Bloger Adnovum pisze o tym, jak tzw. Dobra Zmiana trwoni społeczne pieniądze, zwłaszcza w MON

W sumie blisko ćwierć miliona złotych nagród przyznano w ubiegłym roku wiceministrom Ministerstwa Obrony Narodowej kierowanego przez Antoniego Macierewicza. Sam największy polski „patriota”, jako szef resortu obrony, przydzielił sobie z tego tortu ponad 70 tys. zł.

MON długo zwlekał z odpowiedzią na interpelację poselską posła Krzysztofa Berejzy, który pytał o nagrody dla resortów. Kiedy w końcu ujawnił wysokość przyznanych premii, nie wdawał się w szczegóły.

Z informacji przekazanej przez obecnego wiceministra MON Wojciecha Skurkiewicza, sekretarze stanu otrzymali pulę 102,5 tys. zł. Natomiast podsekretarze musieli podzielić się kwotą 145,7 tys. zł.

Ale nie tylko szef MON miał taką chojną ręką wypłacając sobie i swoim współpracownikom te bardzo wysokie premie, bo pozostałe resorty również nie oszczędzały.

W sumie w ciągu pierwszych dwóch lat rząd PiS wydał na nagrody ponad 200 mln zł. Z tego znaczna część to nagrody dla pracowników Ministerstwa Finansów. Mateusz Morawiecki do najoszczędniejszych nie należał i na premie wydał w podległym mu wtedy resorcie „tylko” 71 mln zł.

Drugie miejsce po rekordziście Morawieckim zajął Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski, który od listopada 2015 rozdał swoim 60 mln zł.

Nie wszystkie ministerstwa chętnie podzieliły się wiedzą o wydatkach na ten cel, np. znacznie więcej czasu na podsumowanie nagród potrzebował resort Kultury podlegający prof. Glińskiemu, który jak dotąd nie podał żadnych danych na ten temat. Może to właśnie on jest rekordzistą i wzt. nie pali się do tego aby o tym fakcie poinformować wyborców będących jednocześnie płatnikami podatków.

Nie wiadomo również dokładnie ile szef MON przeznaczył łącznie pieniędzy na nagrody, ale do sierpnia 2017 kwota nagród od Macierewicza wyniosła już około 12,7 mln zł.

No cóż, zapyta ktoś, co znaczy te kilka milionów złotych wydanych w tą czy w tamtą stronę, przy ogromie zadań jakie stoją przed rządem RP oraz resortem obrony, który dba o zapewnienie nam bezpieczeństwa zewnętrznego.

Dlatego też, w świetle powyższego wzrost o ponad 100% funduszu reprezentacyjnego MON na 2018 rok, jest mało znaczącym faktem.

Za część tych pieniędzy Ministerstwo Obrony Narodowej kupi m.in. albumy, znaczki do klap, długopisy, kalendarze, haftowane obrazki i bombki choinkowe. Tego typu gadżety są kupowane przez ministerstwo co roku.

W sumie na materiały promocyjne resort przeznaczy w tym roku ponad 4 mln zł, czyli prawie dwa razy więcej, niż zakładał plan z zeszłego roku. Same stoiska w krajowych oraz międzynarodowych targach przemysłu zbrojeniowego m.in. w Pakistanie i Indonezji pochłoną około 2 mln zł. Ponadto 300 tys. zł MON wyda na iluminację budynków ministerstwa.

Według ogłoszenia zamieszczonym w Biuletynie Informacji Publicznej MON, w związku z obchodami 100-lecia niepodległości, resort planuje zakup 15 tys. „eleganckich notesów na spirali”, tyle samo zeszytów A5, 10 tys. toreb papierowych, 500 plakiet okolicznościowych z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego, 100 medali pamiątkowych, 400 ryngrafów z godłem Polski.

Przypominam, że w zeszłym roku MON zamówił 1200 pluszowych misiów. Pluszaki miały konkretne wytyczne. 600 sztuk miało być w kolorze miodu, pozostałe miały być brązowe. Zamawiane pluszaki mierzyły 30 cm, zaś na ich głowach miały znaleźć się zielone berety. Misie miały być ubrane w mundury z flagą Polski na ramieniu. Rzecznik MON wyjaśniał wówczas, że gadżety przeznaczone są dla dzieci, m.in. tych, które są odwiedzane przez żołnierzy.

MON chciał też kupić kosztujące 80 zł za sztukę „długopisy taktyczne”. Długopisy miały być wykonane z aluminiom lotniczego, mieć latarkę, nożyk, specjalną końcówkę, która służy jako wybijak do szyb oraz wkłady, umożliwiające pisanie pod każdym kątem, na mrozie i w upale. Po nagłośnieniu planowanego zakupu przez media resort obony zrezygnował z długopisów taktycznych.

