„ZDEGENEROWANY REŻIM PISOWSKO – KATOLICKI  JEST PRZESTĘPCZY, BEZPRAWNY I ANTYPOLSKI”

I.PRAWORZĄDNOŚĆ

1)Zdegenerowany reżim pisowsko-katolicki idzie drogą białoruską i chce przejąć całe sądownictwo tak, żeby Polki/Polacy nie mogli mieć ochrony przed reżimem. Wtedy ich majątki i wolność zależałaby od aparatczyków zdegenerowanego reżimu pisowsko-katolickiego.

Policja i prokuratura są już na usługach zdegenerowanego reżimu i brakuje mu tylko posłusznego pisowskiego sądownictwa. Dlatego trwa taki atak na niezależnych sędziów.  Odsuwa się ich od orzekania, zmniejsza wynagrodzenie, deleguje do sądów daleko od miejsca zamieszkania. Dotyczy to już około 200 odważnych sędziów. Dodatkowo, zdegenerowany reżim pisowsko-katolicki chce pozbawić Polki/Polaków ochrony sądownictwa europejskiego /TSUE i Europejski Trybunał Praw Człowieka/.

To, że jeszcze nie mamy pełnego wariantu białoruskiego w wymiarze sprawiedliwości, wynika z tego, że broni nas UE, która wiąże fundusze unijne z praworządnością.

2) Pomimo tego, że Strajk Kobiet, nie podjął działań zmierzających do siłowego obalenia reżimu  pisowskiego i nie organizował opozycyjnych struktur tak jak to miało miejsce na Białorusi, a tylko walczył o prawa kobiet, polskie służby porządkowe na usługach zdegenerowanego reżimu pisowsko-katolickiego uszkadzały kobietom ręce i nogi, poniżały kobiety. Policyjni agresorzy czują się – jeszcze – bezkarni, ponieważ mają wsparcie prokuratury uzależnionej od zdegenerowanego reżimu pisowsko-katolickiego.

Wystarczy, ze Obywatelka/Obywatel staną na ulicy z antyreżimowym hasłem to natychmiast są legitymowani przez policję i sprawa kierowana jest do sądu pod pretekstem zakłócania spokoju, zaśmiecania itp. Ponieważ policja wie, że część sądów uniewinni takich manifestantów, bo manifestanci mają konstytucyjne prawo do wyrażania opinii w sposób pokojowy,  to dorzucają fałszywe oskarżenia o stawiania oporu policji, co znacznie komplikuje sprawę.

Trzeba tu jasno powiedzieć, że atak zdegenerowanego reżimu pisowsko-katolickiego na polskie sądownictwo powoduje, że część sędziów o słabszym charakterze stara się działać – niestety- w myśl zasady, żeby wilk był syty i owca cała. Dlatego zapadają również wyroki orzekające o winie ale bez orzekania o karze, lub z karą najniższą z możliwych.

Pamiętajmy jednak, że chodzi tu nie tylko o wysokość kary lecz również o to, że „wyrok idzie za człowiekiem” i wiele osób, zwłaszcza młodych, może mieć złamaną karierę zawodową.

W wyniku działań marionetkowego trybunału Przyłębskiej, lekarze bojąc się działań prokuratury na usługach zdegenerowanego  reżimu pisowsko-katolickiego czekają, jak obumrze płód i dopiero go usuwają. Przestępczy reżim pisowsko-katolicki, przy wsparciu reżimowego aparatu państwowego, stale  dąży do odebrania kobietom podmiotowości i uczynienia z nich inkubatorów ogłupionych zakłamaną ideologia pisowsko-katolicką+. 

II. ZDEGENEROWANY REZIM PISOWSKO-KATOLICKI JEST BEZPRAWNY I ANTYPOLSKI

1)To, że reżim pisowsko – katolicki został legalnie wybrany nie oznacza, że obecnie rządzi legalnie. 

Legalny wybór nie daje prawa do masowego popełniania zwykłych przestępstw kryminalnych, drastycznego łamania praworządności i Konstytucji, wykorzystywania zależnej od reżimu prokuratury do ścigania przeciwników politycznych.

Co więcej, brak możliwości prawnego przeciwdziałania tym praktykom, daje Obywatelom prawo do wymówienia posłuszeństwa uzurpatorom i uznania zdegenerowanego reżimu pisowsko -katolickiego za władzę bezprawną z pełnymi tego konsekwencjami.

Stosunkowo niewiele Polek/Polaków wie, że reżim hitlerowski doszedł do władzy legalnie na drodze parlamentarnych wyborów.  A Hitler został Kanclerzem Niemiec w wyniku gierek partyjnych, ale w ramach porządku konstytucyjnego Republiki Weimarskiej. Dopiero później zmieniali prawo, żeby zlikwidować republikę i podporządkować sobie społeczeństwo niemieckie.

Legalny wybór nie dał jednak reżimowi niemieckiemu prawa do popełniania przestępstw przeciwko własnemu społeczeństwu. A Norymberga jednoznacznie odrzuciła zasłanianie się posłuszeństwem i rozkazem.

UWAGA: przedstawiłem, jak reżim hitlerowski doszedł do władzy, żeby uzmysłowić Polkom/Polakom jak kombinacja represji, socjalu, rozbuchanego skrajnego nacjonalizmu, medialne manipulacje, wywoływanie sztucznego zewnętrznego zagrożenia i indoktrynacja młodzieży spowodowała, że naród niemiecki który wydał tylu wspaniałych filozofów, pisarzy, poetów i naukowców bardzo szybko dał się zgnoić i zeszmacić. Niech to będzie przestrogą dla polskiego społeczeństwa.

2) Zdegenerowany reżim pisowsko-katolicki jest antypolski, bo walcząc z UE i wspierając skrajnie nacjonalistyczne europejskie ruchy współdziałające z Putinem, służy interesom Putina, który dąży, we własnym interesie geopolitycznym, do osłabienia wewnętrznej spoistości Unii. 

Trzeba pamiętać, że obecnie Rosja balansuje miedzy opcją atlantycką a Chinami.  Na Kremlu jest dość silna opcja proatlantycka ale chce, żeby Rosja odgrywała w tej opcji zdecydowanie poważniejszą rolę niż jej się to obecnie proponuje. Dlatego Rosja – na obecnym etapie – dąży do osłabienia USA i UE żeby uzyskać większą siłę negocjacyjną. Krótko mówiąc chce  „kupić” możliwość większych wpływów na kraje Europy Wschodniej i Europy Środkowo-Wschodniej. Z pełnymi negatywnymi konsekwencjami dla tych krajów.

Zdegenerowany reżim pisowsko-katolicki przedkłada własne interesy partyjne nad potrzeby polskiego społeczeństwa i interesy Państwa Polskiego.

Antyunijne działania zdegenerowanego reżimu pisowsko-katolickiego są sprzeczne z żywotnym interesem polskiego społeczeństwo i wręcz zdradą interesów państwowych Rzeczpospolitej Polskiej.

3)Wyborcom zdegenerowanego reżimu pisowsko-katolickiego trzeba, jasno i bez niedomówień, uświadomić, że jeżeli popierają antypolskie i przestępcze działania reżimu, to są również współodpowiedzialni za przestępstwa reżimu.

III. PODSUMOWANIE

1)W wolnej od zdegenerowanego reżimu pisowsko-katolickiego Polsce, gruntowna depisacja, deklerykalizacja i sekwestr majątków mafii pisowskiej i kościelnej.

I nie chodzi tu o zemstę, choć byłaby całkowicie uprawniona, lecz o to, że jeżeli nie przeprowadzimy gruntownego rozliczenia, to bardzo szybko podniosą głowę i wrócą z jeszcze większą siła i destrukcyjną nienawiścią.

2) Do gry wyborczej w swoim czasie włączy się Strajk Kobiet który wystąpi jako Ruch pod nazwa Komitet Wyborczy Wyborców +Nazwa, ale to za mało, żeby oczyścić bantustan smoleńsko – katolicki z tego gnoju.

Na listach partii opozycyjnych 1/3 kandydatów powinni stanowić działaczki/działacze manifestujący na ulicach, w mediach społecznościowych. Muszą to być ludzie wyraziści i twardzi, którzy nie cofną się przed gruntowna depisacją, deklerykalizacją i sekwestrem majątków mafii pisowskiej i kościelnej. Tacy jak np. Babcia Kasia czy płk Mazguła.

Jeżeli w przyszłych wyborach będzie się głosowało tylko na posłanki/posłów należących do obecnej mydłkowatej opozycji sejmowej to gnój polityczny zostanie.

Zwłaszcza, że trzeba się liczyć z tym, że zdegenerowany reżim pisowsko-katolicki może sfałszować wybory. Czy ktoś na poważnie sądzi, że obecna mydłkowata opozycja, bez nowych ludzi, podejmie konkretne działania antyreżimowe? Zorganizuje np. Strajk Generalny, opozycyjne  struktury polityczne?

Skądże znowu, spuszczą głowy, rozłożą bezradnie ręce i możliwe, że pójdą na wódkę z pisowcami.

Niezależnie od tego, czy tą mydłkowatość powoduje deficyt intelektu i charakteru, czy możliwość, że służby specjalne na usługach zdegenerowanego reżimu pisowskiego mają haki na część posłanek/posłów i ich rodziny – nowi twardzi ludzie na listach wyborczych.

Reklama

ABORCJA

Podstawowe dane ze strony Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny informują:

I.Jak  skontaktować się Federacją, kiedy są dyżury pomocowe ginekolożek, dyżury prawniczki

II. Jak przeprowadzić aborcję farmakologiczną

III. Jak i gdzie przeprowadzić aborcję za granicą

IV.Jak nie dać się zastraszyć policji po przeprowadzeniu aborcji lub zakupie leków do aborcji farmakologicznej. Jak się zachować na przesłuchaniu, bo choć  osoba w ciąży nigdy nie jest karana za swoją aborcję, bez względu na powód, metodę czy miejsce aborcji to reżim pisowski wspierany przez zdegenerowany kościół katolicki próbuje zastraszyć kobiety podejmujące  decyzje o aborcji.  W przypadku zastraszania nie należy się bać ale skontaktować z Federacją. 

…..  …

1.Masz pytanie lub wątpliwość? Potrzebujesz interwencji? Skontaktuj się z nami: federacja@federa.org.pl, tel. 22 635 93 95, 501 694 202

2.Dyżury pomocowe ginekolożek:

środa 16:00-20:00 – tel. 22 635 93 92

sobota 16:00-19:00 – tel. 513 086 230 (+ również mailowo – ginekolozki@federa.org.pl)

3.Kontakt do prawniczki: prawniczka@federa.org.pl, tel. 663 107 939

4. METODA FARMAKOLOGICZNA

a)Ciążę można przerwać metodą farmakologiczną w domu. To ta sama metoda, którą stosuje się w polskich szpitalach.

b)Zestaw poronny (misoprostol i mifepriston) można zamówić u grup pomocowych:

  • WOMEN HELP WOMEN – info@womenhelp.org –> do aborcji do końca 10. tygodnia ciąży. Po tym terminie kobiety w ciąży mogą liczyć na porady i wsparcie, gdyż WHW współpracuje z organizacjami działającymi poza granicami Polski.
  • WOMEN ON WEB – info@womenonweb.org –> do aborcji do 10. tygodnia ciąży; w II trymestrze dla osób z Polski w ciąży z wadami płodu DARMOWY zestaw wraz z konsultacją lekarską.

Przed aborcją warto się zapoznać z naszą BROSZURĄ O ABORCJI FARMAKOLOGICZNEJ https://federa.org.pl/farmakologiczna/

5.WYJAZD ZA GRANICĘ

Wsparcia w aborcjach udzielają KOBIETY W SIECI – administracja@maszwybor.net, tel. 725 892 134 oraz ABORCYJNY DREAM TEAM – kontakt@aborcyjnydreamteam.pl.

5.WYJAZD ZA GRANICĘ

Cały czas dostępne i legalne jest przerywanie ciąży w klinikach zagranicznych (np. Niemcy, Słowacja, Szwecja, Czechy, Austria, Holandia, UK), gdzie prawo jest bardziej liberalne.

Wsparcia w wyjazdach za granicę udziela ABORCJA BEZ GRANIC – tel. 22 29 22 597
(możliwość refundacji kosztów zabiegu ze środków Abortion Support Network).

ORGANIZACJE/KOLEKTYWY POMOCOWE ZA GRANICĄ (pomoc w tłumaczeniu, zakwaterowaniu, itp.):

Najdłużej ciążę można przerwać w Holandii (do 22. tygodnia ciąży) oraz Wielkiej Brytanii: Harris Birthright Centre – tel. +44 (0)20 3299 3246 (do 24. tygodnia ciąży bez ograniczeń, później wady śmiertelne, których interpretacja jest szeroka).

6.Po opublikowaniu pseudowyroku Trybunału Konstytucyjnego o sygn. akt K 1/20, czyli od dnia 27 stycznia 2021 r. aborcja z powodu wad płodu jest niemożliwa w publicznym szpitalu w Polsce.

Pamiętać należy , że aborcję można dokonać w przypadku:

a)w przypadku zagrożenia zdrowia fizycznego 

b)w przypadku zagrożenia zdrowia psychicznego 

c)ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego

W przypadku odmowy  kobieta otrzyma pomoc prawna z Federacji, szczegóły w poradniku

7. Osoba w ciąży nigdy nie jest karana za swoją aborcję. Bez względu na powód, metodę czy miejsce aborcji. Jeśli masz jakieś wątpliwości lub szczególną sytuacje zdrowotną – zapytaj i skonsultuj.

W polskim prawie nie ma kar za przerywanie własnej ciąży ani za zakup tabletek dla siebie. Przepisy przewidują sankcje, dla tych którzy komuś robią aborcję  (art. 152 Kodeksu karnego).

Opieka społeczna nie może zabrać Ci dzieci, bo przerwałaś ciążę!

Pracodawca nie może Ci zwolnić, bo przerwałaś ciążę!

Policja natomiast ściga polskich sprzedawców tabletek poronnych (a więc nie dotyczy to Women on Web ani Women Help Women).

Może Was wzywać na przesłuchanie w charakterze ŚWIADKA i nie zostaną Wam postawione zarzuty. Nie musicie udowadniać, że tabletki nie były dla Was ani że wcale nie przerwałyście ciąży.

Jak zachować się na przesłuchaniu?

  • jeśli na przesłuchanie zostałaś wezwana telefonicznie przez policjanta/policjantkę, możesz żądać wezwania na piśmie. Możesz podać adres korespondencyjny inny niż zamieszkania.
  • nie należy kłamać, gdyż jest to karalne (art. 233 Kodeksu karnego); warunkiem odpowiedzialności jest stosowne pouczenie od prowadzącego przesłuchanie. Nie podlega karze, kto, nie wiedząc o prawie odmowy zeznania lub odpowiedzi na pytania, składa fałszywe zeznanie z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.
  • jeśli nie pamiętasz szczegółów sprawy, możesz tak odpowiedzieć – nie ma obowiązku pamiętać wszystkiego po dłuższym upływie czasu;
  • nie ma obowiązku podawania z góry wszystkich szczegółów, jeśli funkcjonariusz o nie konkretnie nie zapyta;
  • można odmówić odpowiedzi na pytanie, jeśli odpowiedź miałaby narazić Ciebie lub osobę Ci najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe (art. 183 par. 1 kpk).
  • policja ani sąd nie będą robić rozpytania na Twój temat w Twoim miejscu pracy. Ale jeśli obawiasz się, że ktoś się dowie, pamiętaj o art. 183 § Kodeksu karnego: “Świadek może żądać, aby przesłuchano go na rozprawie z wyłączeniem jawności, jeżeli treść zeznań mogłaby narazić na hańbę jego lub osobę dla niego najbliższą”.
  • jeśli podczas rozmowy padłyby jakieś nieprzychylne komentarze wobec Twojego życia prywatnego, zaprotestuj i zażądaj wpisania Twojego sprzeciwu do protokołu.
  • istnieje prawdopodobieństwo, że zostaniesz później wezwana jako świadek na rozprawę, ale najwcześniej za kilka miesięcy i nie jest przesądzone, że w ogóle (zeznania niektórych świadków z postępowania przygotowawczego odczytuje się na rozprawie).
  • na końcu przesłuchania przeczytaj dokładnie protokół i nie podpisuj, jeśli coś się nie zgadza.

    KONIECZNIE ZANOTUJ NUMER/SYGNATURĘ SPRAWY, NAZWISKO OSOBY PROWADZĄCEJ PRZESŁUCHANIE, MIEJSCE PRZESŁUCHANIA I PRZEDMIOT SPRAWY.

Kabaretowe sukcesy negocjacyjne Lewicy dotyczące Funduszu Odbudowy

I. Fikcja sukcesów negocjacyjnych Lewicy:

1)Wybudowanie 75 tysięcy mieszkań na wynajem: fikcja, bo to PiS buduje w tej chwili mieszkania na wynajem w ramach programu MIESZKANIE PLUS.  Ma on dostarczyć dostępne cenowo mieszkania  na wynajem lub docelowo jako mieszkania własnościowe dla osób o dochodach na tyle niskich, że nie stać ich obecnie na nabycie  lub wynajęcie mieszkania   na zasadach komercyjnych. Do końca 2019r. miało być tych mieszkań 100 tys. W rzeczywistości, od października 2016r. kiedy ruszył program  do końca 2020r. oddano 26 tys. mieszkań. Oczywiście PiS w ciągu kilku lat zakończy budowę pozostałych 74 tys. mieszkań bo przecież dzieci lokalnych działaczy PiS też gdzieś muszą taniej mieszkać.  

Ale, nie będzie to zasługą Lewicy, tylko dokończeniem rządowego programu Mieszkanie Plus i PiS nie odda swojego sztandarowego programu Lewicy.

Ponieważ jestem rzeczoznawcą majątkowym który miał szkolenia dot. tego tematu, więc szybko zorientowałem się, jakie tu są układane  klocki, ale Kowalska/Kowalski mogą dać się nabrać w przyszłości na  takie stwierdzenie działacza Lewicy „obiecaliśmy 75 tys. mieszkań na wynajem i proszę w okresie kilku lat wybudowano te mieszkania”.

2)30% Funduszu Odbudowy otrzymają samorządy: PiS może faktycznie przeznaczyć te 30%, ale nie ma żadnej gwarancji czy mechanizmu kontrolnego, gwarantującego uczciwe rozdzielenie tych pieniędzy na samorządy. Nie można wykluczyć, że lwią część funduszy z tych 30% dostaną samorządy powiązane z władzą, tak jak to było z drugą transzą z Funduszu Inwestycji Lokalnych: „PiS wystawił rachunek samorządom, które warczą na władzę centralną. Mieszkańcy gmin zarządzanych przez opozycyjnych włodarzy dostali dziesięciokrotnie mniejsze dotacje z Funduszu Inwestycji Lokalnych niż ci z gmin będących „w rękach” prawicy” {1}.

3)Ma powstać Komitet który ma nadzorować rozdział funduszy unijnych: śmiechu warte, bo to od Zjednoczonej Prawicy będzie zależał skład Komitetu. Wystarczy , że włącza propisowski NSZZ Solidarność, przedstawicieli kościoła katolickiego i innych prorządowych organizacji i zmajoryzują opozycję. Czy ktoś na poważnie sądzi, że PiS wypuści z rąk kasę unijną?

4)Twierdzenie polityków Lewicy , że PiS „obiecał, zgodził się, zaakceptował” jest kpiną z inteligencji Polek i Polaków. Reżim pisowski lekceważy sobie wyroki sądów krajowych, TSUE – a będzie się przejmował obietnicami danymi lewicy? Zwłaszcza jak sprawy formalno-prawne związane z Funduszem Odbudowy zostaną zaakceptowane i nie będzie odwrotu?

5)Pieniądze które rzekomo wywalczyła Lewica dla szpitali czy kilku branż nie jest żadna łaską bo na te działy przeznaczone są pieniądze z Funduszu Odbudowy. I zresztą zgodnie z intencjami rządowymi.

II.PRAKTYCZNIE WSZYSTKIM SIŁOM POLITYCZNYM W PARLAMENCIE ZALEŻY NA RATYFIKACJI FUNDUSZU ODBUDOWY, WIĘC W  CZYM TKWI ISTOTA SPORU MIĘDZY PiS A CZĘŚCIĄ OPOZYCJI?

  1. Przypomnę, że po raz pierwszy od 6 lat PiS znalazł się w sytuacji, w której niezbędnie potrzebuje porozumieć się z opozycją ponieważ jeżeli tego nie zrobi nie ratyfikuje Funduszu Odbudowy którego niezbędnie potrzebuje do dalszego trwania. Ponieważ nie jesteśmy w strefie euro, ratyfikowanie umowy międzynarodowej związanej z Funduszem Odbudowy wymaga uzyskania 2/3 głosów w sejmie i 2/3 w Senacie lub przeprowadzenia referendum i uzyskanie zwycięstwa przy frekwencji 50%.

Biorąc to pod uwagę marszałek Senatu Tomasz Grodzki dążył, żeby cała opozycja „stworzyła rząd w

najbliższych tygodniach, przegłosowała ratyfikację umów unijnych na swoich zasadach i po odzyskaniu mediów oraz innych kluczowych pozycji decydowała o podziale środków unijnych według nowych, sprawiedliwych i przejrzystych reguł”{2}

Również  mec. Roman Giertych zaproponował ciekawe rozwiązanie stwierdzając , że minimalnym warunkiem ratyfikacji musi być:

a)przywrócenie funkcjonowania niezależnego Sądu Najwyższego, w tym usunięcie nielegalnych izb.

b)wybór niezależnego Prokuratora Generalnego i oddanie mu pełnej władzy na prokuraturą.

c)zaprzysiężenie prawidłowo wybranych sędziów TK.

d)ustawa określająca i umocowanie w Konstytucji jej niezmienności, że środki z Funduszu Odbudowy będą rozdzielane przez samorząd.

2.Uratowanie resztek praworządności,  to nie polityczne pięknoduchostwo, lecz warunek niezbędny do obrony przed pisowskim reżimem.

Służby, policja, prokuratura i część sędziów jest na usługach reżimu. Ci sędziowie, którzy ferują wyroki nie po myśli reżimu, są karani przenoszeniem, nawet o kilkaset kilometrów, do innych sądów na tzw. delegacje, odsuwani od orzekania i mają obniżone uposażenie.

Pamiętajmy jednak, że Ci dzielni i odważni sędziowie są tylko ludźmi. Mają rodziny, kredyty i  własne kłopoty. Nie będą cały czas walczyć, zwłaszcza, że patrząc na obecną scenę polityczna nie znajdują dużego poparcia ze strony opozycyjnych polityków. W końcu się wycofają, żeby przeczekać. To ludzkie. A wtedy zostaniemy sami z pisowską bezkarną mafią.

1)https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/2098555,1,sztuka-dzielenia-rzad-pis-daje-swoim-samorzadom.read

2) https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/tomasz-grodzki-przed-liderami-calej-opozycji-stoi-historyczny-moment-rozegrania/yjdf9x4,79cfc278?fbclid=IwAR2975TTIoY6ShYnBMOcyZ54J5H1uX1fA2YqtJmcKaY4JRYjQ20EYFU0XVc

Wysokość zakażeń na Covid-19 i wywoływanie paniki medialnej. Jak przedstawia się faktyczna śmiertelność na Covid-19?

I.Podawana przez media wysokość zakażeń na Covid-19 nie jest żadnym powodem do wywołania histerii covidowej  czy lockdownu ponieważ:

1)  Jak szacują analitycy z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego faktyczna liczba zarażonych jest  9 razy większa niż osób testowanych. Te osoby przechodzą Covid-19 bezobjawowo i nabierają naturalnej odporności.

„- Jeżeli wykrywamy 20 tysięcy zakażonych to w rzeczywistości mamy 180 tysięcy przypadków dziennie. Większość zakażonych przechodzi zakażenie bezobjawowo – podkreślił” {1}

2)Prof. Andrzej Horban, który jest głównym doradcą szefa rządu w sprawie epidemii koronawirusaw styczniowym  wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”, przyznał , że  rząd świadomie luzował obostrzenia latem po to, aby nas „trochę chronić, trochę pozakażać”. Zdaniem doradcy premiera osoby, które przechodzą chorobę Covid-19 łagodnie, powinny się zakażać, bo im więcej osób ją przechoruje, tym większa bariera dla wirusa {2}

PODSUMOWANIE:

1)1)Reżim pisowski chcąc manipulować społeczeństwem i wiedząc, że jesienią i wczesną wiosną ludzie wyjątkowo często chorują na różne choroby dróg oddechowych oraz bojąc się protestów społecznych, wywołują panikę medialną i ludzie robią więcej testów. Pokazuje to że jest większa liczba zakażonych, jest uzasadnienie do kolejnych fal covidu i kolejnych restrykcji. Bo trzeba pamiętać, że liczba zakażonych jest około 9 razy większa niż przetestowanych (piszę o tym w tekście) Późną wiosną i w okresie letnim ludzie łaknący wypoczynku nie zgłaszają się chętnie na badania i wyniki zakażeń są niskie. Również reżim pisowski obawiając się wybuchu społecznego niezadowolenia odpuszcza te kilka miesięcy. Kierując się zdrowym rozsądkiem i myśląc racjonalnie nasuwa się przypuszczenie , że szykuje się jakiś Nowy Przewał.

2)Przyjmując nawet te dane oficjalne, liczba zmarłych, wliczając w to zmarłych z chorobami współistniejącymi w stosunku do liczby osób które już przechorowały COVID-19 bezobjawowo nie upoważnia w żaden sposób do histerii covidowej, która spowodowała zaniedbania w służbie zdrowia i wywołała śmierć bardzo dużej liczby osób na choroby niecovidowe.

Zwłaszcza, że ci wszyscy którzy to przechorowali, uzyskali  również antyciała wirusa SARS-CoV-2

3) To, że brakuje łóżek  i personelu medycznego to nie wina jakiejś rozszalałej epidemii tylko tego, że reżim pisowski zaniedbał służbę zdrowia, mafia pisowska robiła przewałki  i beztrosko rozdawano,  i nadal to się robi, socjal wyborczy.

II. Przyjrzałem się wskaźnikom śmiertelności i w tym celu przeprowadziłem, między innymi,   kwerendę materiałów medycznych czasopism popularnonaukowych dotyczących Covid-19.

Na podstawie tych danych należy stwierdzić, że śmiertelność na Covid-19 nie zależy tylko od faktycznego zgonu na Covid-19 lecz od wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) które do swoich  wytycznych włączyły krajowe organizacje służby zdrowia.

W Polsce, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego-Państwowy Zakład Higieny (NIZP-PZH) przy współpracy z Ministerstwem Zdrowia wydał 26 marca 2020r. (aktualizacja 01.04.2020) wytyczne dotyczące określania przyczyn zgonów związanych z COVID-19.

Wytyczne mają ułatwić określanie przyczyn zgonów związanych z zakażeniem koronawirusem SARS-CoV-2 i uwzględniają one bezpośrednią, wtórną i wyjściową przyczynę zgonu, choroby współistniejące i potwierdzenie zakażenia SARS-CoV-2 dodatnim wynikiem testu{3,4}

Co prawda wpisywane choroby lub stany (kolejne przyczyny zgonów) muszą stanowić logiczny, chronologiczny ciąg powiązanych zdarzeń, prowadzących do bezpośredniej przyczyny zgonu ale to wszystko się logicznie sypie bo choroby zakaźne jako przyczyny wyjściowe zgonów są nadrzędne w stosunku do chorób niezakaźnych.

Ponadto, przy rozpoznaniu choroby zakaźnej z listy chorób zakaźnych podlegających obowiązkowemu zgłoszeniu i rejestracji lekarz stwierdzający zgon z takiej przyczyny zobowiązany jest do wypełnienia druku Zgłoszenia Choroby Zakaźnej i przesłania jej do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Dlatego COVID-19 oznaczony kodem U07.1 będzie stanowił wyjściową przyczynę zgonu {3,4}

Krótko mówiąc  jeżeli ktoś pod wpływem wysiłku i dużych emocji ma ciśnienie znacznie powyżej 200, dostanie migotania przedsionków serca, umrze na SOR oraz okaże się w badaniu pośmiertnym, że przechodził bezobjawowy  Covid-19, to będzie osobą zmarłą na tą chorobę i choroby współistniejące.

Wszyscy wiemy co to jest sepsa, jakie  ma poważne skutki dla chorych w szpitalach i  jak wysoka jest śmiertelność. Szpitalami gdzie jest wysoka śmiertelność od czasu do czasu interesuje się prokurator {5,6,7,8,9,10,11} Bo z sepsą jest tak jak w tym dowcipie, że sam  zabieg dobrze wykonano ale pacjent umarł. Teraz w szpitalach i oddziałach covidowych nie muszą się przejmować sepsą bo wszystko zwali się na covid-19. A ponieważ sepsa nie jest jednostką chorobową można oficjalnie podać, że pacjent umarł na sam covid-19.

A co na to służba zdrowia? Obecnie w tzw. covid jest włączonych około 100 tys. osób i około 630 jednostek służby zdrowia /szpitale, oddziały/.

Od 1 listopada 2020 roku dodatkowe wynagrodzenie w związku ze zwalczaniem epidemii COVID-19 otrzymają: personel SOR, izb przyjęć, zespołów ratownictwa medycznego oraz diagności laboratoryjni. …. dodatek został podwojony i wynosi aktualnie 100% wynagrodzenia wynikającego z umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej. Maksymalna kwota dodatku nie może być wyższa niż 15 tys. zł {12}.

Jeżeli ktoś sądzi, że, na przykład, po zaszczepieniu się populacji Polek/Polaków nie będzie kolejnych fal Covid-19 to jest zwykłym durniem. Biznes covidowy musi trwać,  restrykcje covidowe znakomicie pomagają  pacyfikować społeczeństwo, niszczyć gospodarkę, przejmować część majątków i wymuszać posłuszeństwo od  przedsiębiorców przez dawanie, lub nie,  dotacji rządowych. Ten sam mechanizm rząd zastosował w stosunku do niepisowskich samorządów.

Ostatnio pojawiła się informacja, że PZU  kontrolowane przez państwo wchodzi w branże fitness. A siłownie i kluby fitness padają {13}.

  1. https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/201119434-Koronawirus-w-Polsce-Dr-Franciszek-Rakowski-o-tym-ilu-naprawde-jest-w-Polsce-zakazonych.html
  2. https://natemat.pl/335839,horban-o-covid-19-rzad-luzowal-obostrzenia-troche-pozakazac?PA=
  3. https://pulsmedycyny.pl/koronawirus-sars-cov-2-jak-okreslic-przyczyne-zgonu-z-powodu-covid-19-986641
  4. https://www.pzh.gov.pl/wp-content/uploads/2020/04/wytyczne-do-karty-zgonu-01.04.2020-1.pdf
  5. https://www.medonet.pl/zdrowie,sepsa-powoduje-1-na-5-zgonow–to-wiecej-niz-przypuszczano,artykul,17547892.html
  6. https://everethnews.pl/newsy/z-powodu-sepsy-umiera-w-polsce-niemal-polowa-pacjentow-wywiad-z-prof-andrzejem-kublerem/
  7. https://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/550624,ekspert-rezolucja-wha-na-temat-sepsy-moze-byc-przelomem-w-jej-leczeniu-tez-w-polsce.html
  8. https://www.politykazdrowotna.com/22739,przyczyna-25-tys-zgonow-w-polsce-dzis-swiatowy-dzien-sepsy
  9. https://www.medonet.pl/zdrowie,sepsa-powoduje-1-na-5-zgonow–to-wiecej-niz-przypuszczano,artykul,17547892.html
  10. https://pl.wikipedia.org/wiki/Sepsa
  11. https://stylzycia.polki.pl/choroby,sepsa-leczenie-ile-trwa-i-na-czym-polega,10431431,artykul.html
  12. https://www.medexpress.pl/zmiany-w-dodatku-covidowym-dla-medykow-kto-go-dostanie/79473
  13. https://www.money.pl/gospodarka/pzu-wchodzi-w-branze-fitness-wlasciciele-silowni-w-rozterce-6620753406302944a.html

KOLEJNE OŚMIESZANIE SIĘ PROKURATURY. TYM RAZEM DOTYCZY MARTY LEMPART

I.Po kompromitacji prokuratury oskarżającej mec. Romana Giertycha, mamy nową, tego rodzaju, akcję. Tym razem wymierzoną w stosunku do Marty Lempart, jednej z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Na szczęście mamy jeszcze dużą liczbę niezależnych sędziów którzy rozniosą w pył zarzuty stawiane Marcie Lempart.

Najpoważniejszym zarzutem – nagłośnionym medialnie – jest to, że współorganizując  marsze  przeciwko wyrokowi  zakazującej aborcji „…sprowadziła niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia wielu osób poprzez doprowadzenie do zagrożenia epidemiologicznego w postaci możliwego zarażenia się wirusem SARS-CoV-2 i szerzenia się choroby zakaźnej COVID-19….Grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności” {1}.

Zdegenerowany pisowski reżim nie wziął jednak pod uwagę, że:

  1. Prof. Andrzej Horban, który jest głównym doradcą szefa rządu w sprawie epidemii koronawirusa w styczniowym  wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” przyznał, że rząd świadomie luzował obostrzenia latem po to, aby nas „trochę chronić, trochę pozakażać”. Zdaniem doradcy premiera osoby, które przechodzą chorobę covid-19 łagodnie, powinny się zakażać, bo im więcej osób ją przechoruje, tym większa bariera dla wirusa {2}.

A w protestach brali udział ludzie młodzi którzy, gdyby nawet przeszli Covid 19, to przejdą go

łagodnie i nabędą odporności. Wyjaśniam, że kieruję  się tu logiką profesora Horbana i  reżimu

pisowskiego.

  • Pisowski reżim nie ma żadnych badań wskazujących na związek tych demonstracji ze wzrostem zakażeń wirusem SARS-CoV-2 . Morawiecki  jego ferajna próbowali takie bajki opowiadać i wciągać w to Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. W odpowiedzi usłyszeli, że ICM nie jest obecnie metodologicznie przygotowane do tego, by uwzględnić protesty jako odrębny czynnik mogący wpłynąć na przyrost zakażeń. Naukowcy zdementowali  doniesienia, jakoby z ich prognoz wynikało, że odbywające się w całej Polsce protesty kobiet mogą wpłynąć na liczbę potwierdzonych przypadków z ok. 25 tys. zdiagnozowanych infekcji do ok. 31 tys.
  • Pisowski reżim manipulował przez cały czas wynikami testów na podstawie których wydawał  różne nonsensowne zarządzenia, co wykorzystają adwokaci i łatwo ośmieszą  oskarżenia prokuratury.

 II.  Działania prokuratury oczywiście nie zatrzymają działalności Marty Lempart czy Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.  

I nie sądzę, żeby prokuratura tego nie wiedziała i nie rozumiała, że te zarzuty nie utrzymają się w sądzie. Bo pisowska kasta jest tam jeszcze zbyt słaba.

Dlatego też, sprawa Marty Lempart będzie rozciągnięta w czasie. Tu nie chodzi o złapanie króliczka tylko o jego gonienie.

Pisowskiemu reżimowi chodzi o tzw. efekt mrożący zastraszający Kowalską/Kowalskiego,  zwłaszcza z małych miejscowości, żeby ci  nie chcieli organizować i uczestniczyć w nowych protestach.

Przy okazji pisowskie media będą też mogły  przekazywać ciemnemu ludowi smoleńskiemu  informację, że Marta Lempart ma zarzuty za które może dostać 8 lat.

Pisowski reżim wie, że wszelkie zmiany, czy to w życiu prywatnym czy społeczno-politycznym, zaczynają się w ludzkich umysłach i dlatego chce zastraszyć  polskie społeczeństwo. Ale tego, już się nie da zatrzymać. 

Generał Jaruzelski i minister Kiszczak mogli w 1981 roku przeprowadzić sprawnie stan wojenny, ale nie mogliby go powtórzyć w 1987 czy 1988 r. Nie mieliby sił, żeby tego dokonać, bo na świadomość, którą już wtedy posiadał praktycznie cały aparat władzy,  że ówczesny system polityczno-gospodarczy pruje się po całości, nakładały się obawy o swoją przyszłość kilku milionów rodzin powiązanych różnymi więzami z aparatem władzy. Zdecydowana większość rodzin nie pozwoliłaby swoim mężom, synom itp.  brać udział w czymś tak ryzykownym dla przyszłości rodzin, jak jakiś kolejny stan wojenny.

Wielu polityków pierdzących przez lata w stołki sejmowe tego nie rozumie. Nie rozumie, że nie da się już wrócić do przeszłości, i że o nowej wolnej Polsce muszą decydować nowi ludzie.

Przypisy:

  1. https://wyborcza.pl/7,162657,26774108,prokurator-postawil-zarzuty-marcie-lempart-grozi-jej-do-8-lat.html
  2. https://natemat.pl/335839,horban-o-covid-19-rzad-luzowal-obostrzenia-troche-pozakazac?PA=

OPOZYCJO DOGADAJ SIĘ, BO PISOWSKI REŻIM MOŻE NIE ODDAĆ WŁADZY PO PRZEGRANYCH WYBORACH

I.PO zaproponowała, tym podmiotom opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej które na chwilę obecną, jednoznacznie deklarują wolę startu w przyszłych wyborach do sejmu i senatu (bez  Konfederacji), zorganizowanie  bloku politycznego pod nazwą  KOALICJA 276.              Liczba 276 posłanek i posłów jest w stanie odrzucić potencjalne weto Dudy. Oczywiście, do oczyszczenie Polski z funkcjonariuszy reżimu pisowskiego i ukarania najbardziej gorliwych wystarczą obecne ustawy, ale jeżeli opozycja ma rządzić, a nie administrować Polską do końca kadencji Dudy,  to musi mieć większość  przynajmniej 276 posłanek i posłów.

