. Stanisław Pyjas – czyli jak IPN trwoni nasze pieniądze ( Wspomnienia z krakowskich czasów studenckich. Historia bez IPN)

Artykuł był opublikowany 05-03-2011 w serwisie Blog.onet.pl. Obecnie nastąpiła likwidacja tego serwisu blogowego.

**************

Stanisław Pyjas, student polonistyki UJ zginał w dniu 7 maja 1977 r. w kamienicy przy ul. Szewskiej nr 7 w Krakowie.  Ponieważ współpracował z KOR  jego śmierć została uznana przez jego przyjaciół, w tym KOR, za zabójstwo polityczne dokonane przez pracowników SB. Władze – na podstawie ekspertyzy biegłego prof. Zdzisława Marka – określiły przyczynę śmierci, jako przypadkową i pod w wpływem alkoholu.

Śledztwo w tej sprawie wznowiono w 1991 r. i później kilkakrotnie umarzano i wznawiano.  Krakowski O/ IPN przejął je formalnie w maju 2008 roku Jest to już piąte śledztwo ws. śmierci Stanisława Pyjasa. W jego ramach, w kwietniu 2010 r., odbyła się ekshumacja szczątków Pyjasa. Opinię na temat przyczyn śmierci Stanisława Pyjasa sporządzili specjaliści z zakładów medycyny sądowej z Wrocławia, Bydgoszczy i Gdańska. Ich opinia – przesłana w styczniu 2011 r. do IPN – jest podobna do tej z 1977 r. Nowa opinia biegłych wskazuje, że śmierć Stanisława Pyjasa mogła nastąpić w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Stanisław Pyjas, będący pod wpływem alkoholu, mógł przechylić się przez barierkę na klatce schodowej i wypaść (informacja podana na podstawie danych z mediów, ponieważ IPN nie ujawnia szczegółów ekspertyzy. Mogła się z nią tylko zapozna rodzina Stanisława Pyjasa)

Oczywiście krakowski IPN nie pogodził się z tą opinią i przekazał kolejne 23 pytania tym samym biegłym. Porażka w sprawie Stanisława Pyjasa jest nie na rękę IPN ponieważ podważa to mit założycielski krakowskiej opozycji i Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie. Przypuszczam, że na temat Stanisława Pyjasa, – jako ofiary SB – napisano szereg prac naukowych i artykułów (może nawet prac magisterskich i doktorskich). Tymczasem w świetle niezależnej opinii biegłych ze stycznia 2011 roku, to wszystko można potłuc o kant tyłka.

Należy pamiętać, że niszczono ludzi, którzy mieli na ten temat własne zdanie jak np. prof. Zdzisław Marek. Został w 1991 roku pozbawiony- za swoją uczciwą ekspertyzę – funkcji kierownika Katedry Medycyny Sądowej w Krakowie.

Ja ze swojej strony obalę też inne mity. Po śmierci Stanisława Pyjasa, w akademikach kolportowano ulotkę wzywającą do bojkotu Juwenaliów. Wzywano studentów do przyjścia w dniu 15.05.1977 r. pod kamienicę przy ul Szewskiej 7.  Należy pamiętać, ze wezwanie do bojkotu Juwenaliów było nierealne. W tych czasach Juwenalia opływały alkoholem. Studenci, zwłaszcza z pierwszych lat studiów, wykorzystywali Juwenalia do zakosztowania uroków swobody. Zwłaszcza, że siły porządkowe patrzyły często przez palce na studenckie wybryki. Do studentów przyłączali się często licealiści i inne osoby.  Faktycznie, ul. Szewska w dniu 15 maja (Juwenalia) była pełna ludzi (studentów, gapiów, pracowników SB w cywilu).

W tym czasie studiowałem na Wydziale Filozoficzno- Historycznym UJ i byłem na ul. Szewskiej. Widziałem, że wiele z osób, które tam były, znajdowało się pod wpływem alkoholu.  Ponieważ na Rynku Głównym i wokół niego były imprezy, to przez ul. Szewską napływali mieszkańcy Żaczka, Nawojki i całego miasteczka studenckiego. Taka opozycyjna impreza była zresztą interesującym przerywnikiem w dalszej zabawie. Wiele osób, w tym ja i moi znajomi, nie poszło w  „Czarnym Marszu” pod Wawel.

Zresztą, co innego iść gromadą, gdy czuje się siłę tłumu i inną, a co innego podpisać swoim imieniem i nazwiskiem petycje w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa. Na Wydziale Historii gdzie studiowałem ,kolportowano taką petycję. Podpisało ją bardzo niewiele osób – w tym ja. Chcę tutaj bardzo wyraźnie podkreślić, że podpisałem petycję, ponieważ stały obok mnie ładne dziewczyny. Inna sprawa, że, przez tydzień,  miałem -ze strachu – sraczkę.

Mijały tygodnie i nikt mnie nie represjonował. Nie wyrzucono mnie ze studiów, nie odebrano stypendium ( w tym za dobre wyniki w nauce) jak również nie wyrzucono  z akademika. Nie słyszałem, żeby inni byli represjonowani z powodu podpisania tej petycji. Dodam, że bylo wręcz przeciwnie. Stałem się na wydziale bardziej rozpoznawalny a niektórzy wykładowcy witali się ze mną z uśmiechem i uściskiem dłoni.

Oczywiście, gdyby to było w Chile gdzie wtedy rządził katolicki,  kapitalistyczny i gorąco wspierany przez USA Pinochet to miałbym połamane ręce i nogi. O ile bym żył.  Tymczasem ten straszny ateistyczny,  „gierkowski reżim”  pozostawił nas w spokoju.

Nie dajmy się ogłupić ipeenowskiej wizji historii PRL.

HISTORIA BEZ  IPN

/artykuły od najnowszych do najstarszych /

Reklama