Poza tym na Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok, MON szczodrą ręką ogłosił przetarg na dostawę wybuchowych bombek choinkowych z ładunkiem śliwek w czekoladzie oraz tonę „aromatycznych krówek ciągutek o smaku mlecznym, zawiniętych w podkładkę parafinowaną z nadrukiem zgodnym z wzorem WZ.93”– czyli w opakowaniu o standardowym dla Sił Zbrojnych kamuflażu leśnym.

Resort nabył również 4 tysiące gotowych magazynków z krówkami, według SIWZ „o ciągnącej się konsystencji, smaku mlecznym, zawiniętymi w parafinową owijkę, opatrzoną etykietą w kolorze granatowym i napisem Ministerstwo Obrony Narodowej„. Odcień granatu została uzgodniona z zamawiającym. Parametry krówek w ekskluzywnym, ministerialnym wydaniu nie różniły się zasadniczo od tych w ich wydaniu polowym: waga cukierka to 12,5 g (+/- 1,5 g), wymiary etykiety 70×75 mm, magazynek (kartonowe pudełeczko – sztancowane, bigowane i składane) mieścił ich 14 (+/- 2) sztuk.

A to wszystko za tylko za prawie 160 tys. złotych- prawie darmo.

Ciekawe co resort obrony, przy tak zwiększonym budżecie reprezentacyjnym dla MON na obecny rok zamówi na Święta i Nowy Rok?

Na zakończenie dodam, że według odpowiedzi MON:

DJH33h_W4AABG9f

I wszystko w tej odpowiedzi MON byłoby ok! gdyby nie to, że i nawet przy tej okazji nie zawahano się aby i tym razem nie dokonać ordynarnej manipulacji, która polega na tym, iż podana liczba krówek i bombek choinkowych dotyczy znacznie dłuższego okresu niż tylko dwa lata rządów Macierewicza w MON. Nie dość tego, jeszcze nie minęło więcej jak dwa miesiące od przejęcia resortu obrony narodowej przez Mariusza Błaszczaka, a suma pieniędzy przeznaczona na zakup tego typu nikomu nie potrzebnych, ale za to bardzo drogich gadżetów wzrosła o ponad dwa razy.

Zresztą jak mało zmieniła się sytuacja w resorcie obrony po przejęciu jego kierownictwa przez Mariusza Błaszczaka, dowód stanowi podobna manipulacja jakiej dokonano w komunikacie centrum operacyjnego na portalu informacyjnym MON.

Otóż, w odpowiedzi na materiał jaki ukazał się w RMF FM na temat dwukrotnego wzrostu wydatków na zakup materiałów promocyjnych przez MON, centrum operacyjne napisało że:

„RMF FM mija się z prawdą informując, że ‚Środki przeznaczone na promocję ministerstwa, to najwyższa kwota w budżecie resortu obrony na ten rok’ „.

Zdanie to, w tekście opublikowanym na portalu informacyjnym radia RMF FM różni się małym, ale za to bardzo istotnym, szczegółem:

„Środki przeznaczone na promocję ministerstwa to najwyższa kwota w budżecie administracyjnym resortu obrony na ten rok”.

A więc w komunikacie centrum operacyjnym MON pominięto z tego zdania następujące słowo: „administracyjnym”, co wypaczyło jego sens. Gdyż budżet administracyjny to nie to samo podany w zdaniu komunikatu centrum operacyjnego „budżet resortu obrony”.

A na tym zmanipulowanym jednym zdaniu opiera się cała dalsza konstrukcja komunikatu centrum operacyjnego MON.

Na tym przykładzie podałem Państwu jedną z metod na jakich oparta jest władza „prawych i sprawiedliwych”.

A co wzt. będzie za rok i do czego oni jeszcze się posuną gdy mocniej uchwycą stery władzy w swoje łapska? A już nie mówiąc w czasie całego bardzo długiego- jak twierdzą- okresu zaplanowanego bycia przez siebie u koryta władzy.

http://www.mon.gov.pl/aktualnosci/artykul/najnowsze/rmf-fm-wprowadza-w-blad-srodki-na-promocje-nie-sa-najwyzsza-kwota-w-budzecie-mon-22018-02-13/,

http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-mon-sie-promuje-beda-znaczki-do-klap-dlugopisy-i-kalendarze,nId,2521726.

CZYTAJ WIĘCEJ :  https://adnovumteam.wordpress.com/2018/02/25/wojna-domowa-na-ukrainie-25-02-2018r-1094-dzien-od-nowego-rozejmu/

Reklama