Wśród tych 276 posłanek i posłów muszą znaleźć się nowi, twardzi ludzie, którzy nie dopuszczą do tzw. Grubej Kreski  dla funkcjonariuszy pisowskiego reżimu, tylko zapewnią im  „pokoje do wypłakania się”  jakie chcieli zafundować kobietom. Te pokoje będą miały w oknach kraty.

II. Opozycjo, zgłaszaj własne pomysły i propozycje do inicjatywy politycznej zwanej KOALICJĄ 276. Jednak stań razem, ramię przy ramieniu, i pokaż polskiemu społeczeństwu, że masz zmysł państwotwórczy a nie partyjniacki, i wspólnie jesteście w stanie reprezentować interesy, możliwie jak   najszerszych, warstw polskiego społeczeństwa.

Musicie sobie uświadomić, że PiS widząc skłóconą opozycję, może, nawet po przegranych wyborach parlamentarnych potwierdzonych przez OBWE, zwyczajnie nie oddać władzy.

Zwłaszcza, że sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego – która orzeka o legalności wyborów i rozpoznaje protesty wyborcze –  zostali wskazani przez KRS a więc organ niekonstytucyjny  i zależny od polityków PiS i Solidarnej Polski.

Opozycjo, możesz wygrać wybory i usłyszeć od Kaczyńskiego kwestię z MISIA:  „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?”

Opozycjo, masz świadomość, że w takiej sytuacji wybuchłyby masowe, gwałtowne protesty które reżimowe służby specjalne przez swoje wtyki nakierowałyby na niszczenie samochodów,  sklepów czy kościołów. A później reżim nagłośniłby to w mediach. Służby specjalne na całym świecie są szkolone do prowokowania takich zamieszek medialnych. 

Zresztą, ile można chodzić po ulicach i pod dom Kaczyńskiego na Żoliborzu? Miesiąc, dwa, trzy? Opozycjo parlamentarna i pozaparlamentarna, chyba nie jesteś aż tak naiwna i nie sądzisz, że reżim pisowski, gdyby zdecydował się nie uznać swojej przegranej w wyborach, wystraszy się marszów po ulicach. Obecne marsze mają sens ponieważ docierają, między innymi,  do młodzieży i formują kadry zdeklarowanych i twardych przeciwników reżimu pisowskiego. Mają też znaczenie psychologiczne, bo Kowalska/Kowalski widząc ich odwagę i determinację  nie tracą wiary w pokonanie PiS. Marsze podtrzymują również narastający antyklerykalizm, który uderza w zdegenerowany  kościół katolicki będący podpora reżimu pisowskiego.

Same marsze, nie obalą jednak  tego reżimu.

UWAGA: Opozycjo, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie –  jasno i bez cienia fałszu –  jakie podejmiesz kroki w przypadku gdy pisowski  reżim nie uzna swojej przegranej i nie będzie chciał oddać władzy. Czy zdecydujecie się na ogłoszenie strajku generalnego, jakie macie wpływy w resortach siłowych i w związkach zawodowych.  Pamiętajcie też, że władze UE, jak  i władze poszczególnych państw narodowych, nie będą chciały rozmawiać na temat sankcji w stosunku do konkretnych przedstawicieli reżimu pisowskiego z rozbitą i mydłkowatą opozycją.

III. Opozycjo parlamentarna i pozaparlamentarna pamiętaj również o sprawach bieżących i mów wspólnym głosem, na przykład, w sprawie rebelii pisowskiej prokuratury i służb specjalnych przeciwko niezależnym sądom.

 Opisuje to dokładnie mec. Roman Giertych na swoim portalu, a tu tylko fragment:

 „Ja dzięki zaangażowaniu całego zespołu adwokatów i osobistemu doświadczeniu zabezpieczę swoje interesy. Społeczeństwo Was jednak wybrało, abyście dbali o interesy tych, którzy nie mają takich możliwości jak ja. A przecież jest oczywiste, że skoro wybuchła rebelia przeciwko sądom, to przede wszystkich dotknie ona najsłabszych. Tymczasem mam wrażenie, że nie macie w ogóle świadomości jakie mogą być konsekwencje tej rebelii. I że oczywiście mogą również dotknąć każdego z Was. Może liczycie na swoje immunitety? Immunitety są o tyle ważne, o ile sądy na ich podstawie odmówią waszego aresztowania lub zatrzymania. Ale jak Policja odmówi wykonania „niezasadnego orzeczenia sądu”, to wasze immunitety na nic Wam się zdadzą.

Obudźcie się!

Roman Giertych” {1}

{1}https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=5260082410698738&id=215392231834473

Tragikomedia, czyli jak Sasin i Błaszczak chcą wystrzelenia polskich satelitów z Podkarpacia

I.Artykuł „Sasin i Błaszczak chcą wystrzelenia polskich satelitów z Podkarpacia(1) został napisany z lekką ironią, prawdopodobnie dlatego, żeby wydawca i autor zbyt nie podpadli pisowskiemu reżimowi.

II. Uzupełnię komentarzami powyższy artykuł

1.Zanim będziemy budowali polskie satelity to nauczmy się samodzielnie budować/konstruować:

 a)polski  samochód elektryczny, bo to co Mateusz Morawiecki opowiada ludowi smoleńskiemu może być jedynie polskim składakiem. Zarówno integrator, czyli ten, który wie jak się buduje samochód elektryczny,  platforma samochodu, baterie do samochodu elektrycznego, systemy sterowania, multimedia i praktycznie cała stylizacja są zagraniczne (2)

b) Centralny Port Komunikacyjny, traktowany przez reżim pisowski jako projekt narodowy. Okazuje się, że wymaga zagranicznego doradcy  strategicznego dla budowy nowego portu lotniczego. Tym doradcą strategicznym jest Incheon International Airport w Seulu. Samodzielna, faktycznie narodowa, budowa lotniska przerasta możliwości technologiczne i cywilizacyjne pisowskiego reżimu. Maszty z flagami i klechy kropiące byle co, oczywiście będą polskie.

c) coś tak stosunkowo banalnego jak karabinki Grot (3)

III. A teraz coś z półki finansowo-bankowej. To jest lepsze niż Humor Zeszytów Szkolnych z legendarnego okresu Przekroju:

1.Tadeusz Kościński  Minister Finansów wzywa obywateli do przeniesienia oszczędności spod materaca do banków,  bo wtedy można udzielać kredytów  i rozkręcać gospodarkę. Akurat jest to kolejna urocza bajka, bo banki, generalnie,  mają nadpłynność (z wyjątkiem tych które jeszcze przed Covidem-19 prowadziły  radosną twórczość kredytową) są tylko ostrożne w udzielaniu kredytów. Co więcej, gdyby banki dostały faktycznie potężny dodatkowy zastrzyk gotówki wyłącznie na KREDYTY, bez możliwości kupowania OBLIGACJI, to rozpoczęłoby się rozdawnictwo kredytowe. Bo tak to działa, o ile banki mają potężna nadpłynność a nie mogą kupować obligacji. Nastąpiłyby istotne zaburzenia w systemie bankowym, i przejmowanie banków za 1 zł. Może o to chodzi?

Z kolei,  Adam Glapiński Prezes NBP twierdzi, że NBP broni gotówki przed intencjonalnym, często na siłę wprowadzanym obrotem bezgotówkowym. NBP zapowiada banknot o nominale 1000 zł.

Przeuroczy chaos umysłowy i intelektualny i byłby znakomitym przykładem dla Humoru Zeszytów Szkolnych.

IV.Gdyby Łajka /starsze  pokolenie wie o kim piszę/ miała lecieć w kosmos podkarpackim sputnikiem – a organizatorami byli Sasin i Błaszczak –  to intuicyjnie widziałaby, że zarówno ona jak i wiele jej pokoleń dożyją późnej psiej starości.

V.Cóż, pisowska ferajna postanowiła zrobić skok na państwową kasę, ale  nie na jakiegoś tam WNUCZKA lecz na SATELITĘ Z PODKARPACIA.

1)https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/ministrowie-sasin-i-blaszczak-chca-wystrzelenia-polskich-satelitow/yvxmq1b

2)https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2020/08/12/krzysztof-mroz-pisowska-fikcja-tzw-polskiego-samochodu-elektrycznego/

3) https://wiadomosci.onet.pl/opinie/odpowiadamy-na-ataki-producenta-karabinka-grot-i-wot/vtxc76f

Polska opozycjo parlamentarna i pozaparlamentarna patrz na Węgry i rozpocznij współpracę

I. Opozycjo parlamentarna i pozaparlamentarna, weź przykład z opozycji węgierskiej1 i zacznij się dogadywać. Dosyć podkradania sobie posłanek/posłów, podbierania 1-2% wyborców, wzajemnego atakowania się. Jeżeli nawet nie chcecie mieć jednej listy opozycyjnej, to przynajmniej powołajcie Komitet Koordynacyjny i występujcie wspólnie w sprawach ważnych dla polskiego społeczeństwa i demaskujcie pisowskie bzdury i chaos umysłowy.  

To, że nie macie wybitnej liderki/lidera jest – paradoksalnie – Waszą Siłą. Dzięki temu możecie siąść do stołu rokowań bez warunków wstępnych. Opozycjo, zdobądź się na wielkość i ogranicz partyjniactwo.

Uświadomcie sobie też, że nie żyjecie w normalnym kraju, tylko w państwie  rządzonym przez reżim pisowski, zacofanym cywilizacyjnie i technologicznie. I chaosem intelektualnym.

II. Opozycjo parlamentarna i pozaparlamentarna,  chyba przeczytałaś to co powiedział prof. Andrzej Horban  i uświadomisz sobie jak byłaś przez cały 2020 r. manipulowana przez reżim pisowski w sprawie Covid-19 „W najnowszym wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” prof. Andrzej Horban przyznał, że rząd świadomie luzował obostrzenia latem po to, aby nas „trochę chronić, trochę pozakażać”. Zdaniem doradcy premiera osoby, które przechodzą chorobę covid-19 łagodnie, powinny się zakażać, bo im więcej osób ją przechoruje, tym większa bariera dla wirusa”2.

1.Opozycjo parlamentarna i pozaparlamentarna, nie daj się dalej manipulować reżimowi  pisowskiemu i nie uczestnicz w  histerii covidowej i tragikomedii szczepionkowej.

Nie uczestnicz, w żadnym narodowo-pisowskim  bełkocie o szczepieniach, bo reżim pisowski wpadł w pułapkę i chce wciągnąć w to opozycję. UE zagwarantowała Polsce 8,5% z 300 mln pierwszej transzy szczepionek Pfizer. Reżim pisowski kupił 17 mln z 25,5 mln. Nie kupił 8,5 mln kolejnych możliwych. Teraz chce podzielić się odpowiedzialnością z opozycją za wpadkę.

2.Nie bierz udziału w pisowskim tresowaniu polskiego społeczeństwa i niszczeniu ludzi. Naucz się racjonalizować stosunkowo lekką epidemię covidową,  tak jak to robi większość polskiego społeczeństwa, które ma świadomość, że już kilkanaście milionów obywateli  przeszło Covid -19. I to często o tym nie wiedząc,  lub traktując jako zwykłe przeziębienie. Dzięki czemu wytworzyło już przeciwciała Anty-Sars-CoV-2.

Jeżeli bezkrytycznie włączycie się w tragikomedię szczepionkową – nie wykluczone , że inspirowaną przez reżim pisowski – to w 2021 r. znowu  zaczną Masowo Umierać Ludzie na Choroby Niecovidowe. Tak jak to było w 2020r. Bo wszyscy będą się zajmowali szczepionkami. Piszę o tym, i innych sprawach,  w artykule  „Nowy pisowski program socjalny EUTANAZJA+, COVID-19 i szczepionki”3

3.W artykułach „Reżim PiS świadomie doprowadził do obecnego poziomu zachorowań Covid -19” z 13.11.2020 i  „PIS, COVID-19 i SZCZEPIONKA” z 04.12.2020r. pisałem o tym, że reżim pisowski świadomie dopuścił do zakażeń, bo potrzebował jesienią restrykcji covidowych, przewidując słuszne protesty społeczne  przeciwko niemu. Wskazałem też na manipulowanie przez reżim liczbą testów, a więc i wysokością zakażeń. Służy to do żonglowania wynikami zakażeń i wzmacnianiu, bądź łagodzeniu, restrykcji covidowych  w zależności od potrzeb politycznych.

4.SERDECZNE PODZIĘKOWANIA dla osób które dawały serduszka i lajki pod moimi artykułami o Covid-19. Wiem, jak to trudno publicznie iść pod prąd.

III. Opozycjo parlamentarna i pozaparlamentarna, zacznij wreszcie traktować Zjednoczoną Prawicę jak grupę przestępczą. To, że zostali wybrani   demokratycznie  nie oznacza, że mogą bezkarnie popełniać  przestępstwa, w tym przeciwko wymiarowi sprawiedliwości i  tuszować je przy pomocy organów państwa, łamać Konstytucję. Bo to czyni z nich grupę przestępczą. Tylko dlatego, że mają większość sejmową nie utracili do tej pory immunitetu i nie wytoczono im procesów karnych.

Opozycjo, przyłącz się do mecenasa Romana Giertycha który zaproponował sposób rozliczenia PiS. Niech program Mecenasa w tej sprawie, stanie się  wspólnym programem opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej

Roman Giertych – strona oficjalna

Komisja Śledcza ds. nielegalnych działań PiS w latach 2015-2021.

Publicznie zapowiedziałem wczoraj, że zamierzam wrócić do polityki i startować w najbliższych wyborach (mam nadzieję, że będą one w przyszłym roku). Ponieważ chciałbym zająć się organizowaniem pracy Komisji Śledczej ds. nielegalnych działań PiS w latach 2015-2021, to rozpoczynam dyskusję czym w pierwszej kolejności powinna się ta Komisja zająć. Oczywiste jest dla mnie, że trzeba to bardzo dobrze przygotować, aby w ciągu pół roku przeprowadzić całe rozliczenie. Widzę następujące zagadnienia dla Komisji:

1) Sprawa zamachu na TK i wydawania wyroków przez nieuprawnione osoby.

2) Sprawa nielegalnego powoływania sędziów i Izb w Sądzie Najwyższym – nielegalne wydawanie wyroków. Zamach na ten konstytucyjny organ.

3) Nielegalne powołanie KRS – nielegalne uchwały tego gremium.

4) Kradzieże, przywłaszczenia, korupcja, nepotyzm.

5) Ukrywanie przestępczości związanej z PiS.

6) Prześladowania przeciwników politycznych i demonstrantów.

7) Zbrodnicze zaniechania przygotowania kraju na epidemię.

8) Nielegalne naciski na sędziów i prokuratorów.

9) Nielegalne wykorzystywanie służb specjalnych do celów politycznych.

10) Zamiana mediów publicznych w media partyjne.

Te dziesięć tematów można oczywiście jeszcze poszerzać i ich hierarchia może być inna. Proszę o pomysły i podpowiedzi.

Równolegle z pracami Komisji Śledczej musi się toczyć praca prokuratury, która wobec osób nie podlegających Trybunałowi Stanu będzie prowadzić postępowanie. Główne śledztwo winno się toczyć w związku z art. 258 kk – zorganizowana grupa przestępcza zmierzająca do popełnienia szeregu przestępstw takich jak przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych, podszywanie się pod funkcjonariuszy publicznych np. sędziów, ukrywanie przestępstw, fałszerstwa, przywłaszczenia np. w sprawie afery KNF, itp. W ramach tego postępowania należy postawić pilnie zarzuty kierownictwu PiS i zabezpieczyć prawidłowość postępowania przygotowawczego. Prokurator Generalny winien jeszcze przed zakończeniem prac Komisji zawnioskować do prawidłowo powołanego Trybunału Konstytucyjnego o delegalizację PiS i o przekazanie majątku tej partii na cele społeczne. Postępowanie przez Trybunałem Konstytucyjnym byłoby dobrym prejudykatem (czyli przesądzałoby pewne kwestie prawne) do wyroków Trybunału Stanu wobec osób podlegających pod niego (m.in. Andrzej D. Jarosław K. , Mateusz M. Zbigniew Z., Beata S., ). W kolejnych dniach omówię i proszę o dyskusję działania Komisji w odniesieniu do każdego w/w aspektu prac.

Roman Giertych

1)https://www.rp.pl/Polityka/201229974-Wegierska-opozycja-jednoczy-sie-przeciw-Orbanowi.html

2)https://natemat.pl/335839,horban-o-covid-19-rzad-luzowal-obostrzenia-troche-pozakazac?PA=

3)https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2021/01/13/nowy-pisowski-program-socjalny-eutanazja-covid-19-i-szczepionki/?fbclid=IwAR3b_wKU59BtzMLMIZRs6Y1bzsYYK-xA47Q6d8IzcZ9e7SaykYQ4fYqxm1g

Nowy pisowski program socjalny EUTANAZJA+, COVID-19 i szczepionki

W artykule:

  1. podaję liczbę  zgonów i zachorowań na Covid-19 na koniec 2020r z podziałem zmarłych na sam Covid-19 i z chorobami współistniejącymi,
  2. liczbę zgonów z powodu kilku innych chorób,
  3. manipulacje medialne, dotyczące liczb zmarłych i liczby zachorowań na Covid-19 i odnoszę się do liczby zmarłych w 2019 roku,
  4. pokazuję ile Polek/Polaków uzyskało już odporność populacyjną
  5. wyjaśniam dlaczego świat „walczy” z Covid-19 i rządy chcą szczepić obywateli

POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO NIE ODRZUCA COVID-19  CZY SZCZEPIONEK ,TYLKO TE SPAWY RACJONALIZUJE, BO  MA ŚWIADOMOŚĆ FAKTYCZNEJ ŚMIERTELNOŚCI NA COVID-19 i TEGO,  ŻE ZNACZNA CZĘŚĆ Z NICH  WYTWORZYŁA PRZECIWCIAŁA ANTY- SARS-CoV-2.

WIE TEŻ,  ŻE FAKTYCZNA  PANDEMIA, TO OLBRZYMIA LICZBA LUDZI CHORUJĄCYCH NA CZĘSTO NIELECZONE CHOROBY NIECOVIDOWE I WSPÓŁISTNIEJĄCE, BO SYPIE SIĘ SYSTEM ZDROWOTNY. BYLE WIRUS BĘDZIE WYWOŁYWAL PANDEMIE KORZYSTNE DLA KONCERNÓW FARMACEUTYCZNYCH.

NIE MOGĘ OPRZEĆ SIĘ WRAŻENIU, ŻE MASOWE ZGONY Z POWODU CHORÓB UKŁADU KRĄŻENIA, NOWOTWORÓW CZY ZE ZWYCZAJNEJ STAROŚCI, STAŁY SIĘ OBECNIE ZGONAMI PLEBEJSKIMI, ZWYCZAJNYMI. NOBILITUJE DOPIERO ŚMIERC NA COVID.

*************************

I.DANE DOTYCZĄCE ZACHOROWAŃ NA COVID 19 W CAŁYM 2020R NA PODSTAWIE  DANYCH KANCELARII ADWOKACKIEJ ADAM PAWŁOWSKI Z GDAŃSKA I UZYSKANYCH Z MINISTERSTWA ZDROWIA, RZĄDOWEJ STRONY  INTERNETOWEJ, STRONY INTERNETOWEJ PULSZDROWIA.PL

1.Uwzględniając dane z Ministerstwa Zdrowia, internetowej strony rządowej1, z Kancelarii Adwokackiej2 , strony internetowej pulsmedycyny.pl tak przedstawiają się dane dotyczące COVID19 za cały 2020 rok:

1) W okresie od 01.01.2020 r. do 31.12.2020 r. na terenie Rzeczypospolitej Polskiej na COVID-19 w wyniku wirusa SARS-CoV-2 zachorowało 1 294 878 osób,

2]W okresie od 01. 01.2020r. do 31.12.2020r.  na terenie Rzeczypospolitej Polskiej na COVID-19 w wyniku wirusa SARS-CoV-2 jako wyłącznego powodu zgonu zmarło 5005 osób.

3]W okresie od 01.01.2020 r. do 31.12.2020 r. na terenie Rzeczypospolitej Polskiej z powodu COVID-19 w wyniku wirusa SARS-CoV-2 oraz chorób współistniejących z ww. wirusem zmarło 28 554 osób

4) Według danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego , średnia wieku osoby zmarłej z powodu Covid-19 wynosi 72,9 lat a mediana wynosi 75 lat.  Kancelaria Adwokacka podała, że na podstawie danych uzyskanych z MZ do 31.10.2020r., w przypadku śmierci osób wyłącznie na Covid-19 średni wiek wynosi 72 lata a w przypadku chorób współistniejących 76 lat.

5)UWAGA: jak szacują analitycy Centrum Modelowania Matematycznego  i Komputerowego UW,  zakażonych może być  DZIEWIEĆ RAZY WIECEJ /bo są bezobjawowe/  w stosunku do tego co widać w wykrywanych przez testy przypadkach (Rzeczpospolita 18.12.2020r., Koronawirus w Polsce. Dr Franciszek Rakowski o tym ilu naprawdę jest w Polsce zakażonych”). Tak więc, liczba zmarłych, wliczając w to zmarłych z chorobami współistniejącymi, w stosunku do liczby osób które już przechorowały COVID-19 nie upoważnia w żaden sposób do histerii covidowej, która spowodowała zaniedbania w służbie zdrowia i wywołała śmierć dużej liczby osób na choroby niecovidowe. Ci wszyscy którzy to przechorowali, uzyskali  również antyciała wirusa SARS-CoV-2.

Dodatkowo, zdegenerowany reżim pisowski zniszczył gospodarkę  i terroryzuje ludzi restrykcjami covidowymi sprzeciwiających się niszczeniu państwa.   

II. LICZBA  ZMARŁYCH Z POWODU INNYCH CHORÓB

1.Ministerstwo Zdrowia  nie było w stanie udzielić informacji Kancelarii Adwokackiej Adwokat Adam Pawłowski z Gdańska na temat przyczyn zgonu z  powodu innych chorób w latach 2019-2020 r.  Biorąc to pod uwagę, opieram się na danych medialnych.

2. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce, aż 70 proc. zgonów spowodowanych jest chorobami układu krążenia i chorobami nowotworowymi. /tekst z MEDONET z 04.12.20203/

Te dane porównałem do wysokości zgonów w 2019 roku który jest niezaburzony zgonami z powodu COVID-19. Liczb zmarłych wyniosła  409 709 osób , tak więc na choroby krążenia i choroby nowotworowe spowodowały śmierć około 287 tys. osób.

3.Według tekstu z Pulsu Medycyny z 12-03-2019 przewlekła choroba nerek może dotyczyć nawet 4,5 mln osób a zabija rocznie 80 tys. osób. Większość z tych zgonów to zgony przedwczesne.4  

4.Na podstawie wcześniejszego zapytania z 27.08.2020r. Kancelaria Adwokacka Adwokat Adam Pawłowski z Gdańska uzyskała z Ministerstwa Zdrowia odpowiedź dotycząca zapalenia płuc na które  można zachorować z powodu grypy, pneumokoków i wirusa RSV. Bo pamiętajmy , że Covid 19 to choroba związana z  płucami :

1] W okresie od 01.01.2018 r. do 31.12.2018 r. na terenie Rzeczypospolitej Polskiej na ogólne zapalenie płuc zachorowało 537 333 osoby,

2) W okresie od 01.01.2018 r. do 31.12.2018 r. na terenie Rzeczypospolitej Polskiej z powodu ogólnego zapalenia płuc zmarło 18 490 osób, co dawałoby śmiertelność na poziomie 3,44 %.

Bardzo zbliżone liczby dotyczą również 2017 roku.

III. MEDIALNE MANIPULACJE DOTYCZĄCE LICZBY CHORYCH I LICZBY ZMARŁYVH NA COVID19

1.W 2019 roku gdy nie było Covid 19 zmarło  409 709 osób

2.W 2020 roku zmarło przeszło 478 000 osób/dane z mediów które tak podają dane uzyskane z Ministerstwa Cyfryzacji które rejestruje dane z Rejestrów Stanu Cywilnego/,

3.Różnica to 68 291 osób zmarłych w 2020r.

W niektórych mediach podaje się sensacyjne informacje, że w 2020 r.  liczba zmarłych w porównaniu do lat poprzednich dramatycznie wzrosła i często łączy się to z Covid19, co sprawia wrażenie, zwłaszcza dla czytelnika koncentrującego się tylko na sensacyjnych tytułach i zajawkach artykułów, że do tego przyczyniła się ta choroba. Robi się to zwłaszcza przy apelach zachęcających do szczepienia. Tymczasem, jest to ordynarna manipulacja  

Gdyby nawet przyjąć do liczenia osoby zmarłe na Covid-19 razem z chorobami współistniejącymi tj. liczbę 28 554 osób to różnica wynosi 39 737 osób. To są osoby które zmarły na tzw. zwykłe choroby bo reżim pisowski zajął się   walką o wpływy w ramach Zjednoczonej Prawicy, toczył walkę z  gender, z kobietami o prawo do aborcji, LGBT –  zostawiając na pastwę losu  zwykłych chorych.

Gdyby tylko liczyć zmarłych na sam Covid19, to reżim pisowski  doprowadził do  śmierci aż  63 286 osób. Jest to pisowska EUTANAZJA+. Zamożne i dobrze zorganizowane kraje mogły sobie pozwolić na histerię covidową, bo leczyły również normalnie osoby chore na tzw. zwykłe choroby. Na coś takiego, nie mógł sobie jednak pozwolić bantustan  smoleńsko-katolicki. 

Przy okazji, reżim pisowski doprowadził do dalszej degeneracji służby zdrowia.

4.Znikają chorzy na  zapalenie płuc i w to miejsce pojawiają się zmarli na Covid19 z chorobą współistniejącą.  Pod nazwę choroby współistniejące, oprócz zapalenia płuc, wliczono inne   choroby: nadciśnienie, cukrzyca, niedokrwienna choroba serca, migotanie przedsionków,

niewydolność nerek, demencja, nowotwór w ciągu ostatnich 5 lat, niewydolność serca, otyłość,  niewydolność oddechowa). Czy w 2020 roku będą w ogóle osoby zmarłe na przykład na zapalenie płuc bez powiązania z Covid-19 ???

5. Z bardzo dużą doza prawdopodobieństwa można powiedzieć, że pisowski reżim  manipuluje testami. Polecam artykuł z  Polska Times „Nie wiemy, ilu jest naprawdę chorych na COVID-19, ani ilu naprawdę jest zmarłych. Tymczasem plan „B” okazuje się być wydmuszką5„ Ten dość odważny  artykuł jest z 19.11.2020r.  Podkreślam datę, ponieważ Polska Times należy do Grupy  Polska Press zakupionej przez państwowy Orlen na początku grudnia 2020r.

Wystarczy zmniejszać  lub zwiększać liczbę testów w zależności od potrzeb politycznych.

Jak trzeba ograniczyć manifestacje Strajku Kobiet po wyroku trybunału Przyłębskiej i zastraszyć ludzi, żeby się szczepili, to wystarczy zwiększyć liczbę testów i zwiększa się  liczbę zarażonych.

W okresie listopad  i grudzień 2020 r. liczba zakażonych wzrosła o 968 147 osób.

Czy przez zwiększenie liczby testów można w prosty sposób zwiększyć liczbę zarażonych?

!Tak, bo pewnej sprawy nie nagłaśnia w mediach, zwłaszcza teraz w okresie akcji szczepiennej. W rzeczywistości, jak szacują analitycy Centrum Modelowania Matematycznego  i Komputerowego UW,  zakażonych może być  DZIEWIEC RAZY WIECEJ /bo są bezobjawowe/  w stosunku do tego co widać w wykrywanych przez testy przypadkach.

6.A to również znaczy , że na koniec 2020r.  ponad 1/3  dorosłej populacji ma już wzmocniony system immunologiczny bo wytworzyła przeciwciała Anty-Sars-CoV-2. A na dzień 13  stycznia 2021r. odporność immunologiczna ma już  40% dorosłej populacji.

Już w sierpniu-wrześniu 2021 Polki/Polacy  uzyskaliby naturalną odporność zbiorową  skuteczniejszą przy mutacjach, i przy zdecydowanie mniejszej liczbie zgonów niż obecnie, o ile,  zamiast  dalej nakręcać spiralę covidową i tragikomedię szczepionkową zadbano by o prawidłowe leczenie – i finansowanie tego leczenia – chorych na przewlekłe choroby niecovidowe.

IV. PRZECIEŻ CAŁY ŚWIAT  WALCZY Z  COVID19

1.Zdecydowało o tym kilka  czynników:

1]aktualnie rządzące partie  w krajach demokratycznych, nie mogą sobie pozwolić na zlekceważenie nawet łagodnych objawów epidemii pod groźbą utraty władzy na rzecz politycznych przeciwników, którzy bez litości wykorzystają to w walce o władzę.

Rzecz w tym, że zamożne kraje mogą sobie pozwolić na równoległe leczenie tzw. normalnych chorych i chorujących z powodu jakiejś dość łagodnej epidemii.

Pisowski reżim oferuje program socjalny Eutanazja+

2]atmosferę zagrożenia podkręcił Trump i jego administracja która określiła Covid-19 mianem terrorystycznego  ataku biologicznego dokonanego przez Chiny na USA. Gorszego niż ataki na Pearl Harbour i World Trade Center. A wiemy, czym się to skończyło.

3] Chiny będące fabryką świata i czołowym eksporterem nie mogły sobie pozwolić na zabójczy dla gospodarki i wredny pod względem marketingowym  zarzut, że towary chińskie  przenoszą wirusy więc nie można ich kupować. Musialy więc rzucić się do walki z wirusem , i rozgłosić to na cały świat, żeby nie siadł im eksport.

4]Zdegenerowany pisowski reżim wykorzystał początkowy strach społeczeństwa polskiego przed Covidem-19, żeby zacząć jego tresurę i wykorzystać restrykcje covidowe do tłumienia  protestów społecznych. Profesor Chmielnicki z Uczelni Łazarskiego w artykule „Ustawy epizodyczne wciąż obowiązują, bo są na rękę władzy na wypadek sporu z obywatelem” pisze „Mówi się przecież, że ten wirus właściwie na zawsze z nami zostanie, więc powstaje pytanie, czy specustawy także będą obowiązywały bez końca. Liczy się więc, jak władza będzie przedstawiać problem tej walki. Rozwiązania ze specustaw są dla władzy dużo dogodniejsze, bo ograniczają możliwości zaskarżania działań władzy, np. ograniczają uprawnienia procesowe obywateli”6

Obecnie PiS przygotował projekt ustawy nowelizującej Kodeks postępowania ws. o wykroczenia, która nie pozwala dokonać odmowy przyjęcia mandatu. Obywatelka /Obywatel musieliby przyjąć mandat, zapłacić  i najwyżej odwoływać się do sądu udowadniając swoją niewinność. Do tej pory, to policjant nakładający mandat, w przypadku odmowy jego przyjęcia, musiał przygotować dokumentację i skierować do sądu. Obecnie, reżim pisowski tworząc PAŃSTWO POLICYJNE,  chce zdelegalizować tą formę oporu, bo sądy masowo odrzucały  wnioski gorliwych, ale niedouczonych, policjantów o ukaranie  uczestników  manifestacji Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

5.NAWET GDYBY WSZYSCY POLACY SIĘ ZASZCZEPILI, TO PISOWSKA GRUPA PRZESTĘPCZA NIE ZLIKWIDUJE  RESTRYKCJI  COVIDOWYCH,  ZWŁASZCZA W TEJ CZĘSCI  KTÓRA OGRANICZA MASOWE PROTESTY PRZECIWKO TEMU REZIMOWI.  ZAWSZE ZNAJDĄ SIĘ  KOLEJNE FALE COVIDOWE, NOWE OGNISKA COVIDU  I  NOWE MUTACJE.

ZNAJDĄ SIĘ TEŻ LEKARZE – JAK W KAŻDYM ZAWODZIE – USŁUŻNI DLA RZĄDU. JEST TO  ZARZĄDZANIE SPOŁECZEŃSTWEM PRZEZ STRACH I RZEKOMO W JEGO INTERESIE.

A tak przy okazji, dyrektor generalny firmy BioNTech Ugur Sahin ocenił, że koronawirus nie zniknie przez co najmniej 10 następnych lat.7

V. SZCZEPIONKI NA COVID-19

1.Przetem była histeria covidowa i umierali ludzie na zwykłe choroby. Teraz trwa tragikomedia szczepionkowa. I ta tragikomedia szczepionkowa, będzie teraz  nadal przykrywała umieranie ludzie  na zwykłe choroby, grabież kraju przez  mafię pisowską i kościelną, dalsze niszczenie sądów, ściganie ostatnich, próbujących zachować, choć trochę niezależności, prokuratorów. Po zniszczeniu poszczególnych gałęzi gospodarki polskiej przez pisowską mafię, nie można wykluczyć przejęcia części interesów w pierwsze  kolejności przez państwo, a później przez rodziny pisowskich aparatczyków.

2.Wszystkie rządy dążą do zaszczepienia swoich obywateli, bo próbują jakoś wyjść, przynajmniej na razie,  z tej histerii covidowej która stała się dla wielu państw narodowych pułapką społeczno-polityczno-gospodarczą. Jest to próba wyjścia z możliwie najmniejszymi stratami wizerunkowymi  i  przystąpienie do odbudowy gospodarek.

Oczywiście, nie ma już automatycznego powrotu do przeszłości. Przesunięcie sił politycznych, gospodarczych oraz bogactwa wyraźnie zauważymy za 2-3 lata.

3.W Polsce, na dzień 13 stycznia 2021r.,  z bardzo   dużym  prawdopodobieństwem odporność na obecny wirus uzyskało już ponad 40 %  dorosłej populacji bo wytworzyła przeciwciała  Anty-Sars-CoV-2. A w marcu, ma ją uzyskać 54%. Wynika to – o czym wcześniej pisałem – z danych Centrum Modelowania Matematycznego  i Komputerowego UW, wskazujących, że zakażonych może być  dziewięć razy więcej. Szczepienie w ciemno, bez wcześniejszego testu serologicznego wskazującego czy szczepiony ma wytworzone przeciwciała jest absurdalne.  Już w sierpniu-wrześniu  2021 Polki/Polacy  uzyskaliby naturalną odporność zbiorową  skuteczniejszą przy mutacjach i przy zdecydowanie mniejszej liczbie zgonów niż obecnie.  O ile oczywiście,  zamiast  dalej nakręcać spiralę covidową i szczepionkową, zadbano by o prawidłowe leczenie – i finansowanie tego leczenia – chorych na przewlekłe choroby niecovidowe.   I byłaby to naturalna odporność która znacznie lepiej radziłaby sobie z mutacjami.

4.Żaden poważny lekarz nie jest w stanie powiedzieć, nawet przy przyjęciu najbardziej optymistycznych założeń dotyczących odporności  podanych przez producentów, jak długo trwa odporność szczepionkowa na Covid-19 ( firma Moderna  twierdzi, że jej szczepionka prawdopodobnie chroni trochę więcej niż rok8. Czyli za rok trzeba znowu się szczepić), czy zaszczepiony nie przekazuje  dalej zakażenia wirusem. I czy potencjalna odporność szczepionkowa będzie skuteczna przy mutacjach. Poza tym, zgodnie z zaleceniami producentów nie są szczepione osoby poniżej 16 roku życia i chorując bezobjawowo będą wirus przekazywali dalej i interes covidowy będzie się dalej kręcił.

5.Obecny wirus już się mutuje i nie ma żadnej gwarancji, że obecna odporność szczepionkowa, a nie naturalna, nawet gdyby była prawdziwa tak jak podają producenci, w jakiś sposób zabezpieczy przed mutacjami.

Instytut Kocha podał, że  szczepionka  na grypę z sezonu 2018/2019 ma skuteczność 21%.

Natomiast dalsze trwanie koronowirusa w różnych mutacjach to biznes dla koncernów farmaceutycznych. Przypomnę, że dyrektor generalny firmy BioNTech Ugur Sahin ,  a więc tej firmy która opracowała szczepionkę,  ocenił, że koronawirus nie zniknie przez co najmniej 10 następnych lat.

PYTANIE: czy histeryczne reakcje na Covid-19 reżimu pisowskiego, bezmyślnie wspieranego w tej sprawie przez obecną lichą opozycję parlamentarną, w przypadku dalszego koncentrowania się na tej chorobie i szczepionkach, nie doprowadzą do kolejnej pisowskiej  Eutanazji + w 2021 r. ? Bo inne choroby tzw. niecovidowe– przy braku dofinansowania i zainteresowania – doprowadzą znowu  do masowych zgonów.

6.Osoby ogłupione histeria covidową i widzący w szczepionce świeckiego Graala  argumentują, że:

1) organ UE  zaakceptował  szczepionki firm Pfizera i Moderny na terenie Unii. Odpowiem tak, bądźmy  Europejczykami, ale pamiętajmy, że w UE toczy się gra polityczna i gospodarcza miedzy:

a) państwami narodowymi,

b)tzw. starymi państwami UE a nowo przyjętymi do  UE

c) USA i Chinami  

Na terenie UE działają również potężne koncerny narodowe i międzynarodowe o budżetach kilkakrotnie, a nawet kilkunastokrotnie, większych od budżetów części państw narodowych.

