. Krzysztof Mróź: Sąd postawił posłów Ruchu Palikota do kąta w sprawie krzyża w Sejmie

Artykuł był opublikowany 15-01-2013 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

******************

W dniu 14.01.2013 r.  Sąd Okręgowy w Warszawie oddalili  pozew posłów Ruchu Palikota w sprawie krzyża w Sejmie. Według posłów RP  krzyż wpływa na podejmowane w  Sejmie decyzje.

Już w felietonie „Krzyż w Sejmie,  czyli jak Palikot goni klerykalnego  króliczka”  z 26.11..2011 r. pisałem: „Osobiście uważam, że udowadnianie, że obecność krzyża wpływa na decyzje posłów za coś kuriozalnego z tego powodu, że posłowie wchodzący na sale sejmową mają określone poglądy polityczno -światopoglądowe i nie sadzę, żeby informacji/inspiracji jak głosować w sprawach np. światopoglądowych szukali w krzyżu wiszącym na Sali sejmowej. Są to wcześniejsze uzgodnienia partyjne czy koalicyjne.

Antyklerykał rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien zaprotestować przeciwko krzyżowi w Sejmie, czy szerzej w przestrzeni publicznej, słowami prof. Tadeusza Bartosia: „..Problemem nie jest krzyż w Sejmie, tylko to, co zaczyna symbolizować – brak autonomii państwa i uległość”( („Dusza biskupa” –Przegląd z 6.11.2011 r.)”.

(Z pełnym tekstem felietonu można zapoznać się tutaj >>> Krzyż w Sejmie, czyli jak Palikot goni klerykalnego króliczka )

Zawsze zastanawiała mnie przemiana emocjonalna  Janusza Palikota który z osoby  finansującej OZON i kończącej, w 2005 r., przysięgę poselską słowami „Tak mi dopomóż Bóg” – przemienił się w latach 2010 r. – 2011 r.   w wielkiego  antyklerykała i przeciwnika krzyża.

Oczywiście ktoś powie, że 5 lat czasu to szmat czasu i  taka zmiana nie powinna dziwić.

Odpowiem tak. Przyjrzałem się  działalności poselskiej  Janusza Palikota od 2005 r. aż do końca 2010 r. Kierując się zdrowym rozsądkiem i logiką można by uznać, że w tym okresie powinna umacniać się antyklerykalna  postawa Janusza Palikota,  co z kolei powinno mieć odzwierciedlenie  w Jego projektach  ustaw,  czy tylko interpelacjach i zapytaniach, o wydźwięku antyklerykalnym.

Zacytuje w tym miejscu fragment  z mojego felietonu „Dlaczego nie ufam antyklerykalizmowi Palikota” z 14.09.2011 r.:

„Przyjrzyjmy się działalności Janusza Palikota w Sejmie V i VI kadencji. Nadmieniam, że opieram się wyłącznie na danych oficjalnych podanych na stronie internetowej Sejmu RP www.sejm.gov.pl

1)V kadencja Sejmu RP zaczęła się 5 listopada 2007 r. a zakończyła 4.11.2007 r. ( kadencja skrócona). W V kadencji Janusz Palikot miał 7 wypowiedzi na posiedzeniach sejmu, 32 interpelacje oraz 17 zapytań. Żadne z nich nie dotyczyło spraw związanych bezpośrednio z kościołem katolickim.

2)VI kadencja Sejmu RP zaczęła się 19 października 2007 r. a Januszowi Palikotowi wygasł mandat poselski 10.01.2011 r. W VI kadencji Janusz Palikot miał 25 wypowiedzi na posiedzeniu sejmu, 24 interpelacje oraz 17 zapytań.

