropeanjournal.eu

Tekst z : http://www.lewica.pl/?id=31759&tytul=El%BFbieta-Korolczuk:-Nie-oddawajmy-emocji-populistom!

STANOWISKO FEDERACJI NA RZECZ KOBIET I PLANOWANIA RODZINY ws. obywatelskiego projektu ustawy o prawach kobiet i świadomym macierzynstwie- 4 stycznia 2018 r.

W przyszłym tygodniu odbędzie się w Sejmie debata nad projektem „Ratujmy Kobiety” (wg strony Sejmu <http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/PorzadekObrad.xsp?documentId=E45D063F29E3D299C125819C002BC933> 9.01, choć może ulec to zmianie). Z tego powodu Federacja wypracowała stanowisko, które zostanie rozesłane do mediów i posłów/posłanek. Bardzo prosimy o zgłaszanie chęci podpisania stanowiska do poniedziałku 8.01 do godz. 9:00. Debata będzie transmitowana online, ale można załatwić sobie przepustki, by śledzić ją bezpośrednio z galerii w Sali Posiedzeń.

Ta debata zbiega się z niechlubną 25. rocznicą uchwalenia Ustawy o planowaniu rodziny, dlatego też prowadzimy akcję na FB i TT #25LatPiekłaKobiet podając konkretne przykłady ilustrujące jej fikcyjność i szkodliwość (osoby zainteresowane zapraszamy na stronę <http://federa.org.pl/25latpieklakobiet/>).

Dziękuję i pozdrawiam,

Liliana Religa

Koordynatorka ds. komunikacji i promocji | Communications and promotions coordinator Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny | Federation for Women and Family Planning

www.federa.org.pl => zapisz się na biuletyn „Mam prawo”

FB/Twitter @federapl

+48 22 635 93 95

Nowolipie 13/15

00-150 Warszawa

********

STANOWISKO FEDERACJI NA RZECZ KOBIET I PLANOWANIA RODZINY ws. obywatelskiego projektu ustawy o prawach kobiet i świadomym macierzyństwie – 4 stycznia 2018 r.

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny przedstawia stanowisko do obywatelskiego projektu ustawy o prawach kobiet i świadomym macierzyństwie Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Ratujmy Kobiety 2017” (druk nr 2060). Zdaniem Federacji projekt ten spełnia europejskie standardy ochrony zdrowia i praw reprodukcyjnych oraz jest zgodny z międzynarodowymi aktami prawnymi gwarantującymi poszanowanie praw człowieka.

Projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym macierzyństwie jako projekt obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej jest wyrazem woli części społeczeństwa dążącej do naprawienia obecnej sytuacji, w której w sposób rażący łamie się prawa kobiet i nie respektuje ich godności, autonomii i prawa do decydowania o swoim zdrowiu i życiu osobistym.

Sondaż IPSOS przeprowadzony dla OKO.press w marcu 2017 roku pokazuje poparcie prawie połowy polskiego społeczeństwa dla projektu „Ratujmy Kobiety 2017”. Za liberalizacją prawa antyaborcyjnego jest aż 42% społeczeństwa, podczas gdy za jego zaostrzeniem (całkowitym zakazem aborcji) tylko 8%.

Jak pokazuje wieloletnie doświadczenie Federacji, raport z monitoringu procedur dostępu do legalnej aborcji w polskich szpitalach, doniesienia medialne czy raport Komisarza Praw Człowieka Rady Europy z dnia 15 czerwca 2016 r. (CommDH(2016)23) – ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz.U. 1993 nr 17 poz. 78 ze zm.) – jedna z najbardziej restrykcyjnych w Europie – jest nagminnie łamana, a w Polsce istnieją całe regiony, gdzie nie ma w ogóle dostępu do legalnej aborcji.

Penalizacja aborcji w polskim kodeksie karnym, ograniczanie dostępu do aborcji poprzez stosowanie arbitralnych procedur, nadużywanie klauzuli sumienia oraz brak skutecznej procedury odwoławczej prowadzą do potęgowania zjawiska takich jak podziemie czy migracje aborcyjne. Kobiety w celu przerwania ciąży, nie mogąc uzyskać należytej pomocy w publicznym systemie opieki zdrowotnej, sięgają po metody domowe lub środki poronne pochodzące z czarnego rynku. Takie metody terminacji ciąży stanowią realne i poważne zagrożenie dla zdrowia i życia kobiet. Obecna sytuacja utrwala stygmatyzację kobiet decydujących się na lub rozważających przerwanie ciąży, wpływając ujemnie na ich dobrostan, zdrowie psychiczne i status społeczny. Jeszcze poważniejsze konsekwencje ponoszą kobiety wykluczone ekonomicznie i mieszkające na obszarach z dala od wielkich miast. Przerwanie ciąży, która w świetle obowiązującego prawa kwalifikuje się do aborcji, odbywa się często w zagranicznych klinikach, co jest kolejnym dowodem na fikcyjny charakter ustawy z 1993 r.