Działają potężne grupy lobbystyczne.

Duża liczba lekarzy z UE, w tym polskich,  otrzymuje granty na badania, i sama uczestniczy w badaniach koncernów farmaceutycznych.

Profesor Włodzimierz Gut, wirusolog oraz doradca Głównego Inspektora Sanitarnego na pytanie kiedy świat poradzi sobie z koronawirusem, odpowiedział,  że „z punktu widzenia rozgrywek, które są przy okazji prowadzone, nigdy…..Ale nie jest to wynik straszliwego wirusa, tylko egoistycznych interesów poszczególnych grup”.9

2)Autorytety i celebryci tyle mówia o Covid-19 jako straszliwej pandemii i popierają szczepionki. Podam tylko kilka przykładów, jak autorytety naukowe i celebryci na całym świeci popierali bezkrytycznie również coś takiego jak:

a)  NSZZ ”Solidarność” – i co z tego zostało? Czy ktoś na poważnie traktuje obecnie jako autorytety partie post-solidarnościowe takie PiS czy PO? Nie mówiąc o  samym związku Solidarność.   A  co stało się z samą wolnościową ideą Solidarności  przy rządach pisowskich aparatczyków?  A pamiętamy jakie były orgazmy poparcia przed, i tuż po 1989 r.,  dopóki nie przyjrzano się działalności tych ludzi wyniesionych na świeczniki w kontrze do działaczy PZPR.

b) TINA – czyli brak alternatywy dla neoliberalizmu. Teraz bardzo wiele z tych autorytetów naukowych, na świecie i w Polsce, wycofuje się rakiem z bezkrytycznego afirmowania neoliberalizmu,

c)Program Powszechnej Prywatyzacja – jedna z największych afer III RP. A jakie autorytety ją popierały.

d) OFE – w Polsce popierały ten twór wszystkie strony sceny politycznej. A OFE pozyskiwało naukowe tuzy zapraszając ich do tworzących się rad i zarządów. Gdyby nie działania Tuska, który przez ekonomię został zmuszony do  poważnego zdemontowania OFE, to mielibyśmy bardzo poważny kryzys finansów publicznych, a osoby odchodzące teraz na emerytury, miałyby je znacznie niższe10.

Teraz pisowski reżim tworzy swoje Pracownicze Plany Kapitałowe.

e) JAN PAWEŁ II – i nie chodzi tu sprawy pedofilii w kościele katolickim czy, walce z antykoncepcją, lecz o sprawę mniej znaną, ale nie mniej obrzydliwą. Mniej znaną,  bo traktowaną jako wewnętrzna sprawa tej instytucji. Chodzi o siostry  zakonne gwałcone na misjach przez swoich zwierzchników. – „Kościół musiał się do tego przyznać w 2001 roku. W misjach prowadzonych w biednych krajach, przełożeni preferują młode siostry zakonne od lokalnych dziewczyn, ponieważ te złożyły śluby czystości i są dziewicami, więc jest mniejsze ryzyko, że mają AIDS. Największą ilość gwałtów seksualnych odnotowuje się w Afryce, gdzie są też przypadki sióstr zmuszanych do brania pigułek antykoncepcyjnych oraz zgonów zakonnic podczas nielegalnych aborcji. Zakonnice gwałcone przez księży i biskupów są wyrzucane z Kościoła, gdy decydują się zgłosić to władzom cywilnym. Wszystko to jest znane Watykanowi, gdyż otrzymał tajny raport jednej z matek przełożonych zakonu misjonarek – mówi Carmelo Abbate.

Tajny raport

Jego słowa potwierdza artykuł Marco Politiego, który ukazał się w dzienniku „La Repubblica” w 2001 roku i opowiadał o tajnym raporcie, który 18 lutego 1995 roku został przekazany kardynałowi Eduardo Martinez Somalo, ówczesnemu Prefektowi Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Jego autorka – siostra Maria O’Donohue – koordynatorka z ramienia Caritasu programów zapobiegających AIDS, była bardzo jasna i precyzyjna w swoich oskarżeniach: „Nadużycia są powszechne i jest wiele zgłoszeń”.

„Kandydatki do życia zakonnego są gwałcone przez księży, którym muszą przedstawiać certyfikaty zdrowia. Lekarze szpitali katolickich są często odwiedzani przez duchownych, którzy przyprowadzają siostry zakonne lub inne kobiety, by przerwały ciążę. Siostra O’Donohue opowiadała o historii jednej z zakonnic, która – zmuszona do aborcji – zmarła w wyniku zabiegu, a ksiądz odprawił za nią solenną mszę żałobną” – pisał Marco Politi w 2001 roku, cytując tajny raport.

Choć Kościół już wtedy postanowił podjąć odpowiednie kroki, aby także na misjach dbano o przestrzeganie celibatu, problem nadal istnieje. Los i cierpienia zakonnic, które zaszły w ciąże, pozostaje nadal jedną z najciemniejszych tajemnic Watykanu”11.

Przypisy:

  1. https://www.gov.pl/web/koronawirus/wykaz-zarazen-koronawirusem-sars-cov-2?fbclid=IwAR0pElag3R4U6ym1BfM2kLays3KD9-yv99aYEWTtutIWIcVJ_dYUp1JC_mw      
  2. https://www.facebook.com/adwokatpawlowski/posts/1621529938044937             
  3. https://www.medonet.pl/narodowy-test-zdrowia-polakow/co-dolega-polakom-,choroby–ktore-zabijaja-ponad-polowe-polakow,artykul,91342726.html/
  4. https://pulsmedycyny.pl/przewlekla-choroba-nerek-zabija-80-000-osob-rocznie-955597         
  5. https://polskatimes.pl/nie-wiemy-ilu-jest-naprawde-chorych-na-covid19-ani-ilu-naprawde-jest-zmarlych-tymczasem-plan-b-okazuje-sie-byc-wydmuszka/ar/c1-15301601
  6. https://www.rp.pl/Prawo-dla-Ciebie/301049984-Chmielnicki-Ustawy-epizodyczne-wciaz-obowiazuja-bo-sa-na-reke-wladzy-na-wypadek-sporu-z-obywatelem.html      
  7. https://natemat.pl/331977,dyrektor-biontech-koronawirus-zostanie-z-nami-co-najmniej-przez-10-lat
  8. https://www.medonet.pl/porozmawiajmyoszczepionce/najczestsze-pytania,szczepionki-przeciw-covid-19–moderna–jak-dlugo-trwa-ochrona-,artykul,39898292.html?pushmedia=df484659cac35a2&utm_source=browser&utm_campaign=koronawirus_df484659cac35a2&utm_medium=pushmedonet           
  9. https://wzabrzu.info/kiedy-koniec-pandemii-prof-gut-z-punktu-widzenia-prowadzonych-rozgrywek-nigdy/    
  10. https://www.tygodnikprzeglad.pl/kto-zarobil-na-ofe/        
  11. https://wiadomosci.wp.pl/tajny-raport-watykanu-gwalty-na-zakonnicach-to-codziennosc-6031287461405313a   

NOWE RUCHY SPOŁECZNO-POLITYCZNE I NOWI LUDZIE NA LISTACH WYBORCZYCH

I. Jak wszyscy wiemy, w dniu 14.08.2020 roku podczas 16 posiedzenia Sejmu RP zarówno posłanki i posłowie Zjednoczonej Prawicy /zamiennie piszę PiS jako o głównej sile tej Prawicy/, jak i zdecydowana większość opozycji parlamentarnej uchwaliła, dla siebie, Dudy, Dudowej i ministrów pisowskich,  bardzo duże podwyżki uposażeń.

Ale to wierzchołek góry lodowej skandalicznych i nieodpowiedzialnych zachowań tzw. opozycji parlamentarnej, podczas tego posiedzenia Sejmu RP. Omówię te skandaliczne zachowania w dalszej części artykułu, natomiast tu wspomnę, że głosowanie większości tzw. opozycji sejmowej za podwyżkami – TO FAKTYCZNE UDZIELENIE  POLITYCZNEGO ABSOLUTORIUM rządom Zjednoczonej Prawicy, a w tym Kaczyńskiemu, Ziobrze, Szumowskiemu, Morawieckiemu i dziesiątkom innym. Oraz oczywiście  Dudzie. ABSOLUTORIUM POLITYCZNE za szczucie na siebie różnych grup społecznych,  zarzucenie nowoczesnej reindustrializacji Polski, dążenie do tworzenie pisowskiego sądownictwa, żeby kryć swoich, bezprecedensowe upolitycznienie prokuratury, organizowanie na masową skalę patologii pisowsko-klerykalnej, łapówkarskiego wyborczego  rozdawanie pieniędzy powodującego rosnącą inflację, kreatywną księgowość budżetu państwa itp. 

Dodatkowo Kaczyński,  pokazał publicznie, że:

1.Zdecydowaną większość tzw. opozycji sejmowej, z którą miliony ludzi wiązało nadzieje na zmiany,  można kupić za podwyżki uposażeń. 

2. Tzw. opozycja sejmowa ma, w zdecydowanej większości,  gęby pełne frazesów antypisowskich, lecz  jeżeli trzeba zadbać o własne portfele – pomimo kryzysu –  to znajdują  wspólny język z koleżankami i kolegami z PiS oraz Dudą.  Że, nie różnią się moralnie i etycznie od posłanek/posłów PiS czy Dudy, a występy sejmowe i medialne służą  zmanipulowaniu wyborców opozycji. Żeby ci,  znowu ich wybrali na kolejne kadencje.

3. Licha, w swojej zdecydowanej większości,  opozycja sejmowa nie jest w stanie, w sposób efektywny, stanąć na czele sprzeciwu w stosunku do rządów PiS

4. Dla takiej lichej, w zdecydowanej większości,  opozycji sejmowej nie warto się narażać podczas publicznych manifestacji czy publikacji antypisowskich w mediach społecznościowych.

II. Teraz zostawmy te podwyżki i skupmy się na innych lichych zachowaniach tzw. opozycji sejmowej  podczas 16 posiedzenia  Sejmu RP w dniu 14-08-2020r.:

  1. Podczas tego posiedzenia, odchodzący Adam Bondar Rzecznik Praw Obywatelskich składał informację o swojej działalności oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w roku 2019 wraz ze stanowiskiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Oceniał 5 lat rządów Zjednoczonej Prawicy i wskazał, że za ich rządów nasz kraj dramatycznie odszedł od ustroju demokracji konstytucyjnej.

Podczas składania przez niego informacji, ławy sejmowe, nie tylko zajmowane przez posłanki/posłów Zjednoczonej Prawicy ale przez tzw. opozycję, świeciły pustkami.           

„Bodnar mówił o problemach osób niepełnosprawnych, o nadużyciach uprawnień przez funkcjonariuszy policji, o mowie nienawiści, z którą młodzież spotyka się w internecie, przedstawiał informację o stanie przestrzegania wolności, praw człowieka i obywatela. Mówił do niemal pustej sali /„Poseł PO przeprasza za klub podczas wystąpienia RPO. Internauci: mleko się rozlało, Wirtualna Polska/.

Trzeba pamiętać, że PiS systematycznie obcinał wydatki na Biuro RPO, podczas gdy wzrastały wydatki na obsługę urzędników pisowskich.

Normalna i twarda opozycja, licznie wypełniłaby ławy sejmowe i gromkimi brawami przyjmowałaby wystąpienia Bondara, pokazując manifestacyjnie swoim wyborcom, że wspiera Go i że może na nią liczyć po odejściu z Urzędu.  Byłoby to też sygnałem  dla  pracowników merytorycznych  z Biura RPO, że po zmianie na stanowisku RPO i zmianie kadr na tzw. swoich , posłanki/posłowie opozycji pomogą im znaleźć pracę.

  • Został przedstawiony – po poprawkach Senatu RP – rządowy projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących wsparcia służb mundurowych nadzorowanych przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych oraz Służby Więziennej. Projekt zakładał, między innymi, że funkcjonariusz Policji, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej, który zamiast odejść na emeryturę po 25 latach zdecyduje się pozostać w służbie, to uzyska dodatek motywacyjny.

Ten dodatek będzie przyznawany do pensji. Po 25 latach służby w wysokości 1,5 tys. zł brutto miesięcznie, a po 28,5 latach służby w wysokości 2,5 tys. zł brutto miesięcznie.

Według danych ze strony sejmowej przyjęto część poprawek Senatu. Nie ma jednak  żadnej informacji, również medialnej, o tym, że  tzw. opozycja parlamentarna sprzeciwiła się tej ustawie. A przecież była to znakomita okazja, żeby opozycja, manifestując swój sprzeciw  przeciwko temu projektowi,  dała bardzo wyraźny sygnał wzmiankowanym służbom, że polityczne wysługiwanie się PiS i łamanie prawa skończy się w przyszłości nie tylko odebraniem przywilejów, ale i surowymi karami.  

Kilka dni wcześniej opozycja grzmi o brutalności policji i jej upolitycznieniu, a następnie nie wykorzystuje takiej znakomitej okazji do dania bardzo wyraźnego sygnału ostrzegawczego do ludzi i służb wysługujących się PiS?  Czy policjanci mogą traktować poważnie taką opozycję i jej apele?

Policjanci, w swojej masie, po kolejnych podwyżkach ze strony PiS, przestają być niechętni do wykorzystywania ich do celów politycznych.  Pieniądze robią swoje i policjanci realizują zadania  skierowane przeciwko przeciwnikom politycznym i światopoglądowym środowisk rządzących.

III. PODSUMOWANIE

1.Jak pisze Michał Danielewski „Opozycja potraktowała wyborców jak przemocowy partner: zdradziła z największym wrogiem, zrobiła burdę w mieszkaniu, wypłaciła pieniądze ze wspólnego konta, a na koniec jeszcze przekonywała, że miała dobre intencje. Zerwanych więzi z elektoratem nie da się naprawić bukietem kwiatów i jednym „przepraszam”.

https://oko.press/koniec-romansu-opozycja-zerwala-z-wyborcami/

2.Moją opinię o zdecydowanej większości sejmowej  opozycji podsumuję słowami Tuwima:

Nie powiem nawet „Pies cię jebał”,

bo to mezalians byłby dla psa.

IV. WNIOSKI

1.W nowym sejmie potrzeba nowych ludzi. Wyrazistych i ideowych. Potrafiących myśleć strategicznie w interesie Polski, a nie kierujących się głównie interesem partyjnym.

GENERALNA ZASADA: NOWE RUCHY SPOŁECZNO-POLITYCZNE  I  NOWI LUDZIE  NA LISTACH WYBORCZYCH + CI KTÓRY GŁOSOWALI PRZECIWKO PODWYŻKOM

2.W tej chwili, mamy zdegenerowany system partiokracji który przenosi się na całe życie społeczno-polityczne naszego kraju. Powoduje jego gnicie.

3.Formalnie mamy jeszcze 3 lata do wyborów parlamentarnych. Powstały nowe ruchy: Trzaskowskiego i Hołowni. Już są, i powstają nowe, środowiska antytotalitarne (na ulicach, w mediach społecznościowych) z którymi ruchy Trzaskowskiego i Hołowni powinny współpracować.

W dobie postępującej cyfryzacji, połączenie ruchów ulicznych z działaniami kształtującymi opinię społeczna za pośrednictwem Internetu   – to olbrzymi potencjał wyborczy.

Nowe Ruchy nie powinny zmarnować  tego potencjału, jak zrobiła to Lewica i Koalicja Obywatelska (czytaj PO) w wyborach parlamentarnych 2019 r. W 2016 roku, dziesiątki tysięcy kobiet, w miastach całej Polski, wyszło na ulicę, żeby zaprotestować przeciwko próbie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Był to ruch tzw. Czarnych Parasolek. W czasie tej akcji wyłoniło się wiele autentycznych działaczek. Część z nich miała problemy w pracy (zwłaszcza nauczycielki, urzędniczki) lecz na listach Lewicy czy KO, na miejscach biorących,   uznanie znalazły głównie partyjne koleżanki gwarantujące lojalność i dyscyplinę liderom partyjnym.

4.Jeżeli Rafał Trzaskowski chce, żeby jego formacja (5 września 2020 roku  ten ruch ma formalnie wystartować) odegrała istotną rolę polityczną, to musi odciąć się od Budek, Kidaw, Schetyn i tej całej ferajny od lat pętającej się po sejmowych korytarzach. Inaczej będzie to PO-BIS na którą szkoda czasu i energii. Bo tuż przed wyborami, wypełzną ci sami działacze partyjni dotychczas taktycznie wycofani i dostaną dobre miejsca na listach. I gnój polityczny będzie bez zmian.

5.Jeżeli chodzi o Lewicę, to tylko przedstawiciele partii Razem sprzeciwili się podwyżkom.   I tylko im – w mojej ocenie – warto poświęcić uwagę. Zwłaszcza, że przyjęli uchwałę mówiąca, że posłanki i posłowie RAZEM mogę mieć wynagrodzenie na poziomie 3 minimalnych pensji. Ewentualna nadwyżka, gdyby w przyszłości nastąpił wzrost uposażeń poselskich,  będzie przekazywana na cele społeczne.

Krzysztof Mróź : pisowska fikcja tzw. polskiego samochodu elektrycznego

Morawiecki opowiadał banialuki o tzw. polskim elektrycznym samochodzie osobowym.     W 2025 roku, po polskich drogach ma jeździć 1 mln polskich samochodów elektrycznych.   Są to takie same bzdury, jak 100 tys. Mieszkań+ , które miały być wybudowane do 2019 roku.  W rzeczywistości wybudowano około 900 mieszkań.

A teraz najważniejsza sprawa. Ten tzw. polski samochód elektryczny będzie zmontowany na terenie Polski, w dużej mierze z elementów zagranicznych (100% wysokiej technologii, pod nadzorem zagranicznego integratora technicznego, włoski design), ponieważ  nasz Kraj rządzony przez reżim PiS, nie ma możliwości technologicznych, finansowych i cywilizacyjnych, żeby skonstruować faktycznie polski samochód elektryczny który by, w istotnej mierze, był oparty na polskiej myśli technicznej i polskich elementach wysokiej technologii.

Technologicznie i cywilizacyjnie jesteśmy w stanie, co najwyżej, wybudować maszty z flagą, żeby trochę rodzin pisowskich dorobiło się na tym interesie.

Pamiętamy, jak przed wyborami w 2015 roku zakłamana propaganda pisowska opowiadała banialuki o tym, że Polska za rządów PO była w ruinie i że oni przeprowadzą nowoczesną reindustrializację Polski.  Jak ta nowoczesna reindustrializacja przebiega, możemy przekonać się analizując co jest polskie i zagraniczne w  tzw. polskim samochodzie elektrycznym.

Zamiast nowoczesnej reindustrializacji mamy patologię pisowsko-klerykalną, wyborcze łapówkarskie rozdawanie pieniędzy wspomagane przez  ich „drukowanie”, kreatywną księgowość budżetu państwa, rosnącą inflację. 

1.STYLIZACJA

Stylizacją zajęła się włoska firma Torino Design. Konsultantem był projektu był Tadeusz Jelec, wieloletni projektant Jaguara. Zauważyłem, w większości informacji medialnych, pewną prawidłowość. Otóż zdawkowo informowało się o włoskiej firmie, natomiast mocno podkreślało się sukcesy Polaka w zagranicznej branży motoryzacyjnej.  Odpowiem tak, przy całym szacunku dla sukcesów Rodaka za granicą, dlaczego nie był konsultantem jakiejś polskiej firmy stylizacyjnej? Bo jej nie ma, albo uznał/uznano, że nawet Jego konsultacja nic nie pomoże polskim stylistom.

Podsumowanie: to Włosi, a nie Polacy zaprojektowali wygląd zewnętrzny i wewnętrzny samochodu elektrycznego znanego pod nazwą Izera

2.INTEGRATOR TECHNICZNY
Integrator techniczny, to partner techniczny który wie jak buduje się samochody. W tym elektryczne. Informacje z 2019 roku mówiły o EDAG Engineering z Niemiec. Ostatnie informacje medialne z 28 lipca 2020 roku mówią o amerykańskiej firmie ETRAC Engineering.

Podsumowanie: pomimo, że mamy w Polsce kilka montowni zagranicznych samochodów, nie potrafimy całościowo objąć technologicznie budowę takiego samochodu. W tym elektrycznego.

3. Platforma samochodu elektrycznego

Platforma, to najprościej płyta podłogowa samochodu dające duże możliwości zabudowy uzależnionej m. innymi od rodzaju samochodu, stylistyki itp.

Opracowanie takiego podwozia /MEB/ przez Volkswagena podobno kosztowało firmę 7 miliardów dolarów. Najpopularniejsza platforma Volkswagena MQB według danych medialnych kosztowała koncern 60 miliardów euro.  To pokazuje, ile kosztuje myśl techniczna. Tymczasem PiS wydaje cynicznie pieniądze na socjalne łapówki wyborcze, zdeprawowany kościół katolicki produkujący ideologię pisowsko-klerykalną i ukrywający kościelnych pedofili, amerykański sprzęt wojskowy bez offsetu co pogłębia zapaść technologiczną. PiS  zapowiada  zakup amerykańskiej elektrowni jądrowej co da pracę patologii pisowsko-klerykalnej przy prostych pracach ziemnych i budowlanych (degenerację systemu pomocy socjalnej, niszczenie wartości pracy, wypychanie kobiet z rynku pracy na korzyść obcokrajowców opiszę w innym artykule).

W chwili obecnej nie znamy nazwy zagranicznego dostawcy platformy dla „polskiego samochodu elektrycznego”. Według doniesień medialnych są dwie firmy /nie podano nazwy /które oferują takie platformy.

Podsumowanie: Polski pod rządami reżimu pisowskiego nie stać na technologiczne,  finansowe i cywilizacyjne , zbudowaniepolskiej platformy samochodu elektrycznego.

4. Baterie do samochodu elektrycznego, systemy sterowania, multimedia

Podsumowanie: wszystko będzie zagraniczne, bo Polski pod rządami reżimu pisowskiego  nie stać na polskie technologie. Będą zagraniczne.

5. Ile polskiego, a ile zagranicznego w tzw. polskim samochodzie elektrycznym

1)Polskie jest lub prawdopodobnie będzie:

a) opowiadanie pisowskich patriotycznych bajek o tzw. polskim samochodzie elektrycznym,

b) klamki,

c)elementy plastikowe,

d) elementy gumowe,

e) szyby /prawdopodobnie/

f) tapicerka – prawdopodobnie z polskich materiałów, lecz generalnie trzeba pamiętać, że wystrój wnętrza to design włoskiej firmy Torino Design,

2)A co z karoserią? prawdopodobnie wytłoczą ją polscy pracownicy, lecz według włoskiego designu. Czyli znowu zagraniczne.

3) A co z oponami: polskie fabryki opon stały się częścią zagranicznych koncernów, ale przyjmijmy, że to polski element

4) W zakresie wysokich technologii jak i integratora technicznego wszystko jest zagraniczne -100%.

5) Polskie elementy przy bardzo dużej dozie życzliwości dla tzw. polskiego samochodu elektrycznego to góra 30%, Reszta to zagranica.

O konsekwencjach takiej importochłonności – co prawda w gospodarce polskiej jako całości, ale dotyczy to również tak istotnej inwestycji jak samochód elektryczny który ostatecznie, jeżeli to ma mieć sens, powinien być produkowany w milionach – pisze prof. Andrzej Karpiński w książce „Prawda i kłamstwa o polskim przemyśle. Polska w obliczu III rewolucji przemysłowej”.

Profesor A. Karpiński uważa, że jeżeli dominacja importu na własnym rynku wewnętrznym przekracza 50% lub dominacja importu w zaspokajaniu zapotrzebowania danego kraju i własnego popytu na wyroby   przemysłów wysokiej techniki i nowoczesne technologie pokrywa mniej niż 25% – to dany kraj należy zaliczyć do krajów o modelu o pół czy quasi kolonialnym.

A teraz porównajmy to co powiedział Profesor z tzw. polskim samochodem elektrycznym.

Mówi się też o eksporcie tzw. polskiego samochodu elektrycznego. A czym my będziemy konkurowali z innymi, tego samego typu, zagranicznymi samochodami, jeżeli to składak w dużej mierze z zagranicznych części?

Oczywiście kosztami pracy zwykłych pracowników montażystów /układ pisowski sam się bardzo dobrze wyżywi/. Później, ci zwykli ludzie będą dostawali socjal od pisowskiego reżimu /z naszych podatków/ jako uzupełnienie pensji. Tak gnije nasz kraj pod rządami PiS.

Jak pisze profesor Andrzej Karpiński, dalsze konkurowanie niską płacą a nie nowoczesnymi technologiami, to już nawet nie tzw. pułapka średniego dochodu, ale pułapka niskiego dochodu.

Krzysztof Mróź: Czy Konfederacja pomoże Dudzie – analiza powyborcza/dane z 99,77% komisji/

1.Dynamika sondażowa dotycząca I tury wyborów  dwóch kandydatów, Rafała Trzaskowskiego i Andrzeja Dudy, w okresie od 3 czerwca 2020 roku do 26 czerwca 2020r.

Wykorzystano sondaże wyborcze opracowane przez 8 firm które w tym okresie opracowały łącznie 28 sondaży.

2.Wykluczono 2 sondażownie:

1)rządowy CBOS który dał Trzaskowskiemu tylko 20% a Dudzie 45%.

2) Maison&Partners który dał Trzaskowskiemu 28,2% a Dudzie tylko 33,1%.

Podsumowując wyniki tych sondaży należy jednoznacznie stwierdzić , że Rafał Trzaskowski uzyskał maksymalnie to co mógł uzyskać, mając za konkurentów Hołownię, Biedronia,  Kosiniaka – Kamysza oraz trochę planktonu prezydenckiego.

Paradoksalnie, Kosiniak-Kamysz podbierał mu również elektorat wielkomiejski bo w Warszawie w poszczególnych dzielnicach miał od 1,5 do 2,5% głosów.

Podobnie Duda uzyskał maksimum co dawały mu sondaże.

Ani wyborca Trzaskowskiego , ani tym bardziej Dudy nie powinien być zmartwiony ani też uradowany osiągniętym wynikiem. To wszystko ujęły sondaże.  Nie było żadnej niespodzianki.

2.Andrzej Duda ma wyborczą poduszkę ochronna w wysokości 13,33% nad Rafałem Trzaskowskim, ale praktycznie jest bez rezerw wyborczych które  posiada Trzaskowski,

Jak pokazują ostatnie sondaże wyborcze, jeden  z 24-26.06.2020r. (Pollster) daje przewagę Trzaskowskiemu  0,65% przy niezdecydowanych 8,69% , a drugi  z 28-06-2020r. (Kantar) gdzie Duda wygrywa wielkością 0,7% przy niezdecydowanych 9,9%.

To pokazuje, że sztab Dudy musi zdecydowanie szukać rezerw wyborczych.

Po stronie wyborców Rafała Trzaskowskiego pojawiła się obawa, że wyborcy Bosaka (Konfederacji) gremialnie poprą Andrzeja Dudę. Powiem, z pełną odpowiedzialnością za słowa, że jeżeli już,  to co najwyżej 25% jego wyborców, część zagłosuje na Rafała Trzaskowskiego. Pozostali pozostaną w domu i to, między innymi, z niżej podanych powodów:

1.Konfederacja twardo prezentuje się jako jedyna prawicowa narodowa partia o nastawieniu nacjonalistycznym,

2.Występuje przeciwko:

1) pisowskim łapówkom socjalnym. W czerwcu złożyła w sejmie,  kpiąc z pisowskiego socjalu, wniosek  do Tarczy 4.0, żeby do art.41 dodać art. 41a w brzmieniu „ Żeby wszyscy byli zdrowi, piękni i bogaci, a Pani Minister Emilewicz, aby miała własny helikopter do rozrzucania pieniędzy nad Polską na każde wezwanie” ,

3) obecności wojsk USA na terenie Polski,

4) bezradności pisowskiego rządu wobec narastającego nacjonalizmu ukraińskiego /banderyzm/

5) potencjalnym roszczeniom majątkowym środowisk żydowskich /S 447/

3.Konfederacja, opowiadała się, bezskutecznie,  za  przywróceniem treści rządowej nowelizacji ustawy o IPN z 2018 r. Jak to formalnie określono, jej celem było przeciwdziałanie fałszowaniu polskiej historii w Polsce i na świecie. Wprowadzała ona m.in. karę pozbawienia wolności za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za np. ludobójstwo popełnione na Żydach w czasie II wojny światowej. Wspomniane sankcje zostały wycofane w 2018 roku przez rząd i parlament.

A przy okazji przypomnę, że negocjacje w sprawie ustępstw strony polskiej  w tej ustawie prowadzono, jak podały media izraelskie, w siedzibie Mosadu Glilot, na północ od Tel Awiwu.   

Osobiście uważam, że dla części działaczy Konfederacji będzie trudno  zagłosować na Dudę  ze względów psychologicznych, ponieważ widza, że posłowie PiS obchodzą Chanukę w  Sejmie RP. A także  powiązań rodzinnych  Prezydenta RP.

4.Tzw. media narodowe, atakują  ostro Konfederację jako konkurenta na prawej  stronie sceny politycznej.

5.Podsumowaniem niech będzie oświadczenie liderów Konfederacji, że nie zagłosują na żadnego z dwóch kandydatów.

Wnioski:

  1. Żadnych  negatywnych wzajemnych komentarzy między wyborcami antypisowskim. Ci którzy to robią, traktować jako pisowskich trolli i usuwać z grup.
  2. Dosyć żalów i popłakiwań nad tzw. ciemnym ludem który sprzedał się za 500+. Jest to kontrproduktywne. Zwykła strata czasu, a mamy tylko 2 tygodnie.  Ten czas należy poświęcić  do zdecydowanego zwalczania propagandy pisowskiej w mediach społecznościowych.

A teraz taka refleksja.

Lud podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej posyłał na gilotynę światłych arystokratów, burżua, filozofów, polityków którzy obalali ancien regime w imieniu tego deifikowanego ludu. 

A  co powiedzieć  miała, w pewnym momencie historii, rewolucyjna inteligencja rosyjska która wcześniej szła w lud żeby wzniecać rewolucje?

W okresie postania styczniowego oba stronnictwa Białych i Czerwonych zastanawiały się jak pobudzić ducha narodowego w ludzie włościańskim. Nawet w styczniu 1863 roku wydany został manifest o planowanym uwłaszczeniu.  I nadal deliberowano o polskim ludzie , aż batiuszka car Aleksander II uwłaszczył polskich chłopów , a urzędnicy carscy powiedzieli im, że jak przyjdą z powstania ich panowie to im to wszystko odbiorą. I chłopi się uaktywnili. Oczywiście zupełnie niepatriotycznie.

Wyróżnione

Zasadnicze powody organizacyjne i psychologiczne, które nigdy nie pozwolą wygrać opozycji w powszechnych wyborach korespondencyjnych organizowanych przez PiS

1.Wyborcy opozycji intuicyjnie zrozumieli, że nie ma szans na uczciwe wybory i że, po wrzuceniu karty wyborczej dotyczącej kandydata opozycyjnego ze skrzynki pocztowej wyłoni się Duda. Dlatego masowo zaczęli odmawiać udziału w farsie wyborczej.

Zdecydowana większość wyborców opozycji ma świadomość, że rządząca Polską pisowska mafia polityczna nie może dobrowolnie oddać władzy, bo wie, że czekają ją procesy karne i konfiskata majątków.  Mandat wyborczy nie daje prawa do bezprawnego i bezkarnego łamania Konstytucji, kodeksu karnego i cywilnego. A także innych ustaw.

O ile wybory tradycyjne, dają sporą możliwość zapobieżeniu sfałszowaniu wyborów, nawet pod rządami tej przestępczej mafii, to wybory korespondencyjne takiej szansy nie dają. Zresztą już w sieci pojawiły się wzory kart do głosowania z pieczątkami, za które nikt nie chce wziąć odpowiedzialności i informacje o wycieku pakietów wyborczych (nie można wykluczyć tzw. ustawki pisowskich służb i urzędników, żeby ci mieli  okazję zrzucić fałszerstwa na tzw. nieznanych sprawców).

Daje temu wyraz, nawet Państwowa Komisja Wyborcza, gdzie w jej nowym składzie jest siedmiu (na dziewięcioosobowy skład) przedstawicieli PiS.

PKW dwukrotnie, w komunikatach, stwierdziła, że organizowanie wyborów w maju z powodu epidemii koronawirusa nie da się przeprowadzić, a jeśli się odbędą to nie będą odzwierciedlały woli Polaków.

W dniu 28 kwietnia 2020 roku podczas wystąpienia w Senacie, przewodniczący PKW sędzia Sylwester Marciniak zaznaczył, że z jego punktu widzenia jest tyle zastrzeżeń wobec wyborów korespondencyjnych, że obawia się, iż w pełnym zakresie nie uda się przeprowadzić wolnych wyborów.

2.Opozycja nie ma praktycznie żadnej kontroli nad swoimi oddanymi głosami i to przynajmniej z dwóch powodów:

1)PiS, na podstawie ustawy z 6 kwietnia 2020 roku (jeszcze nie weszła w życie, i może nie przejść w sejmie po sprzeciwie Senatu, o ile sprzeciwią się temu posłowie Jarosława Gowina) odebrał uprawnienia do organizowania głosowania od Państwowej Komisji Wyborczej (tylko ogłosi wyniki) i zlecił organizację wyborów, między innymi: formalnie Jackowi Sasinowi szefowi Ministerstwa Aktywów Wyborczych, a w rzeczywistości karty wyborcze i ich wydruk nadzoruje Mariusz Kamiński Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, koordynator służb specjalnych.

Tak więc karty wyborcze po wydrukowaniu będą przez pewien czas wyłącznie w rękach urzędników PiS i nie będziemy wiedzieli ile ich sobie zostawią, tak, żeby mogli, nawet przy pełnej, bezprecedensowej, mobilizacji zwolenników opozycji, „wyprodukować” głosy poparcie dla Dudy.

 Podczas normalnych wyborów w każdej komisji wiadomo, ile dostarczono kart do głosowania, ile z nich wykorzystano, ile zostało niewykorzystanych. Z każdej brakującej karty trzeba się tłumaczyć i to pod obstrzałem członków komisji i mężów zaufania należących do różnych ugrupowań. Kilkakrotnie byłem członkiem komisji obwodowych, w tym jako przewodniczący.

Tutaj, nie znamy liczby kart, do głosowania które pozostaną w rękach zaufanych urzędników pisowskich i/lub służb cywilnych i wojskowych związanych z PiS.

Te karty wypełnione ze wskazaniem na Dudę mogą być dostarczone do gminnej/dzielnicowej komisji w przypadku dużej mobilizacji wyborców związanych z kandydatami opozycyjnymi.

Pamiętajmy, że tych skrzynek do których ma się wrzucać pakiety będą pilnowały służby związane z PiS.

2) I dochodzimy do Poczty Polskiej SA, której szefem, przed wyborami korespondencyjnymi, został wiceminister Obrony Narodowej związany z PiS. Należy pamiętać, że jest to jednoosobowa spółka Skarbu Państwa i w przypadku różnych zagrożeń jedna z pierwszych do zmilitaryzowania.

Poczta Polska SA to nie tylko jednolity wystrój, generalnie młodzi i uprzejmi pracownicy, książki, prasa, słodycze itp.

To także sortownie, tajne kancelarie

To uprawnienia urzędów skarbowych, celnych, policji, służb cywilnych i wojskowych do przeglądania przesyłek. Jeżeli ktoś sądził, że to skończyło się z okresem PRL to jest mocno naiwny.

Do przeglądania przesyłek listowych przygotowane jest również wojsko, bo w przypadku konfliktu możliwość korzystania przez żołnierzy frontowych z telefonów komórkowych zostanie mocno ograniczona.  Bo czym to grozi, przekonali się Ukraińcy w Donbasie  gdy świetny elektroniczny wywiad rosyjski rozpoznawał, na podstawie rozmów przez komórki położenie jednostek ukraińskich, a informacje żołnierzy ukraińskich przekazywane rodzinom, a następnie rozpowszechnione,  powodowały masowe dezercje z jednostek ukraińskich mających udać się na front.

3. Tajność wyborów, a zgnojona mentalnie i zastraszona – epidemią i rygorami – znaczna część polskiego społeczeństwa.

Formalnie jest zapewniona tajność wyborów, że względu na dwie oddzielne koperty i rozdzielenie, dla komisji gminnych/dzielnicowych, danych personalnych od   głosu na kandydata, ale w jednym pakiecie jest zarówno oddany głos jak i dane personalne głosującego.

Obywatele mogą się obawiać, że bezkarnie łamiąca prawo pisowska mafia polityczna może wybiórczo kontrolować takie pakiety wyborcze. A że nie wiadomo kogo mogą skontrolować, to większość się boi, i dla spokoju, jeżeli już poszłaby głosować to prawdopodobnie zagłosuje na Dudę.

A że, mają czego się bać, bo widzą jak postępuje pisowska mafia, niech świadczy to, co przygotowano przy okazji tzw. Tarczy 3.0.

Żeby zniszczyć do końca niezależnych prokuratorów, PiS dołączył do Tarczy 3.0 przepisy, bez żadnego logicznego uzasadnienia, bo te Tarcze dotyczą zupełnie czegoś innego, praktycznie całkowicie niszczące, i tak już bardzo kaleki, samorząd prokuratorów >>https://oko.press/ziobro-pod-oslona-wirusa-robi-zamach-na-samorzad-prokuratorow/

Czy ktoś na poważnie sądzi, że pisowska mafia, przeprowadzi uczciwe wybory korespondencyjne?

