Bloger Adnovum o tym jak kompradorskie środowiska pisowskie podnoszą Polskę z kolan. Na przykładzie Domu Polskiego we Lwowie

Pisowskie kompradorskie środowiska polityczne oskarżały PO , że za ich rządów Polska jest na kolanach.

I obiecywały , że za ich rządów Polska wstanie z kolan. Jak wygląda to wstawanie z kolan w stosunku do USA i Izraela wszyscy wiemy.

Mamy też świadomość, że ambasada USA w Warszawie staje się jednym z ośrodków -nieformalnym – władzy w Polsce.

Ale nie wszyscy zdaja sobie sprawę jak to wygląda w relacjach z Ukrainą.

Kompradorskie środowiska pisowskie są bezradne wobec działań środowisk ukraińskich na Ukrainie przesiąkniętych nacjonalizmem i którzy publicznie gloryfikują zbrodniczą UPA.

*************************

„Otwarcie Domu Polskiego we Lwowie jest planowane na rok 2021”– poinformowali prawie dwa tygodnie temu podczas wizytacji tego obiektu szef kancelarii Senatu RP minister Jakub Kowalski i prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Dariusz Piotr Bonisławski.

Rozpoczęta pod koniec 2015 roku budowa Domu Polskiego we Lwowie miała być ukończona w listopadzie 2018 roku, czyli w 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Niestety nie udało się to. Przesunięto wtedy datę oddania do użytku tego obiektu na 2020 rok, kiedy to miał być ostatecznie przygotowany do otwarcia jest planowane zakończenie budowy obiektu. Obecnie okazuje się, że ten dzierżawiony tylko na 49 lat z łaski ukraińskich włodarzy Lwowa, a którego orientacyjny koszt na obecną chwilę wzrósł grubo o ponad dwa razy od początkowych założeń na poziomie 17 mln złotych, ostatecznie ustalono go na 42-43 mln złotych, ma być oddany do użytku dopiero w 2021 roku. A więc jak dobrze pójdzie- trzy lata po setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Niezłe tempo. Może wreszcie na początku kadencji Sejmu uda się tą jakże istotną dla prestiżu Polski inwestycję dokończyć. Polacy na Ukrainie czekają na to z niecierpliwością.

Przypomnę, że Polska otrzymała od Rady Miasta Lwowa teren pod budowę Domu Polskiego w 2013 roku. W przyszłości miejsce to ma być siedzibą stowarzyszeń polskich, centrum kultury polskiej i miejscem dialogu polsko-ukraińskiego.

Dom Polski we Lwowie ma składać się z dwóch części: starej, czyli dawnych koszar wojskowych i nowej, która jest w budowie. W nowym skrzydle swoją siedzibę będą miały organizacje polskie, znajdzie się tam również sala widowiska, z której prawdopodobnie będzie korzystał między innymi Teatr Polski. Dawne koszary zamienią się w hotel i restaurację. Projekt jest wzorowany na Domu Kultury Polskiej w Wilnie, w który od 2001 roku odbywają się polskie koncerty, wystawy, imprezy czy spektakle teatralne.

Pomimo tych bardzo ambitnych planów budowa Domu Polskiego ww Lwowie idzie jak po grudzie.

Ponad 6 lat temu w grudniu 2013 roku lwowski samorząd przekazał miejscowym Polakom symboliczne klucze do długo oczekiwanego i dla wielu wymarzonego Domu Polskiego. Niestety, choć decyzja o inwestycji zapadła z jej realizacją od początku były problemy. Prace ostatecznie ruszyły wiosną 2016 roku. Ale już kolejny rok rozpoczął się gwałtownym zwolnieniem prac. Bo przez kilka miesięcy nie wiadomo było kto i ile za nie zapłaci. Już w lipcu było wiadomo, że harmonogram prac stał się nieaktualny i dopiero jesienią prace znowu nabrały tempa dzięki ponad 4 milionom przekazanym przez polski senat. W zeszłym roku roku pieniędzy było już dwa razy więcej bo w sumie ponad 10 mln złotych ale sytuacja niestety się powtórzyła. Między innymi w związku ze zmianą projektu i całkiem nowym pozwoleniem na budowę, ale nie tylko, jest też nowy wykonawca.

