Czy Palikot żartuje z polskich antyklerykałów?

Artykuł był opublikowany 09-11-2011 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

************

Janusz Palikot w wywiadzie udzielonym Przekrojowi („Idziemy  po ostateczne zwycięstwo”- Przekrój z 31.10.2011 r.) uzasadnia swoją zmianę do Kościoła katolickiego w Polsce tym, że ten zaangażował się  po 10 kwietnia po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Żeby, bez przekłamań, zaprezentować  drogę przemiany Janusza Palikota z osoby traktującej  Kościół katolicki jako sojusznika w zwalczającego go antyklerykała zacytuje fragmenty wywiadu:„W 2005 nie byłem  antyklerykałem . Składałem tę przysięgę (poselską – przypis K.Mróź) z całym przekonaniem( zakończył ją słowami „Tak mi dopomóż Bóg” – przypis K.Mróź). Od 16. roku życia jestem człowiekiem niewierzącym. Jednak,  jak  większość ludzi w Polsce, zwłaszcza tych wywodzących  się jakoś tam z Solidarności lat 80., żyłem w atmosferze poczucia, że  Kościół jest naszym  sojusznikiem. Ze nam pomaga. Mnie pomógł bardzo konkretnie. Miałem wilczy bilet i nie mogłem  normalnie zdać  na studia, a KUL mnie przygarnął. odnosiłem się do Kościoła z wielkim szacunkiem, bo to była instytucja , która była po stronie ludu. Ale rósł we mnie krytycyzm, zwłaszcza po odejściu  Jana Pawła II. Punktem  zwrotnym  był dla mnie 10 kwietnia. Było dla mnie totalnym szokiem, że Kościół zdecydował się  na pochówek  Lecha Kaczyńskiego na Wawelu……….. Ale potem rozpoczęła się kampania prezydencka i Kościół  po prostu zaangażował się  po stronie Jarosława Kaczyńskiego i to na niebywała skalę. To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego, po drugie, mój bardzo bliski kolega, przyjaciel przez wiele lat, nie polityczny, ale osobisty,  czyli  Bronisław Komorowski, kandydował na Prezydenta. Kościół  opowiadający się  za Kaczyńskim był oczywiście  przeciwko  Komorowskiemu…..A potem ta cała  historia z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, gdzie ani arcybiskup Nycz, ani inni hierarchowie nie mieli odwagi  powiedzieć  wyraźnie i mocno, że nie ma zgody  na upartyjnienie krzyża, nie ma zgody na upartyjnianie  Kościoła. Wtedy zrozumiałem, że skończył  się tamten Kościół,  który  miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle.  Zrozumiałem, że zwyciężyło towarzystwo Rydzyka, Głódzia i Michalika, czyli takie, którego  nie mogłem w żaden sposób zaakceptować”.    

Komentarz:

1)Zaprezentowane, w powyższym wywiadzie  przez Janusza Palikota uzasadnienie dość gwałtownej zmiany światopoglądowej, szczególnie wyraźnej po 10 kwietnia 2010 r., w żaden sposób mnie nie przekonuje. I to, z  przyczyn podanych niżej:

a)Kościół katolicki, nawet w okresie  tzw. pierwszej Solidarności, nie był instytucją, która stała po stronie ludu. Kościół katolicki był instytucja totalitarną, która walczyła z autorytarna PZPR o kontrolę polityczną i obyczajową nad tym ludem. Że tak jest, można się było przekonać po 1989 r., kiedy to za zgodą kościoła katolickiego wprowadzano w Polsce neoliberalne porządki. Pisze o tym prof. Kochan w Przeglądzie z 30.10.2011 r. ”Tylko w Polsce nie dostrzega się ruchu społecznego protestu, bo neoliberalizm i klerykalizm podały sobie s ręce. Bez kościelnego błogosławieństwa dziki polski  kapitalizm by się nie utrzymał”.

Ten temat rozwinę,  kiedy będę pisał na temat ks. Prof. Tischnera, o którym tak pozytywnie mówi sam Palikot.

b)Kościół katolicki po 1989 r.  stale  mieszał się w sprawy polityczne i opowiadał się za prawicą spolegliwą wobec kleru. Czyżby Janusz Palikot o tym nie wiedział, i czy sądzi, że wtedy, gdy żył  ks. prof. Tischner i Jan Paweł II do polityki  wtrącał się jakiś światły kler? Na przykład liberalny obyczajowo? Wolne żarty!!!

Jedynie zasygnalizowałem znany, wszystkim starym antyklerykałom, problem. Nie ma miejsca żeby teraz to dokładniej opisywać. Trzeba zresztą pamiętać, że część kleru popiera PO, a znaczna grupa parlamentarzystów tej partii jeździ na coroczne rekolekcje.  Przecież w zwiazku z tym ukuto powiedzenie o kościele łagiewnickim jako związanym z PO.  Ba, przed wyborami prezydenckimi kard. Dziwisz przyjął na prywatnej audiencji Bronisława Komorowskiego.