4. PROPOZYCJE DLA OPOZYCJI PARLAMENTARNEJ W WYBORACH KORESPONDENCYJNYCH

Opozycja partii parlamentarnych wspólnie powinna:

  1. Wycofać swoich kandydatów z wyborów korespondencyjnych
  2. Wydać oświadczenie, że nie będzie respektować się wyboru Dudy na Prezydenta RP
  3. Wystąpić do UE (a także władz poszczególnych państw) oraz władz USA, żeby nie uznawali korespondencyjnego wyboru Dudy na prezydenta RP. Dodatkowo, kanałami dyplomatycznymi USA powinny być powiadomione, że w przypadku uznania wyboru Dudy i udzielenia azylu politycznego kierownictwu grupy pisowskiej, opozycja nie będzie importowała broni amerykańskiej i gazu skroplonego.

Dokona też resetu stosunków dyplomatycznych z Rosją z pełnymi tego konsekwencjami.

W przypadku Chin, Polska otworzy się na Nowy Jedwabny Szlak, i to wbrew działaniom USA, które chcą w Polsce zablokować bardzo ważną jego odnogę.

 4. Utworzyć wspólny Komitet Koordynacyjny i we współpracy z opozycyjną częścią Senatu RP uzgadniać wspólnie projekty ustaw, poprawki do sejmowych ustaw pisowskich.

 5. Przedstawiciele Komitetu Koordynacyjnego powinni uczestniczyć w protestach społecznych i współpracować z przywódczyniami/przywódcami strajków.

 6. Komitet Koordynacyjny powinien wydać komunikaty skierowane do:

a) wojska i służb porządkowych, że w przypadku tłumienia protestów społecznych skierowanych przeciwko rządom PiS zostaną pozbawieni emerytur i majątków. Szczególnie mocny przekaz powinien pójść do WOT.

b) sędziów i prokuratorów związanych z PiS z przekazem jak wyżej.

c) posłanek i posłów PiS oraz władz regionalnych PiS, że w przypadku wystąpienia przeciwko grupie Kaczyńskiego, nie będą pociągani do odpowiedzialności karnej i nie nastąpi konfiskata majątków.

GRUPA PISOWSKICH NIEUDACZNIKÓW DOPROWADZIŁA DO KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ

Komentarz: zdegenerowany pisowski reżim pisowsko-katolicki wykorzystując wojnę na Ukrainie ponownie twierdzi, że za katastrofą smoleńską stoi Rosja i katastrofę nazywa zamachem. Opozycja, która ściga się z reżimem pisowskim w antyrosyjskości, wpadła w pułapkę bo boi się otwarcie powiedzieć, że do katastrofy smoleńskiej  doprowadziła grupa pisowska z Kancelarii Prezydenta RP, innych pisowskich środowisk, oraz  usłużnych wojskowych, antyszambrujących w przedpokojach Lecha Kaczyńskiego.

Przypominam tekst z 20.04.2020r.

…..  …

I. DO KATASTROFY DOPROWADZIŁA GRUPA PISOWSKA Z KANCELARII PREZYDENTA RP ,INNYCH PISOWSKICH ŚRODOWISK ,ORAZ USŁUŻNYCH WOJSKOWYCH ANTYSZAMBRUJĄCYCH W PRZEDPOKOJACH LECHA KACZYŃSKIEGO.

1.Organizowanie wylotu do Smoleńska przejęła całkowicie Kancelaria Prezydenta RP, która beztrosko nie zwracała uwagi na możliwość dojścia do katastrofy lotniczej z powodu nagromadzenia się błędów – przedstawionych w dalszej części artykułu. Zwyczajnie się tym nie interesowała.

Bo, jeżeli nawet część grupy pisowskiej wiedziała o tych błędach, to dopuszczenie do lotu, nie da się wyjaśnić zwykłą pisowską głupotą. Część polityków pisowskich, zresztą nie poleciała z Lechem Kaczyńskim. 

Wyłączność Kancelarii Prezydenckiej była sprzeczna z uchwaloną w 2009 roku „Instrukcją organizacji lotów statków powietrznych o statusie HEAD”, gdzie taki lot powinny organizować, wspólnie ze sobą współpracując, dwie kancelarie tj. Prezydencka i Premiera.

2.Ponieważ jednak istniał silny konflikt polityczny na linii PiS (Prezydent RP) i PO (Premier RP), a ludzie Lecha Kaczyńskiego bardzo wyraźnie chcieli przejąć kontrolę nad organizacją lotu do Smoleńska, to Kancelaria Premiera ustąpiła. Pamiętano tam o głośnym konflikcie z 2008 roku, gdy rząd Donalda Tuska nie udostępnił Lechowi Kaczyńskiemu samolotu na szczyt Unii Europejskiej w Brukseli. Tusk tego później żałował i nazwał to swoim „największym błędem”.

A wyobraźmy sobie, że doszłoby do sporu kompetencyjnego przy okazji 70 rocznicy mordu katyńskiego? 

3. TAK LECH KACZYŃSKI I JEGO AKOLICI ROZPOCZĘLI BAL NA TITANICU.

II. ZAŁOGA SAMOLOTU TU 154M, NIE BYŁA KOMPETENTNA, ŻEBY WYSTARTOWAĆ Z OKĘCIA, PILOTOWAĆ SAMOLOT KTÓRY MIAŁ STATUS HEADI LĄDOWAĆ NA PRYMITYWNIE WYPOSAŻONYM LOTNISKU SMOLEŃSK PÓŁNOCNY. JEJ UPRAWNIENIA SFAŁSZOWANO.

1.Kapitan Arkadiusz Protasiuk, miał bardzo skromne doświadczenie jako pierwszy pilot. Przeszedł przyśpieszony kurs pilotażu Tu-154M. Jak ustalili biegli, kapitan Protasiuk nie miał nawet prawa podejść do przyśpieszonego szkolenia, ponieważ nie zdobył drugiego stopnia pilota wojskowego, uprawniającego do podjęcia przyśpieszonego szkolenia. Podczas szkolenia nie wykonał wszystkich przewidzianych w programie ćwiczeń.

Ba, kapitanowi Arkadiuszowi Protasiukowi nadano uprawnienia do sterowania tupolewem, fałszując  lot egzaminacyjny. Pilotował generalnie  przy bezchmurnym niebie (widzialność do 10 km), ale w papierach zmieniono warunki na lot z widzialnością 800 m.

2.Drugi pilot Robert Grzywna, nie odbył nawet minimalnej liczby lotów na Tu 154M i nie powinien być członkiem załogi.

3.Nawigator Robert Ziętek też nie powinien lecieć, ponieważ nie odbył stosownych   ćwiczeń (czas nalotów na Tu 154M zero godzin i zero minut).  

4.Jedynie technik pokładowy Andrzej Michalak, miał prawo lecieć Tu 154M, bo posiadał pełen zestaw uprawnień.

III. CZY PSYCHOTYCZNE ZACHOWANIE LECHA KACZYŃSKIEGO W 2008 R. PODCZAS LOTU DO GRUZJI I WYDARZENIA W SAMEJ GRUZJI WYKASTROWAŁY PSYCHICZNIE PILOTÓW LECACYCH w 2010R. DO SMOLEŃSKA?

1.Prezydent Lech Kaczyński, z przywódcami Litwy, Łowy, Estonii i Ukrainy, leciał w dniu   12-08-2008r. do Gruzji, do której, po nieudanym gruzińskim ataku na Osetię, weszły wojska rosyjskie pomagające Osetii i Abchazji.

Dowódcą samolotu był kpt. Grzegorz Pietruczuk, drugim pilotem Arkadiusz Protasiuk (późniejszy dowódca samolotu, który rozbił się w Smoleński). W załodze był też Robert Grzywna (jako nawigator) który zginął z Protasiukiem.

Ze względu na toczące się walki, lot miał się odbyć do Ganji w Azerbejdżanie a stamtąd delegacja miała udać się samochodami do Tbilisi.

Jednak podczas międzylądowania w Symferopolu na Krymie, Lech Kaczyński, a także jego urzędnicy, żądali wchodząc do kokpitu, żeby kpt. Grzegorz Pietruczuk leciał bezpośrednio do Tbilisi, nad terenem walk. Dodatkowo, polski samolot nie miał zgody dyplomatycznej na taki przelot. Zresztą wiemy jak to się mogło skończyć, bo pamiętamy tragedię samolotu malezyjskiego skierowanego cynicznie przez władze Ukrainy nad teren walk w Donbasie.

Jednym z argumentów było to, że my Polacy musimy wyprzedzić w przybyciu do Tbilisi prezydenta Francji Sarkozego, który był głównym mediatorem między Rosja a Gruzją. I z którym liczył się prezydent Putin. To pokazuje stopień pisowskiego zidiocenia.

Ponieważ kpt. Grzegorz Pietruczuk odmówił bezpośrednio Lechowi Kaczyńskiego, to w rozpoczęły się interwencje w MON. Kpt. Grzegorz Pietruczuk rozmawiał również z gen. Załęskim Dowódcą Wojsk Lotniczych który próbował Go nakłonić do zmiany decyzji, a jak nie wyraził zgody to chciał, żeby II pilot Arkadiusz Protasiuk zastąpił go za sterami samolotu. Kapitan Grzegorz Pietruczuk   odpowiedział, że to niemożliwe, ponieważ Arkadiusz Protasiuk nie jest w pełni wyszkolony na dowódcę samolotu Tu 154M.

Później pisowcy nazywali Grzegorza Pietruczuka tchórzem, miał sprawę w Prokuraturze Wojskowej. Na szczęcie rządzili wtedy PO – PSL, bo gdyby to była mafia pisowska, to Grzegorz Pietruczuk  miałby bardzo poważne problemy.

2.Trzeba też pamiętać o innym incydencie, co prawda nie związanym z lotnictwem, ale pokazującym psychikę Lecha Kaczyńskiego. W kilka samochodów, z ochroną, ówczesny  prezydent Gruzji Saakaszwili   i Lech Kaczyński ruszyli pełnym gazem, tak jakby chcieli przerwać granicę, w kierunku granicy Gruzji z prorosyjską Osetią Północną. Padły strzały pograniczników osetyjskich. Na szczęście nic się nie stało. Później Kaczyński z Saakaszwilim oskarżali Rosję, że chciała zabić prezydenta państwa należącego do NATO. Oczywiście, podniosły się w Polsce głosy kwestionujące poczytalność Lecha Kaczyńskiego, który mógł wywołać zbrojny konflikt między NATO a Rosją – więc strona pisowska zaczęła tworzyć wersję, że to była tzw. ustawka Saakaszwilego, a strona polska nic o tym nie wiedziała.

Ciemny lud smoleński może w to wierzyć, ale przecież nie My?

3. Czy można się dziwić, że załoga Tu 154M lecąca w kwietniu 2010 r. do Smoleńska, pomimo, że była świadoma, że widoczność się dramatycznie pogarsza (początkowo 400 a później 200 metrów), jak również informacji o coraz gorszej pogodzie otrzymywanych od białoruskiego kontrolera z Mińska, od polskiej załogi Jaka – 40 – zdecydowała się lądować?

A nie powinni lądować, przy widoczności mniejszej niż 1 500 metrów. A uwzględniając przeciętne wyszkolenie?

Zwłaszcza, że dyrektor protokołu dyplomatycznego na komentarze załogi, że podejmą próbę podejścia, ale może się to nie udać – odpowiedział, że będzie się próbowało do skutku.

Do kokpitu pilotów często wchodziły osoby postronne. Jak zbliżano się do Smoleńska to do kokpitu wszedł – według niektórych ekspertów –   dowódca sił powietrznych (gen. Błasiak) który zachęcał do lądowania.

UWAGA: tym którzy twierdzą, że gen. Błasika nie było w kokpicie i, że to nie on kazał lądować, odpowiem tak: Generał Błasiak, który był dobrym pilotem (klasa mistrzowska), powinien mieć jaja, żeby wejść do kokpitu i po zorientowaniu się w sytuacji pogodowej i przeciętnej jakości wyszkolenia pilotów, natychmiast wydać polecenie odejścia na inne lotnisko.

Niezależnie, czy gen. Błasiak był w kokpicie i namawiał do lądowania, czy nie był, to widząc pogarszająca się pogodę nie pomógł pilotom odlecieć na lotnisko zapasowe. Nie jest to przykład postawy, z której polskie siły zbrojne powinny być dumne.

IV. INNE BŁĘDY KTÓRY DOPROWADZIŁY DO KATASTROFY

1.Załoga leciała bez zapoznania się z aktualnymi schematami i procedurami obowiązującymi na lotnisku Smoleńsk Północny, co skutkowało,  m. innymi,  tym, że plan lądowania zakładający, że jeżeli coś pójdzie nie tak, to piloci nacisną czerwony guzik na wolancie Tupolewa i samolot automatycznie odejdzie do góry – nie wypalił. Bo nie mógł.

Rzecz w tym, że kapitan Protasiuk co prawda tuż przed katastrofą nacisnął ten guzik, ale samolot    nie odleciał, bo na lotnisku nie było systemu ILS (Instrument Landing System) bez którego ten system nie działał. Paranoiczny brak rozpoznania lotniska, które było nieczynne i tylko okazyjnie wykorzystywane do przyjmowania samolotów. W 2010 roku lotnisko Smoleńsk Północny  nie było uwzględnione w AIP Federacji Rosyjskiej. Planowano jego remont.

2. Prognozę pogody, zgodnie z instrukcją HEAD, załoga powinna brać z Centrum Hydrometeorologii Sił Zbrojnych RP – a ta wskazywała na dużo gorszą niż pogodę niż przekazaną przez od dyżurnego meteorologa lotniska wojskowego Warszawa-Okęcie.  

Jednak załoga nie upewniła się o źródle pochodzenia prognozy i w rezultacie, przy podjęciu decyzji o wylocie, kierowano się dużo łagodniejszą prognozą pogody.

Gdyby kierowano się prognozą pogody z Centrum, to uwzględniając słabe wyszkolenie pilotów – Ci nie mieli prawa wystartować.

3. Zrezygnowano z tzw. liderów, czyli wskazanych przez Rosjan nawigatorów znających lotnisko, których powinni oddelegować na pokłady polskich samolotów. Według sekretarza ambasady w Moskwie Grzegorza Cyganowskiego, akurat na tę podróż Rosjanie chcieli go nam przekazać. Ale przecież leciały, co prawda słabo wyszkolone, ale polskie „Debeściaki”, więc   po co im jakiś „Ruski” w kabinie pilotów. Zwłaszcza, że tym samolotem miał lecieć psychotyczny rusofob Lech Kaczyński.

Na dodatek tylko kapitan Protasiuk znał potocznie język rosyjski, lecz prawdopodobnie nie zrozumiał poniższych poleceń:

1)Posadka dopolnitiel’no, 120, 3 metra 

Ta instrukcja mówi, że wydano zezwolenie na podejście, nie na lądowanie   

(dosłownie tłumaczy się jako „lądowanie WARUNKOWE”) oraz, że wiatr na   pasie wieje z kierunku 120 z prędkością 3 metry na sekundę. Innymi słowy, „posadka dopolnitiel’no” mówi, że odpowiednika angielskiego CLEAR TO LAND, czyli zezwolenia na lądowanie, nie wydano, i że ewentualnie zostanie dodatkowo wydane na wysokości MDA.

2)Gorizont 101! 

Instrukcja „Gorizont 101!” oznacza „zatrzymaj opadanie” lub „przejdź do lotu poziomego” i została wydana na wysokości samolotu nad ziemią, z której w przypadku natychmiastowej reakcji załogi można było jeszcze uratować samolot i pasażerów. Pozostała zignorowana, najprawdopodobniej nie zrozumiana.

Szczegółowo można przeczytać >>>    https://natemat.pl/blogi/pawelartymowicz/189619,propozycja-prosby-do-prokuratory-smolenskiej

4. Grafik wizyty w Katyniu Lecha Kaczyńskiego był tak napięty, że praktycznie wszelki odlot na lotnisko zapasowe lub do Moskwy (a później przyjazd samochodami do Katynia) spowodowałby spóźnienie Lecha Kaczyńskiego do Katynia. Totalny bałagan i brak pisowskiej odpowiedzialności, który skończył się katastrofą.

V.POTENCJALNA ODPOWIEDZIALNOŚC ROSJAN ZA KATASTROFĘ

Twierdzi się, że Rosjanie nie powinni wyrazić zgody na lądowanie w takich warunkach, rzecz w tym, że:

1.Rosjanie obawiali się, że zamknięcie lotniska, przed samolotem którym leciał Lech Kaczyński, spowoduje, że Kancelaria Prezydencka rozpocznie histeryczną kampanię antyrosyjską. A był to okres, gdy prezydent Putin sądził, że jest możliwość pozytywnego  unormowania stosunków polsko-rosyjskich.

2.Nikt normalny, a w tym Rosjanie, nie mógł sądzić, że wizyta w Smoleński będzie tak beznadziejnie przygotowana przez stronę pisowsą. Zwłaszcza, że polskie lotnicze orły miały na amerykańskich maszynach strącać tych „przebrzydłych Ruskich”.  A tu z prezydentem i częścią polskiej wierchuszki politycznej, lecą słabi piloci. I trochę wystraszeni presją?

VI.PODSUMOWANIE

Nie określam sposobu organizowanie wylotu do Smoleńska przez Kancelaria Prezydenta RP mianem burdelu, bo te przedsiębiorstwa są zbyt dobrze zorganizowane i funkcjonujące. Byłoby to też obrazą dla pracujących tam pań (czasem panów).

Bloger Adnovum o manipulacjach ukraińskich i natowskich służb w sprawie katastrofy MH-17 na Donbasie i próbach ukrycia śladu prowadzącego w stronę banderowskiej Ukrainy

„Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przerobiła nagranie rozmów przedstawionych jako dowód w sprawie katastrofy MH-17 na Donbasie”– poinformował starszy śledczy ds. ekspertyzy cyfrowej, Akash Rosen z malezyjskiej firmy OGIT Forensic Services.

Informacja o tej kluczowej sprawie w wyjaśnieniu przyczyn i okoliczności katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego lotu MH-17 nad wschodnią częścią Donbasu, do której doszło w dniu 17 lipca 2014 roku, w momencie gdy jasne już było że siły ukraińskiej operacji ATO przegrywają swoją walkę z powstańcami, ukazała się w najnowszym filmie dokumentalnym holenderskiego reżysera Maxa van der Werfa, pt. „MH17 – Call for Justice” („MH17- Wezwanie do Sprawiedliwości):

„Przeredagowano. Poziom szumów różni się od tego audio tracku. Tu niżej, tam wyżej. A tutaj możecie zobaczyć tak dużo wyciętych elementów. To jasne, można to zobaczyć – brakujące audio”– wyjaśnił starszy śledczy ds. ekspertyzy cyfrowej Akash Rosen z malezyjskiej firmy OGIT Forensic Services

Podobnego zdania jest niemiecki specjalista ds. ekspertyz cyfrowych, Norman Ritter, który potwierdził słowa Akash Rosena, zauważając, że rozmowy telefoniczne zostały podrobione przy pomocy dziewięciu oddzielnych manipulacji.

Autor filmu, Max van der Werf zwrócił uwagę na fakt, że szef Narodowej Służby Dochodzeń Kryminalnych Holandii Wilbert Paulissen oświadczył na konferencji prasowej 18 czerwca br., że źródłem tych zmanipulowanych nagrań była Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

Reżyser filmu, Max van der Werf przedstawił w nim kilku świadków z Donieckiej Republiki Ludowej, w wym Aleksandra z miejscowości Torez i Walentinę Kowalenko ze wsi Krasnyj Oktiabr.

Świadek Aleksander opowiedział, że sprzęt rakietowy, który zdaniem wspólnej grupy śledczej został dostarczony przez ukraińsko-rosyjską granicę 17 lipca, znajdowało się w Torez na dzień lub dwa dni przed katastrofą samolotu. Aleksander nie potwierdził, także że jest pewny, iż był to system „BUK”.

Natomiast Walentina Kowalenko wskazała dokładny kierunek, z którego wg. niej leciał pocisk wystrzelony w kierunku malezyjskiego samolotu, co doprowadziło do jego katastrofy. A więc Walentina Kowalneko, która mieszka w odległości niespełna dwóch kilometrów od miejsca katastrofy opowiedziała, że rakieta leciała od strony wsi Stepanowka, która znajdowała się pod kontrolą ukraińskich żołnierzy.

W filmie wystąpił też szef operacji Rady Bezpieczeństwa Narodowego Malezji, pułkownik Mohamad Sakri, który ujawnił, że służby wojskowe jego kraju prowadziły tajną operację w celu odzyskania „czarnych skrzynek” lotu MN-17.

„Rozmawiałem z premierem (byłym premierem Najibem Razakiem- dopisek mój). Kazał mi natychmiast udać się na miejsce wypadku”– powiedział pułkownik Mohamad Sakri.

Ujawnił on też, że po przybyciu malezyjskich funkcjonariuszy do Kijowa władze ukraińskie zamknęły im dostęp do miejsca katastrofy.

„Nie pozwolono nam tam pojechać, potem wziąłem małą grupę, aby opuścić Kijów i potajemnie udać się do Doniecka”– wyjaśnił pułkownik Sakri.

Wyjaśnił, że spotkał się tam z przedstawicielami administracji Doniecka, na czele z ówczesnym szefem DRL, Aleksandrem Borodajem. Pułkownik przybył do Doniecka jeszcze przed przedstawicielami z Australii, Holandii i Ukrainy i otrzymał w dniu 22 lipca 2014r. od władz powstańczych „czarne skrzynki” samolotu MH-17.

W filmie jako dowód pokazano jako dowód dokumenty podpisane przez pułkownika Sakri i ostemplowane przez Narodową Radę Bezpieczeństwa Malezji, które potwierdzają fakt transferu „czarnych skrzynek” do Malezji.

SMM OBWE (The OSCE Special Monitoring Mission to Ukraine) zwróciło się do rządu Malezji o przekazanie „czarnych skrzynek”, ale odmówiono. Po tym, agenci FBI przyszli do niego z tą samą prośbą. W Kijowie władze ukraińskie „próbowały zmusić do zwrotu czarnych skrzynek”– dodał pułkownik Sakri. W rezultacie tej odmowy „czarne skrzynki” z samolotu MH-17 zostały pozostawione w rękach malezyjskich specjalistów.

Premier Malezji, Mahathir Mohamad w wywiadzie dla autorów filmu stwierdził, że Stany Zjednoczone, Holandia i Australia nie są zainteresowane ustaleniem prawdziwej przyczyny katastrofy.

„Nie interesują ich prawdziwe przyczyny wypadku i kto był odpowiedzialny, ale już zdecydowali, że to powinna być Rosja. Nie możemy zaakceptować takiej postawy” powiedział Mohamad.

Premier odpowiedział również na pytanie, dlaczego Malezja nie została włączona do zespołu dochodzeniowego przez sześć miesięcy.

„To jest niesprawiedliwe i niezwykłe. To był nasz samolot, w którym lecieli Malezyjczycy, oni też zginęli. Tak więc, oczywiście, Malezja powinna być pierwszym krajem, który weźmie udział w dochodzeniu (…) Ale po prostu nas ignorowali”– dodał premier.

Dodam, że wcześniej światowe media informowały o tym, jakoby to strona malezyjska zakłócała proces prowadzonego dochodzenia w sprawie ustalenia przyczyn, okoliczności odpowiedzialnych za doprowadzenie do katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego MH-17.

Wspólny zespół dochodzeniowy 19 czerwca br. na zwołanej specjalnej konferencji prasowej wskazał jako podejrzanych o doprowadzenie i udział w katastrofie MH-17, cztery osoby. Wśród nich jest trzech Rosjan i jeden Ukrainiec. Ich proces rozpocznie się 9 marca 2020 roku.

W śledztwie tym ustalono, że malezyjski Boeing zestrzelono przy użyciu z rakietowego systemu obrony powietrznej „BUK”, który jakoby należał do 53 brygady rakiet przeciwlotniczych rosyjskich sił zbrojnych z Kurska.

Ogłoszono też nazwiska czterech podejrzanych: Rosjanami są Igor Girkin, Sergej Dubinski i Oleg Pułato oraz Ukrainiec Leonid Harczenko. W śledztwie ustalono, że osoby te brały udział w dostawie zestawu rakietowego „BUK” na Donbas i odpaleniu rakiety w kierunku lecącego tam Boeinga. Za tymi osobami zostaną wydane międzynarodowe listy gończe w celu doprowadzenia ich przed sąd w Holandii

Moskwa ogłosiła że ​​śledztwo nadal ignoruje dane strony rosyjskiej, podczas gdy Kijów jest pełnoprawnym członkiem Międzynarodowej Grupy Śledczej i może w ten sposób fałszować dowody.

Zastępca prokuratora generalnego Rosji Nikołaj Winnichenko podkreślił, że strona rosyjska przekazała Holandii dane z rosyjskiego radaru i dokumentację wskazujące, że system rakietowy „BUK”, który trafił w Boeinga, należał do Ukrainy, ale ta informacja została zignorowana.

Także rosyjskie MSZ stwierdziło, że śledztwo jest stronnicze i jednostronne, a oskarżenia o zaangażowanie Rosji są bezpodstawne i wywołują rozżalenie. Władimir Putin powiedział, że Moskwa będzie w stanie uznać wyniki dochodzenia tylko wtedy, gdy weźmie w nim udział.
Ministerstwo Obrony podkreśliło, że wszystkie pociski, których silnik został pokazany przez komisję śledczą, zostały usunięte przed 2011 rokiem.

Jak widać narracja prowadzona według scenariusza narzuconego mediom i Międzynarodowemu Zespołowi Śledczemu zaczyna się sypać, a amerykańskie kłamstwa powoli są ujawniane.

Jak sądzę, zanim dojdzie do rozpoczęcia postępowania przed holenderskim sądem, może się okazać, że przedstawiony mu materiał dowodowy jest sfingowany.

A poza tym, zapewne wiodące zachodnie media jak na rozkaz wydany z samej góry, przemilczą ten jakże istotny fakt.

Oczywiście cenzury, w cieszącej się wolnością i tolerancją demokracji zachodniej, nie ma

https://adnovumteam.wordpress.com/2019/07/25/wojna-domowa-na-ukrainie-25-07-2019r-1509-dzien-od-nowego-rozejmu/

Serge Halimi: Sztuka prowokacji

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Le Monde diplomatique – edycja polska”.
http://lewica.pl/?id=32147&tytul=Serge-Halimi:-Sztuka-prowokacji

******************

 

 

 32147

Na zdjęciu lotniskowiec USS Harry S. Truman w Zatoce Omańskiej; fot. Wikimedia Commons

Czy państwo wypowiadające bez rzeczywistego powodu międzynarodowe
porozumienie rozbrojeniowe, które samo długo negocjowało, może następnie
zagrozić agresją wojskową innemu państwo – sygnatariuszowi tego porozumienia?
Czy może nakazać innym państwom, aby podzieliło jego kapryśne i wojownicze
stanowisko grożąc, że jeśli tego nie uczynią, to zostaną objęte drakońskimi sankcjami?

Kiedy chodzi o Stany Zjednoczone, to odpowiedź na te pytania brzmi:
tak (polecam artykuł:   https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2019/06/25/thierry-meyssan-ue-musi-uczestniczyc-w-amerykanskich-wojnach/ )

W sumie absolutną stratą czasu byłoby studiowanie racji, na które powołuje się
Biały Dom, aby usprawiedliwić swoją eskalację wobec Iranu. Łatwo sobie
wyobrazić, że John Bolton, doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego
prezydenta Donalda Trumpa, i Michael Pompeo, sekretarz stanu, powierzyli
dyplomatom i wywiadowi zadanie w rodzaju: „Szukajcie pretekstów, wojnę
bierzemy  na siebie.”

Boltonowi nie brakuje doświadczenia i ciągłości pomysłów. W 2015 r., kiedy jego
fanatyczne poparcie dla inwazji na Irak osłabiło wpływy, jakimi się cieszył,
opublikował w New York Times artykuł zatytułowany: „Aby zastopować irańską
bombę, zbombardować Iran”. Stwierdził w nim, że Iran nigdy nie zgodzi się
negocjować swojego programu jądrowego, i zakończył go słowami: „Stany
Zjednoczone mogą wykonać gruntowną robotę destrukcyjną, lecz tylko Izrael
może uczynić to, co konieczne (…) w celu doprowadzenia do zmiany reżimu w
Teheranie.” [1]

Trzy miesiące później wszystkie wielkie mocarstwa ze Stanami Zjednoczonymi
włącznie podpisały z Iranem porozumienie jądrowe. Zdaniem Międzynarodowej
Agencji Energii Atomowej Iran skrupulatnie go przestrzega. Bolton jednak nie
ustępuje. W 2018 r., ścigając się w podżeganiu do wojny z rządem izraelskim i
monarchią saudyjską, uparł się bardziej niż kiedykolwiek przy swojej „zmianie
reżimu”. „Zadeklarowaną polityką amerykańską musi być zakończenie rewolucji
islamskiej 1979 r. w Iranie przed jej 40. rocznicą. (…) Uznanie nowego reżimu
irańskiego w 2019 r. zmyje hańbę, jaką było kiedyś oglądanie naszych
dyplomatów przetrzymywanych przez 444 dni w charakterze zakładników. Byli
zakładnicy mogą przeciąć wstęgę podczas otwarcia nowej ambasady USA w
Teheranie.” [2]

Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych prowadził swoją kampanię wyborczą
przeciwko polityce „zmian reżimów”, tzn. agresywnych wojen amerykańskich.
Najgorsze nie jest zatem pewne, lecz pokój musi być bardzo kruchy, jeśli, jak się
wydaje, zależy od zdolności Trumpa do utrzymania w ryzach swoich wściekłych
doradców i ministrów. Władze w Waszyngtonie, dławiąc gospodarczo Iran przy
udziale zachodnich kapitałów i wielkich firm (tych, które ustępują pod przymusem
i tych, które robią to w akcie potulnej uległości), twierdzą, że zaprowadzone przez
nich embargo zmusi władze w Teheranie do kapitulacji.

W rzeczywistości jednak Bolton i Pompeo dobrze wiedzą, że taka sama strategia wojny ekonomicznej poniosła fiasko w przypadku Korei Północnej i Kuby. Liczą więc raczej na reakcję irańską, którą będą mogli następnie przedstawić jako agresję i wezwać do amerykańskiej „riposty”.

Propagandowe zatruwanie umysłów, fałszerstwa, manipulacje, prowokacje: po
Iraku, Libii i Jemenie neokonserwatyści wskazują swoją nową ofiarę.

Serge Halimi

tłum. Zbigniew M. Kowalewski

[1] J. Bolton, „To Stop Iran’s Bomb, Bomb Iran”, The New York Times, 26 marca 2015 r.
[2] J. Bolton, „Beyond the Iran Nuclear Deal”, The Wall Street Journal, 15 stycznia 2018 r. Dziewięć miesięcy po zwycięstwie
rewolucji islamskiej, 4 listopada 1979 r., rewolucyjni studenci irańscy okupowali
ambasadę USA w Teheranie i przetrzymywali dyplomatów amerykańskich jako
zakładników. Operacja komandosów amerykańskich, którzy mieli odbić
dyplomatów, poniosła fiasko. Studenci uwolnili dyplomatów 20 stycznia 1981 r.

 

Thierry Meyssan: UE musi uczestniczyć w amerykańskich wojnach

Od podpisania Traktatu Maastricht, wszyscy członkowie UE (łącznie z neutralnymi) oddali swoją obronę pod suwerenność NATO, które jest kierowane wyłącznie przez Stany Zjednoczone. To dlatego kiedy Pentagon odsyła siedzibę ekonomiczną krajów które chce zniszczyć do Departamentu Skarbu (USDT), wszyscy członkowie UE i NATO mają obowiązek nałożenia amerykańskich sankcji.

SIEĆ VOLTAIRE | DAMASZEK (SYRIA) | 14 MAJA 2019

https://www.voltairenet.org/article206505.html

 

Voltairenet-org_-_1_1_-353-1eff6-3cf81.jpg

Po stracie większości w Izbie Reprezentantów podczas wyborów w połowie kadencji, prezydent Trump znalazł nowych sojuszników w zamian za zwolnienie przez prokuratora Muellera z oskarżenia o zdradę stanu . On teraz popiera cele swoich generałów. Amerykański imperializm wróci.

W ciągu niespełna 6 miesięcy fundamenty stosunków międzynarodowych zostały „ponownie uruchomione”. Wojna, którą Hillary Clinton obiecała rozpocząć, została ogłoszona, ale nie tylko siłą militarną.

Ta zmiana reguł gry, bez odpowiednika od zakończenia II wojny światowej, natychmiast zmusiła wszystkich aktorów do przemyślenia swojej strategii, a zatem wszystkich planów sojuszu, na których się opierały. Ci, którzy się spóźnią, zapłacą za to.

Ogłoszono wojnę gospodarczą

Wojny zawsze będą śmiertelne i okrutne, ale dla Donalda Trumpa, który był biznesmanem zanim został prezydentem USA, najlepiej jest żeby kosztowały jak najmniej. Dlatego preferuje się zabijać metodami ekonomicznymi niż przy użyciu broni. Biorąc pod uwagę to, że Ameryka nie ma już porozumień handlowych z większością krajów które atakują, prawdziwy koszt „ekonomiczny” tych wojen (w prawdziwym sensie tego słowa) jest w rzeczywistości ponoszony przez kraje trzecie, a nie przez Pentagon.

W ten sposób Stany Zjednoczone właśnie zdecydowały się na oblężenie ekonomiczne Wenezueli , Kuby  i Nikaragui . W celu zamaskowania prawdziwych zabójczych wojen, te działania przedstawiane są przez media jako „sankcje”, nie dając nam idei o prawie na którym opiera się Waszyngton.

Stosuje się je z wyraźnym odniesieniem do „Doktryny Monroe” z 1823, według której żadna potęga zagraniczna nie będzie ingerować na amerykańskim kontynencie, a w zamian Ameryka powstrzyma się od ingerencji w zachodniej Europie. Tylko Chiny, które poczuły się celem pokazały, że Ameryki nie są prywatną własnością USA. Ale każdy rozumie, że ta doktryna rozwijała się gwałtownie by uzasadnić jankeski imperializm na południu kontynentu („Wniosek Roosevelta” / Roosevelt Corollary).

Teraz amerykańskie sankcje odnoszą się do co najmniej 20 krajów –Białoruś, Myanmar, Burundi, Korea Płn, Kuba, Federacja Rosyjska, Irak, Liban, Libia, Nikaragua, Syryjska Republika Arabska, Boliwariańska Republika Wenezueli, Republika Centralnej Afryki (CAR), Demokratyczna Republika Kongo, Islamska Republika Iranu, Serbia, Somalia, Sudan, Sudan Płd, Ukraina, Jemen i Zimbabwe. To daje nam bardzo dokładną mapę konfliktów prowadzonych przez Pentagon, z pomocą Departamentu Skarbu USA.

Tych celów nigdy nie było w Europie zachodniej (jak określono w „Doktrynie Monroe”), a wyłącznie na Bliskim Wschodzie, Europie wschodniej, Basen Karaibski i Afryka. Wszystkie te regiony wymienił już w 1991 prezydent George Bush Senior w swojej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego / National Security Strategy jako oflagowane do dołączenia do „Nowego Porządku Świata” . Biorąc pod uwagę to, że nie były w stanie lub nie chciały tego zrobić, zostały ukarane w 2001 przez sekretarza obrony Donalda Rumsfelda i jego doradcę ds. transformacji sił zbrojnych, adm. Artura Cebrowskiego, i skazane na chaos.

Wyrażeniem „wojna ekonomiczna” wymachiwano przez dziesięciolecia, aby wskazać na zwiększoną konkurencję. To już nie jest prawdą dzisiaj – teraz mówimy o prawdziwej zabójczej wojnie.

Reakcje celów i tych nie przywłaszczonych przez sojuszników

Syryjczycy, którzy właśnie wygrali 8-letnia wojnę militarną z najemnikami dżihady stów NATO, zostali zdestabilizowani przez wojnę ekonomiczną nakładającą ostre ograniczenia w prądzie elektrycznym, gazie i ropie, i powoduje zamykanie fabryk, które właśnie zostały otwarte. W najlepszym przypadku mogą czuć ulgę z tego, że Imperium nie narzuciło tych 2 form wojny jednocześnie.

Teraz Wenezuelczycy odkrywają ze zgrozą co naprawdę oznacza wojna ekonomiczna, i rozumieją, że z hochsztaplerem Juanem Guiado tak jak z prezydentem Nicolasem Maduro, będą walczyć o zachowanie swojego państwa (innymi słowy „Lewiatana” zdolnego ich chronić .

Strategie krajów na celowniku same popadły w zamieszanie. Na przykład skoro nie mogą już importować leków dla szpitali, Wenezuela podpisała porozumienie z Syrią, która była, przed wojną 2011, bardzo ważnym producentem i eksporterem w tej dziedzinie. Fabryki zniszczone przez Turcję i dżihady stów odbudowano w Aleppo. Ale mimo że właśnie je otwarto, teraz znowu musiały zostać zamknięte z powodu braku dostaw elektryczności.