Z tego, tylko jedno zapytanie nr 2997 do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie prowadzenia polityki państwa w dziedzinie regulacji stosunków majątkowych między państwem a Kościołem Katolickim z pokrzywdzeniem osób będących właścicielami mienia, przekazanego nieodpłatnie Kościołowi Katolickiemu w trybie postępowania regulacyjnego określonego w ustawie o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej – dotyczyło bezpośrednio kościoła katolickiego. Janusz Palikot, przedsiębiorca i poseł z okręgu lubelskiego wystąpił w obronie pani Łapinkiewicz-Piłat której prawa do przedsiębiorstwa aptecznego przy ul. Krakowskie Przedmieście 3 w Lublinie (przejętego na własność państwa w1951 r. ale bez wydania orzeczenia w tej sprawie przez ministra zdrowia) zostały naruszone przez decyzje Komisji Majątkowej przekazującej rektorowi kościoła Św. Ducha w Lublinie nieodpłatnie prawo własności zabudowanej nieruchomości położonej w Lublinie przy ul. Krakowskie Przedmieście nr 3.

Niestety, to dobre wrażenie Janusz Palikot zepsuł – przynajmniej według mnie – glosując w dniu 23-10-2009 r. (GŁOSOWANIE NR 8, POSIEDZENIE 52) nad przyjęciem w całości projektu ustawy o nadaniu nowej nazwy Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz zmianie ustawy o finansowaniu Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie z budżetu państwa, w brzmieniu proponowanym przez Komisję Edukacji, Nauki i Młodzieży”.

(Z pełnym  tekstem felietonu można zapoznać sie tutaj >>>  Czy Palikot żartuje z polskich antyklerykałów?

Janusz Palikot w wywiadzie udzielonym Przekrojowi („Idziemy  po ostateczne zwycięstwo”- Przekrój z 31.10.2011 r.) uzasadnia swoją zmianę do Kościoła katolickiego w Polsce tym, że ten zaangażował się  po 10 kwietnia po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Żeby, bez przekłamań, zaprezentować  drogę przemiany  Janusza Palikota (według wersji Janusza Palikota- przypis K.Mróź) z osoby traktującej  Kościół katolicki jako sojusznika w zwalczającego go antyklerykała zacytuje fragmenty wywiadu: „W 2005 nie byłem antyklerykałem . Składałem tę przysięgę (poselską – przypis K.Mróź) z całym przekonaniem( zakończył ją słowami „Tak mi dopomóż Bóg” – przypis K.Mróź). Od 16. roku życia jestem człowiekiem niewierzącym. Jednak, jak większość ludzi w Polsce, zwłaszcza tych wywodzących się jakoś tam z Solidarności lat 80., żyłem w atmosferze poczucia, że Kościół jest naszym sojusznikiem. Ze nam pomaga. Mnie pomógł bardzo konkretnie. Miałem wilczy bilet i nie mogłem normalnie zdać na studia, a KUL mnie przygarnął. odnosiłem się do Kościoła z wielkim szacunkiem, bo to była instytucja , która była po stronie ludu. Ale rósł we mnie krytycyzm, zwłaszcza po odejściu Jana Pawła II. Punktem zwrotnym był dla mnie 10 kwietnia. Było dla mnie totalnym szokiem, że Kościół zdecydował się na pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu……….. Ale potem rozpoczęła się kampania prezydencka i Kościół po prostu zaangażował się po stronie Jarosława Kaczyńskiego i to na niebywała skalę. To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego, po drugie, mój bardzo bliski kolega, przyjaciel przez wiele lat, nie polityczny, ale osobisty, czyli Bronisław Komorowski, kandydował na Prezydenta. Kościół opowiadający się za Kaczyńskim był oczywiście przeciwko Komorowskiemu…..A potem ta cała historia z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, gdzie ani arcybiskup Nycz, ani inni hierarchowie nie mieli odwagi powiedzieć wyraźnie i mocno, że nie ma zgody na upartyjnienie krzyża, nie ma zgody na upartyjnianie Kościoła. Wtedy zrozumiałem, że skończył się tamten Kościół, który miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle. Zrozumiałem, że zwyciężyło towarzystwo Rydzyka, Głódzia i Michalika, czyli takie, którego nie mogłem w żaden sposób zaakceptować”.