Antyklerykał, rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien twardo przeciwstawiać się ingerencji funkcjonariuszy Kościoła w sprawy publiczne, bez wiązania tego z preferencjami partyjnymi.

c)Mogę się zgodzić z Januszem Palikotem, że przeżył totalny szok, gdy Lech Kaczyńskim został pochowany na Wawelu. Sądzę, że dla pełnego zrozumienia należy przypomnieć atmosferę tamtych dni. Pamiętamy, że medialne oceny Lecha Kaczyńskiego i jego prezydentury zmieniły się o 180%. Na pozytywne. Według badań, politykę Lecha Kaczyńskiego popierało 65% społeczeństwa. Janusz Palikot przestał być zapraszany do mediów. A tu jeszcze Maria i Lech Kaczyński zostali pochowani na Wawelu. Podczas pogrzebu, płakało tysiące ludzi. I to nie dlatego, że byli „moherami”. Dla polityka, który ostro atakował Lecha Kaczyńskiego to wszystko mogło być szokiem. Zresztą, ślady tej traumy można znaleźć, również, w omawianym przeze mnie wywiadzie:…. „To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego…..”

d)Co do upartyjniania krzyża,  to on już został upartyjniony w 1997 r.,gdy został zawieszony w Sejmie przez posłów AWS i przez kilka lat nie przeszkadzał Januszowi Palikotowi (w 2009 r. bronił  krzyża). Starzy antyklerykałowie pamiętają, jak klerykalną formacją, wykorzystującą aktywnie symbole religijne, była Akcja Wyborcza Solidarność.  Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego akurat upartyjnienie krzyża należy wiązać z wykorzystaniem go przez, niektóre, środowiska pisowskie? 

Antyklerykał rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien zaprotestować przeciwko krzyżowi w Sejmie, czy szerzej w przestrzeni publicznej, słowami prof. Tadeusza Bartosia: „..Problemem nie jest krzyż w Sejmie, tylko to, co zaczyna symbolizować – brak autonomii państwa i uległość”( („Dusza biskupa” –Przegląd z 6.11.2011 r.).

A tak, przy okazji. Wątpię, czy ks. prof. Tischner lub Jan Paweł II, których tak sobie ceni Janusz Palikot, mieliby zrozumienie dla motywacji, którymi się kieruje chcąc usunąć krzyż  z sali posiedzeń sejmu.

Przypuszczam, że  Janusz Palikot rozbudził wielkie nadzieje polskich antyklerykałów  odnośnie  usunięcia krzyża z sejmu i, że nie wystarczy im,  kilkuletnia droga prawna  której finałem być może będzie  Europejski Trybunał Praw Człowieka.  Zwłaszcza, że w III 2011 r. w  swym drugim  wyroku w sprawie Lautsi przeciwko Włochom  Trybunał uznał  prawo Włoch do  regulowania  obecności krzyży w szkołach publicznych zgodnie z własnymi zasadami. Żeby zapobiec ewentualnym zarzutom, śpieszę wyjaśnić, ze mam świadomość, że  to orzeczenie ma wąski zakres i dotyczy tylko  krzyża w szkole państwowej, a nie obecności krzyża  w całej  przestrzeni publicznej.   Mam też świadomość ewentualnego argumentu, że przestrzeń parlamentu jest specyficzna przestrzenia publiczną która może być również  traktowana jako przestrzeń państwowa.   

Odpowiem na to w sposób następujący: czy ktoś – na poważnie – może twierdzic, że w chwili gdy  Unia Europejska trzeszczy w posadach, Trybunał będzie wydawał wojnę światopoglądową polskiemu parlamentowi i bardzo wielu Polakom? Doskonale przecież wiemy, że  sprawiedliwość  ma również konteksty polityczne.  

Znaczna część polskich antyklerykałów może uznać ewentualne oddanie sprawy na drogę prawną, jako  niewywiązanie się z wyborczych obietnic.  Będą chcieli, żeby Janusz Palikot jednak wszedł na drabinę i zdjął krzyż.

2)Przetarłem oczy, jak przeczytałem to co powiedział Janusz Palikot „Wtedy zrozumiałem, że skończył  się tamten Kościół,  który  miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle”.

A jaka to jest odskocznia? Czy ks. prof. Tischner i Jan Paweł II byli przeciwnikami ustawy z 17 maja 1989 r. „O stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego” lub Konkordatu? A może popierali aborcję i związki homoseksualne? Czy protestowali przeciwko religii w polskich szkołach, a przynajmniej żądali zaprzestania finansowania katechetów? Może protestowali przeciwko  funkcjonowaniu Komisji Majątkowej? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE.

Chciałbym przypomnieć lewicowym wyborcom, zwłaszcza tym którzy ciepło piszą i mówią o Ruchu Oburzonych, że ks. prof. Tischner  esejem „Homo sovieticus”  spopularyzował  na  polskim  gruncie   to określenie (autorem sformułowania był A.Zinowiew). Homo sovieticus  to człowiek który był klientem systemu komunistycznego i się od niego uzależnił. Był zniewolony intelektualnie i cechował go brak samodzielnego myślenia i działania. Gdy komunizm przestał realizować jego potrzeby to się przeciwko niemu zbuntował. Lecz w systemie kapitalistycznym też domaga się od klasy kapitalistów, żeby zaspokajali jego potrzeby. Wyzwalając się z jednej niewoli szuka drugiej. I tak dalej.

Neoliberalne media zachwycające się Balcerowiczem codziennie rzucały w twarz milionom Polaków  –  Ty Homo sovieticusie. I oczywiście zachwycały się ks. prof. Tischnerem jako nowoczesnym i liberalnym kapłanem.

Co do Jana Pawła II to przypomnę tylko jedną sprawę, a mianowicie brak woli i konsekwencji (eufemizm) w oczyszczaniu Kościoła katolickiego ze zmory pedofilii. (Więcej o Janie Pawle II w „Liście do Sławomira Odera Postulatora w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II” – 

Zarówno Jan Paweł II jak i ks. prof. Tischner byli ludźmi bardzo dobrze wykształconymi i ze względu na swoja pozycję UŻYWALI JĘZYKA POPRAWNEGO POLITYCZNIE.

Byli jednak, w swej istocie,  nieodrodnymi synami  triumfalistycznego Kościoła  katolickiego. Nie zbuntowali się przeciwko niemu.

 

Reklama