Mnożenie teatrów wojen – a tym samym udawanych „sankcji” – zaczęło stwarzać poważne problemy dla sojuszników Ameryki, w tym Unii Europejskiej. UE nie doceniła gróźb przejmowania firm które zainwestowały na Kubie, i pamiętając działania zaangażowane w zakazaniu im dostępu irański rynek, zareagowała grożąc z kolei przejęciem Komitetu Arbitrażowego Światowej Organizacji Handlu (WTO). I jeszcze, jak zobaczymy, ten bunt UE jest skazany na fiasko, jak przewidywał Waszyngton 25 lat temu.

Unia Europejska – w pułapce

Przewidując obecną reakcję UE, zaniepokojoną brakiem możliwości handlu z każdym kogo uważał za stosowne, administracja Busha seniora opracowała „Doktrynę Wolfowitza”, która dotyczyła upewnienia się, że Europejczycy z Zachodu i Europy Środkowej nigdy nie będą mieli niezależnego systemu obronnego, a tylko system autonomiczny [9]. To dlatego Waszyngton wykastrował UE w chwili narodzin narzucając klauzulę zamieszczoną w Traktacie Maastricht – suwerenność NATO. Piszę tu o Unii Europejskiej, a nie o Wspólnym Rynku.

Powinniśmy pamiętać całkowite poparcie udzielone przez UE wszystkim awanturom Pentagonu, w Bośni-Hercegowinie, Kosowie, Afganistanie, Iraku, Libii, Syrii i Jemenie. We wszystkich tych przypadkach bez wyjątku, UE maszerowała krok za swoim zwierzchnikiem, NATO.

Ten stan wasalny jest w rzeczywistości jedynym powodem tego, że Zachodnia Unia Europejska (WEU) została rozwiązana, i też dlaczego prezydent Trump porzucił ideę rozwiązania stałej organizacji militarnej Sojuszu Atlantyckiego – bez NATO, UE zdobyłaby niezależność, skoro te układy odnoszą się jedynie do NATO – a nie do Stanów Zjednoczonych.

Oczywiście, traktaty stypulują, że wszystko to trzeba wprowadzić w zgodzie z Kartą ONZ.

Ale, na przykład, w marcu 2019 Ameryka zakwestionowała aprobowane przez siebie rezolucje w kwestii Wzgórz Golan. Bez ostrzeżenia zmieniła swoją opinię, prowokując de facto upadek prawa międzynarodowego. Inny przykład – w tym tygodniu Ameryka zajęła stanowisko w Libii za gen. Khalifa Haftarem, z którym prezydent Trump rozmawiał telefonicznie by zapewnić mu poparcie przeciwko rządowi utworzonemu przez ONZ , i teraz widzimy członków UE, jednego po drugim, idących za jego przykładem.

Z powodu kolejnych traktatów, niemożliwe byłoby dla UE uwolnienie się od NATO (tzn. USA), i ogłoszenie się potęgą samą w sobie. Protesty przeciwko pseudo-sankcjom jakie wczoraj zdecydowano wobec Iranu i dzisiaj Kuby są z góry skazane na niepowodzenie.

Wbrew powszechnie wyznawanej opinii, NATO nie jest rządzona przez Radę Północno-Atlantycką, inaczej mówiąc, kraje członkowskie sojuszu atlantyckiego. Kiedy w 2011 Rada, która aprobowała działania ochrony libijskiej populacji przed rzekomymi zbrodniami Mouamara Kadhafi, uznała się za opozycję wobec „zmiany reżimu”, NATO zaatakowała bez konsultacji.

Członkowie UE, którzy tworzyli jeden blok z Ameryką w czasie zimnej wojny, ze zdumieniem odkryli, że nie mają takiej samej kultury jak ich transatlantycki sojusznik. W tej dygresji zapomnieli zarówno o własnej kulturze europejskiej, jak i „wyjątkowości” USA, i błędnie uważali, że wszyscy zgadzają się ze sobą.

Czy im się to podoba czy nie, dzisiaj są współodpowiedzialni za wojny Waszyngtonu, w tym przykład głodu w Jemenie, następstwo działań militarnych Koalicji Saudyjskiej i amerykańskich sankcji. Teraz muszą wybrać: przyjąć te zbrodnie i w nich uczestniczyć, albo wyjść z europejskich traktatów.

Globalizacja zakończona

Handel międzynarodowy zaczyna upadać. To nie jest mijający kryzys, a głęboko zakorzenione zjawisko. Proces globalizacji, który definiował świat od rozwiązania ZSRR do wyborów śródkadencyjnych w 2018 jest teraz zakończony. Niemożliwy jest już swobodny eksport na cały świat.

Tylko Chiny nadal mają tę możliwość, ale Departament Stanu USA teraz pracuje nad metodami zakazującymi im dostęp na rynek latynoamerykański.

W tej sytuacji dyskusje na temat korzyści płynących ze swobodnej wymiany i protekcjonizmu nie są już istotne, gdyż nie mamy już pokoju i nie mamy już wyboru.

W ten sam sposób struktura UE, jaką wyobrażano sobie w czasach kiedy świat był podzielony na dwa nie do pogodzenia bloki, dzisiaj jest zupełnie niedostosowana. Jeśli chcą uniknąć wciągania ich przez Amerykę w konflikty które nie są ich konfliktami, jej członkowie uwolnią się od traktatów europejskich i zintegrowanego dowództwa NATO.

Dlatego nie można patrzeć na wybory europejskie jako przeciwnych postępowców i nacjonalistów . Tu w ogóle nie o to chodzi. Postępowcy potwierdzają swoje pragnienie budowania świata rządzonego przez prawo międzynarodowe, które ich ojciec chrzestny, Stany Zjednoczone chcą anulować, natomiast niektórzy nacjonaliści, jak prezydent Polski, Andrzej Duda, przygotowują się do służenia Stanom Zjednoczonym, wbrew ich partnerom w UE.

Jedynie niektórzy brytyjscy obywatele wyczuli obecną burzę. Próbowali wyjść z Unii, ale nie udało im się przekonać swoich parlamentarnych przedstawicieli. Mówi się, że „rządzenie to przewidywanie”, ale większość członków UE nic nie przewiduje.

Tłumaczenie
Ola Gordon

 

Społeczne Forum Wymiany Myśli : „Jaka Polska po POPiSie?”

61639240_367955343921988_9081356963232612352_n

Wrocław 25.05.2019 r.

Jednak można coś trwałego i zapowiadającego sukcesy na lewicy w Polsce zrobić. Od października 2017 roku we Wrocławiu działa Społeczne Forum Wymiany Myśli. Jest to zarówno forma klubu dyskusyjnego jak i płaszczyzna spotkań ludzi utożsamiających się z najszerzej pojmowaną tradycją oraz myślą lewicową. Inicjatorzy i promotorzy tego przedsięwzięcia zakładali (i tak też to funkcjonuje po dziś dzień), iż ma to być lewicowy think-tank o poza-partyjnych i ponad-środowiskowych podziałach, dający możliwość zaprezentowania różnorodności myśli jaką lewicę się zawsze charakteryzowała.

W czerwcu 2019 roku planujemy zorganizować już 25 imprezę (debatę) – czyli mały jubileusz – w ramach forum. Chcemy podyskutować jak państwo polskie powinno wyglądać po … POPiS-ie. Ale nie tylko debaty składają się na nasz dorobek. Organizowaliśmy różnego rodzaju ewenty takie jak: wystawy fotografii obrazujące problematykę dzisiejszej Palestyny i okupacji izraelskiej czy spotkania autorskie z pisarzami zaangażowanymi.

Zainicjowaliśmy „sklonowanie” naszego pomysłu w formie paralelnych forum w Warszawie i Bydgoszczy (na razie są to tylko te dwa ośrodki ale mamy plany aby objąć cały kraj, zwłaszcza mniejsze powiatowe ośrodki, tą inicjatywą). Składaliśmy kwiaty w dniu 1 maja pod obeliskami poświeconymi tradycjom ruchu robotniczego oraz byliśmy współorganizatorami tegorocznej manifestacji pierwszo majowej w Warszawie. 22 lipca ubiegłego roku spotkaliśmy się w Bydgoszczy na zorganizowanej przez nas oraz ośrodek w Bydgoszczy, międzynarodowej konferencji poświęconej planom na przyszłość. Sporą ich część udało się zrealizować. I to też uważamy za spore osiągnięcie biorąc pod uwagę skromność środków, bazy materialnej i personalnej przedsięwzięcia.

         Od samego początku ściśle współpracujemy z Portalem Strajk.eu oraz z fundacją „Naprzód”. Poczytujemy sobie za nasz sukces, iż z czasem do grona naszych partnerów dołączyły kolejne podmioty oraz media o lewicowej proweniencji: Tygodnik „Przegląd”, Portal Lewica.pl, stowarzyszenie „Pokolenia – Dolny Śląsk” , Dziennik „Trybuna” i środowisko „Historia Czerwona”. Ostatnio do grona naszych partnerów dołączyła znana wrocławska kawiarnio – księgarnia „Tajne Komplety”. Mamy nadzieję że to nie koniec.

         W naszych dyskusjach i debatach brało udział sporo znanych i mniej znanych osób. Naszymi gośćmi byli m.in. prof. Bruno Drweski (Sorbona – Paryż), prof. Joanna Hańderek (Uniwersytet Jagielloński), prof. Gavin Rae (Akademia L. Koźmińskiego), Małgorzata Tracz i Katarzyna Lubiniecka- Różyło (czynne polityczki), Józef Pinior, Jacek Uczkiewicz, Maciej Wiśniowski (red. Naczelny Strajk.eu), Paweł Dybicz (z-ca red. Nacz. Tygodnika „Przegląd”), Oleg Muzyka (polityczny emigrant i dziennikarz ukraiński – Berlin). To tylko niektóre osoby z nami współpracujące i uczestniczące w naszych dyskusjach. Ze zrozumiałych względów wszystkich trudno jest tu wymienić. Dziękujemy im wszystkim z nadzieją że ta współpraca i wsparcie będą się nadal rozwijać.

         Na Facebooku funkcjonuje strona SFWM gdzie odnotowujemy skrupulatnie wszystkie nasze przedsięwzięcia; widać z nich, iż naszymi gośćmi (także w formie on-line, bowiem kilkakrotnie organizowaliśmy debaty z udziałem osób z zagranicy) byli ludzie z Francji, Ukrainy, Anglii, Palestyny, Bułgarii, Rosji i Niemiec.

         Z naszych debat od jakiegoś czasu prowadzimy transmisje on-line w Internecie, na Facebooku. Cieszyły się one sporym zainteresowaniem, a liczba wejść i odsłon często przekraczała liczbę kilu tysięcy. Jednocześnie zachęcamy do odwiedzenia naszej strony na Facebooku.

         Pozdrawiając naszych sympatyków i osoby kibicujące naszej inicjatywie zapewniamy, iż jesteśmy otwarci na współpracę. Zapraszamy jednocześnie inne ośrodki i aktywistów „mających serce po lewej stronie” do kontaktu i rozprzestrzeniania tej inicjatywy po całym kraju. Niech temat planowanej na czerwiec debaty – „Jaka Polska po  POPiS-ie ?” – zacznie się materializować naprzód w dyskusjach (gdyż na początku jest zawsze myśl i słowo), a potem w formie tworzenia politycznego, autentycznego i nowoczesnego ruchu politycznego o lewicowej twarzy i programie.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za współpracę

Zespół Społecznego Forum Wymiany Myśli – Wrocław

60645952_365493847501471_3646016094264623104_n.jpg

Krzysztof Andrzej Mróź : wspomnienia starego antyklerykała.

TORUŃ 2008  – Demonstracja antyklerykałów przeciwko tolerowaniu pedofilii w kk 

OTcwMTE2YDUCFTtnakltIEFNbz0sEGN2FlV3dmp9YGdVRDVhcAJgPU0APXo1XmA1TBFiPjVXKHtRRH9hdx1_bQJFeWRyAWE-ExIqdjg=

Zdjęcie z artykułu w Wirtualnej Polski do którego link znajduje się na końcu felietonu

Rozpoczęła sie publiczna dyskusja o pedofilii w kościele katolickim. Wywołał ją film Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. I bardzo dobrze.

Chce jednak przypomnieć, że już znacznie wcześniej, środowiska antyklerykalne prowadziły walkę  z pedofilią w kk, będącą zarazem fragmentem walki o państwo świeckie.

Poniżej zdjęcie z antyklerykalnej  z manifestacji  w Toruniu w 2008 roku, gdzie wyraźnie zwrócono uwagę na  sprawę pedofilii w kk.

Środowisko  antyklerykalne które podjęło ten drażliwy temat,  było generalnie  traktowane  przez media głównego nurtu i  środowiska polityczne, i , niestety , część lewicy,  jako   ci którzy złamali ważne tabu co do którego była generalnie zgoda ponad podziałami politycznymi.

Można było pisać i mówić o chciwości kleru ale nie o pedofilii. Zwłaszcza , że środowiska antyklerykalne  mówiły również  o negatywnej roli JP II  w tej sprawie.

Próbowano więc, w różny sposób, w sposób  negatywny, przedstawić to środowisko które podjęło temat pedofilii w kk. Sprostowań nie publikowano, nie zapraszano do mediów. Naciskano na zmianę stanowiska , prowadzono rozmowy.

Niech to będzie przestroga dla młodych wilczków . Nie sądźcie, że już zwyciężyliście. Klimat społeczny uległ pewnej zmianie,  lecz  droga daleka. A przeciwnik silny.

Cieszę sie jednak , że przejęliście pałeczkę w tej pokoleniowej sztafecie .

Przekazuję  również,  wyrazy szacunku i sympatii moim Przyjaciółkom i Przyjaciołom antyklerykałom którzy mieli odwagę zaryzykować swoje miejsca pracy  i  opinię w środowisku  rodzinnym i koleżeńskim. Bo w tym okresie (2008 r.) ,   opinia publiczna traktowała – generalnie –  podnoszenie pedofilii w kk, i negatywnej roli JP II w tym względzie,  jako antyklerykalne pomówienia.

 http://wiadomosci.wp.pl/gid,11626475,gpage,3,img,11626478,kat,1342,title,Antyklerykalowie-w-Toruniu,galeria.html

 

Radosław S. Czarnecki: Kapitał i władza

32120
na fot. Pomnik Jana Pawła II przed Bazyliką NMP w Licheniu; Wikimedia Commons

Lud podąża za tymi, którzy mają
władzę, a władzę skłonni są
oddać w ręce kogokolwiek.
Paulo Coelho

 

Z portalu Lewica.pl http://lewica.pl/?id=32120&fbclid=IwAR09_7HO1CE7TY_gu0zs62e5rkQtQ5GfErrWQaiBFMcybfpAOIMH7cVycjU

Obejrzałem, w ramach publicznej prezentacji, robionej jako element wyborczej kampanii do Parlamentu Europejskiego przez dolnośląskich kandydatów z „Wiosny” Roberta Biedronia, film braci Sekielskich pt. „Tylko nie mów nikomu”. Nie, nie uważam jak niektórzy, iż wykorzystywanie tej tematyki w ramach kampanii wyborczej jest czymś niestosownym, nawet niskim moralnie. To temat i zagadnienie, które muszą przeorać polską mentalność i tutejsze stosunki polityczne, społeczne kulturowe itd. I dlatego warto o nich mówić zawsze. Zresztą, w Polsce kampania wyborcza skończy się w przyszłym roku podczas wyborów prezydenckich więc dobrego czasu nie ma.

Podnoszenie tych kryminalnych – ale nie tylko – spraw winno służyć przede wszystkim zmianie opcji całej tzw. elity politycznej i mainstreamu medialnego wobec problemów wiary religijnej, prywatności w tej mierze oraz instytucji je reprezentujących. W Polsce nadreprezentatywność funkcjonariuszy Kościoła w życiu politycznym jest porażająca i szkodzi cywilizowaniu nadwiślańskich stosunków we wszystkich aspektach życia tak publicznego jak i prywatnego. A z racji postendeckich, jawnie prawicowo-nacjonalistycznych i mocno zwietrzałych kulturowo poglądów większości polskiego duchowieństwa, mającego przemożny wpływ na edukacje i wychowanie dzieci i młodzieży, stanowi to problem nie mogący umykać z pola widzenia lewicy.

Kapitał to kategoria przynosząca wartość dodatkową w postaci zysku kapitalisty. Marks i Engels pokazali jak podlegając ruchowi okrężnemu kapitał przekształca się w czasie, jak przybiera różne formy i jak ewoluuje, wpływając tym samym na niematerialne sfery bytu człowieka. Chodzi o władzę i rolę państwa (czy instytucji religijnych, a Kościół katolicki jest tego najlepszym przykładem) w utrzymywaniu porządku społecznego sprzyjającego kapitałowi w pomnażaniu jego zasobów.

Niczym mnie ów obraz nie zaskoczył. Znając doskonale historię i dokonania instytucji Kościoła rzymskiego, fakty przedstawione w obrazie Sekielskich są kolejnym potwierdzeniem istoty tej instytucji: władza i kapitał. Kapitał pojmowany nie tylko w formie materialnych zysków, choć one są przemożnym bodźcem stymulującym od wieków – jak zawsze w gospodarce rynkowej – jakąkolwiek działalność wszystkich podmiotów obecnych na rynku różnego rodzaju dóbr. A treści religijne są takim samym towarem jak pasta do zębów, samochody, piły łańcuchowe, kremy na porost włosów, medykamenty medyczne, wyposażenie mieszkań itd. czyli setki tysięcy innych produktów powszechnego użytku. Dlatego tak wielu księży mówi o finansowej możliwości zadośćuczynienia swoim ofiarom. Lewica i jej działacze muszą wiedzieć i to propagować za Barberem („Skonsumowani”), że im bardziej wolne rynki, tym mniej wolne są społeczeństwa i ludzie.

Posiłkując się Marksem możemy powiedzieć, iż pod neoliberalnym baldachimem dzisiejszy, korporacyjny, kapitalistyczny system zarówno jest opium ludu, ale też jednocześnie stymuluje zapotrzebowanie na ten narkotyk. Kościół katolicki ze swoją propozycją jest doskonale wpisany w ten system. I to jest też system władzy, wspierającej hegemonię kapitału, funkcjonujący od wieków i znany jako tzw. „rząd dusz”. Bo Kościół egzystuje w każdej formie społeczeństwa, nawet z każdą z tych form będzie do pewnego stopnia współpracował, ale tylko do pewnego stopnia, bo nie jest zadaniem Kościoła zmiana stosunków społecznych (kard. Franz König, jeden z koryfeuszy Vaticanum II). Ale czerpanie profitów z każdego systemu – jak najbardziej.

Z praktykami łączenia oraz wzajemnej asymilacji instytucji religijnej i państwa walczą od dekad lewica i liberałowie. Choć ich uzasadnienia dla tej walki są różne. Oczywiście pewien pakiet wartości jest wspólny – religia to sprawa subiektywna, indywidualna każdego obywatela. I nic nikomu do tego w co obywatel wierzy, jak wierzy, czemu i komu oddaje kult itd. To sprawa wolności sumienia i stanowionego prawa, które winno być jak najdalej od tych zagadnień.

Jako przedstawiciel lewicy uważam jednak, że moja formacja kulturowo-polityczna ma jeszcze inną perspektywę spojrzenia na udział instytucji religijnej w codzienności funkcjonowania państwa niż polscy demoliberałowie. Kościół rzymsko-katolicki to wszechpotężna, totalnie zawłaszczająca sferę publiczną i prywatną instytucja religijna, będąca jak wspomniałem częścią władzy kapitału. Kapitału, który stanowi esencję systemu kapitalistycznego i rynkowej gospodarki opartej o zysk, dochód, wyzysk i opresję wobec pracy najemnej. Czyli w hiperrynkowym globalno-kapitalistycznym, neoliberalnym systemie jego panowania, Kościół jako część każdej formy społeczno-politycznej w historii oraz element zarówno władzy, jak i społeczeństwa, jest filarem tej struktury. Zwłaszcza jeśli chodzi o jego hierarchię, jego funkcjonariuszy, mających ludzkie predylekcje i ciągoty do uczestniczenia (i korzystania z przywilejów) we władzy najszerzej pojętej. A jest to – miejsce owych funkcjonariuszy w strukturze społecznej – związane z określonymi immunitetami czy korzyściami, jak również z możliwością wpływania na to społeczeństwo. To w czasie oglądania filmu doskonale widać. Miejsce i usadowienie owych funkcjonariuszy nie pochodzi w jakimkolwiek wymiarze z demokratycznych wyborów. Tak jak we wszystkich korporacyjnych strukturach oplatających współczesny świat. I dlatego lewica walcząc o demokratyzację i upodmiotowienie ludzi (ich wolne wybory i decyzje) z totalizmem kapitału, jednocześnie musi walczyć z jego poszczególnymi elementami, z jego poszczególnymi filarami. Usuwać je w imię zarówno perspektywy przemian społeczeństw na lepsze, bardziej sprawiedliwe i solidarne, bardziej ludzkie a tym samym mniej opresyjne. Temu też ma służyć głoszona demitologizacja przestrzeni publicznej. Przesunięcie wiary religijnej z form instytucjonalnych, manifestacyjnych, ludyczno-bezrefleksyjnej obecności w tłumie do sfery prywatności, subiektywizmu i indywidualnej refleksji może tylko wyjść, także samym wartościom religijnym na korzyść. Lewica walcząc z hegemonią kapitału i fetyszem własności prywatnej musi stawiać na wspólnotowość, kolektywizm, nie tylko na egoistyczne pojmowanie własności prywatnej, indywidualnej, z kultem gromadzenia dóbr za wszelką cenę.

Tego nie słychać i nie widać w szumie medialnym jaki mainstreamowe media i demo-liberalni politycy robią wokół problemu pedofilii w polskim Kościele. Pokazuje się złych księży, przestępców, piętnuje się ich – i słusznie. To zagadnienie dla organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Obraz Sekielskich prezentuje co prawda wewnątrzinstytucjonalny – typowy dla mafijno-korporacyjnych stosunków – system krycia i wsparcia dla swoich funkcjonariuszy. Ale Kościół przecież to globalna korporacja bezżennych mężczyzn posiadająca wielowiekową tradycję trwania i zdobywania wpływów i trzymania władzy lub przytulenia się przynajmniej blisko tych sił które tę władzę sprawują. I takie mechanizmy są istotą wszelkiego tego typu struktur. Nie tylko tak jest we współczesnym świecie. Kościół ma tradycję takich zachowań i praktyki.

Szum medialny i „halo” demoliberałów omija szerokim łukiem – bo to pokazuje ich odpowiedzialność oraz efekt ich 30-letniej propagandy w naszym kraju – problem fetyszu jakim obdarzono tzw. „własność prywatną”, będącą naczelnym kanonem nauk Balcerowicza i jego klonów mentalnych. Prywatne jest święte. Bo to jeden z zasadniczych elementów władzy kapitału. I przed tym totemem stają wszyscy na baczność.

Jest w filmie taki moment kiedy Sekielski przyjeżdża do parafii zlokalizowanej przy Zakładzie Karnym, gdzie msze – w obecności wiernych i dzieci – odprawia ksiądz odbywający karę więzienia za czyny pedofilskie. Spowiada, rozgrzesza, udziela komunii, prowadzi rozmowy duszpasterskie. Nota bene sąd zakazał mu kontaktów z dziećmi i młodzieżą bez jakiegokolwiek wyjątku. Na próbę rozmowy z owym duchownym (suspendowanym) przed kamerą ksiądz – kapelan, zawiadujący tą parafią i de facto przełożony owego księdza, odpowiada twórcy filmu: to mój prywatny teren, mogę zapraszać i robić co chcę. Ludzie, w tym młodzież i dzieci funkcjonariuszy więziennictwa, to moi przyjaciele, goście. Nic nikomu do tego co robię i kogo zapraszam na prywatną posesję, do prywatnego domu.
Rzucając do mikrofonu kilkakrotnie „k***ą” kapelan kończy rozmowę. Tak można podsumować całość polskiej debaty publicznej o węzłowych zagadnieniach dla Polek i Polaków na którą tak pryncypialni dziś demo-liberałowie mieli przez 30 lat ustrojowej transformacji przemożny wpływ. „K***a” i własność prywatna stawiają jakimkolwiek głębszym dociekaniom nieprzeniknioną barierę.

Radosław Czarnecki:PREZYDENTKA ESTONII W MOSKWIE

Politykę wszystkich mocarstw określa 
ich położenie geograficzne. 
Napoleon BONAPARTE

W dn. 18.04.2019 r. w Moskwie została otwarta po gruntownym remoncie ambasada Estonii. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie dwa fakty związane z tą datą. Otóż wyremontowana i będąca „jak nowa” ambasada tego nad-bałtyckiego kraju i jednocześnie poradzieckiej republiki mieścić się będzie w historycznym budynku ambasady estońskiej, jaką otwarto w roku 1921 zaraz po powstaniu pierwszego w historii państwa estońskiego. Dla tego malutkiego narodu – zdominowanego przez wieki a to przez Szwedów, a to przez Rosję – takie symbole mają ogromne znaczenie tożsamościowe. Choć często graniczy to z przesadą i infantylizmem.

Drugim elementem, ważniejszym i mającym określony, dyplomatyczny i polityczny ciężar gatunkowy, jaki będzie miał wtedy miejsce w stolicy Rosji, jest wizyta prezydentki Estonii Kerstin Kaljuaid oraz jej spotkanie z prezydentem Władimirem Putinem. Ten fakt z kolei jest o tyle symbolicznym , iż ostatnie spotkanie przywódców obu krajów miało miejsce w 2011 r. kiedy to ówczesny prezydent Tooma Ilves spotkał się z Putinem w Petersburg. 

Stosunki Estonii i Rosji – zresztą jak ze wszystkimi republikami nadbałtyckimi – są napięte i nie wolne od wzajemnych uszczypliwości czy nawet wrogości. Z jednej strony we wszystkich tych krajach chodzi o prawa mniejszości mówiącej językiem rosyjskim i często przyznającej się do kultury rosyjskiej i do tzw. „ruskiego mira” (pozostałość po ZSRR), a z drugiej są to zaszłości i konsekwencje historii: w czasach ZSRR tzw. Pribałtyka wchodziła w skład Związku Radzieckiego. W przypadku Estonii chodzi jeszcze także o terytorialny spór. Nieuregulowaną kwestią we wzajemnych stosunkach pozostaje sprawa traktatu granicznego podpisanego po wielu latach negocjacji w 2014 r. Traktat ten, który wyznacza także wschodnią granicę UE i NATO, dotychczas nie został ratyfikowany. Jedną z przyczyn był zapis w preambule, w której jest odwołanie do pokoju w Tartu z 1920 r., na mocy którego proklamowana w 1918 r. Republika Estońska miała większe terytorium. W ostatnim czasie ze strony rosyjskiej płynął również przekaz, że traktat nie będzie przyjęty „tak długo, jak Estonia nie zmieni swojego zachowania w stosunku do Rosji”. Jeszcze w grudniu 2018 r. rosyjski ambasador w Tallinie Aleksandr Pietrow mówił o obecnych stosunkach estońsko-rosyjskich (analogicznie jak o relacjach ze wszystkimi krajami UE, a przede wszystkim z członkami NATO, i Rosji), iż „nie należą do najlepszych”.

Zamieszanie wokół otwarcia ambasady estońskiej w Moskwie i chęć dokonania tego aktu przez Kaljuaid zaowocowało wymianą not z rosyjskim MSZ-tem, gdyż pobyt prezydentki Estonii w Moskwie i nie spotkanie się z gospodarzem Kremla w dyplomatycznym wymiarze miałby wymiar sporego faux pas. Koniec końcem ze strony Estonii nadeszła prośba o spotkanie z Putinem, co Kreml ustami rzecznika prezydenta Rosji w marcu oficjalnie ogłosił.
Decyzja Kaljuaid spotyka się z różnymi opiniami i ocenami, zwłaszcza w poradzieckich państwach bałtyckich: Litwie i Łotwie. Prezydentka Estonii co prawda zapowiedziała, iż w czasie wizyty na Kremlu poruszy sprawy konfliktów Rosji z Ukrainą i Gruzją (które są wynikiem ingerencji Moskwy w wewnętrzne sprawy Tbilisi i Kijowa) ale zastrzeżenia oraz krytyka ze strony poradzieckich sąsiadów Tallina pokazują, iż Estonia wybrała kurs na indywidualną – a nie wspólną – próbę uregulowania stosunków z Rosją. Najlepiej ten klimat zdystansowania i lekko zawoalowanej krytyki działań Estonii oddają wypowiedzi litewskich polityków w debacie przed euro-wyborami i wyborami prezydenckimi na Litwie planowanymi na maj br. Zarówno premier Saulius Skvernilis jak opozycyjni politycy (Ingrid Simonyte i Gintas Nauseda) podczas jednej z debat poddawali pod wątpliwość ewentualne efekty tej wizyty. Simonyte w ogóle mówi, iż nie widzi – jako kandydatka na urząd prezydenta Litwy – tematów o których Wilno (i poradzieckie republiki nadbałtyckie) mogłyby rozmawiać z Rosją. 

Obecna prezydentka Estonii jeszcze nie tak dawno mówiła, iż sama obecność języka rosyjskiego w Estonii w takiej skali jak to ma aktualnie miejsce jest zagrożeniem dla bytu i kultury estońskiej. Dziś jak widać – i słychać z medialnych przekazów – wyraźnie osłabiła swój sąd w tej mierze nie podnosząc go w jakikolwiek sposób w rozmowach na Kremlu. 
Kerstin Kaljuaid, prezydentka Estonii od 2016 roku, dwukrotnie żonata i matka czwórki dzieci, ekonomistka i dziennikarka (prowadziła w latach 2002-04 popularny program publicystyczny w Kuku Raadio), przedstawicielka Estonii w Europejskim Trybunale Obrachunkowym (2004-2016), uważana jest za klasyczną liberałkę (wcześniej nawet jako neo-liberałkę). Rozmowy z osobami, które znały ją z czasów pracy w Luksemburgu dają obraz osoby raczej skrytej, introwertycznej, Mało emocjonalnej. Zwracano mi też uwagę, że z biegiem lat można było u niej obserwować ewolucję poglądów w stronę zachodnio-europejskiej socjaldemokracji. 

Estonia przeżywa kłopoty gospodarcze, demograficzne, społeczne mimo efektywnych opinii tzw. niezależnych ekspertów „od wszystkiego” na jej temat. Kraj funkcjonuje głównie w oparciu o dotacje z Brukseli, rolnictwo – będące siłą w czasach radzieckich – praktycznie zostało spacyfikowane przez żywność z Zachodu. Podobnie ma się sprawa z przemysłem, zwłaszcza spożywczym (ale ten problem dotyczył wszystkich krajów dawnego RWPG które znalazły się w UE). W Estonii zwłaszcza to problemy związane z rybołówstwem i przetwórstwem z tym związanym: w czasach radzieckich ta republika produkowała znakomite wyroby rybne w wielkich ilościach. Dziś estońscy rybacy przegrali z kretesem konkurencję z zachodnimi kolegami na rynku unijnym. Poza tym Estonię tak jak i inne kraje tzw. Pribałtki dotyka potężna emigracja zarobkowa uszczuplająca populację kraju (tym samym rośnie procentowy udział rosyjskojęzycznej ludności – w Estonii to ok. 28 %: Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini). Po wybudowaniu przez Rosję portu w Ust-Łudze, najnowocześniejszego i największego pod względem przeładunków portu na Bałtyku (koszty przekroczyły 2,5 mld dolarów), będącego także końcem ropociągu BTS-2 Tallin (ale i inne poradzieckie porty nadbałtyckie) doznał potężnego uszczerbku z racji spadku przeładunków. Uszczupla to poważnie budżety tych krajów. Transport kolejowy z Azji to głównie kontenery wiezione przez Syberię i europejską część Rosji skierowany został aktualnie do Ust-Ługi. Kłopoty budżetów krajów nadbałtyckich wiążą się też z kontr-sankcjami jakie Rosja nakłada w ramach retorsji na kraje Unii Europejskiej. Transport towarów z Rosji przez Łotwę i Estonię niemalże zamarł.

I jak słusznie sądzili eksperci nie tylko w Moskwie o tych właśnie problemach chciała (i rozmawiała – lakoniczny komunikat z rozmów na Kremlu tego nie potwierdza) Kerstin Kaljuaid rozmawiać z Władimirem Putinem. Poza tym – jak sądzą inni komentatorzy – jest to sondowanie możliwości nowego otwarcia w kierunku normalizacji stosunków z Rosją przez kraje spoza tzw. „starej Unii” (zwłaszcza te które były w orbicie wpływów Związku Radzieckiego do chwili jego rozwiązania). Dotyczy to zwłaszcza Niemiec, Francji i Włoch które na tym polu „jedno mówią a drugie robią”. O tym najlepiej świadczy, iż w dn. 18.042019 roku Władimir Putin przyjął na Kremlu kilkudziesięciu przedstawicieli największych firm i korporacji francuskich z Totalem, Renault i Credit Agricole na czele zainteresowanych inwestycjami w Rosji. Estonii przyświecać mogą więc głównie wspomniane sprawy gospodarcze i społeczeno-kulturowe. Polityka, mimo różnic w interesach i interpretacji różnorakich zjawisk opiera się na dialogu i dyplomacji. Nie na dąsach, pobrzękiwaniach szabelką, polityce historycznej w „polskim wydaniu” (nie tylko pisowskim) itp. infantylnych zachowaniach. 
Wypada z wielkim zainteresowaniem śledzić przebieg i efekty wizyty Prezydentki Estonii w Moskwie. Może to zapowiadać odwilż w relacjach Wschodu i Zachodu Europy.

Radosław Czarnecki: O dekonstrukcji polskiego imaginarium /Portal – Sprawy nauki/

http://www.sprawynauki.edu.pl/archiwum/dzialy-wyd-elektron/315-humanistyka-el/4096-o-dekonstrukcji-polskiego-imaginarium?fbclid=IwAR17jcshBZkXhR9bHlWhkRgD03Dd6EzHWrB37JZcPZojjging2UBCqFZ4n4

 

Mit w sensie przedmiotowym to opowiadanie udramatyzowane, często symboliczno-magiczne, wyrażające ludzkie doświadczenie świata jako rzeczywistości sakralnej. Objawia modele wszelkich obrzędów i ludzkiej działalności, w których doznaje się religijnego lub quasi-religijnego doświadczenia świata. W języku potocznym mit jest synonimem fikcji, tego co nieprawdziwe, nierealne, irracjonalne, irracjonalne. Mit od XIX wieku w wyniku rozwoju nauki i techniki oraz takich trendów i prądów myślowych jak: ewolucjonizm, scjentyzm, kult wolności i sprawiedliwości społecznej, postrzegany jest jako coś nienaukowego, antymodernistycznego, stając się synonimem zacofania, zaściankowości, ciemnogrodu.

Mity są społecznym snem, a sny – osobistym mitem.
Joseph Campbell

 

Mit jako przebrzmiały sposób opisywania świata i procesów w nim zachodzących, zdaniem prof. Ludwika Stommypolega na przedstawieniu kultury i natury w taki sposób, aby wytwory społeczne, ideologiczne, historyczne, materialne itd. oraz powiązane z nimi bezpośrednio powikłania moralno-etyczne, estetyczne, wyobrażenia i sama kultura były rozumiane jako „powstałe same z siebie” lub w wyniku interwencji sił wyższych, pozaracjonalnych. Wtedy można je zadekretować jako „głos opinii publicznej”, „dobre prawo”, „odwieczne wartości”, „normalne stosunki społeczne”, „chwalebne zasady”, czyli jednym słowem – rzeczy wrodzone, dane od Boga (czy innej siły pozaziemskiej).
To – wedle Stommy – forma przekazu wykładni dziejów czy interpretacji układów społecznych oparta najczęściej na chwytliwej formule, iż to jest jedyna, niepodważalna i oczywista prawda. Mamy tu oczywiście również do czynienia z boską ingerencją. 
Mit jest więc rodzajem świadomości społecznej obecnym we wszystkich społecznościach narodowych, obywatelskich, plemiennych czy klanowych. Polacy są jednak pod tym względem wyjątkiem, gdyż mitologia i fantazmaty obecne w ich świadomości, przybierają specyficznie natrętną i karykaturalną postać (co widać obecnie w dwójnasób).
Mit zdejmuje w takiej perspektywie odpowiedzialność z wyznawcy za wybory, decyzje, postawy. To bardzo wygodna i psychologicznie uprawniona pozycja. Uprawniona dla infantylizmu, niedojrzałości. 
Współcześnie uznaje się mit jako zakorzeniony w najgłębszych pokładach ludzkiej psychiki, immanentny jej element niosący prawdę. Przyczyniły się do tego m.in. badania Karola G. Junga i jego szkoły, jak również nowe odkrycia w dziedzinie antropologii kultury.

Mit i religia

Jeden z największych teologów katolickich XX wieku, Karl Rahner zauważył, iż pojęcie mitu nierozerwalnie jest związane z językiem religijnym i z takim też rozumieniem egzystencji człowieka. Każde pojęcie opowiadające o rzeczywistości metafizycznej lub religijnej (leżących poza sferą bezpośredniego doświadczenia) musi się posługiwać wyobrażeniami, które nie są pierwotnymi wyrazami tej rzeczywistości, ale pochodzą z innego źródła. Jeśli przyjmujemy następnie, że to wyobrażenie nie jest statycznym obrazem, lecz ma charakter wyobrażenia dramatycznego, wydarzeniowego, albo można je nazywać wyobrażeniem mitycznym, to można to będzie uznać, iż każda wypowiedź metafizyczna lub religijna ma charakter mityczny, albo podlega interpretacji w terminach mitu.