Ale czy można poważnie potraktować powyższe wyjaśnienia? Według mnie nie.  Przytoczę obecnie fragmenty mojego felietonu ” Czy Palikot żartuje z polskich antyklerykałów” z 09.09.2011 r.  który rozprawia sie z takim rozumowaniem Palikota. (z pełnym tekstem felietonu można zapoznać SIĘ tutaj >> 

1)Zaprezentowane, w powyższym wywiadzie przez Janusza Palikota uzasadnienie dość gwałtownej zmiany światopoglądowej, szczególnie wyraźnej po 10 kwietnia 2010 r., w żaden sposób mnie nie przekonuje. I to, z przyczyn podanych niżej:

a)Kościół katolicki, nawet w okresie tzw. pierwszej Solidarności, nie był instytucją, która stała po stronie ludu. Kościół katolicki był instytucja totalitarną, która walczyła z autorytarna PZPR o kontrolę polityczną i obyczajową nad tym ludem. Że tak jest, można się było przekonać po 1989 r., kiedy to za zgodą kościoła katolickiego wprowadzano w Polsce neoliberalne porządki. Pisze o tym prof. Kochan w Przeglądzie z 30.10.2011 r. ”Tylko w Polsce nie dostrzega się ruchu społecznego protestu, bo neoliberalizm i klerykalizm podały sobie s ręce. Bez kościelnego błogosławieństwa dziki polski kapitalizm by się nie utrzymał”.

Ten temat rozwinę, kiedy będę pisał na temat ks. Prof. Tischnera, o którym tak pozytywnie mówi sam Palikot.

b)Kościół katolicki po 1989 r. stale mieszał się w sprawy polityczne i opowiadał się za prawicą spolegliwą wobec kleru. Czyżby Janusz Palikot o tym nie wiedział, i czy sądzi, że wtedy, gdy żył ks. prof. Tischner i Jan Paweł II do polityki wtrącał się jakiś światły kler? Na przykład liberalny obyczajowo? Wolne żarty!!!

c)Mogę się zgodzić z Januszem Palikotem, że przeżył totalny szok, gdy Lech Kaczyńskim został pochowany na Wawelu. Sądzę, że dla pełnego zrozumienia należy przypomnieć atmosferę tamtych dni. Pamiętamy, że medialne oceny Lecha Kaczyńskiego i jego prezydentury zmieniły się o 180%. Na pozytywne. Według badań, politykę Lecha Kaczyńskiego popierało 65% społeczeństwa. Janusz Palikot przestał być zapraszany do mediów. A tu jeszcze Maria i Lech Kaczyński zostali pochowani na Wawelu. Podczas pogrzebu, płakało tysiące ludzi. I to nie dlatego, że byli „moherami”. Dla polityka, który ostro atakował Lecha Kaczyńskiego to wszystko mogło być szokiem. Zresztą, ślady tej traumy można znaleźć, również, w omawianym przeze mnie wywiadzie:…. „To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego…..”

d) Co do upartyjniania krzyża, to on już został upartyjniony w 1997 r., gdy został zawieszony w Sejmie przez posłów AWS i przez kilka latnie przeszkadzał posłowi Januszowi Palikotowi . Jeszcze w2009 r. bronił krzyża pisząc 6 grudnia 2009 roku  na swoim blogu: „(…) Nie przeszkadzają mi krzyże w szkołach czy innych miejscach publicznych. Krzyż jest w takim samym stopniu w Polsce symbolem religijnym, co narodowym. Jeśli komuś przeszkadza symbol religijny niech odczytuje to w sposób narodowy właśnie. Kościół w Polsce był zawsze bowiem po stronie ludu i po stronie polskości. Dlatego – inaczej niż w Hiszpanii – nie można bezmyślnie walczyć z krzyżem. Są jednak sytuacje gdzie zdecydowana większość jest innego zdania i w tych miejscach powinno dojść do zmiany. Krzyż nie powinien dzielić Polaków”. (za TVN 24 z 11-04-2011 r. i Wirtualną Polską 10-02-2012 r.).

