Radosław Czarnecki (Wrocław)- POLSKA PIKARESKA

Dzisiejsze słowo na nadchodzący weekend jest ekstraktem z artykułu mego autorstwa jaki ukazał się w SPRAWACH NAUKI (dokładnie 2 lata temu) i nazywa się: POLSKA PIKARESKA (mimo upływu czasu zagadnienia nie straciły na aktualności):

***************************

Zdziwienie elit i mainstreamu budzi utrzymujące się poparcie dla PiS-u i łatwość z jaką udało się tej formacji opanować kolejne sfery władzy, zglajchszaltować je oraz sprowadzić często do czysto formalnych atrap demokracji i karykatury państwa prawa. W iberyjskim kręgu cywilizacyjno-kulturowym funkcjonuje pojęcie pikareski. To taki zwierzak, gryzoń-gamoń, nawet – skunks (czyli coś podłej, cuchnącej konduity) wyżerający niewidomemu rodzynki z leżącego przed nim ciasta, a której to czynności złodzieja ociemniała osoba ze zrozumiałych względów nie widzi i jej nie przeciwdziała. Tak też od ponad 30 lat zachowuje się polskie społeczeństwo. Dzięki m.in. owym elitom i owemu mainstreamowi.

Największe świnie wymagają 
zazwyczaj od ludzi, aby byli aniołami.
Julian TUWIM

Euforyczność z jaką przyjęto upadek PRL-u (początek końca dychotomicznego podziału świata i Starego Kontynentu) stymulowana była przez elity wówczas przejmujące władzę. Wydawało się powszechnie, że wystarczy odsunąć komunistów od władzy, a rzeki mlekiem i miodem popłyną. I lud był utrzymywany w takim przeświadczeniu. Zapanował klimat rodem z piosenki Marka Ałaszewskiego (tekst Marka Skolarskiego) z roku 1971 (widowisko muzyczne „Mrowisko”) i grupy Klan pt. „Epidemia euforii”, gdzie autor pisze: „…śmiechu bardzo wiele, śmiechu istny szał, nikt, nikt nie płacze – kto by zresztą śmiał !”. Ktokolwiek krytykujący sposób wprowadzania nowego ustroju, elementy wówczas promowane i afirmowane przez nową władzę nad Wisłą, Odrą i Bugiem po 1990 roku (i oddane jej w pacht – materialnie bądź duchowo – media oraz pracujący tam dziennikarze i publicyści), mający inne aniżeli zdanie powszechnych Autorytetów (najlepiej – moralnych, niezłomnych, jedynie prawdziwych) w tym względzie, okrzyczany zostawał „reliktem komunizmu”, sierotą „po PRL-u”, „betonem partyjnym” czy „sowieckim agentem”. 
Ale zawsze jest tak, i nie tylko przy politycznych przewrotach, że im większe nadzieje się budzi, im na wyższe pułapy entuzjazm się wspina, tym zawód jest większy, tym rozczarowanie głębsze i złość / nienawiść potężniejsze (gdy realny stan okaże się nieprzystający do ogólnych ram nowego świata, do idealnych projektów oraz takich też wizji jakimi karmiono i jakie serwowano społeczeństwu). Romantyzm i idealizm nie są dobrymi companieros w polityce.
Dziś Polska Ludowa wraca jakby kuchennym drzwiami do realnego i racjonalnego bytu. Przejawia się to w surrealistycznym niemalże kształcie – poprzez kulturę i jej gadżety. Przekaz jednak jest nadal skażony i wysoce, jednostronnie upolityczniony. Opinie mainstreamu są – o tych 45 latach – uszczypliwe, patriarchalne, nie obiektywne. Tony pogardy, wyższości, dezynwoltury dominujący stale w przekazie i narracji wobec Polski Ludowej (i ludzi zaangażowanych w tamten system) owocują dziś szowinistyczno-nacjonalistyczną, nie tyle już zwierzęco antykomunistyczną narracją, ale anty-liberalną, anty-demokratyczną i wrogą do wszystkiego co nie mieści się w ciasnym klero-faszystowskim pojmowaniu państwa, narodu, historii i zagadnień społecznych. 