Wszystkie te elementy znaleźć można w micie Solidarności funkcjonującym cały czas w polskiej narracji. Tym samym dekretuje się je jako „głos opinii publicznej”, „dobre prawo”, „odwieczne wartości”, „normalne stosunku społeczne”, „chwalebne zasady”. Jednym słowem – rzeczy wrodzone, dane od siły pozaziemskiej. Mitem jest też forma przekazu wykładni dziejów czy interpretacji układów społecznych opartej najczęściej na chwytliwej formule, iż jest to jedyna, niepodważalna i oczywista prawda. Mamy tu do czynienia z kolei z nadprzyrodzoną ingerencją.

Jak zauważa Simone de Beauvoir, „większość ludzi zadowala się mitami, tanim poczuciem wieczności, absolutem w kieszonkowym wydaniu”. To w świetle tezy Karla Poppera mówiącej, że „w postaci mitów społeczeństwo narzuca (…) jednostkom, obrazowo i uchwytnie, swoje prawa i obyczaje; dzięki mitom nakaz zbiorowości, kolektywny imperatyw, wciska się w każdą świadomość. Za pośrednictwem religii, tradycji, języka, podań, pieśni, kina – mity przenikają nawet do egzystencji, całkowicie prawie ujarzmionych przez materialne konieczności” jest niezwykle znamienne. Tu bowiem bylejakość myślenia i lichość potrzeb ogółu (de Beauvoir) miesza się z przymusem i narzuceniem przez zbiorowości jednostkom zachowań, postaw, nawet schematów myślowych (Popper) nie odpowiadających wartościom i przekonaniom tych jednostek. Służą do tego odpowiednie metody i formy funkcjonowania zbiorowości. Ale jest to gwałt na psyche jednostki. 

Polityka napuszenia i kiepskiego mistycyzmu

Prof. Jan Szczepański, socjolog i wybitny myśliciel, zauważył już przed 40 ponad laty, że „polityka w Polsce ciągle rozgrywa się w sferze emocji i ciągle sądzimy, iż rozwój kraju zależy od postaw patriotycznych, zaangażowania, oddania sprawie, ofiarności etc. i ciągle w wychowaniu i propagandzie kładziemy nacisk na emocje. 
Jest to z jednej strony nieefektywne, gdyż ludzie żyjący w podnieceniu emocjonalnym zużywają się znacznie szybciej, emocje często przeradzają się w przeciwieństwa, trwają krótko. A zatem jako metoda sterowania długofalowym wynikiem jest nieskuteczna. 
Z drugiej strony jest to igranie z ogniem, gdyż pobudzenia emocjonalne mogą zawsze przynieść niespodziewane skutki”. 
Czy coś się w tej mierze zmieniło? Jeśli tak, to z pewnością na gorsze. Bo przecież mit jako rzeczywistość żywa i przeżywana podlega podobnie jak zjawisko religii, deformującym procesom historycznym, społecznym, kulturowym, politycznym itd. Mit w ich wyniku zdegradowany zostaje do pewnego rodzaju narracji, używanej do określonych, na pewno pozamitycznych czy pozareligijnych, utylitarnych (np. politycznych) celów.

Polski humanista światowej sławy prof. Andrzej Walicki w tym kontekście zwraca uwagę na szczególną uległość polskiego społeczeństwa wobec różnorakich form przemocy ze strony zbiorowości (chodzi o dzieje naszego narodu), predylekcji do poddania się modom, popularnym trendom i alienacji z uniwersalnie pojętych spraw publicznych. Przytakiwania możnym. „To samo działo się w heroicznym okresie Solidarności: wymuszano konformizm pod groźbą środowiskowych anatem i ostracyzmów, krytyczny sąd traktowano jako rodzaj odstępstwa. Organizowano nawet coś w rodzaju antykomunistycznej indoktrynacji. Miało to wówczas uzasadnienie w etosie moralnej walki, ale pozostawiło po sobie fatalną tradycję nietolerancji wobec eksprzeciwników oraz przypisywanie kombatantom zbiorowej wyższości moralnej i wynikających z nich uprawnień”. 
To, na co zwraca uwagę Walicki, bierze się z szerzonej megalomanii, ze sztucznego heroizmu, z napuszenia i kiepskiego mistycyzmu oraz traktowania Polski (i siebie) jako Chrystusa narodów. To cień Mesjasza, który siebie składa w ofierze za innych. I ciągnie się ta skaza w zbiorowym nadwiślańskim myśleniu zaciemniająca racjonalizm, pragmatyzm i realizm, od wieków. Setna rocznica odzyskania przez Polskę państwowości potwierdza to znakomicie.

Prof. Barbara Świda-Zięba, socjolog i działaczka demokratycznej opozycji z lat PRL, będąc uczestniczką obrad Okrągłego Stołu z niesmakiem stwierdza w swej ostatniej książce, iż jej niedawni fratrzy podczas już konkretnych rozmów w istotnych dla kraju sprawach pokazują swą małość, miałkość intelektualną, kompletne nieprzygotowanie do uniwersalizmu państwowotwórczego. Sędziwa intelektualistka u schyłku życia pisze: „Za to szalał manipulant koło trzydziestki, Czaputowicz. Ważny kandydat na czołowego polityka opozycji. Zdążył już rozbić >Wolność i Pokój< i ma swoją organizację. On to z tej przypadkowej (choć niegłupiej) zbieraniny chciał stworzyć (…) jakieś podkomisje o nieokreślonych kompetencjach, a przewodniczących wyłonić zaraz. Niech harcerze zbiorą się w jednym kącie i wybiorą harcerza, robotnicy w drugim kącie – wybiorą robotnika itd. I dokooptujemy ich do komisji (składającej się, jak pisałam, w większości ze staruszków) – komisji, co nie wiadomo, co ma robić, ale wiadomo, że ma namaszczenie Wałęsy”.
I podsumowując cały fragment poświęcony opozycji demokratycznej przy Okrągłym Stole pisze: „nie mogłam się powstrzymać, by nie zauważyć, że Okrągły Stół uaktywnia nietolerancję, swoistą też dla lat 1980-1981, odbiera jednostce prawo do indywidualnych sądów. Uruchamia mechanizmy psychologii tłumu”.

Modlitwą i magią silni

Czy dzieje III RP nie są jakby egzemplifikacją takich właśnie działań, takiej mentalności, takiej potrzeby posiadania przez każdego swojej politycznej kanapy, swojej koterii, swego stronnictwa, gdzie mógłby brylować, przewodniczyć? Dzisiejsza sytuacja jest jedynie kontynuacją i wzmocnieniem tych tendencji, patrzenia na politykę i działalność publiczną w sposób wsobny, egoistyczny, a zarazem mityczny i mesjanistyczny. Gen szlachcica na zagrodzie równego wojewodzie, który uosabiać ma polskie umiłowanie wolności, demokracji (tu – szlacheckiej, a de facto były to rządy oligarchii magnacko-szlacheckiej prowadzące do kompletnej anarchii i anihilacji państwa na ponad 100 lat) ma się całkiem dobrze. 
Zresztą, gloryfikowaną nad miarę II RP, będącą dziś w powszechnej narracji mitologicznym Edenem (m.in. ziemiaństwo, dworki, „nie oddamy ani guzika”, marsz na Wilno czy Zaolzie, COP i Gdynia) również charakteryzował ten zabójczy syndrom destrukcyjnego partyjniactwa i salonowych koterii, oligarchiczny system funkcjonowania państwa (zwłaszcza w latach 30. XX w.), potworne zróżnicowanie społeczno-kulturowe. W >Sprawach Nauki< pisał dwukrotnie na ten temat prof. Witold Modzelewski w 2018 roku.

Prof. Leszek Kołakowski stwierdził kiedyś, iż dotychczasowe wychowanie chrześcijańskie (w wersji potrydenckiej, kontrreformacyjnej) podtrzymywało – a w Polsce ma to miejsce po dziś dzień jako trend nasilający się i coraz bardziej totalny – przekonanie związane z obrządkami religijnymi i sakramentami jako elementami wierzeń magicznych. Tym samym sugeruje się, iż modlitwy, obrządki, pielgrzymki, czuwania itd. – choć włączają, rzecz jasna, działania nadziemskiej energii – mają przede wszystkim zapewnić skuteczność techniczną w osiągnięciu zamierzonego celu. Tym samym stają się one formą manipulacji, zaklinania rzeczywistości, mających zmienić realnie rzeczywistość. 
Tak realizowany religijny kult powoduje ustawienie wierzenia religijnego na antypodach racjonalności i empiryzmu. I to się nie zmieni, dopóki nie zdekonstruuje się imaginarium, nadwiślańskiej silnie zmitologizowanej świadomości, lechickiej mentalności nie oczyści z przaśnego ludyzmu, bezrefleksyjnej manifestacyjności podyktowanej postawą: „bo tak wypada”, czy „co ludzie powiedzą”.

Mitomańscy mistycy znad Wisły

Demitologizacja zawsze bardzo boli, bo z mitem trudno się rozstać, zwłaszcza człowiekowi owładniętemu mitomańskim mistycyzmem („ rozpadające się iluzje boleśnie ranią” pisał Anthony de Melo, TJ). Zwłaszcza, kiedy od dekad używa się mitu dla utylitarnych, niskich – przede wszystkim politycznych i doraźnych – celów. 
To stąd biorą się powszechne (w mikro- i makroskali) mniemania, czy przekonania, o polskiej wyjątkowości, będące dalekim echem towiańszczyzny czy romantycznych rojeń nadwiślańskich wieszczów. Doskonale pokazuje ten casus Sławomir Mrożek w Weselu w Atomicach, gdzie prawdziwy Polak-katolik, kibol i nacjonalista, (ale takie schematy myślowe spotykać można również we wszystkich wspólnotach i zbiorowościach nad Wisłą i Odrą) uprzejmie prosi o oddanie mu władzy nad światem, a swoja prośbę uzasadnia tym, iż „jest lepszy, mądrzejszy i bardziej osobisty od wszystkich ludzi”.

I na koniec jeszcze jedna sprawa. Każdorazowe powstanie czy odrodzenie państwa polskiego (a miało to miejsce kilkakrotnie w tysiącletniej historii naszego kraju) traktuje się – jak pisze wspominany prof. Witold Modzelewski – w sposób cudowny, legendarny, mityczny, nie uwzględniając absolutnie warunków zewnętrznych jak i normalnych procesów społeczno-politycznych wpływających na tego typu zjawiska i wydarzenia. 
„Ów cud odrodzenia miał być należną nam łaską, sakralizować twór publicznoprawny powstały przed stu laty. Zwycięstwo Dobra (pisanego dużą literą) jest wyrazem sprawiedliwości dziejowej czy też ładu moralnego, który został tym samym przywrócony”. Po prostu, boskie ingerencje i iluminacje ludu bożego (ale najczęściej chodzi tu o elity) powodują pojawienie się Polski na mapie Europy.

Taki sposób uprawiania polityki, ale też i nauki oraz formy dialogu elit ze społeczeństwem, przez omyłkę lub manipulację nazywanej historyczną, taki przekaz publiczny i taka forma edukacji jest nie tylko anachronizmem i wizją sprzed stu laty. To kolejna wersja polskiego irracjonalizmu i misjonizmu (jak określa to prof. Bronisław Łagowski w swych tekstach). Ale najsmutniejszym jest to, iż nikomu zdaje się nie przeszkadzać ów absurd, owa alienacja ze światowych trendów, to pogrążenie się w „przaśności” i „naszości” mitów, legend, chciejstw i fantazmatów. Mimo XXI wieku i kierunków, w jakich podąża rozwój świata i ludzkości. Czyżbyśmy wszyscy już przez nachalną retorykę i permanentne oszustwa tak bardzo zboczyli na intelektualne manowce i odeszli od racjonalności oraz realizmu? 

 

 

 

 

 

Bloger Adnovum o tym jak kompradorskie środowiska pisowskie podnoszą Polskę z kolan. Na przykładzie Domu Polskiego we Lwowie

Pisowskie kompradorskie środowiska polityczne oskarżały PO , że za ich rządów Polska jest na kolanach.

I obiecywały , że za ich rządów Polska wstanie z kolan. Jak wygląda to wstawanie z kolan w stosunku do USA i Izraela wszyscy wiemy.

Mamy też świadomość, że ambasada USA w Warszawie staje się jednym z ośrodków -nieformalnym – władzy w Polsce.

Ale nie wszyscy zdaja sobie sprawę jak to wygląda w relacjach z Ukrainą.

Kompradorskie środowiska pisowskie są bezradne wobec działań środowisk ukraińskich na Ukrainie przesiąkniętych nacjonalizmem i którzy publicznie gloryfikują zbrodniczą UPA.

*************************

„Otwarcie Domu Polskiego we Lwowie jest planowane na rok 2021”– poinformowali prawie dwa tygodnie temu podczas wizytacji tego obiektu szef kancelarii Senatu RP minister Jakub Kowalski i prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Dariusz Piotr Bonisławski.

Rozpoczęta pod koniec 2015 roku budowa Domu Polskiego we Lwowie miała być ukończona w listopadzie 2018 roku, czyli w 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Niestety nie udało się to. Przesunięto wtedy datę oddania do użytku tego obiektu na 2020 rok, kiedy to miał być ostatecznie przygotowany do otwarcia jest planowane zakończenie budowy obiektu. Obecnie okazuje się, że ten dzierżawiony tylko na 49 lat z łaski ukraińskich włodarzy Lwowa, a którego orientacyjny koszt na obecną chwilę wzrósł grubo o ponad dwa razy od początkowych założeń na poziomie 17 mln złotych, ostatecznie ustalono go na 42-43 mln złotych, ma być oddany do użytku dopiero w 2021 roku. A więc jak dobrze pójdzie- trzy lata po setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Niezłe tempo. Może wreszcie na początku kadencji Sejmu uda się tą jakże istotną dla prestiżu Polski inwestycję dokończyć. Polacy na Ukrainie czekają na to z niecierpliwością.

Przypomnę, że Polska otrzymała od Rady Miasta Lwowa teren pod budowę Domu Polskiego w 2013 roku. W przyszłości miejsce to ma być siedzibą stowarzyszeń polskich, centrum kultury polskiej i miejscem dialogu polsko-ukraińskiego.

Dom Polski we Lwowie ma składać się z dwóch części: starej, czyli dawnych koszar wojskowych i nowej, która jest w budowie. W nowym skrzydle swoją siedzibę będą miały organizacje polskie, znajdzie się tam również sala widowiska, z której prawdopodobnie będzie korzystał między innymi Teatr Polski. Dawne koszary zamienią się w hotel i restaurację. Projekt jest wzorowany na Domu Kultury Polskiej w Wilnie, w który od 2001 roku odbywają się polskie koncerty, wystawy, imprezy czy spektakle teatralne.

Pomimo tych bardzo ambitnych planów budowa Domu Polskiego ww Lwowie idzie jak po grudzie.

Ponad 6 lat temu w grudniu 2013 roku lwowski samorząd przekazał miejscowym Polakom symboliczne klucze do długo oczekiwanego i dla wielu wymarzonego Domu Polskiego. Niestety, choć decyzja o inwestycji zapadła z jej realizacją od początku były problemy. Prace ostatecznie ruszyły wiosną 2016 roku. Ale już kolejny rok rozpoczął się gwałtownym zwolnieniem prac. Bo przez kilka miesięcy nie wiadomo było kto i ile za nie zapłaci. Już w lipcu było wiadomo, że harmonogram prac stał się nieaktualny i dopiero jesienią prace znowu nabrały tempa dzięki ponad 4 milionom przekazanym przez polski senat. W zeszłym roku roku pieniędzy było już dwa razy więcej bo w sumie ponad 10 mln złotych ale sytuacja niestety się powtórzyła. Między innymi w związku ze zmianą projektu i całkiem nowym pozwoleniem na budowę, ale nie tylko, jest też nowy wykonawca.

Opóźnienie budowy Domu Polskiego wynikało z trudności czynionych przez administrację Lwowa.

Chodzi o to, że kiedy inwestor przejął już działkę w celu rozpoczęcia budowy, okazało się, że jej warunki dzierżawy nie są takie same jak w dokumencie przekazania działki. Zamiast 49 lat, Ukraińcy zaoferowali tylko pięcioletni okres dzierżawy.

Pretekstem do tak drastycznego ograniczenia terminu dzierżawy, który nota bene całkowicie zmieniał jej warunki, co praktycznie robiło z tej inwestycji zamysł nieopłacalny.

Pretekstem do zmiany okresu dzierżawy było zdaniem lwowskich władz to, że część działki przylegająca do ulicy podlega innym przepisom niż działka, na której znajdują się obiekty, które docelowo mają służyć celom Domu Polskiego. Co ciekawe, działka ma ok. 5 tys. metrów, a tylko 700 metrów kwadratowych objętych jest ograniczeniami użytkowania. Nieruchomość stanowi jednak spójną całość.

Kłody rzucane przez włodarzy Lwowa dotyczące sprawy budowy Domu Polskiego są tylko czubkiem góry lodowej.

I tak, Rada Miejska w Przemyślu w dniu 05.12.1994 r. podjęła uchwałę dotyczącą podpisania umowy o współpracy między Przemyślem i Lwowem. 10 czerwca 1995r. w Przemyślu nastąpiło uroczyste podpisanie umowy między miastami. Współpraca się rozwijała……. ale tylko jednostronnie. Radcy z Przemyśl obdarowywali Ukraińców wszystkim tym czego tylko oni sobe zażyczyli, np.: gmach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, zespół budynków Szkoły przy ul. Basztowej, Ukraiński Dom Ludowy, itd. W tym samym czasie Ukraińcy ze Lwowa odwrotnie, najwyżej obiecywali.

Przykładowo- tak postępuje strona polska w stosunku do społeczności ukraińskiej mieszkającej w Przemyślu, 21 marca 2011 roku Prezydent Miasta Przemyśla Robert Choma podpisał akt notarialny przenoszący prawo własności budynku przy ul. Tadeusza Kościuszki 5 w Przemyślu, którym jest Ukraiński Dom Ludowy na Związek Ukraińców w Polsce (ZUwP). Zgodnie z wnioskiem ZUwP, za zgodą wojewody Podkarpackiego, zbycie nastąpiło z 99% upustem. Piotr Tyma, prezes Zarządu Głównego Związku Ukraińców w Polsce zapewnił, że też popiera sprawę Domu Polskiego we Lwowie, na zasadzie wzajemności.

A jak w sprawie problemu Domu Polskiego we Lwowie postąpiła Rada Miejska Lwowa?

Wyglądało to tak: nie oddano żadnego budynku polskiego na placówkę kulturalną by służyła podtrzymaniu kultury, języka i tradycji Polaków żyjących we Lwowie. Zamiast tego w 2013 r. samorząd Lwowa przekazał miejscowym Polakom symboliczne klucze do starego budynku kiedyś należący do wojska, który musi przed tym jednak zostać gruntownie wyremontowany bo nie nadaje się do użytku, dlatego obok ma powstać nowy budynek . Obydwa mają być połączone przeszklonym patio. Obiekt przekazano po wielkich bojach tylko na 49 lat, w Przemyślu oddawane są budynki na stałą własność i bardzo często wyremontowane.

Trzeba dodać, że nawet w kwestii przekazania symbolicznych kluczy na przyszły Dom Polski, było to postępowanie cyniczne i zaplanowane szyderstwo z Polaków, które to zostały uroczyście złożone w ręce przedstawicieli Polonii w dawnym polskim Domu Katolickim, przemianowanym przez ukraińskie władze na Teatr im. „Łesi Ukrainki” (https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81esia_Ukrainka).

Trzeba postawić pytanie, ile są warte zapewnienia prezesa ZUwP Piotra Tymy, który obiecywał spełnić oczekiwania Polaków ze Lwowa w sprawie przekazania im budynku na otworzenie Domu Polskiego, po to tylko aby wyłudzić w tym samym czasie od władz miasta Przemyśla Ukraiński Dom Ludowy.

Podobnie przedstawia się sprawa z posłem Markiem Rząsą (PO), który także zobowiązywał się do osobistej interwencji u władz miasta Lwowa, by na zasadzie wzajemności oddano budynki społeczności polskiej mieszkającej we Lwowie. Jednak poseł Rząsa ograniczył się tylko do interwencji w polskim MSZ mimo to, że obiecywał iż załatwi tą sprawę bezpośrednio z władzami Lwowa. Dodatkowo, żadne lokalne władze z Podkarpacia nie wsparły działań społeczności polskiej we Lwowie w kwestii odzyskania polskiego mienia, w tym władze przemyskie i parlamentarzyści z regionu podkarpackiego, jak też Małgorzata Chomycz- wojewoda Podkarpacki, która osobiście uczestniczyła przy przekazaniu Domu Ludowego dla społeczności ukraińskiej. W sprawie tego Ukraińskiego Domu Ludowego był w Przemyślu nawet osobiście były prezydent Ukrainy- Wiktor Juszczenko.

Dodam, że odnosi się to również do hierarchów naszego kościoła, którzy także nie wspierają wiernych rzymskokatolickich we Lwowie celem odzyskania swoich świątyń. Jeżeli nie znają drogi lub boją się pielgrzymować do Lwowa w sprawach misyjnych np. celem zażegnania ostatnich gdzie dochodzi ciągle na tym tle do różnych incydentów i awantur, np. grekokatolicy z parafii pw. Ofiarowania Pańskiego, korzystającej z dawnego rzymskokatolickiego kościoła Matki Bożej Gromnicznej, nie wpuszczają rzymskich katolików do ich świątyni na Pasterkę. Łacinnikom nie pozwala się też odprawić tam Mszy Św. w Boże Narodzenie, to przecież często bywają w Watykanie i tam u papieża mogą interweniować. Niestety, ale tego nie robią chowając głowy w piasek.

W tym samym czasie, władze Lwowa, w ramach swoiście pojętej przyjaźni z Lachami, decyzją Lwowskiej Rady Obwodowej, rok 2019 został ogłoszony rokiem Stepana Bandery i Organizacji Ukraiński Nacjonalistów. Czyli tych, którzy podżegali, organizowali i uczestniczyli w fali zbrodni ludobójstwa dokonanego na Polakach w Galicji Wschodniej i na Wołyniu, w wyniku czego mogło zostać zabitych nawet ponad 200 tys. naszych Rodaków.

Nie dość tego, decyzją centralnych władz Ukrainy, polscy naukowcy nie mogą przeprowadzić obiektywnych i rzetelnych badań na temat dokonanej na Polakach zbrodni, zabraniając im dokonywania ekshumacji oraz lokalizacji miejsc pochówku ofiar i ich upamiętnienia.

Zaprzeczają również oficjalnie popełnienia przez Ukraińców tej potwornej zbrodni na swych sąsiadach- Polakach, gloryfikując jednocześnie zbrodniarzy i ideologię ukraińskiego nazizmu, która do niej doprowadziła.

Niszczeją także celowo pozostawione bez żadnej opieki ostatnie ślady tysiącletniej kultury polskiej i polskości tych ziem.

To są prawdziwe przyczyny opóźnień budowy Domu Polskiego oraz niesymetrycznie wdrożonych warunków pojednania między Polską a Ukrainą, na których to Polska traci a Ukrainy tylko zyskuje. Czyli, że Ukraińcy są przez polskie władze nagradzani za swe zbrodnie dokonane na Polakach i ich obecny stosunek do mniejszości polskiej na Ukrainie.

https://adnovumteam.wordpress.com/2019/03/27/wojna-domowa-na-ukrainie-27-03-2019r-1389-dzien-od-nowego-rozejmu/

Radosław Czarnecki: DLACZEGO MŁODZIEŻ NIE GŁOSUJE NA LEWICĘ ? Debata w ramach wrocławskiego Społecznego Forum Wymiany Myśli

Serdecznie zapraszamy na godz. 18.00. w dniu. 28.03.2019 do lokalu przy ul. Kołłątaja 31 (domofon nr 11) we Wrocławiu

SPOŁECZNE FORUM WYMIANY MYŚLI WROCŁAW    

***************************************

53909704_10210647247537177_4514947098470252544_n

Podczas marcowej debaty w ramach wrocławskiego Społecznego Forum Wymiany Myśli postanowiliśmy zorganizować dyskusję pt. „Dlaczego młodzież nie głosuje na lewicę ?”. Pytań i dylematów z tym zagadnieniem związanych jest sporo. Np. czemu tylu młodych ludzi widocznych jest jako czynnie uczestniczących w rożnego rodzaju marszach,
manifestacjach i przedsięwzięciach najszerzej rozumianej prawicy? I to zarówno w wymiarze intelektualnym, akademickim jak i tym „ulicznym”.
Ta grupa młodych ludzi jest i słyszana i widziana i medialnie się o niej mówi. I czy tylko to jest przyczyną lichego poparcia jakim wszystkie partie mianujące się lewicą cieszą się w
polskim wymiarze politycznym, że młodzież jest „prawicowa”?
Być może kryzys jaki przeżywa polska lewica jest pokłosiem impasu tej formacji w całej Europie. I trzeba ten problem rozpatrywać raczej kontynentalnie niż lokalnie bo źródła tych
kłopotów są bardzo podobne w różnych krajach Europy.
Do współpracy przy tym temacie zaprosiliśmy znanego we Wrocławiu z wielu inicjatyw obywatelskich Marcina Czerwińskiego: literaturoznawcę, filozofa, poetę, adiunkta w
Instytucie Filologii Polskiej, autora kilkudziesięciu publikacji naukowych, założyciela i redaktora naczelnego kwartalnika „Rita Baum”, działacza antyrasistowskiego i antyfaszystowskiego. Jako długoletni działacz i nauczyciel akademicki będzie – tak
uważamy – doskonałym moderatorem tej debaty w której (jak planujemy) panelistami będą politycy różnych partii i organizacji społecznych utożsamiających się z lewicą.

Skład panelistów:
Sławomir Godek – Partia Razem, Marta Lempart – Strajk Kobiet, Julia Rokicka – Partia Zieloni, Czesław Cyrul – SLD, Łukasz Szymanowicz – Wiosna, Ewa Groszewska – SFWM Wrocław

SPOŁECZNE FORUM WYMIANY MYŚLI WROCŁAW

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Radosław Czarnecki o książce Michała Syski, Antidotum (Postępowa odpowiedź na neoliberalną chorobę i jej populistyczne objawy), Wyd. Ośrodek Myśli Społecznej im. F.Lassale’a

Dziś słowo na nadchodzący weekend ma inny charakter. Odnoszę się w nim do małej, wydanej pod koniec ub. roku książeczki Michała Syski pt. „Antidotum.(Postępowa odpowiedź na neoliberalną chorobę i jej populistyczne objawy)”. Dlaczego akurat do niej? Bo w kontekście ogłoszonego przez nową siłę polityczną na scenie publicznej RP – p/n „Wiosna RB” – programu jest to pozycja bardzo ważna, stanowi bowiem zręby programu tej partii. Lewica winna podjąć konstruktywną debatę z „Wiosną RB” na tematy programowe, zwłaszcza w kontekście najszerzej rozumianych spraw społecznych i politycznych; zachęcam do lektury i refleksji.

MICHAŁ SYSKA I JEGO „ANTIDOTUM”

Michał Syska, prawnik, publicysta, działacz społeczno-polityczny, Dyrektor Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassale’a we Wrocławiu (lewicowy think tank), bliski współpracownik Roberta Biedronia opublikował ostatnio niepokaźną (tylko 112 stron) książeczkę o źródłach populizmu, królestwie neoliberalizmu i konsekwencjach tego zjawiska w życiu społecznym. Próbuje w niej odpowiedzieć na pytanie co lewica winna uczynić, aby te trendy odwrócić, jakie stanowisko zająć i jakie propozycje przedstawić masom ludowym, prekariuszom, wykluczonym i kolejnym, degradowanym ciągle przez postępującą stratyfikację społeczną. A więc ludziom pracy najemnej, którzy byli zawsze podstawowym elektoratem najszerzej rozumianej lewicy.
Dziś widać po ukonstytuowaniu się „Wiosny Roberta Biedronia” i prezentacji programu nowej partii, iż wiele sugestii zawartych w książce Michała Syski stanowi elementy owego programu. Elementy, ale z bardziej liberalnym czy nawet – neoliberalnym, nachyleniem. Dlatego tym bardziej należy zapoznać się z „Antidotum” Michała Syski, gdyż jest to dobry punkty wyjściowy do kolejnych debat nad kondycją i przyszłością lewicy w Polsce.

Mieć głos to znaczy być człowiekiem.
Mieć coś do powiedzenia to znaczy być osobą.
Carol GILLIGHAM (pisarka)

„Antidotum” Michała Syski ma być w założeniach postępową odpowiedzią na neoliberalną chorobę i jej populistyczne objawy. Postęp zawsze był progresywnym, ewolucyjnym, humanistycznym stanowiskiem wobec jednostki i zbiorowości. I to było związane z lewicą oraz klasycznie pojmowanym liberalizmem. Neoliberalizm sprowadzając stosunki społeczne oraz spojrzenie na ekonomię i gospodarkę (a przez to wszystkie dziedziny życia – przede wszystkim najszerzej pojętą kulturę) wyłącznie do zysku i wilczych reguł kapitalizmu zupełnie wypaczył i totalnie zdeprecjonował tak społeczną percepcję terminu liberalizm, jak i samo znaczenie słowa postęp. Neoliberalizm jest hybrydą, toksycznym polipem, hubą na tym czym był i czym jest prąd mentalno-filozoficzny i ruch polityczny z nim związany, rozumiany jako liberalizm.
Nasz kraj też jest przykładem od niemal 3 dziesięcioleci kontr-rewolucji neoliberalnej (w niektórych krajach określa się dlatego ten ruch mianem neokonserwatyzmu). To powszechnie znane i opisane fakty.
Interesującym są jednak propozycje zawierające program pozwalający przełamać paradygmaty neoliberalnej doktryny i zneutralizowanie pochodu prawicowych i ultra-prawicowych populistów. By nie rzec – w niektórych wypadkach – jawnych faszystów. Nie na darmo mówi się w środowiskach lewicy od dawna, iż ortodoksyjnie rozumiane stosunki kapitalistyczne i purytanizm rynkowy prędzej czy później doprowadzają do władzy faszystów.
Ogólnie te propozycje można scharakteryzować jako odnowiony, klasyczny (choć w nowych warunkach) projekt socjaldemokratyczny. Nie widzę w nim „przypudrowanego neoliberalizmu” wedle Blaira i jego trzeciej drogi. I bardzo dobrze gdyż ten trend, te pomysły (oparte m.in. o filozofię i pomysły Anthony Giddensa) tworzące zręby programu „New Labour Party” de facto zadały lewicy ostateczny cios po upadku dwubiegunowego świata i załamania się obozu realnego socjalizmu. Cios z którego po dziś dzień lewica nie może się podnieść.
I tu jest szkopuł tkwiący w pomysłach Michała Syski: czy nie są owe propozycje już z racji daleko posuniętej polaryzacji relacji kapitału i pracy cokolwiek spóźnione. Autor co prawda słusznie zwraca uwagę na fakt, iż tzw. postępowcy oraz nowa lewica zarzucili metody pracy „u podstaw”, odchodząc od inwestycji w think tanki i lewicowych, postępowych intelektualistów na rzecz medialnych kampanii, interwencji w pojedynczych (choć słusznych i potrzebnych) sprawach, najszerzej pojętego „celebryctwa” i brylowania w mainstreamowych mediach. Tu jest też płaszczyzna moim zdaniem na przełamanie dokonanego przez rozejście się „dołów” partyjnych i mentalności potencjalnego, lewicowego elektoratu z lewicowymi elitami coraz bardziej upodabniających się do liberałów. Zwłaszcza tych preferujących i stawiających w polityce na tzw. „lifestyl” oraz traktowania zagadnień ze sfery świadomości, walki o prawa wszelkich mniejszości jako zasadniczego i głównego pola walki politycznej, a sprawy ekonomiczne, relacje kapitał vs praca czy pracodawcy kontra pracobiorcy pozostawiono odłogiem. Uznając za Fukuyamą, że historia walk o lepszą jakość życia, godny i przewidywalny byt już się zakończyła. Jak widzimy nic bardziej mylnego. Dziś owa walka – i to często w radykalnej i alternatywnej do prowadzonych w ciszach gabinetów czy sal parlamentarnych gremiów debat formie – jest nie tylko możliwa, ale i konieczna. I tu lewica musi zająć zdecydowanie bardziej wyraziste stanowisko niż do tej pory miało to miejsce. Walka o kulturową hegemonię przysłoniła lewicy walkę klasową i o prawa człowieka z dziedziny tzw. gwarancji socjalnych.
Język jakim posługuje się współczesna lewica: jest on ezopowym, powielającym narrację neoliberalną. Zawstydzenie i kompleksy z racji porażki jakiej doznał projekt zwany realnym socjalizmem, kolaps ZSRR i obozu skupionego wokół niego, porzucenie tego co dla lewicy jest szczególnie ważkim (najszerzej pojęta tradycja tak „materialna” jak i „duchowa” czyli teoretyczna, filozoficzno-polityczna) jakie lewica dała sobie narzucić przez najszerzej pojęty mainstream – w Polsce to jest narracja wyłącznie prawicowa lub ultra-prawicowa, nacjonalistyczna i szowinistyczna – jest nie tylko porażką w sensie polityki, ale degrengoladą w każdej niemal sferze życia publicznego. I ma to kolosalne znaczenie na to z czym mamy do czynienia dziś w naszym kraju.
Czy można odwrócić ten trend ? Bez zmiany mentalności oraz języka, a także przy braku zdecydowanie lewicowych i jednocześnie topowych ludzi mediów, którzy operowali by takim właśnie językiem raczej jest to mocno wątpliwe.
Współcześnie gdy czegoś, kogoś – dot. to też przekazu, odpowiedniej retoryki i głoszonych prawd oraz idei, preferowanych wartości etc. – nie ma w mediach to nie istnieje to realnie w świadomości społecznej. I aby odwrócić te trendy to najpierw musi nastąpić przeformatowanie świadomości i mentalności samych liderów mieniących się play-makerami lewicy. Niestety tego u Autora „Antidotum” nie znalazłem. Kolejny aspekt to odejście od celebrowania czy fetyszyzacji znaczenia mediów społecznościowych. Autor wspomina o tym zagadnieniu lecz jakby robiąc to „intelektualnymi opłotkami”. A to moim zdaniem jest niesłychanie ważna sprawa. Zwłaszcza w kontekście dekadowych perspektyw, gdyż można przewidywać zmierzch mega-znaczenia tych mediów w dłuższej perspektywie (z różnych zresztą względów).
Kolejne pytanie brzmi – jak to zmienić ? I to w obu zaprezentowanych przed chwilą sferach: makro-, na płaszczyźnie ogólnej, jak i mikro- czyli wewnątrz lewicowego życia i myślenia. To długotrwały proces, taki jak długotrwały okres tracenia swojej „duszy” i zasad przez lewicę. Tylko spojrzenie nie w perspektywie cyklu wyborczego a w dłuższym – może nawet dziesięcioleci – pozwoli lewicy na odbudowanie nie tylko pozycji politycznej lecz przede wszystkim w sferze wartości i utożsamienia się z nią szerokiego spektrum wyborców. „Aby zdobyć władzę, trzeba wpierw zdobyć umysły ludzi” tak twierdził słusznie Antonio Gramsci.
I na pewno nie pomogą lewicy na tej drodze „celebryctwo” czy niczym nie poparte obietnice. Schlebianie nastrojom mas czy tłumów. Ludzie chcą być traktowani poważnie i racjonalnie. Chodzić lewicy przecież winno nie tylko o zdobycie władzy ale o zmianę stosunków społecznych, o zmianę świadomości Polek i Polaków, o pokonanie kolejnego stopnia rozwoju przez nasze społeczeństwo w cywilizowaniu się i poprawianiu jakości życia.
Nie można się zgodzić z konkluzją Autora, że lewicy potrzebny jest przywódca. To znów brnięcie w modne, typowo polskie myślenie od dekad o Mesjaszu, o wodzu na białym koniu, o front-manie który weźmie za rączkę i poprowadzi …… Czyli preferencje dla niesamodzielności, dla bierności, dla indyferentyzmu. Emocje nie załatwią wszystkiego (a de facto – na dłuższą metę nie załatwiają niczego oprócz oklasków i okrzyków poparcia). Afekty szybko się wypalają pozostawiając kolejne popioły zawodu i zniechęcenia. Tak było m.in. z ruchem Occupy Wall Street czy sprzeciwem wobec ACTA, które po chwilowym uniesieniu rozpłynęły się w niebycie. Partia lewicowa – tak, jak najbardziej, ale na jej czele winno być kilku (może nawet kilkunastu) liderów o zbliżonym poziomie wiarygodności i intelektualnym potencjale. Warto też by było, żeby wszelkie lewicowe programy i pomysły na przyszłość jasno i wyraźnie podkreślały swoje anty-militarystyczne i pro-pokojowe wizje Polski, Europy i świata. Czy dzisiejszej polskiej lewicy nie stać na kolejny „plan Rapackiego”, gdyż napięcie międzynarodowe, duch militaryzmu i agresji, wzajemna nieufność i kolejny wyścig zbrojeń są podobne do atmosfery podczas tzw. „kryzysu kubańskiego” ? Świat staje na granicy jądrowej zagłady. W trakcie konfliktu miedzy super-mocarstwami to teren naszego kraj stać się może (w jej wyniku) jądrową pustynią. Polska lewica nie może nie tylko inicjować i prowokować procesów militaryzacji Europy, ale winna działać aktywnie na rzecz obniżenia poziomu zbrojeń i militaryzacji. Na rzecz powrotu do stołu negocjacji i dialogu. A z tym rządy SLD (mieniące się lewicowymi) miały jak wiemy kolosalny problem. Takiej refleksji – choćby w zdawkowym wymiarze – również mi brakuje w „Antidotum” Michała Syski.
„Antidotum” jest na pewno manifestem i ideową deklaracją. Brak mi natomiast jasnej deklaracji jakie decyzje polityczne zostały by podjęte w razie gdyby lewica wedle pomysłów Michała Syski zdobyła władzę i ją zaczęła sprawować. No, ale rozumiem to pytania i dylematy na „inną bajkę”.