Starzy antyklerykałowie pamiętają, jak klerykalną formacją, wykorzystującą aktywnie symbole religijne, była Akcja Wyborcza Solidarność. Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego akurat upartyjnienie krzyża należy wiązać z wykorzystaniem go przez, niektóre, środowiska pisowskie?

A tak, przy okazji. Wątpię, czy ks. prof. Tischner lub Jan Paweł II, których tak sobie ceni Janusz Palikot, mieliby zrozumienie dla motywacji, którymi się kieruje chcąc usunąć krzyż  z sali posiedzeń sejmu.

2)Przetarłem oczy, jak przeczytałem to co powiedział Janusz Palikot „Wtedy zrozumiałem, że skończył się tamten Kościół, który miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle”.

A jaka to jest odskocznia? Czy ks. prof. Tischner i Jan Paweł II byli przeciwnikami ustawy z 17 maja 1989 r. „O stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego” lub Konkordatu? A może popierali aborcję i związki homoseksualne? Czy protestowali przeciwko religii w polskich szkołach, a przynajmniej żądali zaprzestania finansowania katechetów? Może protestowali przeciwko funkcjonowaniu Komisji Majątkowej? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE.

Chciałbym przypomnieć lewicowym wyborcom, zwłaszcza tym którzy ciepło piszą i mówią o Ruchu Oburzonych, że ks. prof. Tischner esejem „Homo Sovieticus” spopularyzował na polskim gruncie  to określenie (autorem sformułowania był A.Zinowiew). Homo sovieticus to człowiek który był klientem systemu komunistycznego i się od niego uzależnił. Był zniewolony intelektualnie i cechował go brak samodzielnego myślenia i działania. Gdy komunizm przestał realizować jego potrzeby to się przeciwko niemu zbuntował. Lecz w systemie kapitalistycznym też domaga się od klasy kapitalistów, żeby zaspokajali jego potrzeby. Wyzwalając się z jednej niewoli szuka drugiej. I tak dalej.

Neoliberalne media zachwycające się Balcerowiczem codziennie rzucały w twarz milionom Polaków -Ty Homo sovieticusie. I oczywiście zachwycały się ks. prof. Tischnerem jako nowoczesnym i liberalnym kapłanem.

Co do Jana Pawła II to przypomnę tylko jedną sprawę, a mianowicie brak woli i konsekwencji (eufemizm) w oczyszczaniu Kościoła katolickiego ze zmory pedofilii. (Więcej o Janie Pawle II w „Liście do Sławomira Odera Postulatora w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II” – https://krzysztofmroz1.wordpress.com/2017/12/30/nie-dla-beatyfikacji-jp-ii-historia-bez-ipn/

Zarówno Jan Paweł II jak i ks. prof. Tischner byli ludźmi bardzo dobrze wykształconymi i ze względu na swoja pozycję UŻYWALI JĘZYKA POPRAWNEGO POLITYCZNIE.

Byli jednak, w swej istocie, nieodrodnymi synami triumfalistycznego Kościoła katolickiego. Nie zbuntowali się przeciwko niemu”.

PYTANIA:

Czy Janusz Palikot jest/powinien być wzorem dla polskiej inteligencji, czy osób  uważających się za nowoczesne?

Czy polscy antyklerykałowie mogą uwierzyć Januszowi Palikotowi, że jego intencje są szczere,  a obecny antyklerykalizm to trwała postawa – a nie kolejna moda?

Odpowiedź należy do Was. Ja zadaję jedynie pytania.

 

Reklama