Opóźnienie budowy Domu Polskiego wynikało z trudności czynionych przez administrację Lwowa.

Chodzi o to, że kiedy inwestor przejął już działkę w celu rozpoczęcia budowy, okazało się, że jej warunki dzierżawy nie są takie same jak w dokumencie przekazania działki. Zamiast 49 lat, Ukraińcy zaoferowali tylko pięcioletni okres dzierżawy.

Pretekstem do tak drastycznego ograniczenia terminu dzierżawy, który nota bene całkowicie zmieniał jej warunki, co praktycznie robiło z tej inwestycji zamysł nieopłacalny.

Pretekstem do zmiany okresu dzierżawy było zdaniem lwowskich władz to, że część działki przylegająca do ulicy podlega innym przepisom niż działka, na której znajdują się obiekty, które docelowo mają służyć celom Domu Polskiego. Co ciekawe, działka ma ok. 5 tys. metrów, a tylko 700 metrów kwadratowych objętych jest ograniczeniami użytkowania. Nieruchomość stanowi jednak spójną całość.

Kłody rzucane przez włodarzy Lwowa dotyczące sprawy budowy Domu Polskiego są tylko czubkiem góry lodowej.

I tak, Rada Miejska w Przemyślu w dniu 05.12.1994 r. podjęła uchwałę dotyczącą podpisania umowy o współpracy między Przemyślem i Lwowem. 10 czerwca 1995r. w Przemyślu nastąpiło uroczyste podpisanie umowy między miastami. Współpraca się rozwijała……. ale tylko jednostronnie. Radcy z Przemyśl obdarowywali Ukraińców wszystkim tym czego tylko oni sobe zażyczyli, np.: gmach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, zespół budynków Szkoły przy ul. Basztowej, Ukraiński Dom Ludowy, itd. W tym samym czasie Ukraińcy ze Lwowa odwrotnie, najwyżej obiecywali.

Przykładowo- tak postępuje strona polska w stosunku do społeczności ukraińskiej mieszkającej w Przemyślu, 21 marca 2011 roku Prezydent Miasta Przemyśla Robert Choma podpisał akt notarialny przenoszący prawo własności budynku przy ul. Tadeusza Kościuszki 5 w Przemyślu, którym jest Ukraiński Dom Ludowy na Związek Ukraińców w Polsce (ZUwP). Zgodnie z wnioskiem ZUwP, za zgodą wojewody Podkarpackiego, zbycie nastąpiło z 99% upustem. Piotr Tyma, prezes Zarządu Głównego Związku Ukraińców w Polsce zapewnił, że też popiera sprawę Domu Polskiego we Lwowie, na zasadzie wzajemności.

A jak w sprawie problemu Domu Polskiego we Lwowie postąpiła Rada Miejska Lwowa?

Wyglądało to tak: nie oddano żadnego budynku polskiego na placówkę kulturalną by służyła podtrzymaniu kultury, języka i tradycji Polaków żyjących we Lwowie. Zamiast tego w 2013 r. samorząd Lwowa przekazał miejscowym Polakom symboliczne klucze do starego budynku kiedyś należący do wojska, który musi przed tym jednak zostać gruntownie wyremontowany bo nie nadaje się do użytku, dlatego obok ma powstać nowy budynek . Obydwa mają być połączone przeszklonym patio. Obiekt przekazano po wielkich bojach tylko na 49 lat, w Przemyślu oddawane są budynki na stałą własność i bardzo często wyremontowane.

Trzeba dodać, że nawet w kwestii przekazania symbolicznych kluczy na przyszły Dom Polski, było to postępowanie cyniczne i zaplanowane szyderstwo z Polaków, które to zostały uroczyście złożone w ręce przedstawicieli Polonii w dawnym polskim Domu Katolickim, przemianowanym przez ukraińskie władze na Teatr im. „Łesi Ukrainki” (https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81esia_Ukrainka).