Michał Syska, Antidotum (Postępowa odpowiedź na neoliberalną chorobę i jej populistyczne objawy), Wyd. Ośrodek Myśli Społecznej im. F.Lassale’a, ISBN 978-83-63902-11-0, Wrocław 2018, s. 112.

Radosław Czarnecki : Zemsta jezuitów/Historia bez IPN/

https://strajk.eu/zemsta-jezuitow/?fbclid=IwAR1rVadEyapA4XbrEe0amSBVExhP4kKTFbdRQsn9YcipRl70KBMS6RJ1C3E

10891674_813249468734627_601413624915567596_n-845x475

Na kanwie rewelacji, jaką stała się w polskich mediach wypowiedź papieża Franciszka dotycząca tuszowania przez Jana Pawła II spraw związanych z pedofilią i całokształtem wydarzeń mających miejsce w Legionie Chrystusa i najnowszej historii Kościoła katolickiego, warto zwrócić uwagę na dwa elementy.

Po pierwsze – to nie są żadne rewelacje. Cywilizowany, nieklerykalny świat mówił i wiedział o tych traumatycznych sprawach od dawna. Tylko w Polsce, gdzie nie rozumie się terminu „wolność słowa”, obowiązuje bałwochwalczy stosunek do pojęcia autorytet, zaś mainstreamowe media hodowały irracjonalny obraz Watykanu pod rządami Karola Wojtyły, prześcigając się w serwilizmie, ta wypowiedź może powodować zaskoczenie. Teraz już jawnie „umiłowany”’ syn Jana Pawła, który o mało co nie trafił na ołtarze świętości Kościoła, założyciel Legionu Chrystusa Marcial Maciel Degollado okazuje się zbrodniarzem-pedofilem, bigamistą, finansowym malwersantem, narkomanem i sadystycznym satrapą. Gwałcił nie tylko masowo podopiecznych sierocińców prowadzonych przez ów zakon, ale i własne dzieci, których miał dokładnie nie wiadomo ile –siedmioro lub ośmioro.

Słowa Franciszka to kolejne potwierdzenie całokształtu klimatu panującego w Kościele. Dotychczas oskarżenia o zaniechanie i jawne ukrywanie przestępstw, wręcz zbrodni, dotyczyły poszczególnych hierarchów. Teraz dopadły głowy Kościoła katolickiego, któremu postawiono tysiące pomników, któremu poświęcono dziesiątki tysięcy panegiryków. W Polsce uznano go za synonim wolności i demokracji, w Kościele kanonizowano, ogłaszając tym samym, że to dla wiernych drogowskaz moralny i etyczny ideał. Kto jeszcze tego nie zrozumiał, teraz ma szansę pojąć, ile to wszystko warte.

Ale ważniejszy jest drugi, mało znany kontekst. Chodzi o konflikt z początku pontyfikatu papieża z Polski, na linii Rzym – zakon jezuitów. Konflikt dwóch osobowości: Karola Wojtyły i Pedra Arrupe, ówczesnego generała zakonu, tzw. „czarnego papieża”, a trzeba dodać od razu, iż szef Towarzystwa Jezusowego był zawsze „szarą eminencją” w całej strukturze kościelnej.

Konflikt rozgorzał na kanwie stosunku do teologii wyzwolenia. Arrupe, Bask, człowiek światowy (do chwili wyboru na generała TJ przebywał głównie na misjach i realizował zadania Towarzystwa w Azji) znał doskonale teologię, która doprowadziła do Vaticanum II. Zakon jezuitów pod jego kierunkiem stał się najbardziej progresywną i zaangażowaną społecznie wspólnotą zakonną. Karol Wojtyła zaś, jak to doskonale pokazał m.in. w swej książce „Ojciec Nie-święty” Piotr Szumlewicz, a także wielu zachodnich autorów i watykanistów, posiadał mentalność prowincjonalnego, anty-modernistycznego, zachowawczego proboszcza z Małopolski czy Podkarpacia. Charakteryzowały go skrajny antykomunizm, purytański i ultraprawicowy, mesjanistyczna wizja Kościoła w archaicznym stylu i ludowo-masowa bezrefleksyjna religijność tak dobrze znana z Polski.

Pacyfikacja teologii wyzwolenia rozpoczęła się od zakonu św. Ignacego Loyoli, gdzie od lat 50. rodziły się wspomniane „wywrotowe” idee, także bazujące na marksizmie i ideach socjalistycznych. Pedro Arrupe oddany był głęboko idei „postępu”, rozwojowi ludzkości i sprawiedliwości społecznej. Gorąco popierał  dialog z marksizmem i współpracę z tzw. „obozem realnego socjalizmu” przeciwko prawicowym dyktaturom, zależnym i kreowanym z Waszyngtonu. Przez papieża Polaka został jawnie zlekceważony. Papież manifestacyjnie pomijał w swych wszystkich enuncjacjach Towarzystwo, a przechodząc lub przejeżdżając obok „czarnego papieża” ostentacyjnie odwracał głowę, aby go nie pozdrowić.  Ze względu na rozległy wylew i paraliż Pedro Arrupe zrezygnował z urzędu  w 1983 r. Pacyfikacja jezuitów w tym momencie dobiegała końca. Kolejni generałowie, narzucani autorytetem biskupa Rzymu konsekwentnie oczyścili zakon z jednostek niezależnych i samodzielnie myślących.

Eksponowane pozycje, jakimi od czasów Ignacego Loyoli czy Dominika Guzmana cieszyli się jezuici bądź dominikanie, zajęły dzięki poparciu Jana Pawła II Opus Dei, Legion Chrystusa czy Ruch Odnowy w Duchu Świętym. Wszystko to miało podłoże w doświadczeniach i korzeniach polskiego konserwatyzmu i klerykalizmu.

Papież Franciszek jest jezuitą. W jego enuncjacji można doszukiwać się przynajmniej symbolicznego triumfu Towarzystwa Jezusowego i (pośmiertnie) Pedro Arrupe nad Janem Pawłem II oraz jego Kościołem. Chociaż całego zmarnowanego potencjału i strat przyniesionych przez pacyfikację teologii wyzwolenia odrobić się już nie da.

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /   

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2019/01/05/agnieszka-mrozik-wyklete-komunistki/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/08/03/piotr-ciszewski-ipn-kontra-dabrowszczacyhistoria-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/07/28/bydgoszcz-debata-ipn-inkwizycja-xxi-wieku/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/06/12/radoslaw-czarnecki-makkartyzm-po-polsku-z-tygodnika-przeglad-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/06/10/padraic-kenney-budowanie-polski-ludowej-robotnicy-a-komunisci-1945-1950-komentarz-czyli-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/05/29/wsa-uchylil-w-ciagu-dwoch-dni-zarzadzenia-zastepcze-wojewody-mazowieckiego-dotyczace-25-zmian-ulic-w-warszawie-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/05/13/list-do-polakow-na-100-lecie-niepodleglosci-gdzies-wam-zapodzialo-sie-45-lat-prl-u-tekst-z-ze-strony-od-sanacji-do-iii-rp/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/04/29/polska-rzeczpospolita-ludowa-byla-w-bardzo-wielu-przypadkach-racjonalniejsza-madrzejsza-i-bardziej-wolnosciowa-niz-ta-iii-a-zwlaszcza-iv-pisowska-polska/

http://portaltrybuna.pl/walcza-obledem-dekomunizacji-propaguja-wiedze-o-historii-ruchu-robotniczego-dzis-oglosili-plany-2018-r/#comment-371375

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/01/17/krzysztof-podgorski-17-stycznia-1945-dzien-wyzwolenia-warszawy-przez-zolnierzy-zapomnianych-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/ksiazka-bronislawa-lagowskiego-polska-chora-na-rosje-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/ogien-falszywy-mit-kup-ksiazke-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/26/geneza-stanu-wojennego-1981_historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/27/krzysztof-mroz-demitologizacja-pisowskiej-oceny-polski-sanacyjnej-ukladu-ribbentrop-molotow-z-23-sierpnia-1939-r-i-wejscia-armii-radzieckiej-na-wschodnie-tereny-polski-w-dniu-17-wrzesnia-1939/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/28/akcja-wisla-czyli-jak-falszuje-sie-historie-po-1989-roku-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/28/krzysztof-mroz-demistyfikacja-pisowskiej-wizji-powstania-warszawskiego-ktora-stanowi-element-skladowy-tzw-iv-rp-aktualizacja-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/leszek-konarski-cyrankiewicz-nie-zabil-pileckiego-historia-bez-ipn/

A tak przy okazji moje wspomnienia z czasów studenckich , czyli jak zetknąłem się ze „strasznym reżimem w PRL”, Dlaczego mnie nikt nie prześladował choć manifestowałem i podpisałem petycję antyrządową?

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/stanislaw-pyjas-czyli-jak-ipn-trwoni-nasze-pieniadze-wspomnienia-z-krakowskich-czasow-studenckich-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/sprostowanie-do-artykulu-w-newsweeku-dot-gen-w-jaruzelskiego-17-12-2010-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/ks-popieluszko-nie-jest-meczennikiem-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/geopolityczne-wielkie-nic-lecha-kaczynskiego-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/gen-wojciech-jaruzelski-odpowiada-rafalowi-ziemkiewiczowi-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/rafal-ziemkiewicz-kontra-gen-jaruzelski-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/literaturoznawcy-z-ipn-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/ipn-wojuje-z-jaruzelskim-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/panie-prezydencie-kaczynski-tylko-wszechstronna-wiedza-pana-wyzwoli-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/beatyfikacja-piusa-xii-czyli-jak-manipuluje-sie-historia-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/nie-dla-beatyfikacji-jp-ii-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/1612-rok-prezydenta-lecha-kaczynskiego-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/01/21/solidarnosc-upadek-mitu-historia-bez-ipn/

 

Witold Modzelewski: Bajeczki zamiast historii (Sprawy nauki)

Modzelewski

http://www.sprawynauki.edu.pl/archiwum/dzialy-wyd-elektron/344-felietony-witolda-modzelewskiego/4021-bajeczki-zamiast-historii

 Nasza oficjalna historia ostatniego stulecia jest w dużej części bajeczką, wyznaczającą granice dzisiejszej poprawności. Wciąż nie chcemy rzetelnie zbadać większości istotnych faktów tamtego czasu, mimo uzasadnionych podejrzeń co do wiarygodności ich oficjalnej wersji.

Przypomnę tylko te najważniejsze, mało zbadane fakty o istotnym znaczeniu historycznym. Ktoś powinien kiedyś odpowiedzieć na pytania:

  • jaka była rola dwóch niemieckich cesarstw (niemieckiego i austriackiego) w animowaniu „ruchów niepodległościowych”, a także lewicowych w Polsce do ostatnich dni istnienia tych państw w listopadzie 1918 roku?
  • kto podjął polityczną decyzję w Niemczech o „uwolnieniu” Piłsudskiego z magdeburskiego odosobnienia i jakie były rzeczywiste cele tej decyzji?
  • jaka była skala jawnej i niejawnej współpracy między polskimi i bolszewickimi „socjalistami” w dziele zniszczenia Rosji? Wiemy o poufnych kontaktach trwających aż do śmierci Piłsudskiego (ludzie rządzący wówczas w Warszawie i Moskwie dobrze się znali), o czym w sposób mało zręczny dla obecnych „antykomunistów” wspominają pamiętniki piłsudczyków (i ich żon, np. Jadwigi Beck);
  • czy animatorem zamachu stanu w maju 1926 roku był wywiad brytyjski, który chciał tym samym ograniczyć francuskie wpływy w Warszawie i wzmocnić stronnictwo proniemieckie?
  • jakie były zobowiązania Piłsudskiego wobec niemieckich protektorów w kwestii zachodnich granic Polski i jak wytłumaczyć pasywną postawę władz w Warszawie wobec Powstania Śląskiego i Powstania Wielkopolskiego?
  • dlaczego rząd Jędrzeja Moraczewskiego został uznany tylko przez Berlin?
  • dlaczego niepodległościowi politycy tego okresu nie protestowali przeciw przydzieleniu przez Niemców części Polski „samostijnej” Ukrainie (np. Chełmszczyzny) w Pokoju Brzeskim?

A przede wszystkim, czy bolszewicki przewrót w listopadzie 1917 roku, który zmienił historię świata (i naszą!), był wykonaniem berlińskiego rozkazu obalenia tymczasowego rządu Republiki Rosyjskiej, z którym chciał zawrzeć pokój główny sojusznik, czyli austriacki Wiedeń?
Dziś już wiemy, że pomysł, aby dokonać tego przewrotu właśnie na początku listopada, powstał nagle, a większość bolszewickiego kierownictwa była nim… zaskoczona.

Możemy przyjąć jako pewnik, że prawdy o naszej historii sprzed stu lat należy szukać w archiwach berlińskich i austriackich, gdyż tam, podobnie jak w przypadku bolszewików, był ośrodek decyzyjny tworzący zręby ówczesnej (i współczesnej) Mitteleuropy. I był w swych działaniach bardzo skuteczny.
Gdyby nasz polski wątek sprawdzić równie rzetelnie, co działalność Aleksandra Parvusa, to być może zacząłby (w przenośni i dosłownie) pękać spiż niektórych pomników. I nie bójmy się jednak prawdy. Nie przestaniemy być przez to Polakami. Może zmienimy tylko punkty odniesienia oraz wzorce. Jeżeli są fałszywe, to nie ma czego żałować.

Agnieszka Mrozik: Wyklęte komunistki /Historia bez IPN/

Tekst z portalu lewica.pl  http://lewica.pl/?id=31996&tytul=Agnieszka-Mrozik:-Wykl%EAte-komunistki i najnowszego  numeru kwartalnika „Bez Dogmatu”.

31996.jpgW początkach września 2017 roku na konferencji „Ruptures, Empires and Revolutions”, zorganizowanej w Budapeszcie przez European Network in Universal and Global History, nazwisko polskiej marksistki Róży Luksemburg (1871–1919) wypłynęło w dyskusji o studenckiej rewolcie w Japonii w 1968 roku. O „czerwonej Róży” mówiono nie inaczej jak o ikonie radykalizującej się japońskiej młodzieży. Moderująca dyskusję badaczka z Niemiec przyznała, że zapomniała o polskich korzeniach Luksemburg. Pamiętała ją jako silnie zaangażowaną w niemiecki ruch komunistyczny, a więc „swoją”, wrośniętą w niemiecką pamięć i polityczną teraźniejszość[1] (Nic dziwnego, skoro od lat w rocznicę zamordowania Róży Luksemburg i Karola Liebknechta (1871–1919) przez nacjonalistyczne bojówki Freikorps Berlin zamienia się w przestrzeń demonstracji i dyskusji o wkładzie tej dwójki w rozwój marksizmu jako myśli naukowej i idei politycznej[2]). Kilka miesięcy po tej konferencji, w marcu 2018 roku, niesiona falą ustawodawstwa dekomunizującego miasta i wioski polska prawica przystąpiła do ostatecznego „wycięcia” Róży Luksemburg z historii Polski i pamięci Polaków. Dokonała tego w symbolicznym geście zdjęcia tabliczki upamiętniającej dom w Zamościu, w którym „czerwona Róża” przyszła na świat.

wanda_wasilewskaInny przykład. Wanda Wasilewska (1905–1964)komunistyczna pisarka i polityczka, jest do dziś jedną z bardziej rozpoznawalnych Polek na Ukrainie. Nic dziwnego, skoro od końca drugiej wojny światowej mieszkała w Kijowie, na kijowskim cmentarzu Bajkowo znajduje się jej grób, a w ukraińskich antologiach dwudziestowiecznej prozy wciąż można znaleźć jej teksty[3]. Mimo iż Wasilewska całe życie pisała po polsku, w polskich bibliotekach i programach nauczania próżno jednak szukać jej utworów: zostały z nich usunięte. Po 1989 roku w polskiej debacie publicznej nazwisko Wasilewskiej – przewodniczącej utworzonego w ZSRR w czasie drugiej wojny światowej Związku Patriotów Polskich, wieloletniej deputowanej do Rady Najwyższej ZSRR i działaczki powojennego ruchu na rzecz pokoju – stało się synonimem „renegactwa”, „zdrady narodowej” oraz politycznej (i nie tylko) „prostytucji”. Autorzy licznych brukowych publikacji z lubością rozpisują się dziś o rzekomych romansach Wasilewskiej z ważnymi dla powojennego porządku mężczyznami, ze Stalinem na czele, przypisując jej na zmianę uległość i pragnienie dominowania nad męskim rodzajem[4].dembinska.jpg Weźmy jeszcze jeden przykład. Zofia Dembińska (1905–1989), komunistka, przed wojną nauczycielka, a po wojnie kolejno współtwórczyni koncernu wydawniczego „Czytelnik” (1944–51), wiceminister oświaty (1951–60) i członkini ONZ-owskiej Komisji ds. Kobiet (1951–68), jest dziś „odkrywana” przez zachodnie badaczki jako ważna postać międzynarodowego ruchu kobiecego: zaangażowana w ukrócenie procederu rytualnego okaleczania kobiet w krajach afrykańskich, główna inicjatorka i autorka szkicu Deklaracji w sprawie Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (DEDAW), przyjętej przez ONZ w 1967 roku[5]. Tymczasem w Polsce zapomniana, identyfikowana jest głównie poprzez relacje z ważnymi dla polskiej kultury mężczyznami: Henrykiem Dembińskim (1908–1941), przedwojennym marksistą, publicystą i działaczem politycznym, a prywatnie jej mężem, oraz Jerzym Borejszą (1905–1952), twórcą imperium wydawniczego w powojennej Polsce, szefem Dembińskiej w „Czytelniku”[6].Kim były kobiety, które Polska tak pieczołowicie wymazuje ze swojej historii i pamięci; które wydala niczym obce ciała za zdrowego narodowego organizmu? A jeśli zachowuje, to jedynie w roli „czarnych charakterów”, „córek marnotrawnych”[7]?

Na początek kilka faktów. Wasilewską i Dembińską dzieli od Luksemburg jedno pokolenie. Łączy wiele. Wszystkie pochodziły z nieźle sytuowanych rodzin: Luksemburg z polsko-żydowskiej rodziny mieszczańskiej, Wasilewska i Dembińska z rodzin inteligenckich, polskich, o tradycjach patriotycznych: ich ojcowie walczyli w pierwszej wojnie światowej o niepodległą Polskę, a dodatkowo ojciec Wasilewskiej – Leon Wasilewski (1870–1936) – kierował ministerstwem spraw zagranicznych w pierwszym rządzie już wolnego kraju. Sceptyczne wobec religii, uznawały dogmaty i instytucje religijne za źródło zniewolenia, zwłaszcza kobiet (jedynie Dembińska, z domu Westwalewicz, zanim została marksistką, aktywnie działała w młodzieżowych organizacjach katolickich; jej dwie siostry – Julia (1908–1955) i Katarzyna Lucyna (1911–1945) – zostały zakonnicami). Świetnie wykształcone (Luksemburg studiowała w Zurychu filozofię, ekonomię i prawo, obroniła doktorat; Wasilewska ukończyła krakowską polonistykę także z tytułem doktora; Dembińska skończyła polonistykę w Wilnie), łączyły działalność nauczycielską (Wasilewska i Dembińska pracowały jako nauczycielki w szkołach krakowskich i wileńskich), pisarską (Luksemburg i Wasilewska regularnie pisały do lewicowych czasopism; w 1913 roku pierwsza opublikowała Akumulację kapitału, jedno z klasycznych dzieł marksizmu; druga w 1934 roku zadebiutowała jako pisarka, wydając dobrze przyjętą przez krytyków powieść Oblicze dnia) i polityczną (Luksemburg była współzałożycielką Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy, Komunistycznej Partii Niemiec, stała na czele antywojennego Związku Spartakusa; Wasilewska była członkinią Polskiej Partii Socjalistycznej, w latach 1934–37 należała do Rady Naczelnej, postulując zbliżenie z komunistami w ramach Frontu Ludowego; w 1939 roku wstąpiła do Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) i została deputowaną do Rady Najwyższej ZSRR, a w 1943 roku stanęła na czele utworzonego w porozumieniu ze Stalinem Związku Patriotów Polskich; z kolei Dembińska, która w latach 30. obracała się w środowisku lewicowej młodzieży wileńskiej, po wojnie wstąpiła do Polskiej Partii Robotniczej, a po jej fuzji z PPS w 1948 roku została członkinią Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i z jej ramienia działała w Komisji ds. Kobiet ONZ).

Fakty są istotne nie tylko dlatego, że pozwalają umiejscowić biografie w konkretnym czasie i miejscu, ale także dlatego, że stanowią szkielet, na którym umocowane zostają określone poglądy, racje i decyzje tak publiczne, jak i prywatne. Luksemburg, Wasilewską, Dembińską łączyła zdecydowana krytyka państwa narodowego: na przełomie XIX i XX wieku stanowiło ono silne zaplecze dla wielkiego kapitału, a tym samym matrycę wyzysku, niesprawiedliwości klasowych, etnicznych i płciowych[8]. Ta krytyka nacjonalizmów, dla których remedium miał być proletariacki internacjonalizm, przeprowadzana była w specyficznych dla Polski warunkach. Luksemburg nie raz spierała się z polskimi socjalistami o hierarchię „spraw do załatwienia”: uważała, że niepodległość Polski może zaczekać, bo priorytetem jest walka klasowa. Spierała się o to także z Leninem, krytykując jego doktrynę „samostanowienia narodów”. W 1918 roku była przekonana, że polska lewica powinna walczyć o rozszerzenie rewolucji rosyjskiej na Niemcy, a nie koncentrować się na walce o niepodległość Polski[9]. Jej stanowisko, z czasem nazwane w kręgach lewicowych „błędem luksemburgizmu”, było jedną z bardziej radykalnych krytyk państwa narodowego. Podzielająca je Komunistyczna Partia Robotnicza Polski została w początkach 1919 roku zdelegalizowana, a do momentu wybuchu drugiej wojny światowej za zaangażowanie w ruch komunistyczny groziło w Polsce więzienie[10].

Wasilewska, Dembińska i komunistki z ich pokolenia, wchodzące w dorosłość już w niepodległej Polsce, krytykowały państwo narodowe za biedę, wyzysk, rozwarstwienie społeczne, a w latach 30. – za „faszystowskie metody działania”. Wasilewska pisała rozczarowana, że odrodzona po 123 latach niewoli Polska była „matką dla fabrykantów i posiadaczy ziemskich, ale macochą dla chłopów i robotników”. Podnosiła wątek „panoszenia się” kleru katolickiego, piętnowała antysemityzm. Przed wybuchem drugiej wojny światowej uważała, że postępowa ludzkość musi się zjednoczyć i pod przywództwem ZSRR stawić czoła faszyzmowi. Na ZSRR stawiała także w czasie wojny – uważała, że tylko ta siła wyzwoli Polskę z hitlerowskiej okupacji i pozwoli zbudować nowy egalitarny ład – a także po wojnie, gdy reprezentowała ZSRR na arenie międzynarodowej, angażując się w ruch na rzecz pokoju[11].

Krytyka państwa narodowego w sytuacji utraty niepodległości lub w okresie świeżo odzyskanej wolności była powszechnie uznawana za największy grzech, jaki Polacy mogli popełnić. Oznaczała przekroczenie granic debaty publicznej, dyskwalifikowała moralnie. Narażała na środowiskowy ostracyzm, groziła oskarżeniem o zdradę. Szczególnie, gdy za poglądami szły konkretne decyzje i wybory. Luksemburg, której za działalność socjalistyczną w dawnym zaborze rosyjskim groziło więzienie, większość dojrzałego politycznie życia spędziła w Niemczech, wrosła w Niemcy, ale przede wszystkim w międzynarodowe środowisko lewicowe. Wasilewska po zakończeniu drugiej wojny światowej nie wróciła do Polski, została w Kijowie – współcześni nie mogli jej wybaczyć, że negocjowała ze Stalinem przesunięcie granic Polski na zachód i rezygnację z ziem wschodnich – polskiego przed wojną Wilna czy Lwowa[12]. Dembińska wprawdzie została w Polsce po wojnie, ale sporą część politycznej aktywności prowadziła na arenie międzynarodowej jako działaczka ONZ ds. praw kobiet.

Idąc za Michelem Foucaultem[13], można powiedzieć, że komunizm – rozumiany jako radykalna krytyka nierówności społecznych, wyzysku świata pracy przez świat kapitału, reprodukowanych na matrycy państwa narodowego – był dla bohaterek tego tekstu nie tylko zbiorem poglądów, ale także stylem życia. Przekraczanie granic było weń wpisane: wspomnianych już granic narodowych, polskości, etosu mesjanistycznego, który ukształtował całe pokolenia Polaków w XIX i XX wieku (Wasilewska wspominała, że jej pozytywny stosunek do ZSRR był przyczyną konfliktu z ojcem i starszą siostrą Halszką Wasilewską (1899–1961), członkinią Wojskowej Służby Kobiet (służba Armii Krajowej), z którą po wojnie nie utrzymywała kontaktów); klasowych (by wspomnieć związek Wasilewskiej, córki ministra, z murarzem Marianem Bogatką (1906–1940)); religijnych (dla pochodzącej z bardzo katolickiej rodziny Dembińskiej przystąpienie do środowiska marksistów, a następnie partii komunistycznej musiało być szokiem). Było także wykroczeniem poza tradycyjne role kobiece – żony i matki, odrzuceniem romantycznego kostiumu Matki Polki – heroicznej i tragicznej jednocześnie „wychowawczyni narodu”, reproduktorki polskości[14].

Ta ostatnia kwestia jest istotna. Obracając się w silnie zmaskulinizowanych kręgach, bohaterki tego tekstu wiele osiągnęły: Luksemburg należała do najwybitniejszych marksistowskich intelektualistek i działaczek lewicy na przełomie XIX i XX wieku; Wasilewska, zaufana Stalina, stała na czele organizacji, której członkowie przejęli władzę w powojennej Polsce; Dembińska zarządzała imperium wydawniczym w Polsce po 1945 roku. Co ważne (choć nie zawsze zauważane przez współczesne badaczki feministyczne), te działające w męskim świecie kobiety nie zamykały się na problem nierówności płci: uważały emancypację kobiet za oczywisty element lewicowej agendy. Były przekonane, że jest ona możliwa tylko tam, gdzie istnieje rzeczywista równość społeczna i ekonomiczna, gdzie kościół i państwo narodowe nie decydują o tym, jak ma wyglądać rodzina ani jakie role kobiety i mężczyźni mogą pełnić w sferze publicznej i prywatnej[15]. Te poglądy były nie tylko teorią, ale i praktyką życia komunistek: krytykując patriarchalną rodzinę i mieszczańskie małżeństwo jako instytucje podtrzymujące zniewolenie kobiet, stawiały na partnerskie relacje z mężczyznami, bliska była im idea „rodziny z wyboru”, niekoniecznie opartej na „więzach krwi”.

To wszystko jest ważne, bo pozwala zrekonstruować obraz pewnego środowiska politycznego, a zwłaszcza kobiet z tego środowiska, które na przełomie XIX i XX wieku przystąpiły do walki o nowy porządek na świecie – działaczek (radykalnej) lewicy. Jest jednak także ważne, bo pozwala choć częściowo uchwycić motywy tych, którzy w komunist(k)ach upatrywali głównego wroga „naturalnego” ładu na ziemi. Jak pokazał Klaus Theweleit w swojej klasycznej pracy Męskie fantazje, dwudziestowieczny antykomunizm miał nie tylko silną podbudowę antysemicką, ale i antyfeministyczną. Komunistka – słynna „baba z karabinem” – była głównym obiektem nienawiści protonazistów z Freikorps, a śmierć Róży Luksemburg z ich ręki odczytywano nie tylko jako realną, ale i symboliczną karę za osobistą transgresję i polityczny zamach na „świat, jaki znamy”[16]. Seksistowskie były i do dziś pozostają interpretacje powojennych losów Wasilewskiej: jej decyzję o pozostaniu na Ukrainie tłumaczono utratą względów Stalina, a wycofanie z czynnej polityki – problemami małżeńskimi. Samotność, choroba, przedwczesna śmierć – oto, co miało czekać kobiety, które dokonują zamachu na tradycję, hierarchię, naturalny porządek rzeczy.

Pisząc o komunistkach, nie próbuję uspójniać ich życiorysów[17]. Raczej – gdzieś między przypominaniem faktów biograficznych a naświetlaniem postaw i przekonań moich bohaterek – staram się zwracać uwagę, jak bardzo były i wciąż są to postacie zmitologizowane: zdemonizowane bądź przeciwnie (choć rzadziej) romantyzowane. Pozostając synonimem zdrady narodowej, zamachu na tradycyjny porządek klasowy i płciowy, są też uosobieniem determinacji, bezkompromisowości, radykalizmu[18]. W czasach triumfu populistycznej, nacjonalistycznej prawicy, domagającej się twardych tożsamości, zwierania szyków, pielęgnowania tradycji[19], zakodowany w komunistkach potencjał transgresyjności staje się napędem pamięci o przyszłości, która wciąż czeka na urzeczywistnienie; przyszłości, w której, jak pisał Marks, „wszystkie stężałe, zaśniedziałe stosunki, wraz z nieodłącznymi od nich z dawien dawna uświęconymi pojęciami i poglądami ulegają rozkładowi, wszystkie nowopowstałe starzeją się, zanim zdążą skostnieć. Wszystko co stanowe i znieruchomiałe znika, wszelkie świętości zostają sprofanowane i ludzie są nareszcie zmuszeni patrzeć trzeźwym okiem na swe stanowisko życiowe, na swoje wzajemne stosunki”[20]. W odkrywaniu owego potencjału transgresyjności – ale i tragizmu granic, na które komunistki napotykały, czy to ginąc z rąk morderców jak Róża Luksemburg, czy, jak Wanda Wasilewska, umierając przedwcześnie, na marginesie historii, którą same tworzyły – kryje się impuls generowania nowych bohaterów. Ku przestrodze bądź ku inspiracji – komunistki domagają się naszej uwagi.

Agnieszka Mrozik

Tekst stanowi rozszerzoną wersję artykułu, który w j. angielskim ukaże się w tomie Anti-Atlas: Towards a Critical Area Studies, red. W. Bracewell, T. Beasley-Murray, M. Murawski, London 2019.

Przypisy:

[1] Chodzi o dyskusję wokół referatu Chelsea Szendi Schieder (Uniwersytet Meiji) pt. „Left Out: Women and the Limits of Japan’s 1968”, wygłoszonego 2 września 2017 r. Panel prowadziła Jana Tschurenev z Uniwersytetu w Getyndze.

[2] Zob. B. Könczöl, „Reinventing a Socialist Heroine: Commemorating Rosa Luxemburg After Unification”, w: Remembering the German Democratic Republic: Divided Memory in a United Germany, red. D. Clarke, U. Wölfel, New York 2011, s. 77-87.

[3] Zob. Modernistky: antolohiya polʹsʹkoyi zhinochoyi prozy mizhvoyennoho periodu, red. A. Hnatiuk, K. Kotyńska, I. Boruszkowska, Lviv 2018.

[4] A. Mrozik, Crossing Boundaries: The Case of Wanda Wasilewska and Polish Communism, „Aspasia: The International Yearbook of Central, Eastern, and Southeastern European Women’s and Gender History” 2017, nr 11, s. 19-53.

[5] F. de Haan, „The Global Left-Feminist 1960s: From Copenhagen to Moscow and New York”, w: Routledge Handbook of the Global Sixties: Between Protest and Nation-Building, red. C. Jian, M. Klimke, M. Kirasirova et al., London–New York 2018, s. 230-242; G. Russo, Contested Practices, Human Rights, and Colonial Bodies in Pain: The UN’s Gender Politics in Africa, 1940s–1960s, „Gender & History” 2018, nr 1, s. 196-213.

[6] Tak ją charakteryzuje m.in. polski poeta Czesław Miłosz w Abecadle Miłosza, Kraków 1997.

[7] A. Mrozik, Beasts, Demons, and Cold Bitches: Memories of Communist Women in Contemporary Poland, „Baltic Worlds” 2017, nr 4, s. 54-57.

[8] Zob. E. Hobsbawm, Narody i nacjonalizm po 1780 roku. Program, mit, rzeczywistość, przeł. J. Maciejczyk i M. Starnawski, Warszawa 2010.

[9] Zob. np. R. Luxemburg, „Foreword to the Anthology The Polish Question and the Socialist Movement”, w: The National Question: Selected Writings by Rosa Luxemburg, red. H. B. Davis, New York–London 1976, s. 60-100.

[10] A. Mrozik, „«We Must Reconstruct Our Own Past»: 1960s Polish Communist Women’s Memoirs – Constructing the (Gender) History of the Polish Left”, w: Historical Memory of Central and East European Communism, red. A. Mrozik, S. Holubec, New York 2018, s. 192-220.

[11] A. Mrozik, „Crossing Boundaries”, dz. cyt.

[12] A. Mrozik, „Komuniści (nie) mają ojczyzny…” Wanda Wasilewska jako polska (anty)bohaterka narodowa, „Studia Litteraria et Historica” 2013, nr 2, s. 528-554.

[13] M. Foucault, The Courage of Truth (The Government of Self and Others II): Lectures at the Collège de France 1983–1984, przeł. G. Burchell, London 2011, s. 177-190.

[14] O roli kobiet w państwach narodowych i ruchach nacjonalistycznych zob. np. Woman, Nation, State, red. F. Anthias, N. Yuval-Davis, Basingstoke 1989; A. McClintock, Imperial Leather: Race, Gender and Sexuality in the Colonial Contest, New York 1995; N. Yuval-Davis, Gender and Nation, London 1997.

[15] Zob. np. R. Luxemburg, „Writings on Women, 1902–14”, w: The Rosa Luxemburg Reader, red. P. Hudis, K. B. Anderson, New York 2004, s. 232-245.

[16] K. Theweleit, Męskie fantazje, t. 1: Kobiety, przepływy, ciała, historia, przeł. M. Falkowski i M. Herer, Warszawa 2015.

[17] Zob. P. Bourdieu, „The Biographical Illusion”, przeł. Y. Winkin, W. Leeds-Hurwitz, w: Identity: A Reader, red. P. du Gay, J. Evans, P. Redman, London–Thousand Oaks, CA 2000, s. 299-305.

[18] Zob. np. K. Evans, Red Rosa: A Graphic Biography of Rosa Luxemburg, red. P. Buhle, London–Brooklyn, NY 2015

[19] Zob. Gender and Far Right Politics in Europe, red. M. Köttig, R. Bitzan, A. Petö, Basingstoke 2017.

[20] K. Marks, F. Engels, Manifest partii komunistycznej, https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1848/manifest.htm (dostęp 10.09.2018). Zob. też E. Traverso, Left-Wing Melancholia: Marxism, History and Memory, New York 2016.

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /   

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/08/03/piotr-ciszewski-ipn-kontra-dabrowszczacyhistoria-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/07/28/bydgoszcz-debata-ipn-inkwizycja-xxi-wieku/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/06/12/radoslaw-czarnecki-makkartyzm-po-polsku-z-tygodnika-przeglad-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/06/10/padraic-kenney-budowanie-polski-ludowej-robotnicy-a-komunisci-1945-1950-komentarz-czyli-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/05/29/wsa-uchylil-w-ciagu-dwoch-dni-zarzadzenia-zastepcze-wojewody-mazowieckiego-dotyczace-25-zmian-ulic-w-warszawie-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/05/13/list-do-polakow-na-100-lecie-niepodleglosci-gdzies-wam-zapodzialo-sie-45-lat-prl-u-tekst-z-ze-strony-od-sanacji-do-iii-rp/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/04/29/polska-rzeczpospolita-ludowa-byla-w-bardzo-wielu-przypadkach-racjonalniejsza-madrzejsza-i-bardziej-wolnosciowa-niz-ta-iii-a-zwlaszcza-iv-pisowska-polska/

http://portaltrybuna.pl/walcza-obledem-dekomunizacji-propaguja-wiedze-o-historii-ruchu-robotniczego-dzis-oglosili-plany-2018-r/#comment-371375

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/01/17/krzysztof-podgorski-17-stycznia-1945-dzien-wyzwolenia-warszawy-przez-zolnierzy-zapomnianych-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/ksiazka-bronislawa-lagowskiego-polska-chora-na-rosje-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/ogien-falszywy-mit-kup-ksiazke-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/28/akcja-wisla-czyli-jak-falszuje-sie-historie-po-1989-roku-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/26/geneza-stanu-wojennego-1981_historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/27/krzysztof-mroz-demitologizacja-pisowskiej-oceny-polski-sanacyjnej-ukladu-ribbentrop-molotow-z-23-sierpnia-1939-r-i-wejscia-armii-radzieckiej-na-wschodnie-tereny-polski-w-dniu-17-wrzesnia-1939/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/28/akcja-wisla-czyli-jak-falszuje-sie-historie-po-1989-roku-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/28/krzysztof-mroz-demistyfikacja-pisowskiej-wizji-powstania-warszawskiego-ktora-stanowi-element-skladowy-tzw-iv-rp-aktualizacja-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/leszek-konarski-cyrankiewicz-nie-zabil-pileckiego-historia-bez-ipn/

A tak przy okazji moje wspomnienia z czasów studenckich , czyli jak zetknąłem się ze „strasznym reżimem w PRL”, Dlaczego mnie nikt nie prześladował choć manifestowałem i podpisałem petycję antyrządową?