Dr Agnieszka Mrozik (PAN) stwierdza: „…że dopóki IPN istnieje w obecnej postaci, inne próby opowiadania o PRL pozostaną w jego cieniu ze względu na brak silnego zaplecza finansowego, instytucjonalnego, wsparcia państwa, które uprawomocnia władzę Instytutu nad pamięcią i historią XX w. Nie chodzi zresztą tylko o IPN. Antykomunizm dominuje też w mediach, polityce czy systemie edukacji. Odnoszę wręcz wrażenie, że im dalej od końca PRL, tym bardziej jest on obecny w naszym życiu. Odeszły w cień histerie lustracyjne, jednak wciąż argument >jak za PRL< zamyka rozmowę. Prawica nazywa ludzi odwołujących się pozytywnie do elementów tamtej rzeczywistości >sierotami po PRL<: tęsknicie do komuny, bo nie potrafiliście sobie poradzić w warunkach wolności. W dyskusjach wali się PRL-em jak pałką po głowie. Bronisz działek? To znaczy, że chcesz, by PRL wróciła. PRL pozostaje synonimem tego, co absurdalne i niewydolne. To wszystko należy odrzucić raz na zawsze i nigdy do tego nie wracać” ([w]: „PRL to nie gadżet” – www.lewica.pl).
Czy antykomunizm związany od zawsze z systemem kapitalistycznym (i to tym o najbardziej konserwatywnym i tradycjonalistycznym wyrazie) tak natchnął polską elitę, że nie potrafi się wyzwolić z opozycyjno-antynomicznych uwarunkowań i schematów ? Czy to tylko brak holistycznego, wynikłego z immanentnego polskiej inteligencji intelektualnego „upupienia” ([za]: Czesławem Miłoszem), spojrzenia na współczesny świat ? Dziś owe elity są same sierotami wobec pisowskiego walca i zachowują się jak ów, wspomniany na początku tekstu, ociemniały.
Garści tych refleksji poświęconych jest polskiej pikaresce czyli alienacji polskiego mainstreamu ze społeczeństwa, ubogości nadwiślańskiego życia publicznego, rachityczności tutejszej demokracji oraz życzeniowości i chciejstwa inteligencji na temat tzw. >społeczeństwa obywatelskiego<. To wszystko dziś widać na przykładzie jak PiS łatwo i szeroko dokonał destrukcji (pluralizm poglądów i postaw jest istotą demokracji, jej immanentną cechą, gdyż tylko w ogniu dysput i konfrontacji różnych stanowisk uciera się konsensus społeczny i nowe teorie, wizje czy poglądy.) Świetnie opisuje postawę polskiej inteligencji przez te niemal 30 lat transformacji ustrojowej fragment wiersza Bolesława Leśmiana pt. „Garbus”: „…czyś w mgle potracił kolana, czyś snem pomiarzdżył swe nogi, po coś mnie brał na barana by zgubić drogę wpół drogi”. Polskie społeczeństwo cały czas jest jak ów ślepiec, któremu kolejne pikareski wyjadą z coraz chudszego ciasta następne rodzynki utrzymując go jednocześnie w stadium „ślepoty”. Bo ślepym, głuchym i niemym, a na dodatek niewyedukowanym społeczeństwem łatwiej się rządzi, skuteczniej manipuluje, efektywniej trzyma „w karbach” podporządkowania. Niewolnictwo – jak pisał w XIX wieku afro-amerykański abolicjonista Frederick Douglas – to nie tylko stan formalny. To także mentalność i brak świadomości owego niewolnictwa.

Cały tekst pt. „Polska pikareska” można znaleźć [na]www.sprawynauki.edu numer z maja 2016 (5/210/2018) – dział: humanistyka

 

Reklama