Trzeba postawić pytanie, ile są warte zapewnienia prezesa ZUwP Piotra Tymy, który obiecywał spełnić oczekiwania Polaków ze Lwowa w sprawie przekazania im budynku na otworzenie Domu Polskiego, po to tylko aby wyłudzić w tym samym czasie od władz miasta Przemyśla Ukraiński Dom Ludowy.

Podobnie przedstawia się sprawa z posłem Markiem Rząsą (PO), który także zobowiązywał się do osobistej interwencji u władz miasta Lwowa, by na zasadzie wzajemności oddano budynki społeczności polskiej mieszkającej we Lwowie. Jednak poseł Rząsa ograniczył się tylko do interwencji w polskim MSZ mimo to, że obiecywał iż załatwi tą sprawę bezpośrednio z władzami Lwowa. Dodatkowo, żadne lokalne władze z Podkarpacia nie wsparły działań społeczności polskiej we Lwowie w kwestii odzyskania polskiego mienia, w tym władze przemyskie i parlamentarzyści z regionu podkarpackiego, jak też Małgorzata Chomycz- wojewoda Podkarpacki, która osobiście uczestniczyła przy przekazaniu Domu Ludowego dla społeczności ukraińskiej. W sprawie tego Ukraińskiego Domu Ludowego był w Przemyślu nawet osobiście były prezydent Ukrainy- Wiktor Juszczenko.

Dodam, że odnosi się to również do hierarchów naszego kościoła, którzy także nie wspierają wiernych rzymskokatolickich we Lwowie celem odzyskania swoich świątyń. Jeżeli nie znają drogi lub boją się pielgrzymować do Lwowa w sprawach misyjnych np. celem zażegnania ostatnich gdzie dochodzi ciągle na tym tle do różnych incydentów i awantur, np. grekokatolicy z parafii pw. Ofiarowania Pańskiego, korzystającej z dawnego rzymskokatolickiego kościoła Matki Bożej Gromnicznej, nie wpuszczają rzymskich katolików do ich świątyni na Pasterkę. Łacinnikom nie pozwala się też odprawić tam Mszy Św. w Boże Narodzenie, to przecież często bywają w Watykanie i tam u papieża mogą interweniować. Niestety, ale tego nie robią chowając głowy w piasek.

W tym samym czasie, władze Lwowa, w ramach swoiście pojętej przyjaźni z Lachami, decyzją Lwowskiej Rady Obwodowej, rok 2019 został ogłoszony rokiem Stepana Bandery i Organizacji Ukraiński Nacjonalistów. Czyli tych, którzy podżegali, organizowali i uczestniczyli w fali zbrodni ludobójstwa dokonanego na Polakach w Galicji Wschodniej i na Wołyniu, w wyniku czego mogło zostać zabitych nawet ponad 200 tys. naszych Rodaków.

Nie dość tego, decyzją centralnych władz Ukrainy, polscy naukowcy nie mogą przeprowadzić obiektywnych i rzetelnych badań na temat dokonanej na Polakach zbrodni, zabraniając im dokonywania ekshumacji oraz lokalizacji miejsc pochówku ofiar i ich upamiętnienia.

Zaprzeczają również oficjalnie popełnienia przez Ukraińców tej potwornej zbrodni na swych sąsiadach- Polakach, gloryfikując jednocześnie zbrodniarzy i ideologię ukraińskiego nazizmu, która do niej doprowadziła.

Niszczeją także celowo pozostawione bez żadnej opieki ostatnie ślady tysiącletniej kultury polskiej i polskości tych ziem.

To są prawdziwe przyczyny opóźnień budowy Domu Polskiego oraz niesymetrycznie wdrożonych warunków pojednania między Polską a Ukrainą, na których to Polska traci a Ukrainy tylko zyskuje. Czyli, że Ukraińcy są przez polskie władze nagradzani za swe zbrodnie dokonane na Polakach i ich obecny stosunek do mniejszości polskiej na Ukrainie.

https://adnovumteam.wordpress.com/2019/03/27/wojna-domowa-na-ukrainie-27-03-2019r-1389-dzien-od-nowego-rozejmu/

Reklama