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/stanislaw-pyjas-czyli-jak-ipn-trwoni-nasze-pieniadze-wspomnienia-z-krakowskich-czasow-studenckich-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/sprostowanie-do-artykulu-w-newsweeku-dot-gen-w-jaruzelskiego-17-12-2010-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/ks-popieluszko-nie-jest-meczennikiem-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/geopolityczne-wielkie-nic-lecha-kaczynskiego-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/gen-wojciech-jaruzelski-odpowiada-rafalowi-ziemkiewiczowi-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/rafal-ziemkiewicz-kontra-gen-jaruzelski-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/literaturoznawcy-z-ipn-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/ipn-wojuje-z-jaruzelskim-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/panie-prezydencie-kaczynski-tylko-wszechstronna-wiedza-pana-wyzwoli-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/beatyfikacja-piusa-xii-czyli-jak-manipuluje-sie-historia-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/nie-dla-beatyfikacji-jp-ii-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/1612-rok-prezydenta-lecha-kaczynskiego-historia-bez-ipn/

https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2018/01/21/solidarnosc-upadek-mitu-historia-bez-ipn/

Thierry Meyssan: Kampania NATO przeciwko wolności słowa

Zródło : “Kampania NATO przeciwko wolności słowa”, Thierry Meyssan, Tłumaczenie Bogusław Jeznach, Grzegorz Grabowski, Sieć Voltaire, 14 grudnia 2018  www.voltairenet.org/article204363.html

Pierwsza publikacja: grudzień 2016

*******************************

To długa historia, która rozciąga się na przestrzeni piętnastu lat. Najpierw NATO próbowało uciszyć tych obywateli, którzy starali się odkryć prawdę o atakach z 11 września 2001. Potem zwróciło się przeciwko tym, którzy kwestionowali oficjalną wersję „arabskiej wiosny” i wojny przeciwko Syrii. Jedno prowadzi do drugiego, więc następnie zaatakowano tych, którzy potępili zamach stanu na Ukrainie. A teraz NATO stoi za oskarżeniami wysuniętymi przez „organizację pozarządową”, jakoby ludzie, którzy agitowali za Donaldem Trumpem byli rosyjskimi agentami.

SIEĆ VOLTAIRE | DAMASZEK (SYRIA) | 14 GRUDNIA 2018 

 

1_-_1_1_-318-64a55-2-838ad

Logo Centrum Komunikacji Strategicznej NATO

Po atakach z 11 września 2001 roku nastąpił permanentny stan wyjątkowy i seria wojen. Tak jak wtedy napisałem, teoria, że były one kierowane przez grupę dżihadystów z jaskini w Afganistanie nie wytrzymuje rzeczowej analizy. Wręcz przeciwnie, prowadzi ona do wniosku, że atak został zorganizowany przez frakcję [amerykańskiego] kompleksu wojskowo-przemysłowego.

Jeśli ta analiza była poprawna, to dalszy przebieg zdarzeń mógł prowadzić jedynie do represji w Stanach Zjednoczonych i w państwach z nimi sprzymierzonych.

W piętnaście lat później ta rana, którą wtedy otworzono jeszcze się nie zasklepiła, a wręcz przeciwnie – biorąc pod uwagę wydarzenia, które [w międzyczasie] nastąpiły. Do ustawy o walce z terroryzmem (Patriot Act) i wojen naftowych doszła „arabska wiosna”. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych w swej większości nie tylko nie wierzą już w to, co rząd opowiada im o 9/11, ale głosując na Donalda Trumpa wyrazili wolę odrzucenia systemu [wprowadzonego] po 9/11.

Tak się złożyło, że otworzyłem światową debatę na temat 9/11, byłem też członkiem ostatniego rządu libijskiej Dżamahirii, a teraz relacjonuję wojnę przeciwko Syrii, znajdując się na miejscu wydarzeń. Początkowo administracja USA myślała, że zdoła ugasić pożar poprzez oskarżanie mnie o pisanie kontrowersyjnych treści dla pieniędzy i uderzając mnie tam, gdzie – jak myśleli – zaboli mnie najbardziej, czyli po moim portfelu. A jednak moje myśli nigdy nie przestały się rozprzestrzeniać. Gdy w październiku 2004 roku sto amerykańskich osobistości podpisało petycję z żądaniem ponownego otwarcia śledztwa w sprawie ataków 9/11 – Waszyngton zaczął się bać . W 2005 roku zebrałem w Brukseli ponad 150 osobistości z całego świata, w tym gości z Syrii i Rosji – takich jak np. były szef sztabu Sił Zbrojnych Rosji gen. Leonid Iwaszow, aby zdemaskować neokonserwatystów i pokazać, że problem stał się ogólnoświatowym .

O ile za prezydentury Jacquesa Chiraca Pałac Elizejski martwił się o moje bezpieczeństwo, to w 2007 roku administracja Busha poprosiła nowo wybranego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego o fizyczne wyeliminowanie mojej osoby. A gdy zostałem ostrzeżony przez przyjaciela, oficera ze Sztabu Generalnego, że odpowiedź Sarkozy’ego była pozytywna, to pozostało mi tylko jedno wyjście – emigracja. Inni moi przyjaciele – a przez trzynaście lat byłem krajowym sekretarzem francuskiej Partii Radykalnej Lewicy – zaczęli traktować mnie z niedowierzaniem, zaś prasa oskarżyła mnie, że popadłem w paranoję. Nikt nie przyszedł mi publicznie z pomocą. Znalazłem schronienie w Syrii i podróżowałem po świecie poza terytorium NATO, unikając licznych prób fizycznej likwidacji lub porwania mnie. W ciągu ostatnich piętnastu lat odbyłem wiele dyskusji. Kiedy byłem odosobniony w swoich poglądach, to byłem ciągle atakowany, a kiedy moje myśli podchwycili inni, to już tysiące ludzi było i jest prześladowanych za to, że je analizowali i rozwijali.

W tym samym okresie, Cass Sunstein (mąż ambasador USA przy ONZ, Samanthy Power napisał wraz z Adrianem Vermeule memorandum dla uniwersytetów w Chicago i Harvardzie, dotyczące zwalczania „teorii spiskowych” – jak nazwali ruch, który zapoczątkowałem. W imię obrony „wolności” w obliczu ekstremizmu, autorzy ci zdefiniowali program unicestwienia tej opozycji:

„Możemy łatwo wyobrazić sobie szereg możliwych odpowiedzi. 
 1. Rząd mógłby zabronić [rozpowszechniania] teorii spiskowych. 
 2. Rząd mógłby zastosować jakiś rodzaj kary, finansowej lub innej, wobec tych, którzy takie teorie rozpowszechniają. 
 3. Rząd mógłby zainicjować kontrdyskusje w celu zdyskredytowania teorii spiskowych. 
 4. Rząd mógłby zaangażować wiarygodne podmioty prywatne do udziału w kontrdyskusjach. 
 5. Rząd mógłby nawiązać nieformalną łączność z osobami trzecimi i zachęcić je [do zwalczania tych „teorii spiskowych”]” .

Administracja Obamy nie ośmieliła się pójść otwarcie tą drogą. Jednakże, podczas szczytu NATO w Strasburgu w kwietniu 2009 roku zaproponowała utworzenie służby „Komunikacji Strategicznej” [StratCom]. W tymże 2009 roku zwolniono również z Białego Domu Anthony Jonesa, ponieważ ten słynny adwokat jednoznacznie wypowiedział się w tej sprawie .

Projekt NATO-wskiej służby komunikacji strategicznej leżał sobie potem na półce, dopóki nie upomniał się o nią rząd łotewski. Ostatecznie została ona utworzona w Rydze pod kierunkiem Janisa Karklinsa , który był także dyrektorem wykonawczym Światowego Szczytu ONZ ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Forum ds. Zarządzania Internetem. Zaprojektowana przez Brytyjczyków, służba ta skupiła uczestników z Niemiec, Estonii, Włoch, Luksemburga, Polski i Wielkiej Brytanii. Początkowo jej działalność ograniczała się do przeprowadzania coraz większej liczby badań.

Wszystko zmieniło się jednak w 2014 roku, kiedy Instytut Rosji Współczesnej w Nowym Jorku – czyli żydowski think tank rodziny Chodorkowskiego  – opublikował analizę dziennikarzy Piotra Pomierancewa i Michaela Weissa . Według ich raportu, Rosja zbudowała za granicą rozległy system propagandy. Jednakże, zamiast przedstawiania siebie w korzystnym świetle – tak jak robiła to w okresie zimnej wojny – Moskwa postanowiła jakoby zalać Zachód „teoriami spiskowymi” w celu stworzenia ogólnego zamieszania. Autorzy ci dodają, że owe „teorie” nie dotyczą już tylko zamachów z 9/11, ale obejmują również wojnę przeciwko Syrii.

Starając się reaktywować antyradzieckie emocje z czasów zimnej wojny, raport ten posłużył pewnemu przewartościowaniu. Do tej pory elita rządząca Stanami Zjednoczonymi starała się jedynie zamaskować zbrodnię 11 września, oskarżając o nią grupkę nic nie znaczących brodaczy [z zakurzonych jaskiń Afganistanu]. Odtąd jednak, celem [„grupy trzymającej władzę” w USA] stało się oskarżenie obcego państwa o rzekomą odpowiedzialność za nowe zbrodnie popełnione przez Waszyngton w Syrii.

We wrześniu 2014 roku rząd brytyjski utworzył 77 brygadę – jednostkę do walki z obcą propagandą. W jej skład weszło 440 żołnierzy i ponad tysiąc cywilów z Foreign Office, w tym MI6 oraz jednostka ds. współpracy i stabilizacji. Nie wiadomo, jakie były jej rzeczywiste cele. Brygada ta współpracowała z 361 brygadą ds. obywatelskich (Civil Affairs Brigade) amerykańskich wojsk lądowych (rozmieszczoną w Niemczech i we Włoszech). Obie te jednostki wykorzystywano do zakłócania tych zachodnich stron internetowych, które próbowały dochodzić prawdy o 11 września, a także o wojnie przeciwko Syrii.

Na początku 2015 roku Anne Applebaum (żona byłego ministra obrony RP, Radosława Sikorskiego) utworzyła w waszyngtońskim Centrum Analiz Polityki Europejskiej (Center for European Policy Analysis, CEPA) jednostkę nazwaną: Inicjatywa Wojny Informacyjnej (Information Warfare Initiative) . Początkowo chodziło tu o przeciwdziałanie rosyjskiej akcji informacyjnej w Europie Środkowej i Wschodniej. Powierzono tę inicjatywę wspomnianemu już Piotrowi Pomierancewowi, a także Edwardowi Lucasowi, jednemu z głównych redaktorów „The Economist”.

I chociaż Pomierancew był zarówno współautorem raportu Instytutu Rosji Współczesnej, jak i wiceprezesem Inicjatywy Wojny Informacyjnej, to nie wspominał już o 9/11, ani nie uważał wojny przeciwko Syrii za temat główny, lecz tylko za powracający motyw, który pozwalał mu oceniać działania Kremla. Pomierancew skoncentrował swoje ataki na dwóch rosyjskich mediach państwowych: kanale telewizyjnym „Russia Today” i agencji informacyjnej „Sputnik”.

W lutym 2015 roku Fundacja Jeana Jauresa, think tank Francuskiej Partii Socjalistycznej, współpracująca z [waszyngtońskim] Narodowym Funduszem na rzecz Demokracji (National Endowment for Democracy, NED) , opublikowała z kolei notatkę „Conspirationnisme, un état des lieux” („Teorie spiskowe – przegląd sytuacji”). Zignorowano w niej wydarzenia dotyczące Rosji i zaczęto debatę od tego miejsca, w którym zatrzymał się Cass Sunstein. Zalecono w niej, aby po prostu zabronić „konspirologom” publicznego wyrażania swoich poglądów. Zaś francuski minister edukacji zorganizował specjalne zajęcia w szkołach dla ostrzeżenia uczniów przed „spiskowcami”.

W dniach 19 i 20 marca 2015 roku Rada Europejska zwróciła się do Wysokiego Przedstawiciela Federiki Mogherini o przygotowanie planu „komunikacji strategicznej” dla przeciwdziałania rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej odnośnie Ukrainy. Rada nie wspomniała ani o zamachach 9/11, ani o wojnie przeciwko Syrii, natomiast zmieniła swoje cele, by skoncentrować się wyłącznie na wydarzeniach na Ukrainie.

W kwietniu 2015 roku, pani Mogherini utworzyła w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (European External Action Service, EEAS) Jednostkę Komunikacji Strategicznej (Strategic Communications Unit [East Stratcom Team, East StratCom Task Force]) . Kieruje nią agent brytyjskiego MI6, Giles Portman [dyplomata, m.in. sekretarz ambasady Wlk. Brytanii w Pradze]. Dwa razy w tygodniu dostarczała ona bardzo wielu europejskim dziennikarzom takie materiały, które miały udowadniać złą, jakoby, wolę Moskwy. Argumenty, które stawały się następnie obfitą karmą [propagandową] europejskich mediów.

StratCom ēkas atklāšana

NATO-wskie Centrum Komunikacji Strategicznej pod dyrekcją Janisa Sartsa zostało uruchomione w Rydze 20 sierpnia 2015 roku, a w jego otwarciu wziął udział dyrektor oddziału [amerykańskiego] Narodowego Funduszu na rzecz Demokracji John Mccain (na zdjęciu rozmawia z prezydent Litwy Dalią Grybauskaite).

Zdjęcie: Gatis Diezins

Od momentu swego powstania, NATO-wskie Centrum Komunikacji Strategicznej  wchłonęło też służbę Rady Atlantyckiej: Laboratorium Badawcze Kryminalistyki Cyfrowej (Digital Forensics Research Lab.). NATO opracowało również „Podręcznik komunikacji strategicznej” („Manual of Strategic Communication”). Celem jest koordynacja i wymiana całego poprzedniego systemu w zakresie dyplomacji publicznej (Public Diplomacy), komunikacji społecznej (Public Affairs), wojskowej komunikacji społecznej (Military Public Affairs), operacji w elektronicznych systemach łączności (Information Operations) oraz operacji psychologicznych (Psychological Operations).

Zainspirowana przez NATO, była polska minister spraw zagranicznych, a obecnie europosłanka Anna Fotyga [z d. Kawecka, PiS], przeforsowała 23 listopada 2016 roku rezolucję Parlamentu Europejskiego o „komunikacji strategicznej Unii, mającej na celu zwalczanie propagandy skierowanej przeciwko niej przez osoby trzecie” . Po raz kolejny cel [„grupy trzymającej władzę”] został zmodyfikowany – nie chodziło już o przeciwdziałanie dyskusjom na temat 9/11 (toczącym się od 15 lat), ani też na temat wojny przeciwko Syrii, ale chodziło [teraz] o to, żeby stworzyć twardy stop z kwestionowanych oficjalnych wersji wydarzeń na Ukrainie i w sprawie Daesz [IPIS/ISIS]. Tak więc zatoczono pełne koło: według NATO, ci którzy kwestionowali [oficjalną] wersję o 9/11 – próbowali zrehabilitować Al-Kaidę, a ci, którzy grają w grę Rosji – usiłują zniszczyć Zachód, podobnie jak Daesz. Fakt, że NATO popiera tą że Al-Kaidę we wschodnim Aleppo – nie ma tu znaczenia.

Zainicjowana głośnym artykułem w „The Washington Post” z 24 listopada 2016 r.  tajemnicza grupa o nazwie „Propaganda czy nie?” („Propaganda or Not?”) sporządziła listę 200 stron internetowych (w tym Voltairenet.org), które rzekomo otrzymały od Kremla zadanie rozsiewania propagandy rosyjskiej i odurzenia amerykańskiej opinii publicznej aż do tego stopnia, że poparła ona w wyborach Donalda Trumpa.

Chociaż grupa „Propaganda czy nie?” nie publikuje nazwisk osób odpowiedzialnych [za stworzenie tej „czarnej listy”], to jednak [wiele] wskazuje, że łączy ona w sobie cztery organizacje: Polygraph, „The Interpreter”, Centrum Analiz Polityki Europejskiej i Digital Forensic Research Lab. 
 Polygraph to strona internetowa „Głosu Ameryki”, publicznej amerykańskiej organizacji radiowo-telewizyjnej, kontrolowanej przez Radę Gubernatorów ds. Nadawania (U.S. Broadcasting Board of Governors, BBG – od VIII 2018 pn. U.S. Agency for Global Media, USAGM). 
 „The Interpreter” to czasopismo Instytutu Rosji Współczesnej, obecnie transmitowane przez „Głos Ameryki”. 
 Centrum Analiz Polityki Europejskiej (Center for European Policy Analysis, CEPA), ze Zbigniewem Brzezińskim i Madeleine Albright na czele, jest pseudo-filią Narodowego Funduszu na rzecz Demokracji (National Endowment for Democracy, NED). 
 I wreszcie, Laboratorium Badawcze Kryminalistyki Cyfrowej (Digital Forensic Research Lab.) to projekt Rady Atlantyckiej (Atlantic Council).

W dokumencie rozpowszechnionym przez grupę „Propaganda czy nie?”, owa pseudo-pozarządowa organizacja złożona ze stowarzyszeń finansowanych przez administrację Obamy, wyznacza wroga: Rosję. Oskarża ona Rosję o to, że jest inicjatorką ruchu domagającego się prawdy o wydarzeniach z 9/11, a także stron internetowych wspierających Syrię i rosyjski Krym.

W dniu 2 grudnia 2016 r. Kongres Stanów Zjednoczonych przegłosował ustawę zakazującą wszelkiej współpracy wojskowej między Waszyngtonem a Moskwą. W ten sposób, na przestrzeni kilku lat, NATO  reaktywowało całą doktrynę i system MacCarthy’ego.

 

 

Jerzy Szygiel: Francja, „żółte kamizelki” i lewica. Walka o przełom

Z portalu  Strajk.eu

Z portalu: http://lewica.pl/?id=32004&tytul=Jerzy-Szygiel:-Francja,-%27%BF%F3%B3te-kamizelki%27-i-lewica.-Walka-o-prze%B3om

„Co mówią Francuzi, których spotkałem? Że Macron musi teraz odejść. Że musi odjechać samochodem, motocyklem, na koniu, na hulajnodze, śmigłowcem, byle jak, ale musi odejść zanim sprawi, że nasz kraj oszaleje z wściekłości, musi odejść , by przywrócić pokój społeczny i zgodę narodową” – mówił popularny poseł lewicowej Nieuległej Francji (LFI) François Ruffin, po dwudniowym objeździe blokad i wieców „żółtych kamizelek” w swoim okręgu wyborczym. I właśnie ten postulat numer 1 protestujących wydaje się nie do spełnienia. Ludowy bunt nie traci więc rozpędu a francuska radykalna lewica przestała się wahać i popiera go w całej jego różnorodności.

Ruffin stanął przed Pałacem Elizejskim, by „zdać sprawozdanie ze stanu ducha moich współobywateli: gniew zmienił się we wściekłość”. „Pycha prezydenta Republiki, jego głuchota, upór, brak ustępstw, są maszyną produkującą nienawiść” – mówił swym lekko załamującym się głosem do dziennikarzy i przechodniów. „Przemoc do niczego nie prowadzi, ale to on swoją arogancją rozdziera Francję, to on chce tu ognia i krwi” – mówił. A co mówią ludzie? – zapytali dziennikarze. „’Skończy jak Kennedy’, ‘jak go spotkam, trudno, pójdę potem do więzienia’, ‘widzi pan ten nagrobek, jak dla niego’ – to są słowa pracowników tymczasowych, spokojnych emerytów, zwykłych mieszkańców”.

Emmanuel Macron, po powrocie z Buenos Aires, gdzie uczestniczył w szczycie G-20, postanowił obejrzeć stan Łuku Triumfalnego, który co nieco ucierpiał na skutek sobotnich zamieszek w stolicy, o skali porównywalnej do tych z 1968 r. Był ranek, na obrzeżu Placu Gwiazdy prawie nie było pieszych, ale i tak do jego uszu dotarł krzyk „Macron do dymisji!” skandowany przez przypadkowych przechodniów, którzy dostrzegli go zza szczelnej obstawy. Wtedy pojechał do koszar CRS (oddziały specjalne policji, mniej więcej odpowiednik b. ZOMO), by dziękować za „dzielną postawę” podczas starć z tłumem i obiecać im nadzwyczajne premie finansowe. Gdy wczoraj udał się po cichu do prefektury Górnej Loary podpalonej w sobotę przez manifestantów, część policjantów musiała powiadomić mieszkańców, gdyż w trakcie wyjścia z budynku oprócz tradycyjnych „Macron do dymisji” i „Przyjdziemy po ciebie!” rozległy się głośno mocno wulgarne obelgi.

Ostrożność radykalnej lewicy

Macrona trafił wielki bumerang, którym rzucał w ludzi od początku swej kadencji. Tak bezczelnie radykalnego przesuwania dochodów z dołu do góry nie dokonał żaden poprzedni prezydent, choć byli wśród nich neoliberałowie. Miliardy, które dzięki jego pomysłom podatkowym popłynęły do prywatnych kieszeni jego sponsorów – miliarderów, wszelkiej maści finansistów i rentierów – chciał odebrać uderzając w miliony najsłabiej uposażonych, tych, którzy każdego miesiąca nie mogą związać końca z końcem. Ten neoliberalny ekstremizm podbity regularnie wyrażaną pogardą dla ubogich prowincjuszy („ludzie, którzy są niczym”) kończy się „gorącą jesienią”, którą zapowiadali nie tylko liczni socjologowie, ale i parlamentarna Nieuległa Francja oraz inne partie lewicy.

Trzeba przyznać, że pozaparlamentarne partie i stowarzyszenia lewicowe z początku podeszły do ruchu „żółtych kamizelek” dość nieufnie, jakby nie wierzyły własnym oczom. Jak dziś próbują się usprawiedliwiać aktywiści np. z ATTACu (Obywatelskiej Inicjatywy Opodatkowania Obrotu Kapitałowego), niektórzy dali się kolejny raz nabrać prorządowym mediom, które klasyfikowały ruch jako „skrajnie prawicowy” i „populistyczny” w nadziei, że przez porównanie do partii Marine Le Pen (Zjednoczenia Narodowego – RN) ludzie przez pewien automatyzm polityczny będą skłonni opowiedzieć się raczej za Macronem, jak w czasie drugiej tury zeszłorocznych wyborów prezydenckich. Dziś zarówno Attac, jak i Nowa Partia Antykapitalistyczna (NPA), która połapała się jednak wcześniej, w pełni popierają „żółte kamizelki” i ich decyzję kontynuacji protestów, mimo wczorajszych, pozornych ustępstw Macrona. Zwyciężyła prosta konstatacja: lewica nie może stać z boku w walce o elementarną sprawiedliwość społeczną.

„Żółte kamizelki” – lewicowe, czy prawicowe?

W tak szerokim ruchu protestu są oczywiście obecne wszystkie poglądy polityczne, ale nie da się tak szybko podać wiarygodnego składu politycznego protestujących, bo na razie robi się klasyczne sondaże na tysiącosobowych grupach, które rozbijają się o pewną prawidłowość: prawie nikt nie chce się dziś przyznać, że głosował na Macrona w wyborach prezydenckich, więc podaje nazwiska innych kandydatów. Łatwiej o określenie składu socjalnego: jeśli wierzyć tym pośpiesznym sondażom, 55 proc. to robotnicy, a reszta to tzw. niższa klasa średnia (jak urzędnicy, nauczyciele, pracownicy nie-fizyczni), bezrobotni i emeryci, większość z prowincji, wsi i małych miasteczek, skąd polityka neoliberalna wyrzuciła kolej, poczty, szkoły i szpitale. Coraz więcej płacić na państwo, które się zewsząd wycofuje – to nie jest idea, która mogła im się spodobać.

Trudność określenia wyraźnego profilu politycznego „żółtych kamizelek” porównuje się do trudności wyłonienia przez nie jakichś reprezentantów, którzy mogliby negocjować z rządem, ale to jednak różne dziedziny. To drugie wynika z bardzo widocznego braku zaufania do demokracji pośredniej (przedstawicielskiej). Poszczególne wiece, grupy blokujące, powstałe sejmiki obywatelskie odrzucają ideę wyboru lub nawet losowania przedstawicieli, którzy „decydowaliby za nas”. Do tej pory nie ma więc żadnych regionalnych ani krajowych reprezentantów, a jedynie kilkunastu zmieniających się „rzeczników”, do występowania w mediach, by przedstawiać uchwalone postulaty lub sytuację mieszkańców.

Mnożą się odezwy jak ta przykładowa powyżej sprzed kilku dni, z typowego, 6-tysięcznego miasteczka we wschodniej Francji, gdzie mieszkańcy ułożyli tekst i wyznaczyli tych, którzy go odczytali. To wezwanie to tworzenia stałych „domów ludowych” niezbędnych do wspólnego radzenia, porozumiewania się i koordynacji na zasadzie równości wszystkich obywateli. „Nie pozwólmy, by ktoś nami kierował, nie dajmy się podzielić!”. „Wzywamy do tworzenia komitetów ludowych, które funkcjonowałyby jako stałe sejmiki. Miejsc, gdzie słowo się wyzwala, gdzie można się wyrazić i wzajemnie sobie pomóc. Jeśli potrzeba delegatów, to jedynie z każdego komitetu ludowego żółtych kamizelek, gdzie pozostają blisko słowa ludowego, z mandatem odwoływalnym i zmieniającym się, w pełnej jawności i z zaufaniem.” Niektórzy rozpoznają w takich apelach „skręt anarchistyczny” lub „model szwajcarski”, który robi „zaskakującą” furorę.

W każdym razie model ten nie przeszkadza koordynacji: po niemal trzech tygodniach udało się stworzyć powszechnie akceptowaną, krajową listę postulatów, z której „wreszcie” można odczytać profil polityczny ruchu. Jakby nie patrzeć, jest on lewicowy. Na liście postulatów można znaleźć kilkadziesiąt poprawek lub projektów ustaw, które wnosili w parlamencie Nieuległa Francja, komuniści i nawet „socjaliści” (pozostała w parlamencie resztka rządzącej do niedawna Partii Socjalistycznej). Wszystkie je oczywiście odrzuciła większość partii prezydenckiej (LREM), ale oto wróciły „od dołu”. Przywrócenie podatku od wielkich fortun, którego domagała się LFI, stało się tak silnym życzeniem „żółtych kamizelek”, że nawet partia Marine Le Pen i gaullistowscy Republikanie musieli je z pewnym ociąganiem poprzeć, nie chcąc wypaść na „niesprawiedliwych” w oczach wyborców.

Rewolucja?

Każdy, kto uważnie czytał programową książkę Emmanuela Macrona Rewolucja (zrobiła ona wrażenie na Robercie Biedroniu), mógł zauważyć, że klasy ludowe nie zajęły w niej w żadnego miejsca. Być może wtedy nie wynikało to jeszcze z pogardy, lecz zwykłej ślepoty klasowej milionera z wyższej burżuazji. Widzieć „rewolucję” w uberyzacji i uśmieciowieniu zatrudnienia, okraszoną sloganami o „start-upach” i abstrakcyjnej „nowoczesności”, która prawa pracownicze cofała do XIX w., mogli jedynie publicyści oligarchicznych mediów.

Jeśli jest w kadencji Macrona coś rewolucyjnego, to ów społeczny ruch, którego postulaty polityczne napędzają prezydenckiej administracji takiego stracha. Symbolem pragnienia zmiany stał się zamiar „pójścia po niego”, do Pałacu Elizejskiego. To się odnosi do deklaracji prezydenta, który po ujawnieniu jego prób stworzenia policji politycznej krzyczał histerycznie „niech przyjdą po mnie!”, arogancko pewien swej „nienaruszalnej” pozycji. Rzeczywiście we francuskim systemie politycznym instytucjonalne obalenie go jest praktycznie niemożliwe i dlatego lewica parlamentarna nawołuje do rozwiązania parlamentu i nowych wyborów, by go pozbawić szkodliwej większości wybranej na fali jego wyboru, która dziś przegrałaby z kretesem. Lewica bardziej radykalna, ta która uważa, że „przemiana ekologiczna w kapitalizmie jest niemożliwa” pójdzie w najbliższą sobotę „do Pałacu” wraz z „żółtymi kamizelkami”.

Determinacja i solidarność

Celem ogłoszonych przez rząd „ustępstw” było przede wszystkim uniknięcie kolejnej soboty zamieszek w Paryżu i reszcie kraju, ale analiza komunikatów „żółtych kamizelek” wskazuje, że determinacja protestujących ani trochę nie osłabła. Wprost przeciwnie: do ruchu dołączają uczniowie, studenci, kierowcy ciężarówek, pielęgniarki i kolejne sektory społeczne. Żaden tłum nie zostanie dopuszczony do Pałacu Elizejskiego, ale sprawy zaszły już tak daleko, rachunek społecznych krzywd tak narósł, że nawet gdyby rządowi udało się stłumić bunt, niedługo się odrodzi, może w gwałtowniejszej formie. Francuzi chcą więcej sprawiedliwości, a nie turbo-kapitalizmu tworzącego społeczne przepaści.

Oczywiście walkę o „rząd dusz” protestujących prowadzi też prawica, w tym ugrupowanie Marine Le Pen, jednak żaden z jej ksenofobicznych postulatów nie został zatwierdzony. Jaki ostateczny kształt przybierze fronda „żółtych kamizelek” zależy nie tylko od postanowień rządu, czy prób przejmowania jej przez prawicę, ale i od pracy społecznej ludzi lewicy, którzy jak na razie spisują się całkiem dobrze: jeżdżą wysłuchiwać ludzi, radzić, wspierać, pomagać. Nikt w zasadzie nie chce przemocy, jednak ciągle wisi ona w powietrzu. Według dzisiejszych sondaży, 78 proc. obywateli uważa „ustępstwa” rządowe za niewystarczające. Historyczny czas, który przeżywa właśnie Francja wcześniej, czy później, odbije się na reszcie naszego kontynentu.

Jerzy Szygiel

 

Radosław S. Czarnecki, Wrocław : LEWICA O EKOLOGICZNYCH ZAGROŻENIACH

We Wrocławiu w dn. 26.11.2018 Fundacja „Naprzód” i Europejska Sieć na Rzecz Alternatywnego Myślenia/trans form!europe zorganizowała konferencję międzynarodową pt. „W cieniu konferencji klimatycznej COP 24 – lewicowe  spojrzenie na wyzwania środowiska”. Debata stanowiła forpocztę Konferencji Narodów Zjednoczonych COP 24, Katowice 3-14.12.2018 ( United Nations Framework Convention on Climate Change24 st Conference of the Parties). Jest to międzynarodowe, odbywane w różnych częściach globu, przedsięwzięcie gdzie debatuje się w sprawie zmian klimatu. W debacie uczestniczyli:

Samy  Mason, brytyjska działaczka związkowa i ekologiczna

Roland Kulke, niemiecki działacz społeczny i koordynator projektu p/n: stosunki przemysłowe, trans form!europe

Małgorzata Tracz, przewodnicząca Partii Zieloni (Polska)

Józef Pinior, nauczyciel akademicki, polityk

Debatę moderował niezależny, lewicowy publicysta  Radosław S. Czarnecki, z wykształcenia przyrodnik, filozof i religioznawca (członek TKŚ), osoba znająca zagadnienia ekologii i problematykę społeczną (najszerzej pojętą).

Ponieważ świat stoi na krawędzi katastrofy ekologicznej zagrażającej wielowymiarowo ludzkiej egzystencji podjęto trzy zasadnicze bloki tematyczne mające kolosalny wpływ na te zagrożenia:

– zmiany klimatyczne wywołane działalnością człowieka i postępem cywilizacyjnym. Z tym wiąże się postępujący brak żywności  i wody (klęski głodu obejmują coraz to nowe połacie Ziemi dotykając milionów ludzi). Masowe ginięcie gatunków, skażenie środowiska, efekt cieplarniany, gigantyczne potrzeby rynku żywnościowego przy jednoczesnym marnotrawstwie tych produktów (z racji opłacalności, ceny zapewniającej zyski koncernom, protekcjonizmu w rolnictwie itd.), to były zasadnicze zagadnienia wystąpień panelistów. Mocno zabrzmiały tu głosy przedstawicielek ruchów pro-ekologicznych, Małgorzaty Tracz i Samy Mason. Te zagrożenia i wyraźnie już widoczne symptomy krachu klimatycznego na Ziemi mogą być zatrzymane jedynie przez zdecydowane decyzje polityczne, które jednak stoją w sprzeczności z interesami wielkiego kapitału, zwłaszcza międzynarodowego. 

– problematyka zrównoważonego rozwoju, a konsumeryzm współczesnego świata (B.Barber pisał wręcz o nachalnym „zakupizmie” i stymulowaniu oraz nakręcaniu przez masowość i wszechobecność reklam tego groźnego procederu). Jest to pokłosie m.in. neoliberalnych reform ostatnich 3-4 dekad w całej gospodarce światowej. Biblijny passus (Księga Rodzaju, 1:26) mówiący: „czyńcie sobie Ziemię poddaną” i jej współczesna, literalna interpretacja sprowadza aktualnie ludzkość niezwykle szybko na krawędź katastrofy. Na ten temat Roland Kulke (działacz społeczny) i Józef Pinior (jako polityk i akademik) zajęli konkretne i możliwe do zrealizowania stanowiska-propozycje. Przede wszystkim chodzi o ograniczenie konsumpcji i zmianę paradygmatu o którym pisał wspomniany Barber.  Ale to jest jednocześnie związane z zaprzeczeniem dogmatom neoliberalnym jakie królują nie od roku czy dwóch w przestrzeni publicznej. I dotyczy to zarówno praktyki, teorii naukowych jak i przekazu medialnego. Musiałoby się tu zmienić wszystko.   

– no i problem militaryzacji zarówno świadomości (pro-wojenna propaganda i edukacja) jak i militaryzmu z czym wiąże się szereg wojen wybuchających w różnych miejscach naszego globu przyczyniających się w znacznej części do tych właśnie plag XXI wieku. Wyścig zbrojeń ma wymiar nowej „zimnej wojny”. Zagrożenia są w tej materii niezwykle dramatyczne i realnie nader bliskie. Zwłaszcza kontekst anty-militarystyczny musi być podniesiony mocno w debatach – także (a może przede wszystkim) w najogólniej mówiąc ekologicznych, gdyż to on rodzi m.in. sporo zagrożeń wtórnych: np. wojny, głód, masy uchodźców, katastrofy humanitarne, zniszczenie środowiska bronią chemiczną, a przede wszystkim niebezpieczeństwo konfliktu nuklearnego między mocarstwami. Przecież w ostatnich 2 dekadach Zachód podczas swych „pro-wolnościowych” i mających nieść liberalną demokrację interwencji przynajmniej dwukrotnie użył tzw. brudnego uranu (powoduje on skażenie środowiska co prawda w mniejszym stopniu niż klasycznie użyta bomba jądrowa, ale jest także niezwykle toksyczny i bardzo niebezpieczny dla środowiska naturalnego). Miało to miejsca w rejonie Niszu (Serbia) i Faludży (Irak). W okolicach tych dziś zachorowalność na nowotwory jest kilkanaście razy większa niż gdzie indziej.

Środki przeznaczane dziś na zbrojenia – i to trzeba zawsze przy tego typu konwentyklach i debatach podkreślać – skierowane na ochronę środowiska, opanowanie problematyki głodu i braku wody, zrównoważonego rozwoju świata w ujęciu globalnym itd. na pewno by skuteczniej i lepiej przysłużyły się ludzkości niż pchanie miliardów dolarów w militarne zabawki. No i pro–militarna propaganda medialna (związek sponsorski z koncernami zbrojeniowymi jest naturalny), a nie pro-ekologiczna stojąca w opozycji do owej militaryzacji  umysłów ludzkich, przybliża nas  wszystkich, oswaja z wojną en bloc. Tu lewica polska absolutnie milczy (chodzi o głos środowiska pochodzący z różnych partii i stron tzw. lewicowości) – czasami wręcz przeciwnie, jest pro-militarystyczna.

Moje, jako moderatora tej debaty, stanowisko jest takie, że głos lewicy europejskiej w tych przestrzeniach musi brzmieć wyjątkowo silnie. Zapominanie o kontekście anty-militarystycznym jest potwornym błędem lewicy. To zbrojenia oprócz nadmiernej, rozbuchanej konsumpcji wymuszającej „zakupizm” są głównym zagrożenie bytu ludzkości, a poza tym jak wspomniano generują one głód, biedę, migracje, lokalne wojny (o tych wznieconych w imię wolności, demokracji, liberalizmu wedle zachodnich standardów wojnach czy interwencjach nawet nie ma co wspominać).

Ciekawa i gorąca momentami debata zakończyła się wieczornym „parthy” w pubie gdzie paneliści i organizatorzy kontynuowali do późna dyskusję nad podniesiona podczas oficjalnego spotkania, tematyką.