Jak pokazują wyniki badań CBOS „Aborcyjne doświadczenia Polek” opublikowane w maju 2013 r. w ciągu swojego życia ciążę przerwała, z dużym prawdopodobieństwem, nie mniej niż co czwarta, ale też nie więcej niż co trzecia dorosła Polka.

W skali całego społeczeństwa daje to od 4,1 do 5,8 mln kobiet. W oparciu o badania porównawcze z Hiszpanią i okresem przed zaostrzeniem ustawy w Polsce szacuje się, że poza publicznym systemem przerywa się rocznie od 80 tys. do 150 000 ciąż. Jednocześnie oficjalne statystyki rządowe wskazują na to, że w Polsce w 2016 r. przeprowadzono 1098 legalnych aborcji.

Zestawienie tych danych liczbowych prowadzi do wniosku, że obowiązujące prawo jest fikcją również dla społeczeństwa. Mimo prawnokarnych zakazów Polki przerywają ciąże, traktując obecną ustawę jako barierę stojącą w sprzeczności z ich potrzebami i życiowymi realiami. Organy administracji rządowej i samorządowej nie realizują swoich ustawowych obowiązków zapewnienia swobodnego dostępu do metod i środków służących świadomemu rodzicielstwu, wręcz dążą do jej ograniczenia.

Antykoncepcja awaryjna znów wymaga recepty, a farmaceuci odmawiają wydania tabletek antykoncepcyjnych poprzez bezprawne nadużycia klauzuli sumienia.

Projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym macierzyństwie, opracowany na gruncie powyższej diagnozy, podmiotowo traktuje kobiety oraz ich potrzeby i dostarcza skutecznych narzędzi egzekwowania ich praw. Jego celem jest zapewnienie realnego dostępu do bezpiecznej aborcji, antykoncepcji, w tym awaryjnej, a także uregulowanie praktyki stosowania klauzuli sumienia tak, by zagwarantowany był dostęp kobiet do świadczeń zdrowia reprodukcyjnego. Autorki projektu pamiętają, że nie można oddzielać ciąży od kobiety ani zrównywać jej statusu prawnego ze statusem prawnym zapłodnionych jajeczek. Stałoby to w sprzeczności z polskim porządkiem prawnym, który za pośrednictwem Konstytucji

Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje poszanowanie niezbywalnej i przyrodzonej godności człowieka (art. 30), prawo do decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47), wolność sumienia i religii (art. 53), a ochronę stanu ciąży reguluje z perspektywy kobiety jako podmiotu praw (art. 68 ust. 3, art. 18).

W Polsce brak jest rzetelnej edukacji seksualnej, mimo że według Sexuality Information and Education Council of the United States jest ona jednym z najskuteczniejszych sposobów opóźniania inicjacji seksualnej wśród młodzieży i zmniejsza liczbę nastoletnich ciąż.

Dane Państwowego Zakładu Higieny potwierdzają wzrost liczby zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową. Polska jest krajem w Unii Europejskiej o najwyższym odsetku osób nieświadomych swojego zakażenia HIV (według szacunków – 50%). Brak edukacji ma negatywny wpływ na rozwój psychoseksualny młodzieży i może prowadzić do zaburzeń.

Projekt ustawy autorstwa Komitetu „Ratujmy Kobiety 2017” wprowadzając prawdziwą i rzetelną edukację seksualną w szkołach i podmiotach leczniczych, chroni młode pokolenie, kładąc nacisk na ochronę zdrowia, obronę przed przemocą seksualną, zapewnienie należytych warunków prawidłowego rozwoju i rzetelnej wiedzy oraz umiejętności, przydatnych do budowania w dorosłym życiu dojrzałych i odpowiedzialnych relacji.

Wobec rządu polskiego od wielu lat systematycznie formułowane są ze strony organów traktatowych ONZ – Rada Praw Człowieka, Komitet Praw Człowieka, Komitet Praw Ekonomicznych, Socjalnych i Kulturalnych, Komitet Przeciwko Torturom – rekomendacje dotyczące zapewnienia realnego dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji, antykoncepcji i edukacji seksualnej poprzez liberalizację prawa. Projekt ustawy wychodzi tym rekomendacjom naprzeciw.

Polskę jako sygnatariuszkę Konwencji CEDAW obowiązuje Rekomendacja ogólna nr 35 Komitetu ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet z 2017 r., która brzmi: „Naruszenia praw reprodukcyjnych i seksualnych kobiet i ich prawa do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, takie jak (…) kryminalizacja aborcji, wymuszona kontynuacja ciąży, oraz naruszenie praw  złe traktowanie kobiet i dziewcząt do informacji, środków i usług z zakresu zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego są przemocą ze względu na płeć, która w zależności od okoliczności może być równoznaczna z torturą lub okrutnym, nieludzkim i poniżającym traktowaniem”.

Projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym macierzyństwie jest propozycją legislacyjną przeciwdziałającą tym naruszeniom i w pełni zasługuje na poparcie.

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz organizacje sygnujące niniejsze stanowisko apelują do posłów i posłanek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej o rzetelną debatę nad ustawą proponowaną przez obywatelski Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Ratujmy Kobiety 2017”, której centrum stanowią kobiety, ich zdrowie, ich życie i dobrostan.